Bartłomiej Law: Wzlot Orła (poezja)

Matko milsza
od matki,
kotwico z klatki,
Twa korona to
ciernie i kwiatki.
Słowiku Słowian
aniele, pegazie
stanęłaś na drodze
dwugłowej zarazie ;
walczyłaś, poległaś
na moment,
wszak Tyś naszą
dziuplą/domem,
przenajświętszym schronem ;
powstałaś by palić
chwasty czerwone !
Len nad Wisłą
nie wyrósł,
Piła go skosiła,
lecz zasiał
się Józef z jasyru.
Wraz z malarzem
na mapie podzielił
ziemię i twarze
czerwieni i bieli ;
Cesarz/Caryca
nakreślili linię
decydującą
kto żyje/kto zginie.
Wykute dłutem
powstań, pracy
tysiąc lat dumy
rozgnietli butem
zaborczej dżumy.
Kochani rodacy,
nie pozwólmy na to
by państwo zniszczyły
Bruksela i NATO !
Obalić berliński
mur, wieżę Babel
szarżą dźwigów
buldożerem szabel !
Tylko razem
zniszczymy zarazę !
Polska to cud
szlachetny
ród znad wód
Wisły i Warty ;
bić barbarzyńców
spadkobiercy Sparty !
Czy to Wiedeń,
czy to Wizna ;
na bagnet ! do boju !!
Niech żyje Ojczyzna !!

Róża z chmur
płatki z piór
biały nosorożec
spełniała kolcem
dyrektywy Boże.
Ziemia święta
w istocie
draśnięta po młocie
pisklęta
nalot po nalocie
broniły swych pociech
choć bomba, terror
czyhał w samolocie.
(K)raj po
rezunach,
piorunach,
demonach, lecz dusza
Jej niezwyciężona.
Rozciągała ręce
od Bałta do Krymu
bronią Jej wierni
bohaterzy rymu ;
od Bieli do Czerni
od Siczu do Śląska
tryumfowała
oliwna gałązka.

Wilk ma jaskinię
a nory swe lisy
a Ona ma świnie
zza Odry i Nysy.
Ona pomiędzy
swastyką a młotem
zginęła/wskrzesiła
się siła z powrotem,
choć z przędzy pieniędzy
siatka ją owiła.
Choć kreski/kajdany
na mapie moskala ;
hańba ! ZDRADA
honor Polsce kala !!
Bije nas Bierka :
Kalina, Bug, Tatry ;
bracia, nadziei !
Kraj z beznadziei
wyleci na wiatry !
Podpałką Pożar
wznieci się z flauty
wyczyści mopem
wymioty Jałty,
zwycięży nad szkopem
natrafi na szkwały
powróci na prądy
narodowej chwały ;
z nami legiony
niezłomni, husaria ;
dogląda Korony
Zbawiciel i Maria !

Zbawicielko świata
Ty krwawisz i krwawisz
śnieżna Twa szata
kulę ziemi zbawi.
Modlą się do Cię
w ogniu i w pocie
krzyżem/karabinem
upici—-zabici
wiatrówką i winem,
pod kołdrą krwi drzemią
najedzeni ziemią
i chlebem z wieczerzy ;
apostołom Orła
latria się należy !
My Twe bandaże
za sztandar, odwagę
za standard, a zdrajców
kaput za zniewagę !!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.