Dawid Kaczmarek: Z Pamiętnika Szczura #2

Powiedziałem Ci już trochę o szczurach. Gdy ktoś je zaatakuje ich zachowanie się zmienia. Uaktywnia się instynkt? A może po prostu jakiś rodzaj więzi. Szczególnej więzi pomiędzy nimi, której nie rozumiemy. Z pozoru różne od siebie osobniki zachowują się jak jeden organizm. Stają się jednością, która w chwili niebezpieczeństwa chce tylko jednego. Chce przetrwać. Przetrwać i ochronić swoich bliskich. Jeden za wszystkich. Wszyscy za jednego. Solidarnie, ramię w ramię, bez wymówek. Te zwierzęta, które my sami zepchnęliśmy do kanałów, pokazują coś, co powinno być wyrzutem sumienia dla niejednego z nas.

Miasto. Czarno białe miasto. Takie określenie pasowałoby najlepiej. Małe dzieci bezmyślnie wpatrują się w ekran telewizji, bo nie mają nic innego do roboty. Natrafiają wtedy, przeważnie zupełnie przypadkiem, na stary film. Jakikolwiek film na jakikolwiek temat. Ważne jest tu zupełnie co innego. Film jest dosłownie przedpotopowy. Dzieci wpatrują się w niego z uwagą i nie do końca go rozumieją. Siedzą, oglądają i coś jednak im nie pasuje. Widzą czarno-białych aktorów. Wyblakłe słońce, które wcale nie daje światła. Nie pasuje to do ich rzeczywistości. Ten obraz nie ma nic wspólnego z białą kartką pokolorowaną kredkami w przedszkolu. Kartką, która tutaj staje się symbolem: nieskomplikowanego życia. Nieskażonego. Pytają: Mamo, co to jest? Czy tak kiedyś wyglądał świat? Mama nic nie mówi. Kręci głową, słychać śmiech.

Teraz w sumie powinienem zadać pytanie: mamo, czemu się śmiejesz? Ale rozumiem jej zachowanie. Sam zrobiłbym pewnie tak samo. Zostawmy już ich i idźmy dalej: Świat wtedy tak nie wyglądał, ale tak wygląda dziś. I nawet jeśli ona tego nie wie, to wiedzą to Szczury. To wystarczy.

Ranek. Tramwaj. Jedno z większych miast w naszym kraju. Z wiekową tradycją, szlachtą i w ogóle. Czego chcieć od niego więcej? Ja dżinsy, bluza, kaptur. Nic wielkiego ale cykl w ten sposób się zamyka. Mój zwyczaj. Kaptur jest na tyle wygodny że nie muszę udawać. Prowadzić grzecznościowych rozmów i odpowiadać na wymuszone uśmiechy. W tramwaju przeważnie można spotkać cały przekrój społecznych bolączek. To taki bazar na kółkach pełen gdaczących przekupek. Dziś jednak przekupki są żywsze bardziej niż zwykle. Puszczono tematy bardziej angażujące. Poruszające. Podatki, polityka zagraniczna, opozycja. Jakiś konflikt, jakieś przepychanki. Dla szczurów nie ma to żadnego znaczenia. Dla ludzi właśnie to jest najważniejsze. To dodaje im rozrywki. Przekupki czują się choć trochę ważniejsze, gdy mogą dyskutować na tematy dla nich nie osiągalne. Nic o nich nie wiedzą? Co z tego? Biją się i kłócą. Szarpią się jeden z drugim. Sąsiad gotów jest zabić sąsiada z powodów których nie rozumie i o których zaraz zapomni. Ludzie się odwracają do drugich plecami tracąc kontrolę nad tym co robią. A ja? Przysiągłbym że gdy miałem ukrytą twarz w kapturze, słyszałem strzelające korki od szampana i śmiechy. To oni. Patrzą na nas z góry i świętują. Swoje zwycięstwo świętują ludzie z sejmu i szklanych wież korporacji. Wysiadłem. Uniwersytet powitał mnie jak co dzień, komunikatem nadanym przez megafon: „Ze szczurem nie warto rozmawiać. Nie wolno im ufać! Ich miejsce jest w kanałach!” Serio? Czy to my naprawdę jesteśmy waszym największym problemem?

Wieczór. Byłem już w domu. To jedyny moment kiedy mam chwilę na odpoczynek. Kiedy jestem sam dla siebie, pogrążony w myślach. Rozległ się dzwonek. Dzwonki, a zwłaszcza dzwonki do drzwi zwiastują problemy. Zawsze. Otworzyłem. W progu stała mała dziewczyna, taka ja wiem, jak młodsze siostry głównych bohaterów w hollywoodzkich produkcjach. Znałem ją dobrze. Była szczurem tak jak ja. Przeżyła więcej niż ja, a była inspiracją i dodawała odwagi nie tylko mi. Cała zapłakana i brudna. Łkała, powoli przez łzy, próbowała powiedzieć mi co się wydarzyło. To jednak nie było potrzebne. Znałem ją i wiedziałem już o co chodzi. Po chwili tylko potwierdziła to co sądziłem. Dałem jej rzeczy na przebranie, pokazałem miejsce gdzie mogła bezpiecznie przenocować. Gdy się w końcu uspokoiła i zasnęła, poszedłem do kuchni. Podszedłem do okna i patrzyłem na kładące się do snu miasto. Miasto, które z osiedlowego wieżowca przypominało wielką dżunglę. Dżunglę w całości zrobioną z betonu. Śmiertelną pułapkę dla żyjących w niej ludzi. Ludzi którzy dzielą się na tych, którzy wymigują się od swoich obowiązków i na tych, którzy robią to co do nich należy. To co należy. Ja. Chciałem naprawić jej krzywdę i jakoś zareagować, ale… No właśnie, ale co? Po prostu bałem się. Myślałem o sobie, jak każdy kto żyje w tym świecie. Bałem się, że zepchną mnie do kanału, z którego już nie było powrotu. Wiedziałem jak bardzo chcieli mnie w nim widzieć. Walczyłem sam ze sobą, biłem się z myślami które zupełnie niekontrolowane pojawiały się w mojej głowie. Podszedłem do lustra i wtedy zrozumiałem. Im bardziej się nad tym zastanawiałem, im bardziej traciłem czas tym bardziej się zmieniałem. Robiłem się coraz bardziej pusty. Wszystko przestawało być ostre, zrobiłem się wyblakły i niewyraźny. Jak ci aktorzy sprzed potopowych filmów: byłem czarno biały. Czarno-biały człowiek, część czarno białego miasta i czarno białego świata. Czy naprawdę chciałem być taki jak ci z tramwaju? Przecież jestem szczurem! Wiedziałem już jaką podejmę decyzje. Wykonałem telefon. Potem drugi i jeszcze jeden. Tej nocy w domu nie spędziłem.

To jeszcze nic. Wiedziałeś, że gdy samica szczura wychowująca młode zginie, stado wybiera jej następczynie, która przejmuje jej macierzyńskie obowiązki? Kolejna samica zajmuje się jej dziećmi. Stado jest za nie odpowiedzialne, więc by nie pozwolić im zginąć nagina ewolucje. Nam mówiono, że przeciwko ewolucji nie da się wystąpić, mówiono że człowiek nie może tego zrobić. My nie możemy, a szczury to zrobiły. Czy to Ci czegoś nie pokazuje?

Dziś nie spałem już na długo przed tym jak zadzwonił mój budzik. Siedziałem w fotelu trzymając rękę w wiaderku pełnym lodu. Wtedy ona przyszła i gdy spojrzałem jej w oczy, wiedziałem że podjąłem właściwą decyzje. Jeśli będziemy myśleć o sobie zrobimy dokładnie to na czym im zależy. Nie możemy grać na ich zasadach. Jesteśmy szczurami. Jesteśmy sobie winni wzajemną pomoc. Musimy być solidarni. Jak jeden organizm, jak prawdziwa rodzina, której wielu z nas zwyczajnie gdzieś po drodze zabrakło. Bez względu na konsekwencje. Bez względu na to jak nimi zostaliśmy i jacy teraz jesteśmy, to nasza natura! Nasza natura i nasze dziedzictwo. Nie możemy przeciwko niemu wystąpić. To ostatnia tarcza, która chroni nas przed naszymi wrogami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.