Dawid Kaczmarek: Z Pamiętnika Szczura #3

Szczur. Wolny. Niezależny. Tak, niezależność to piękna rzecz. Niezwykła i niespotykana. Zasługująca na szacunek. Z drugiej strony często to tylko słowo. Szumne i przesadzone. Bardzo przesadzone. Ludzie odnoszą to do Szczurów, bo skoro tak bardzo pragną one  wolności to dlaczego dają zamykać się  w klatkach? Klatkach nie mających wiele wspólnego z  naturalnym środowiskiem. W klatkach: mniejszych lub większych, z własną wodą, basenami, domkami i z wentylacją. Z pokarmem, o które nie muszą się troszczyć. W klatkach, w których żyją wygodnie życiem jakie sprzeciwia się ich naturze. Jak odpowiadam na taki argument? Uśmiechem. Tak uśmiechem, po którym przeważnie zadaje pytanie: A Ty? W jakiej klatce dałeś się zamknąć?

Długo mnie tu już nie było. Zbyt długo. Nie wiem co zaczęliście sobie myśleć na mój temat. Bez względu na to wszystko, nie poddałem się i nie umarłem. Poddać się? Na to już w moim przypadku, zdecydowanie za późno. Umrzeć? Wybaczcie ale mam inne plany. Nie zamierzam umierać. Nigdy. Świat szczurów, żyje swoim życiem niezależnie ode mnie. Od tego co się aktualnie ze mną dzieje. Jest w ciągłym ruchu i ciągle dzieje się w nim coś nowego.

Ranek. Nie wiem czy znacie takie uczucie, w którym człowiek budzi się ale nie może wstać z łóżka. Nie z powodu kaca czy obolałego ciała. Siniaków i takie tam. Tylko z powodu braku woli. W największe więzienie, zawsze próbuje wpędzać nas nasz umysł. Walka z własną głową to walka która nigdy nie ma końca. Wstaję. Powoli się ubieram. Narzucam kurtkę i schodzę na dół. Po co? A po bułki. Słyszę śmiech? Czemu? Przecież wszyscy staramy się żyć jak normalni ludzie. Normalni ludzie rano się ubierają i chodzą po bułki. Dzień w dzień. Niezmiennie. Wchodzę do sklepu. Sklep? Może jednak bardziej buda. Ciężka, oporna, kwadratowa. Brudna. W środku stoją szklane lady, które już dawno nie widziały środków czyszczących. Przy nich, w kolejce ludzie. Różni ludzie. Bardzo różni. Przy kasie jest sprzedawczyni, typowa sprzedawczyni. Starsza, ubrana w fartuch sprzątaczki. Widać, że to osoba, która w sklepie żyje, je, spędza wolny czas, a no i jeszcze czasem próbuje zarobić na swoje życie. Z różnym skutkiem. Sytuacja wygląda na typową, ale taka nie jest. Atmosfera jakby jakaś inna. Nikt mnie nie zauważa, nikt nie odpowiada na rzucone zdawkowo „dzień dobry”, ale też nikt nie robi zakupów. Wszystkie twarze zwrócone są w jedną stronę. Jak automaty, jak zombie. W stronę małego, nie większego od mikrofalówki, ekranu telewizora. No tak, puszczono przecież „Wiadomości”…

Na ekranie opatrzonym czerwonym paskiem pojawiła się naczelna korespondentka. Znana w naszej społeczności tylko z jednego. Nie musiała się odzywać, wiedziałem co musiało się dzisiaj wydarzyć. „Dzięki bohaterskiej akcji funkcjonariuszy policji, dokonano ujęcia groźnego przestępcy i wywrotowca, znanego w półświatku pod pseudonimem Szczur. To kolejny krok to zaprowadzenia porządku w naszej lokalnej społeczności. O sprawie będziemy jeszcze informować”. Oniemiałem. Czasem tak jest, że stoisz w danym miejscu i coś robisz, ale świat się dla ciebie zatrzymuje. Tak się czułem w tamtym momencie. Znałem go. Był moim przyjacielem i jednocześnie wzorem. Wielka, naprawdę wielka strata. Stałbym w takim zawieszeniu jeszcze może przez jakiś czas, gdyby nie natarczywy głos sprzedawczyni: „Dobrze że wreszcie przyskrzynili tego bandytę co nie? Co podać?”, w wypowiedzianej opinii, gorąco poparły kobietę, kiwające za mną głowy. Banda kretynów. Wygłaszają opinie nawet w części nie znając sytuacji. Aresztowany zostaje niewinny człowiek, tylko po to by rzucić go na pożarcie tłumu. Im to pasuje, to dla nich prawdziwe igrzyska, jedyne czego oczekują, czego nie odpuszczą i o co są w stanie walczyć. Biorę to po co przyszedłem i płacę. Rzadko kiedy już jest mi ich żal. Mają to na co zasłużyli. Wracam do domu.

Dzisiaj nie mam zajęć. Weekend. Siedzę w salonie na fotelu. Z wyprostowanymi nogami. Czytam książkę. Książkę pewnego sławnego kiedyś pisarza. Pisał o ludziach, którzy odnoszą zwycięstwo najpierw nad sobą, a dopiero później nad innymi i nad światem. Dziś to literatura zakazana. Czytam, bo zawsze przed zrobieniem czegoś, warto się uspokoić. Uspokoić i zapytać o zdanie kogoś mądrzejszego. Gdy nie mamy nikogo takiego wokół siebie, warto się właśnie zwrócić do książek. To zawsze działa, a ja staram się robić tak za każdym razem gdy trzeba zadecydować o czymś ważnym. Myślę cały czas o tym co widziałem w sklepie. Kiedy to moje zdjęcie wyląduje na ekranie porannego wydania Wiadomości? Słyszę pukanie do drzwi. To pewnie moja siostra. Podchodzę do drzwi i je otwieram. To faktycznie ona, ale nie jest sama. Jest z nią dwóch chłopaków, znam ich, to moje Szczury. Siostra wie, że ta rozmowa nie jest dla niej. Czeka na mnie w salonie. Ojciec jednego z naszych ludzi ma problem z alkoholem. Znam go, a on zna mnie i wiem, że nie dzieje się to u niego bez powodu. Jednak nie oznacza to, że ten problem nie może nie wymknąć się nam spod kontroli. A my przede wszystkim musimy bronić swoich. Mówię siostrze tylko, że będzie musiała trochę na mnie poczekać. Rozumie. Musi.

Nie mieszkał daleko ode mnie. Pod blokiem spotkaliśmy jego syna, a naszego przyjaciela. Jednego z nas. Miał podbite oko, był w bardzo ciężkim stanie. Jedyne co powiedział to, że mnie przeprasza. Tylko co tu było jego winą? Prawdziwy obłęd. Zaprowadzono mnie do pokoju gdzie już od jakiegoś czasu pił ojciec. Siedział zarzygany przy stole. Próbował wstać na mój widok, ale tylko przewrócił piętrzący się stos butelek. Chciał się tłumaczyć. Ta, wiedziałem o jego problemach finansowych i o odejściu żony. Tyle, że wielu tak żyło. Niczego to nie zmieniało. Powiedziałem mu, że takim zachowaniem tylko skazuje syna na ten sam los, że ma ostatnią szansę, bo my nie możemy tego dłużej tolerować. Szczurom rozkazałem żeby zabrali butelki i zrobili z nich właściwy użytek. Wiedzieli o co chodzi. Wróciłem do domu, siostra o nic nie zapytała. Kochana. Jedyne co pozostało jeszcze z mojej rodziny.

Widzieliście kiedyś, jak zachowuje się Szczur, którego wyciąga się z klatki? Biega, wszędzie jest go pełno. Cieszy się. Jest sobą. Głęboko wierzę, że to właśnie wtedy jest wolny i szczęśliwy. Że potrafi odróżnić klatkę od rzeczywistości. A co z nami? Dlaczego mam uczucie, że Szczury w temacie klatek, robią więcej od tego co my jesteśmy  w stanie zrobić na co dzień?

Cały dzień spędziłem z nią. Dzień wolny od poważniejszych problemów i trosk. Dzień taki jak dzień zwykłych ludzi. Siostra starała się ze wszystkich sił odciągnąć moje myśli od sytuacji ze sklepu. Muszę przyznać że dawała z siebie wszystko. Wieczorem, na kolacje poszliśmy do pobliskiego baru. Jedliśmy już, kiedy puszczono znowu Wiadomości. Tym razem jednak było to inne wydanie: „Nieznani sprawcy obrzucili koktajlami mołotowa budynek komisariatu, w którym przetrzymywany jest złapany rano groźny przestępca o pseudonimie Szczur. Policja zapowiada dalsze aresztowania w tej sprawie”. Odpowiedzieliśmy.

Spojrzałem siostrze w oczy. „Zostaniesz dzisiaj u mnie na noc?”. Zgodziła się. Całe szczęście.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.