Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Kajetan Morawiec: „Miasto Noży” (recenzja)

Przeglądając ostatnio Facebooka, na jednej ze stron o tematyce kibicowskiej, natrafiłem na krótki fragment pochodzący z mającej się dopiero ukazać książki pt. „Miasto noży”, której autorem jest Wojciech Mucha.

Zainteresował mnie na tyle mocno, że postanowiłem zaopatrzyć się w tę książkę jeszcze w przedsprzedaży i cierpliwie czekać, aż pojawi się ona w moich rękach. Po około połowie miesiąca się udało. Już sama okładka stylizowana na kasetę VHS wywołała na mojej twarzy lekki uśmiech, przywołując wspomnienia czasów, w których przyszło mi dorastać.

Miasto noży najniebezpieczniejsza powieść o Polsce lat 90” to jak już wspomniałem literacki debiut Wojciecha Muchy, urodzonego w Krakowie dziennikarza, reportera i publicysty Strefy Wolnego Słowa, oraz tak zwanego „gniazdowego” na stadionie Cracovii. To właśnie tam, do swojego rodzinnego miasta, zabiera nas autor.

Na odwrocie okładki możemy przeczytać: „Czas, kiedy obraz widziany w telewizyjnych reklamach i odtwarzany na filmach VHS kontrastuje z szarością codziennego życia i bloków z wielkiej płyty. Miasto Noży to nie tylko wstrząsający thriller o brutalnych porachunkach dwóch krakowskich drużyn- Cracovii i Wisły. To opowieść o tym, co kształtowało ludzi wchodzących w dorosłe życie w pierwszej dekadzie po transformacji ustrojowej. Przenieś się do Polski, o której istnieniu wielu wolałoby nie pamiętać”.

Rzeczywiście, od pierwszych stron dla osób, które pamięcią sięgają lat dziewięćdziesiątych, twórca serwuje nieco nostalgiczną podróż do przeszłości; początku dzikiego kapitalizmu i zachłyśnięcia się zachodnim stylem życia. Doskonale pokazuje to kontrast pomiędzy życiem, jakie widziano wówczas za oknem a tym ukazanym na szklanym ekranie w programach takich jak: „Beverly Hills 90210”.

Autor doskonale maluje obraz tamtych dni poprzez wspominanie także o serialach, jakie wówczas oglądają mieszkańcy miasta noży. Opowiada o takich „hitach”, jak na przykład „Xena-wojownicza księżniczka”, czy też emitowane na antenie Polsatu talk-show „Na każdy temat”. Zdecydowanie częściej poruszany jest temat hitów muzycznych, najbardziej popularnych pubów na krakowskim rynku, papierosów, gazet, czy ubioru głównych bohaterów.

Czyli w skrócie: autor na kartach swoje książki opowiada o tym wszystkim, o czym wielu dziś wolałoby nie pamiętać; lat rosnącego bezrobocia, upadającego przemysłu, rosnącego cwaniactwa i krwawych porachunków pomiędzy rywalizującymi grupami.

Głównymi bohaterami są młodzi ludzie wychowani na szarych osiedlach bloków z wielkiej płyty, gdzie szarość dnia codziennego ich rodzice zapijają alkoholem, nie potrafiąc przy tym dać młodym odpowiednich wzorców, samemu nie dając rady odnaleźć się także w nowej rzeczywistości. Dlatego to nie rodzice byli dla tych młodych ludzi autorytetami.

Idolami dla takich chłopaków jak Małpa czy Browarnik (którzy są jednymi z głównych bohaterów książki), byli starsi koledzy z osiedla, którzy wyrabiali sobie szacunek markowymi ubraniami, bijatykami i działalnością w grupach kibicowskich. To właśnie to ostanie było tym co głównie wyciągało młodych z domu. Stadion był miejscem gdzie zawierano znajomości, uciekano od rodzinnych problemów i znajdowano prawdziwą wspólnotę.

Książka jednak nie opisuje tylko zmagań fanów dwóch krakowskich drużyn, ale z pewnością to dominujący element fabuły, który przekłada się w pewnej części na życie bohaterów. Wszystko śledzimy cały czas z kilku perspektyw; dziennikarki liczącej na materiał swojego życia, która jest zakochana w jednym z wyżej postawionych kibiców krakowskich „Pasów”- „Goldenie”, widząc w nim „innego niż wszyscy” mężczyznę, którego chciałaby wyciągnąć ze środowiska kibiców.

Do tego potyczki, bijatyki, wjazdy na osiedle, drobna dilerka oraz duży interes ze śmiercią w tle. To wszystko dzieje się w czasie zbliżających się derbów między drużyną Cracovii a drużyną Wisły, które rozgrywają się tuż przed wyborami.

To, co bez wątpienia wyróżnia książkę autorstwa Wojciecha Muchy- to realistycznie ukazany świat, który pozwala odczuć, że autor wie o czym pisze. Mimo tego, że opisy napisane tak, że pozwalają się wczuć w akcje, to jednak jej nie przysłaniają, co uważam za spory plus. Język, w jakim powieść została napisania, w moich oczach zasługuje na największe uznanie i zdecydowanie przypadł mi do gustu. Licznie użyte regionalizmy z krakowskiej gwary, słownictwa więziennego i specyficzne słowa tworzące środowiskowy slang, które dziś już zanikają, a którymi kiedyś się porozumiewali młodzi ludzie na osiedlach.

Na wszelki wypadek autor zamieścił w książce także słowniczek, tak by każdy niezaznajomiony z omawianym tematem, mógł bez problemu zrozumieć sens wypowiadanych zdań. Choć autor zastrzega, że wszelkie podobieństwa do prawdziwych sytuacji mogą być jedynie dziełem przypadku, to w trakcie lektury można natknąć się na wzmianki o prawdziwych postaciach i wydarzeniach, jak np. o „Uszolu”- legendzie kibiców poznańskiego Lecha. Czytelnik bez problemu znajdzie w którymś z bohaterów cząstkę samego siebie lub rozpozna zachowanie kogoś znajomego.

Nie ma co się dziwić. Wszak życie na blokowisku w różnych miejscach mogło wyglądać dość podobnie.

Zachęcam każdego do sięgnięcia po „Miasto Noży”- przede wszystkim dla samej historii, która jest w niej zawarta. Książka dosłownie pochłania i czyta się ją lekko jednym tchem, ale również dlatego warto się z nią zapoznać, po to by przekonać się, czy sentyment za tymi latami jest na pewno uzasadniony?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.