Karel van Rossum: Zwarte Piet

Od Redakcji: Poniższy tekst został pierwotnie opublikowany w języku angielskim na łamach europejskiego magazynu nacjonalistycznego The Spear. Zapraszamy do odwiedzenia jego strony internetowej: TUTAJ

Już od kilku lat w Holandii toczy się gorąca dyskusja Zwarte Piet. Może o tym słyszeliście: miała ona oddźwięk w międzynarodowych mediach i nawet sam ONZ się w nią zaangażował.  Ale o co tak właściwie chodzi?

Krótki kurs

Zacznijmy od początku: Zwarte Piet to postać która jest częścią holenderskich uroczystości tzw. Sinterklaasa. „Czarny Piotruś” jest postacią w staroświeckich ubraniach z około 18-ego wieku, z czarną twarzą, czerwonymi ustami, złotymi kolczykami i kręconymi włosami. Jest pomocnikiem Sinterklaasa, który jest pełnowymiarową adaptacją św.Mikołaja- bizantyjskiego biskupa, który słynie między innymi z ratowania dzieci. Te uroczystości w Holandii skupiają się na dzieciach, są porównywane ze Świętami Bożego Narodzenia. Sinterklaas przybywa 18-ego października na parowcu ze swoimi pomocnikami aby przynieść prezenty wszystkim dobrym dzieciom w Holandii. Codziennie aż do 5 tego grudnia, kładą one swój but przy kominku, lub we współczesnych czasach zwykle przy drzwiach czy też przy grzejniku, wkładając do niego rysunek lub marchewkę dla konia Sinterklaasa, który pomaga mu latać po dachach, a kiedy się budzą następnego dnia, jest w nim mały prezent lub poczęstunek dla nich, zwykle z powodów higienicznych owinięty w worki. Tradycyjnie: złe dzieci były albo wkładane do worków jutowych i porywane do Hiszpanii, gdzie z jakiegoś powodu przebywa św.Mikołaj, kiedy nie jest w Holandii, albo biczowane przez czarnego Piotrusia. To kto jest dobry a kto zły, Sinterklaas trzyma zapisane  w swojej wielkiej księdze. Czy to brzmi znajomo?

Powinno, ponieważ to właśnie holenderscy kolonialiści przyprowadzili tę tradycję ze sobą z Holandii do Nowego Świata, gdzie wreszcie została ona połączona z innymi europejskimi tradycjami i przekształciła się w Santa Claus, którego popularność dzięki globalizacji, rozprzestrzeniła się teraz na całym świecie. Jest w tym pewna ironia – bo Sinterklaas został w ostatnich latach opuszczony przez niektóre holenderskie rodziny dla wcześniejszego Christmas. Można by powiedzieć że jest zastępowany przez kiepską, amerykańską wersję samego siebie.  Z powodu dyskusji wokół czarnego Piotrusia – do tego dojdziemy później- holenderskie rodziny teraz pomijają Sinterklaasa i obchodzą Halloween lub zaczynają wcześniej święta z Bożym Narodzeniem.

Dyskusja

Grudnia 2010 roku Quincy Gario, niedorobiony artysta który nie produkuje niczego wartościowego, postanowił że czas zmienić uroczystości ponieważ są one rasistowskie. Uważa on Czarnego Piotrusia za rasistowski stereotyp czarnego niewolnika z białym panem. Wyprodukował bluzkę na której było napisane „Zwarte Piet is racisme” (Czarny Piotruś to rasizm) i poszedł tak ubrany na przybycie Sinterklaasa. Został opryskany gazem pieprzowym i zaaresztowany, przyczyniając się w ten sposób do wybuchu powszechnej dyskusji na jaką liczył. Od tego momentu, rzeczy potoczyły się szybko i nabierały co roku  coraz większej prędkości. Jesteśmy teraz na etapie gdzie mamy roczne demonstracje Antify i holenderskich czarnych panter – bez żartów.

Początkowo, większość Holendrów nie zwracało wiele uwagi na Quincy’ego i jego bandę, myśląc że to skrajni działacze którzy zawsze znajdą coś nowego na co mogliby ponarzekać. Ta postawa nie wiele się zmieniła: w tym roku badanie wykazało że 93% Holendrów przepytanych byli za tradycyjnym Piotrusiem. Jest to zgodne z badaniami przeprowadzanymi w poprzednich latach gdzie zawsze gdzieś pomiędzy 80-90% badanych było za.

Najbardziej aktywni w tej dyskusji po obu stronach są teraz radykałowie. Antifa jest za całkowitym wyrugowaniem Czarnego Piotrusia, a nacjonaliści starają się bronić tej tradycji. Staje się to mocno niewygodne dla niektórych zwykłych Holendrów, którzy nie chcą być utożsamiani z którąś ze stron tego konfliktu. Kiedy jednak przychodzi do konkretów i tak wspierają tych, do których jest im najbliżej, pomimo kontrowersji.  Myślicie, że skoro większość Holendrów jest za to bitwa o zachowanie tej tradycji będzie łatwa do wygrania? No to pomyślcie jeszcze raz.

Przeróbka

Holandią rządzi zniewieściała klasa polityczna która nie ma jaj by stanowczo stanąć za czymkolwiek, zawsze obawiając się zrazić do siebie jedną czy drugą stronę. Holenderski premier, klasyczny liberał, powiedział że należy by ludzie sami rozstrzygnęli jak chcą uczcić uroczystości i z jakim Piotrusiem. Podczas oficjalnych przybyciach Sinterklaasa, widzimy że gminy postanowiły nie używać obyczajowych Piotrusiów, lecz wymyślają Piotrusiów o nowych kolorach, tęczowe Piotrusie i wafelkowe Piotrusie. Niektóre gminy postanowiły połączyć niektóre nowe Piotrusie z obyczajowymi Piotrusiami, z nadzieją tym sposobem zadowolić wszystkich. Muszę wam oznajmić że wywołało odwrotny efekt, wkurzając obydwie strony jednakowo. Robią to zwykle po tym jak anty-Piotrusiowe działacze wysyłają do gmin listy, prowadzą udany lobbing czy zapowiadają protest.

Postawa komercyjna nie różni się wiele od naszego rządu w większości przypadkach. Większość dużych firm postanawia w ogóle usunąć czarnego Piotrusia lub przybierają jakąś formę Piotrusiowych przeróbek, i w najczęstszych przypadkach robią to dobrowolnie, bez protestu. Holenderska firma Hema, założona przez Żydów, była jednym z pionierów w tej dziedzinie. Hema był również jednym z pierwszych holenderskich sklepów który sprzedawał muzułmańskie chusty i usunął słowa ,,Wielkanoc”, życząc w zamian radosnych ,,świąt wiosennych”. Ich usunięcie czarnego Piotrusia było powodem kierowanych przeciw im protestów w ostatnich latach ze strony holenderskiego ruchu Zwart Front, kilka budynków tej firmy otrzymało swą działkę plakatów i nalepek zanim nawet otworzyli rano drzwi, wiele innych firm miały tak samo. Przykłady godne wymienienia w tej dziedzinie są holenderskie sklepy spożywcze. Dwa główne takie sklepy, Albert Heijn i Jumbo, widać że przez trzy lata wymieniali się na zmianę kto miał czarnego Piotrusia a kto nie. Jednego roku Zwart Front wywołał bojkot Alberta Heijna, tylko by się następnego roku dowiedzieć że materiał jaki wyprodukowali poprzedniego roku był bez pożytku. Zmowa firm nigdy nie była udowodniona, ale nie jest to nieprawdopodobne.

Jedno światło nadziei w tej dziedzinie są małe sklepy klasy średniej które w wielu przypadkach wybierają zatrzymać obyczajowe Piotrusie i jego obrazy w witrynach. Wskazuje to raz jeszcze na tchórzliwość większych firm: boją się zrazić część ich klientów. Co do nich nie dociera jest to, że zdecydowana większość jest za: boją się stracić na pieniądzach kiedy mogą stawić na obyczajowego Piotrusia i zarobić o wiele więcej bo byliby jedynym wielkim sklepem stającym po stronie tradycji. Budzi to podejrzenie że są, jak Hema, za niektórymi programami, co nie byłoby zaskakujące.

Opór

Opór do zmian nad czarnym Piotrusiem, przychodzi w wielu formach. Najbardziej dostrzegalne są oczywiście protesty. Zbyt sporo byłoby wymieniać siedem lat protestów w tym artykule, ale by dać obraz tego co się wydarzyło, oto najlepszy przykład: co roku podczas przybycia Sinterklaasa, anty-Piotrusiowe manifestanci planują iść do największego wydarzenia gdzie telewizja ogólnokrajowa również jest obecna. Na tych przyjazdach są setki dzieci z rodzicami którzy jedynie chcą mile spędzić dzień, kiedy nagle zjawia się czarno-umundurowana banda antyfaszystów i czarnych panter wykrzykujących anty-Piotrusiowe hasła. Nacjonaliści, poparci w niektórych przypadkach przez zwykłych ludzi postanowili że tak nie będzie i zaplanowali albo ich powstrzymać na drodze albo skonfrontować na miejscu. W Gouda w 2014 roku, nacjonalistom nie udało się powstrzymać antify w drodze do demonstracji czy skonfrontować ich na miejscu. Wynik był taki że była wielka zamieszka nacjonalistów i rodziców, starali się pobić antifę i ją pognali, tamci zaś się bronili. W końcu większość antify została zaaresztowana. W 2016 roku, antifa planowała iść do Maassluis ale burmistrz odmówił im wstępu w ostatniej chwili, co oznaczało że autobusy w których przyjechali musieli zawrócić. Pojechali w zamian do Rotterdamu gdzie zostali pobici i zaaresztowani przez policję zanim mogli nawet cokolwiek wypowiedzieć, w międzyczasie byli gonieni przez nacjonalistów w samochodach.

Świetny przykład udanego sprzeciwu był w 2017 roku, kiedy odbył się duży przyjazd w Dokkum, miasto w Fryzie. Antifa zaaranżowała trzy autobusy z Amsterdamu które mieli jechać do Dokkum. Już od początku była grupa działania która ogłosiła że zablokuje Afsluitdijk by powstrzymać ich wstęp do Fryzji. Zostali zastraszeni przez służby specjalne. Mimo tego, kiedy trzech autobusom udało się przekroczyć Afsluitdijk zostali zatrzymani przez samochody i motocykle na autostradzie A7 i musieli tak zahamować że jeden z antify (inne źródła mówią że jeźdźca) uderzył głową o przednią szybę, ją pękając. Zwykli ludzie z Fryzji zorganizowali barykadę mimo gróźb. Policja przerwała barykadę po jakimś czasie, po czym manifestanci zostali poprowadzeni przez policję. Burmistrz Dokkum w ostatniej chwili zabronił im wstępu. Przegapili okazję by zepsuć piękną uroczystość; pochód w Dokkum upłynął gładko. Niestety w tym samym czasie, około stu ich towarzyszów udało się demonstrować w Rotterdam, prawie niezakłóceni. Ironicznie, oni sami zablokowali drogę a mimo tego ich odpowiedniki chcieli za to zaciągnąć Fryzów do sądu.

Przemoc

Nie cały opór ma miejsce na pochodach. W Nijmegen, antifa ma długą tradycję. Byli już dobrze ustanowieni kiedy w 1983 roku wybuchły zamieszki w Pierson, największe od dekad zamieszki w Niderlandii. Armia była potrzebna by się zająć dzikimi lokatorami, interesująca historia zasługująca na osobny artykuł. W Nijmegen, anarchiści rządzą ulicami; stanowią ogromną sieć i subkulturę i posiadają liczne budynki, skłoty oraz zalegalizowane skłoty. Zostawiają ślady wszędzie w formie nalepek, plakatów i graffiti. Ironicznie wielu z nich pracują jako nauczyciele w gimnazjach lub na uniwersytetach, gdzie też rekrutują część swych nowych działaczy. Mają też swoje łączności z miejscowymi władzami, co wiele mówi o ich zasadach ich sprzeciwu wobec władzy i indoktrynacji.  W 2016 roku zorganizowali przemówienie przez dobrze znanego anty-Piotrusiowego działacza, czego powodem były odwiedziny od miejscowej koalicji nacjonalistów i kibiców piłkarskich. Nawet jeśli tylko dziesięć ludzi się stawiło, było to wyjątkowe, przez dekady antifa nie miała przeszkód i robiła co jej się tylko chciało, w Nijmegan, był to pierwszy raz kiedy ktokolwiek naprawdę usiłował naruszyć ich działalności. Koalicja stawili przed budynkiem, wymachując flagami i krzycząc „Nie wstydzimy się czarnego Piotrusia.” Reakcja lewicy była przemoc i agresja o której też pisano w mediach. W końcu nikomu nie stała się krzywda.

Rok później było inaczej. Antifa zorganizowała spotkanie dla rodziców sprzeciwiających się czarnemu Piotrusiowi. Nacjonaliści przyszli tego wieczoru, tym razem w mniejszym gronie. Nosili transparent, flagi i ulotki. Chcieli dostarczać ulotki rodzicom którzy tam byli tego wieczoru. Antifa była przygotowana. Kiedy nacjonaliści przybyli, dwadzieścia czarnoblokowców z antify czekało na nich z metalowymi prętami. Założyli jednemu nacjonaliście kaptur przez głowę i pobili go bezlitośnie metalowym prętem, przez co trafił prosto do szpitala. Oto jeden z przykładów gdzie konflikt się robi coraz brutalniejszy i agresywny każdego roku; takich innych przypadków jest wiele.

Tłumaczenie: Michał Szymański

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji Portalu jest zabronione.

Źródło: Karel van Rossum: Zwarte Piet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.