Rzutem Oka. Miesięcznik kulturalny. Marzec 2017 (1)

Od dłuższego czasu chodziło za mną coś przypominające przegląd narodowej prasy, prezentowany w formie wideo, okraszany dyskusją ze współprowadzącym. Niestety nie zawsze można mieć to co się chce, choć mam nadzieję, że kiedyś uda nam się wrócić do tego projektu! Tymczasem kompromisem okazała się być formuła pisana, w której autorzy, rozdzieliwszy pomiędzy siebie poszczególne cykle publikacji, będą dzielić się z Czytelnikami, tym co najcenniejsze w świecie kultury i szeroko pojętej publicystyki. Formuła ta ma charakter zupełnie subiektywny, sam będę się chciał dzielić z Państwem wszystkimi perełkami, które wprawiły mnie w czytelniczy trans, bez względu na to czy dotyczyły one szeroko rozumianych spraw narodowych, czy były też doskonałym tekstem Andrzeja Stasiuka Inne przyjemności: palenieSami często błąkamy się bez celu po czeluściach Internetu, nie mogąc uchwycić się na dłużej jednego artykułu, jednej, strony, jednego tematu. Przegląd ten będzie miał na celu przede wszystkim wyrzucenie z siebie przemyśleń odnośnie tych znalezisk, ale też odesłanie Ciebie, nasz drogi czytelniku, do tekstów czy innych materiałów, które są wartościowe i wnoszą wartość dodatnią do naszego życia. Mamy nadzieję, że nasza praca będzie dla was użyteczna!

Zaczynajmy!

 

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3988/Interwencje-2---Michel-Houellebecq

Na pierwszy rzut zdecydowanie musi iść autor, który od przeszło roku mnie prześladuje! Michel Houellebecq, bo o nim mowa, zapukał do moich drzwi, tradycyjnie – a jak! Swoją Uległością. Książka, rzecz jasna, napisana wspaniale, sprawiła, że przepłynąłem przez nią w jeden wieczór. Zacząłem więc sięgać po pozostałe efekty jego twórczości, zastanawiając się co więcej ma on do powiedzenia. W połowie roku obiecałem sobie, że do przyszłej jesieni Houellebecqa nie ruszę, od niektórych autorów trzeba po prostu odpocząć. Niestety na rynku pojawiły się Interwencje 2, które szeroko cytowane, zmusiły mnie do lektury. Książka jest zbiorem artykułów i wywiadów publikowanych przez autora w ciągu lat. Zasadniczo nie wzbudza wielkich emocji, chyba, że interesują nas prywatne poglądy pisarza. I tak dowiadujemy się, że Huellebecq nie tylko nie znosi Islamu, ale generalnie, jak na prawdziwego Francuza przystało, nie przepada w ogóle za wiarą w jakiegokolwiek Boga. Islam choć twardy i żywotny, nie zdoła pokonać materialistycznych filozofii, które prędzej czy później pożrą jego wyznawców, a współczesna architektura symbolizuje prędkość przepływu informacji (oszczędne w wystroju biurowce zbudowane ze szkła). Bez wątpienia Interwencje 2 to lektura inspirująca (być może dlatego, tak często zdarza mi się mylić jej tytuł i nazywać Inspiracjami 2), jednak jeśli spodziewacie się, że w trakcie czytania, sufit zwali wam się na głowy, to bez obawy, tak nie będzie. Możecie liczyć natomiast na poszerzoną refleksję o otaczającym nas świecie.

 

Daleko mocniej uderzył we mnie numer Pressji wydawnictwa Klubu Jagiellońskiego pt. Inny Uniwersytet jest możliwy. Choć think-tank sam określa się jako mieszanka konserwatyzmu, liberalizmu i idei republikańskich, co niejednokrotnie powoduje u mnie ambiwalentne odczucia, to jest to jedno z wydawnictw, które bez wątpienia warto śledzić i czytać. Na pierwszej płaszczyźnie wita nas piękna polszczyzna, która sprawia, że lektura artykułów poruszających zagadnienia wcale nie lekkie, staje się czystą przyjemnością. Wielokrotnie w czasie czytania, pocieszałem się biogramami autorów, z których duża część jest pracownikami naukowymi Uniwersytetu Jagiellońskiego. To miłe wiedzieć, że są na tej najstarszej polskiej uczeni, wciąż, ostatni sprawiedliwi, którzy uniwersytecką ideę odczytują wraz z Benedyktem XVI i jego słynnym wykładem z Ratyzbony. Etos i logos – to korzenie, do których musi wrócić Uniwersytet jeśli nie chce stać się weekendową szkołą gotowania na parze.

Na naszym portalu już jakiś czas temu, ukazała się recenzja biografii Św. Maksymiliana Marii Kolbe autorstwa Philippe Maxence. Świetna książka, którą wszystkim serdecznie polecam! Przypomniałem sobie o niej, gdyż o to okazuje się, że niebawem rynek wydawniczy zaatakuje biografia Świętego, autorstwa Tomasza Terlikowskiego. Choć nie jestem sympatykiem tegoż autora, to z przyjemnością sięgnę po tę pozycję, żywiąc ogromną nadzieję, że mnie nie zawiedzie. Przy okazji warto wspomnieć o krakowskim spotkaniu promocyjnym.

 

Nie mniej ciekawym wydarzeniem było odkrycie przeze mnie pisma Suma, redagowanego przez Kamila i Marcina Suskiewiczów. To internetowy periodyk, którego profilu ideowego nie będę starał się definiować, poza ty czuję, że jest to zbędne. Ważne, że interesujące mnie teksty czyta się wspaniale, a szata graficzna przenosi nas jakby w inny świat. Ostatnio zachwycił mnie tekst Mathilde Suskiewicz (czyżby pismo było rodowym projektem) PAN OD HISTORII (UN PASSIONNÉ PASSIONNANT) 

Najbardziej pasjonują mnie nowe odkrycia z dużą dozą nieprzewidywalności. Kiedyś chodziłem do teatrów, wiadomo, w królewskim mieście Krakowie, całkiem sporo tych przybytków i zdawało się, że jest w czym wybierać. Niestety wraz z upływającym czasem narastało moje obrzydzenie do koncepcji „sztuki” jaką przyjęto w tych instytucjach, a niektórymi miejscami byłem już po prostu znudzony. Być może dlatego taką ekscytację wywołała u mnie informacja, że w Teatrze Bez Rzędów wystawiana jest sztuka, w której grają obecni i byli więźniowie. Za pięć godzin zobaczę Jezusa to spektakl na podstawie więziennego dziennika pisanego dla sześcioletniej córeczki, przez Jecquesa Fesha, skazanego na śmierć w 1957 r. za napad w trakcie, którego zginął policjant. Spektakl odniósł sukces, organizowane są kolejne wystawienia, a ja mam nadzieję jedno z nich zobaczyć.

Skoro już znaleźliśmy się przy ulicy Krakowskiej, to kończąc dzisiejszą publikację, wspomnę o jednym z moich ulubionych kanałów na YouTube PasjonaciTV, na którym publikowane są krótkie reportaże o zawodach nietypowych i rzemieślniczych. To kanał, który opowiada o ludziach ogromnej pasji, czerpiących niesamowitą satysfakcję z życia. Wielokrotnie dzięki niemu, odzyskiwałem wiarę w to, że można być szczęśliwym, przez długie lata wykonując takie same zajęcia, te same czynności, gdyż gruntem wszystkiego jest prawdziwa pasja! Wdzięczny jestem szczególnie za poniższy materiał, któremu zawdzięczam swój kaszkiet:

To tyle na dzisiaj! Mam nadzieję, drogi czytelniku, że znalazłeś tutaj coś dla siebie i wrócisz w do naszego cyklu pod koniec kwietnia, kiedy ukaże się jego kolejne wydanie, autorstwa mojego redakcyjnego kolegi.

Filip Paluch

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.