Kultura
3.7

Rzutem Oka. Miesięcznik społeczno-kulturalny. Wrzesień 2017

W katolickim XII wieku, w filozoficznym wieku XVIII, kierunek mógł być dobry lub zły, a ludzie mogli się spierać, jak daleko posunęli się już na drodze i czy na pewno w pożądaną stronę, co do samego kierunku byli jednak mniej więcej zgodni, toteż, konsekwentnie, mieli autentyczne poczucie, że postępują naprzód. My zaś nie zgadzamy się właśnie co do kierunku. Walczymy zaciekle o to, czy owa przyszła wspaniałość ma oznaczać więcej czy mniej ustaw, więcej czy mniej wolności; czy własność ma ostatecznie trafić w ręce oligarchii, czy raczej całkiem zaniknąć w komunizmie; czy pasje erotyczne będą najzdrowsze w społeczeństwie dziewiczo intelektualnej, czy może w bydlęco rozpasanej; czy trzeba kochać kogo bądź, jak naucza Tołstoj, czy też nikogo nie oszczędź, jak każe Nietzsche. Ten nasz „postępowy” wiek nie zdołał dotychczas ustalić, na czym w ogóle polega postęp.”

G.K. Chesterton

Witam serdecznie w kolejnej odsłonie miesięcznika społeczno-kulturalnego „Rzutem Oka”. Słowo wstępu oddałem znakomitemu pisarzowi Chestertonowi, abyśmy wspólnie mogli się zastanowić pod koniec lata, nad postępem w ujęciu uniwersalnym, ale także w kontekście przeszłości, teraźniejszości, a przede wszystkim przyszłości.

***

W sezonie jesiennym rozpoczyna się festiwal seriali. Telewizje, platformy cyfrowe, czy nawet twórcy na Youtubie, skądinąd coraz częściej zwący się „youtuberami”, atakują nas masą publikacji. Jedni przekonują, że seriale to zabijacze czasu, odrywające przeciętnie myślące jednostki, od rozsądniejszego zagospodarowania swoim czasem. Oponenci natomiast uważają, że seriale to nie tylko odpowiedź współczesności na zmierzch telewizji, co więcej kina, jak również traktują seriale jako przyszłą wersję książek. Staram się w tym względzie nie podchodzić kategorycznie do problematyki seriali, gdyż w przeważającej większości są one mniej lub lepiej wyprodukowaną rozrywką i trzymając się takiej narracji, chciałbym polecić czytelnikom kilka całkiem ciekawych propozycji z małego ekranu.

Rozpocznę od serialu „Westworld”Klik, zachowując szyk myślowy z przytoczonego wyżej fragmentu Chestertona nt. postępu. Ta amerykańska produkcja przenosi nas do świata futurystycznego parku rozrywki. Bogaci konsumenci mogą na własnej skórze poczuć klimat „Dzikiego Zachodu”, zabijając bandytów, goszcząc w saloonach, czy „polując” na Indian. Z tą różnicą, że humanoidy, które wcielają się w role postaci z XIX wieku, wystarczy naprawić, a dopracowane oprogramowanie nie pozwala im na skrzywdzenie spragnionych wrażeń gości. Ten na pozór oderwany od rzeczywistości obraz, zmusza nas do zastanowienia się nad sztuczną inteligencją. Do którego momentu będziemy w stanie ją kontrolować, jakie granice nie tylko etyczne, ale także moralne w  zderzeniu z nową rzeczywistością będziemy musieli ustalić i wreszcie, kto kim w rzeczywistości kieruje? Zapewne część z Was zastanawia się dlaczego sugeruję, że będziemy zmuszeni zmierzyć się z podobnymi problemami. Gdyż sądzę, że jest kwestią nieodległą stworzenie oprogramowania, a może nawet autonomicznych robotów, z którymi będziemy zapewne musieli koegzystować. Oglądając serial Westworld, zacząłem się jednak zastanawiać nad kwestią sterowania ludzkimi popędami i czy może twórcy tej produkcji nie chcieli uświadomić nam nieco bardziej prozaicznej prawdy o nas samych.

Kolejną propozycją na długie jesienne wieczory jest serial „Black Mirror”. klik. Czarne lustro pokazuje obraz postępu, który opisuje Chesterton, jako kierunku bez jakiegokolwiek celu. Świetna w swojej prostocie alegoria stanu dzisiejszych społeczeństw zachodnich, powinna być gratką dla czytelników naszego portalu. Klimat serialu jest dość mroczny i przygnębiający, nie ze względu na straszenie widza przerażającą przyszłością, a przede wszystkim nieciekawą teraźniejszością, Postarałem się w tym telegraficznym skrócie zarekomendować tą brytyjską produkcję, bo mam pewność, że już pierwszy odcinek obroni się sam i zachęci Was do oglądnięcia całości serialu.

***

Pozostając przy serialach, 1 września miała miejsce premiera 3 sezonu serialu „Narcos”klik. W pierwszych dwóch odsłonach śledziliśmy proces tworzenia się imperium Pablo Escobara, natomiast w trzecim sezonie producenci przedstawiają nam kartel z Cali. Widzowie i recenzenci oszaleli na punkcie tego serialu, a przysłuchując się rozmowom nt. kolumbijskich baronów narkotykowych, wielokrotnie mam wrażenie, że moi interlokutorzy oglądając produkcję Netfilxa, zachowują się jak dzieci w ZOO, cieszące się z ryczącego Lwa, zdając sobie sprawę z tego, że drapieżnik jest zupełnie niegroźny, gdyż oddziela ich kilkumetrowe ogrodzenie. Stąd polecałbym fanom podobnych produkcji, sięgnięcie po serial bliższy europejskiej rzeczywistości. Mowa o włoskiej produkcji „Gomorra”Klik. Nie mam najlepszego zdania o współczesnych poczynaniach Włochów, a na myśl o włoskim serialu przychodzi mi do głowy „Don Matteo”. Uwierzcie mi, Gomorra jest brudna, bezkompromisowa i barwna jak południe Włoch. Serialu zrealizowanego z takim realizmem nie widziałem od lat, więc dla każdego fana tematyki mafijnej powinna to być niesamowita gratka.

***

Postęp nie musi się kojarzyć pejoratywnie. Może nieść za sobą zmiany pozytywne. Mnie sprawiłoby wiele radości, zmienienie spojrzenia na prawo karne w naszym społeczeństwie. Wielokrotnie podkreślałem na łamach naszego portalu, że coraz surowsze prawo karne, coraz wyższy wskaźnik prizonizacji nie idzie w parze ze skutecznością w zwalczaniu przestępczości. Od 1997 roku, czyli od momentu uchwalenia Kodeksu Karnego, niemalże wszystkie zmiany jakie zostały wprowadzone przez ustawodawcę, wiązały się z zaostrzaniem karalności. Festiwal populizmu penalnego natomiast możemy oglądać w całej okazałości od przejęcie władzy przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Dlatego też polecam bardzo dobry wywiad na łamach portalu forsal.pl  z Kamilem Mamakiem, autorem książki „Prawo karne przyszłości”. Proszę potraktujcie tą krótką publikację jako wstęp do rozważań nt. prawa karnego na łamach „Rzutem Oka” w przyszłości.Klik

***

Postęp na rynku pracy, może mieć różne oblicza, czasem traktujemy go w kontekście pojawiających się nowych zawodów, a czasami spojrzeniem na najstarszy zawód zmienia się wraz z otaczającą nas rzeczywistością.

Zacznijmy od zawodu, który na pozór wydaje się odrzucający, a mianowicie „biznes po trupach”. Bardzo dobry reportaż o pracownikach firm zajmujących się czyszczeniem mieszkań po pożarach, bądź po denatach. Przerażające chłodne opisy pracowników, nakładają się z ich czasem intymnymi refleksjami. Czy to dobrze, że wyspecjalizowane firmy starają się przywrócić budynki do stanu użyteczności? A może jest to kolejny symptom uprzedmiotowienia i koniunkturalizmu? Zdaję się na wrażliwość i inteligencję każdego z Was. klik

Natomiast drugi reportaż, dotyczy „najstarszego zawodu świata” w nieco nowej odsłonie. Autorka badania nad sponsoringiem, wysyłając prośbę o wypełnienie ankiet na jeden z portali wystawiających anonse obrotnych studentek, po tygodniu otrzymał bagatela 400 wypełnionych ankiet! To co najbardziej smuci, to próba nie tylko usprawiedliwienia parania się prostytucją przez „studentki”, co nadanie sensu podobnym zachowaniom. To moim zdaniem jest prawdziwy obraz postępu. Klik

***

Tematyka postępu, teraźniejszej kondycji społeczeństwa i przyszłości jest na tyle szeroka, że chciałbym zaprosić czytelników do podjęcia polemiki na ww tematy. Zakończę natomiast krótkim cytatem przywołanego na samym początku G.K. Chestertona z kolejnej już pozycji, którą miałem okazję przeczytać, a jest nią książka zatytułowana „Heretycy”:

„Nie twierdzę zatem, że „postęp” nic nie znaczy. Twierdzę, że może coś znaczyć tylko wtedy, gdy zdefiniujemy wpierw ideologię, i że nawet wówczas ma zastosowanie wyłącznie do osób, które wspólnie tę ideologię wyznają. Postęp nie jest słowem zakazanym, chociaż logika wskazuje, że musi nim być dla nas. Postęp to słowo święte, które mają prawo wymawiać tylko nieugięci wyznawcy w czasach wiary”.

Zachowując umiar w oglądaniu seriali, polecam sięgnąć po dzieła tego niezwykłego Anglika, gdyż z całą pewnością są uniwersalne.

Piotr Zych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.