Z Baszty Karczmarzy IV

Akt I, scena I

[Kwatera główna Baszty Karczmarzy, Kraków, 2 listopada, w rok Rewolucyi Pańskiej]

Wchodzi arcykarczmarz, dwoma palcami prawej ręki poprawia bujną rudą brodę. W lewej ręce trzyma butelkę do połowy wypitego piwa. Akcja rozgrywa się w pomieszczeniu na poddaszu jednej ze śródmiejskich kamienic. Okna frontowe wychodzą na ulicę Św. Filipa. W pomieszczeniu znajdują się dwie osoby: podczaszy i chłopak o imieniu Interwał. Dyskusja toczy się o przewrocie w Królestwie. Tematem głównym jest motyw – jak obalić Króla?

[Podczaszy]

– Mości Panie! To zebranie nie sposobi się w tej chwili, Mości Pan dał by czasu co by my przed mową co wypili. Wszak tematy są dosadne, jeszcze w nerwach co komu z głowy spadnie!

[Arcykarczmarz]

– Słuchaj chłopcze! Ani chwili! My nie będziem się sposobić, trza opinie swą wyrobić. Sprawa nasza delikatna! Nie masz w naszej karczmie bractwa! Każdy jeno słodycz sączy niby żmija jad swój struty, jednak gdy nas praca łączy, doprowadza do Boruty! Wszakże święto, piękne! Ładne! Lada dzień nas tu zastanie! A my moi bracia mili wciąż piszemy na kolanie, scenariusze co nie można ludzkim okiem ich policzyć, jednak jedno wiedzieć trzeba – to nie etat pracowniczy! Co robimy to jest dla nas! Dla Narodu, dla pokoleń! Więc jak znowu ktoś coś spieprzy, to mu psiakrew przypierdolę!

[Interwał]

Nie denerwuj się mój Panie! Wszak już wszystko jest na miejscu! Ogłoszenia są rozdane, picuś glancuś, po bratersku!

Arcykarczmarz nabiera powietrza i stara się uspokoić. Wpół oddechu przeszkadza mu głos

[Podczaszy]

Mości Panie! Toż to skandal! Ja sześć lat już tutaj tyram! Piwo warzę i roznoszę, jam nie byle kto, do czarta!

Arcykarczmarz załamuje ręce. Nie dosłownie rzecz jasna, kości jego wszak pozostają w stanie nienaruszonym.

[Arcykarczmarz]

Przyjacielu czy w mych słowach uraziłem Cie choć trochę? Swą ambicję pofolgować! To korzyści niesie potem!

Podczaszy okrywa się rumieńcem. Wie, że Arcykarczmarz mógłby załamać mu ręce w sposób bezpośredni i fizyczny.

[Interwał]

Co nie tak?

[Arcykarczmarz]

Wszystko!

[Interwał]

Co znaczy?

[Podczaszy]

Wszystko!

[Arcykarczmarz]

Milcz łbie barani!

Podczaszy milknie, ukradkiem wypija setkę śliwowicy z Łącka.

[Arcykarczmarz]

Mości Panowie. Wszak chcem przewrót wyprawić. Wszystko gotów, trzy tuziny samopałów leżą w podziemiach. Chorągwie przygotowane. Konnica gotów, druki ulotne w drodze. Wszakże jednego nam nie dostaje. Królobójstwo, abdykacja czy pojmanie? Mówcie szczerze!

[Interwał]

Bić psubrata! Urwać głowę, a wątrobę rzucić psom!

[Arcykarczmarz]

Nie folguj sobie zbytnio chłopcze.

[Podczaszy]

Zabić władcę – świętokradztwo! Czy nie został on wybrany? Czy on nie jest pomazany? Czy za czyn ten przeszrakadny na mą duszę grzech nie padnie?

[Interwał]

Zabić tyrana rzecz święta!

[Arcykarczmarz]

Lecz czy trzeba?

[Podczaszy]

Pojmać!

[Interwał]

Zabić!

[Arcykarczmarz]

Król z woli ludu został był wybran. Nie jest to rzecz chwalebna dla ludu tego. Nie przysparza to chwały królestwu lecz prawo jest prawem! Niech abdykuje!

[Interwał]

Psie dziwki nie prawo! Szczam na takie obyczaje, bo mi prawo to nie staje, wszak moralność rzecz najświętsza! Czy Król zachował etykę?

[Podczaszy]

Nie

[Interwał]

Zatem zasługuje na śmierć. Nie mieczem lecz hańbiącą!

[Arcykarczmarz]

Gdzie miłosierdzie?

[Interwał]

Uleciało z podatkami.

[Podczaszy]

Za podatki nie godzien krwią mu płacić. Może Króla przekabacić?

[Arcykarczmarz]

Otóż to!

Interwał jest zawiedziony. Czuje się oszukany.

[Arcykarczmarz]

Czy nie lepiej mości Pany w szacunku zachować prawo i sposobem go przymusić by swój tron opuścił żwawo?

[Podczaszy]

Warto!

[Interwał]

Chuj nie logika!

[Podczaszy]

Tu nie Twoja chłopska sień, wyrażaj się po polsku.

Interwał smuci się choć nie odpuszcza.

[Interwał]

Jeślim nie pozbawim Króla życia, gotów on wrócić gdy siły zbierze i wszystkim nam głowy powywieszać na wawelskich flankach.

[Podczaszy]

Jeślim go pojmiem z podziemnych lochów już nie powróci. Jedynym czasem gdy blask słoneczny twarz jego o oświeci, będzie kondukt pogrzebowy z trumną otwartą

[Interwał]

Ot, idiota. Kondukt pogrzebowy zdrajcy chce urządzać

[Podczaszy]

Zmarłych pogrzebać Boskim jest nakazem!

Interwał krzywi swe oblicze.

[Arcykarczmarz]

Pojmiem go, wciąż będziem wbrew prawu. Prawo należy zachować, na tyle na ile Bóg da. Pierwej zaś zatem należy wziąć go na sposób i zmusić do zrzeknięcia się tronu.

[Podczaszy]

Jak mówisz tak spróbujem.

[Interwał]

Wola Boża.

Mężczyźni kończą rozmowę. Zachodzące jesienne słońce leniwie spływa po dzwonnicy kościoła Św. Floriana. Arcykarczmarz udaje się wydać odpowiednie rozporządzenia. Interwał czyści i nabija samopały. Podczaszy pije wódkę.

Cdn.

 

„Z baszty karczmarza” to cykl tekstów przygotowanych przez jednego z naszych redaktorów – Filipa Palucha. Z dużą dawką humoru oraz w charakterystyczny dla siebie sposób, zręcznie rozprawi się z poruszającymi Polaków tematami, zarówno dotyczącymi polityki jak i spraw społecznych. Zapraszamy do lektury. 

*Po wschodniej stronie muru okalającego pradawny gród Kraka, tam gdzie teraz wznosi się Teatr Słowackiego, przed wiekami stała Baszta Karczmarzy. Dziwne to było miejsce w murze, który ochraniał miasto przed wrogimi najazdami. Ze wszystkich zawodów, którymi trudniono się w mieście, to właśnie Karczmarzom została powierzona ochrona wschodniej części miasta. Wśród ludu mawiano, że Karczmarz jest jak ksiądz, potrafi otworzyć w człowieku najbardziej skrywane wspomnienia i emocje. Bano się ich, a i żyć bez nich nie umiano. Bractwo karczmarzy owiane było ciemną tajemnicą, gmin powtarzał między sobą, że starożytnej receptury na wywar krakowskich trunków, strzeże skamieniały smok co to niegdyś swe legowisko miał w zamkowym wzgórzu. Bardziej naiwni twierdzą, że wykradł ją samemu diabłu pewien mistrz imieniem Cervisiam , zanim jeszcze dzielnice kraju zrosły się jak członki Świętego Stanisława.  Od tamtych wydarzeń minęły wieki, minął i wiek XIX w którym postępowe barbarzyństwo podniosło swą zaciśniętą pięść na wznoszące się ku Bogu na niebie, miejskie umocnienia. Pradawne Bractwo Karczmarzy jednak przetrwało do dziś kontynuując swe tradycje w śródmiejskich podziemiach.

herb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.