Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

Adam Busse: Między Dżihadem a McŚwiatem, czyli Europa wobec wyzwań XXI wieku

Dwudziesty pierwszy wiek jest wiekiem powszechnej globalizacji, w dłuższej perspektywie prowadzącej do wyjaławiania poszczególnych ras, kultur, grup etnicznych i Narodów w różnych częściach świata na rzecz unifikacji ludzkości na jedną modłę. Dzisiaj obserwujemy w Europie zderzenie się dwóch światów, które mimo wielu różnic mają wspólnego wroga. Jest nim nasz kontynent i jego cywilizacja. Cywilizacja Łacińska. Zbudowana na postawionych wiele tysięcy lat temu fundamentach zaczerpniętych z antycznej Grecji, Imperium Romanum oraz religii chrześcijańskiej i jej teologii. Tymi światami, które walczą przeciwko Cywilizacji, są McŚwiat i świat Dżihadu. Oba te światy różnią się pod wieloma względami, jednak walczą przeciwko nam, choć pod innymi hasłami i ideami. Leon Degrelle na kartach „Płonących Dusz” pisał, może prorokował, iż współczesny świat, który odszedł od Wartości, od Boga i od Jego praw runie: „Runie, ponieważ był sprzeczny z prawami serca oraz – odważmy się wypowiedzieć to wzniosłe słowo – z prawami Bożymi. Tylko On, tak potężny, że aż śmiech bierze, dał światu równowagę, ukierunkował namiętności, otworzył im śluzy całkowitego oddania i autentycznej miłości, ukazał sens naszych dni niezależnie od życiowego powodzenia. Można zwołać wszystkie konferencje świata, zgromadzić głowy państw, ekspertów gospodarczych i mistrzów wszelkiej techniki. Będą rozważać, po czym podejmą decyzję, ale w gruncie rzeczy zawiodą, bo umknie im to, co najważniejsze. Choroba wieku to nie choroba ciała. Ciało jest chore, bo chora jest dusza. Ją to trzeba było i trzeba będzie uzdrowić i ożywić za wszelką cenę. Oto prawdziwa wielka rewolucja, którą trzeba przeprowadzić. Rewolucja duchowa. Albo bankructwo epoki. Zbawienie świata spoczywa w woli dusz, które mają wiarę.”1

Tytuł niniejszego tekstu, który ukaże się w pierwszym numerze półrocznika Trzeciej Drogi, nawiązuje do tytułu przetłumaczonej na język polski rozprawy amerykańskiego uczonego i politologa Benjamina Barbera pt. Dżihad kontra McŚwiat2. W artykule zostaną przybliżone ideologie światów Dżihadu i McŚwiatu i ich stosunek do świata Zachodu. Będzie też mowa o wyzwaniach, przed którymi stoi Europa w XXI wieku.

***

Na początek warto zdefiniować, czym jest McŚwiat. Termin McŚwiat pochodzi z wspomnianej wyżej pracy Barbera i oznacza określenie jednego ze stylów życia we współczesnym świecie. McŚwiat w znaczeniu definicyjnym ma bardzo wiele wspólnego z procesami globalizacji, McDonaldyzacji i amerykanizacji kultury (co opisywał George Ritzer3). Jak można opisać, czym jest McŚwiat? Jest to rzeczywistość wirtualna zawdzięczająca swoje istnienie postępowi technologicznemu i transnarodowym tworom politycznym, ekonomicznym bądź społecznym. To ideologia zasadniczo wpływająca na przekształcanie ludzkich dusz wraz ze współczesnym wyścigiem szczurów i pogonią za zyskiem, który to zysk generują multipleksy, centra handlowe, transnarodowe korporacje finansowe, sieci restauracji szybkiej obsługi i telewizja z coraz liczniejszymi telesklepami4.

Siłą McŚwiata jest globalny rynek, który – jak pokazałem na powyższych przykładach – podporządkowuje ludzkość swojemu funkcjonowaniu. Rynek globalny nie może być ograniczany przez partykularne grupy ludzi, ani społeczeństwa obywatelskie, ani polityków, ani jakiekolwiek wspólnoty polityczne czy społeczne o charakterze globalnym. Dlaczego? McŚwiat sam niszczy partykularne grupy ludzkie, do których powstania przecież sam prowadzi. Czyniąc z obywateli konsumentów zabija w nich poczucie odpowiedzialności obywatelskiej, wskutek czego stopniowo odbiera znaczenie i uniemożliwia funkcjonowanie dawnym strukturom politycznym. Uniemożliwia powstanie jakichkolwiek grup globalnych obywateli czy struktur władzy równoważnych z globalnym rynkiem, ponieważ mogłyby one ograniczyć wpływy McŚwiata. Także dlatego, iż tworzy globalne zbiorowisko ludzi podobnych do siebie, którzy są odizolowani partykularnymi potrzebami konsumenckimi. W związku z powyższym nie powstaje żadne poczucie wspólnoty ani odpowiedzialności społecznej.

Jak wygląda społeczeństwo McŚwiata? Społeczeństwo McŚwiata jest konsumpcyjne, jego tożsamość nie opiera się na patriotyzmie, narodzie, religii, rodzinie czy kulturze, tylko na generacji zysku, wtórnych potrzebach i zachciankach generowanych przez konsumpcjonizm. Najważniejszą wartością w McŚwiecie jest informacja i jej przekazywanie. Parafrazując Barbera, społeczeństwo McŚwiata przebywa przede wszystkim przed telewizorem, w centrach handlowych, kosztem przebywania w szkole czy bibliotece i troski o wspólnotę lokalną oraz wartości rodzinne, co w dalszej konsekwencji prowadzi do wyniszczenia rodzimej kultury i jej unifikacji w imię globalnej wioski. McŚwiat ceni sobie infantylizm jako stan umysłu i filozofię życia zgodną z duchem konsumpcjonizmu, w których słowo kultura staje się równoważne ze słowem konsumpcja4. W McŚwiecie na znaczeniu traci słowo pisane i mówione, gazeta i książka są coraz częściej odsuwane na bok, a powszechnie promuje się inne formy przekazu – obraz, filmy, płyty, kasety. To pokazuje, iż w globalistycznym świecie ważniejsze od słów stały się obraz i muzyka, co jest zgodne z teorią Piotra Sztompki mówiącą o fotospołeczeństwie jako formie społeczeństwa komunikującej się jedynie za pomocą szeroko rozumianego obrazu. McŚwiat jest szkodliwym zjawiskiem dla kultury, gdyż poprzez globalistyczne ujednolicenie niszczy kultury wysokie, lokalne i rodzime na rzecz kultury masowej. Promuje konsumpcję, zabawę i ciągłą rozrywkę, promowaną przez media masowego przekazu (telewizję, radio, kino, Internet) kosztem tradycyjnych form kultury. Wartości społeczeństwa i jego zachowania biorą się z oglądania filmów, seriali czy sitcomów wzorowanych bądź pochodzących z Hollywoodu, gdzie stają się wyznacznikiem sposobów życia. Wówczas społeczeństwo zaczyna żyć w taki sam sposób jak bohaterowie amerykańskich produkcji filmowych.

***

Drugim światem, który wskazuje Barber w swojej publikacji, jest świat Dżihadu. Niemniej w tym wypadku zdefiniowanie świata Dżihadu w nacjonalistycznym rozumieniu będzie dalekie od stwierdzeń autora Dżihadu kontra McŚwiatu, ponieważ do tego świata on zalicza tradycję i tradycyjne wartości, mające przybierać formę skrajnego nacjonalizmu i religijnej ortodoksji. Taka interpretacja nie zasługuje na nic innego jak polemikę, tak samo jak porównanie islamskiego fundamentalizmu do nacjonalizmu, będącego dla Starego Kontynentu jedyną alternatywą wobec świata Zachodu i jego „cywilizacji” (zwanej „Cywilizacją Zachodnią”5) czy stwierdzenie, że postępuje zmierzch idei państwa narodowego i wobec tego trzeba ulepszyć demokrację. Krytyczna analiza poglądów Barbera na ten temat wymaga odrębnego tekstu, więc nie będę się podejmował tych rozważań.

Świat Dżihadu oparty jest na fundamentach religii muzułmańskiej, związany jest szczególnie z jej radykalnymi nurtami – charydżyzmem, salafizmem i wahhabizmem. Krótko scharakteryzuję każdy z tych nurtów islamu. Charydżyzm to najmniejszy z trzech głównych nurtów islamu, powstał w drugiej połowie VII wieku, gdy część zwolenników Alego zraziła się uważając, że jedynym środkiem rozstrzygającym sukcesję po proroku Mahomecie będzie walka. Charydżyci wyznają egalitaryzm i surową etykę nieuznającą rozróżnienia między wiarą i czynami. Uważają, że tylko głęboko wierzący i prawy wyznawca islamu może zostać kalifem oraz interpretują Koran w sposób dosłowny. W XIX wieku powstał ruch reformatorski w łonie islamu sunnickiego, zwany salafizmem, który postulował odrodzenie religii islamskiej poprzez powrót „do jego pierwotnych źródeł”. Wcześniej, bo w XVIII wieku powstał inny nurt, zwany wahhabizmem. Ten nurt opiera się na fundamentalizmie islamskim. Nauki wahhabickie stały się z biegiem czasu podstawą teologiczną i ideologiczną dla wielu radykalnych organizacji terrorystycznych takich jak Al-Kaida, Boko Haram, Al-Shaabab czy Państwa Islamskiego. Już sam fakt, że choćby te nurty odrzucają wszelkie ideologie takie jak patriotyzm czy nacjonalizm, powinno być argumentem przeciwko równaniu przez Barbera nacjonalizmu z islamizmem, co bardzo często z niewiedzy (lub jej świadomości) czynią celebryci krytykujący antyimigranckie nastroje polskiego społeczeństwa. Świat Dżihadu jest niebezpieczny tak i dla McŚwiata, jak i Europy. Dlaczego? Dlatego, iż McŚwiat tak samo jak i nowoczesne wartości „Cywilizacji Zachodu” prowadzą poprzez swoją ideologię do wyjałowienia młodego człowieka z jego kulturowej, cywilizacyjnej czy narodowej tożsamości, pozbawia go elementarnych wartości, na których mógł kształtować swój światopogląd na współczesny świat. Nie ma wobec tego żadnego punktu odniesienia o charakterze narodowym, duchowym czy metafizycznym. W związku z tym czuje się zagubiony i szuka alternatywy duchowej dla tego stanu rzeczy. To z tym czynnikiem wiąże się wzrost konwersji wielu białych Europejczyków na islam, ponieważ w rozumieniu młodego człowieka islam zapewnia kanon niezmiennych zasad i wartości, którymi powinien się kierować i je realizować w życiu, pozwala odnaleźć na nowo sens życia. Inną sprawą pozostaje to, że jest to islam wahhabicki/salaficki, pod którego sztandarami walczą islamiści w Nigerii czy na Bliskim Wschodzie, co wyjaśnia też sporą liczbę europejskich ochotników walczących w szeregach Państwa Islamskiego bądź odpowiedzialnych za zamachy terrorystyczne w Europie na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Ernst Junger w latach 20. i 30. XX wieku, kiedy tworzył, napisał w jednym z tekstów następujące słowa: „Nadciąga epoka brutalności, której nie możemy sobie wyobrazić, już nawet w niej trwamy. W obliczu zdarzeń wszelka debata stanie się pianą, ponad tym całym gąszczem frazesów, które męczą nas bezowocnością, ponad kramarzami, literatami i słabeuszami wtargnie w nową Europę wezwanie do czynu, rwąca fala z grzywą koloru krwi. Gdyż pokój nie jest dziełem tchórzy, ale miecza.”6Nie sposób nie przyznać racji niemieckiemu nacjonaliście patrząc na obecną sytuację w Europie, której przyszło nam dożyć, a obok której nie wolno przejść obojętnie.

***

I to jest prawdą, że żyjemy w wieku przełomowym dla naszej Cywilizacji. XXI wiek to wiek dynamicznych i gwałtownych przemian, które możemy obserwować. Z czym zmaga się Europa obecnie? Problemów jest wiele. Niekontrolowany napływ obcych rasowo i cywilizacyjnie imigrantów z Trzeciego Świata, wzrost zamachów terrorystycznych w Europie (dokonanych przez islamistów na przestrzeni ostatnich kilku lat), wzrost wskaźnika przestępczości, tworzenie się gett i brak asymilacji „kolorowych” przybyszów z rdzenną ludnością, co generuje konflikty etniczne, islamizacja (w jej ramach m.in. wzrost konwersji białych Europejczyków na islam) oraz przejmowanie przez islam próżni duchowej powstałej wskutek wieloletniej polityki prowadzonej przez lobby rewolty 1968 roku. To są równolegle rezultaty wieloletnich procesów, które zachodzą i mają swoje ujście zewnątrz. Europa natomiast jest kontynentem, w którym mają miejsce również wewnętrzne procesy, które spowodowały, że dzisiaj stoi na krawędzi autodestrukcji. Rewolta majowa 1968 roku i jej pseudowartości, wytwarzające tzw. „cywilizację Zachodu”, doprowadziły do stopniowego wykorzeniania religii chrześcijańskiej i opartych na jej kanonie tradycyjnych Wartości z życia publicznego na rzecz szeroko rozumianej sekularyzacji. Zamykanie bądź przekształcanie kościołów w domy kultury, skateparki, muzea czy kluby dyskotekowe, odwoływanie jasełek i publicznych form świętowania Wielkanocy czy Bożego Narodzenia przez wzgląd na możliwą obrazę światopoglądów mniejszości religijnych (żydów, muzułmanów, buddystów) i ateistów, zastępowanie tychże Świąt jej zniekształconymi, świeckimi formami (np. w Wielkiej Brytanii w miejsce Świąt Bożego Narodzenia zostały wprowadzone tzw. „Zimowe Święta”), publiczne wyśmiewanie Wiary w mediach masowego przekazu przez różnej maści celebrytów, zastępowanie katolickiej teologii i jej wytycznych dla wiernych różnymi formami alternatywnych duchowości zaczerpniętych m.in. z Dalekiego Wschodu, postępująca globalizacja i amerykanizacja kultury, prowadzące do stworzenia nowej inżynierii społecznej. Inżynierii, w której człowiek staje się jedynie konsumentem dóbr, do czego sprowadza się jedyny sens życia – w imię sloganu „work, buy, consume, die!”. Inżynierii, w której głównym materialistycznym bożkiem staje się pieniądz podniesiony do rangi Mamony, a świątyniami stają się centra handlowe. Konsumpcyjny styl życia powoduje szereg negatywnych zjawisk, przynosi degradację ludzkiej godności, marnotrawstwo kupionych dóbr, mających stworzyć warunki harmonijnego rozwoju człowieka, niesprawiedliwy ich podział i powstającą wskutek tego dużą dysproporcję zamożności pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi i całymi Narodami, zniszczenie środowiska naturalnego oraz dehumanizuje jednostkę ludzką w myśl idei klienta masowego. W ujęciu globalnym konsumpcjonizm jest ściśle powiązanym zjawiskiem z procesem globalizacji, ponieważ wyjaławia inne rasy, grupy etniczne i Narody z ich lokalnych, regionalnych tożsamości na rzecz próby ujednolicenia kultury w myśl kultury masowej, zamerykanizowanej.

„Globalna wioska” w XXI wieku jest faktem, i wobec tego Europa stoi dzisiaj na rozdrożu. Z jednej strony muzułmańska imigracja i jej następstwa, z drugiej „cywilizacja Zachodu” i jej konsumpcyjny, zglobalizowany styl życia. McŚwiat i Dżihad. Te światy w chwili obecnej zdominowały Europę Zachodnią i ją niszczą na różne sposoby. Przed laty Julius Evola, włoski filozof i tradycjonalista integralny tak pisał o Europie: „Europa to dziś wielki organizm poddany szarlatańskim zabiegom, ciało wypełnione i wstrząsane strachem, bezwartościowe, którego krwią jest złoto, mięśniami maszyny i fabryki, a skórą gazetowy papier – to bezkształtna istota poruszająca się pod wpływem niepewnych i nieprzewidywalnych zawirowań, które wchłoną każdego, kto odważy im się przeciwstawić, czy choćby uwolnić się spod ich mocy.” W „Orientacjach” z kolei tak pisał o amerykanizmie, który zdominował „wyzwoloną” po 1945 roku zachodnią Europę: „Amerykanizm oddziaływuje poprzez zaostrzanie i sprowadzenie do absurdu tego wszystkiego, co sama Europa wybrała, przybrały w nim formę te same motywacje, które poruszały Europejczyków od czasów Rewolucji Francuskiej. Ale prymitywizm, mechanicyzm i brutalność są zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. W pewnym sensie amerykanizm z naszego punktu widzenia jest groźniejszy od komunizmu, stanowiąc swego rodzaju Konia Trojańskiego. Kiedy atak przeciwko wartościom tradycji europejskiej następuje w formie bezpośredniej i jawnej, właściwej ideologii bolszewickiej i stalinizmowi, budzą się jeszcze jakieś reakcje, pewne linie oporu, chociaż słabe, zostają jednak utrzymane. Odmiennie mają się rzeczy, kiedy to samo zło działa w sposób bardziej wyrafinowany i przekształcenia dokonują się nieodczuwalnie, w sferze obyczajów i ogólnej wizji życia, jak to jest w przypadku amerykanizmu. Poddając się z lekkim sercem tym wpływom pod znakiem demokracji, Europa przygotowuje się już do ostatecznej kapitulacji, tak, iż do jej upadku niepotrzebna nawet będzie żadna katastrofa militarna. Na drodze „postępu” osiągnie, po zasadniczym kryzysie społecznym, ten sam punkt. Powtórzmy to raz jeszcze: nie można zatrzymywać się w pół drogi. Amerykanizm, czy tego chce, czy nie, w sposób oczywisty pracuje na rzecz swojego wroga – kolektywizmu.”7

Dla nacjonalistów europejskich ważnym zadaniem jest zniszczenie „cywilizacji Zachodu”, zbudowanej na materializmie, nihilizmie i globalizmie, oczywiście nie dla samej idei negacji czy zniszczenia, tylko po to, by stworzyć warunki potrzebne do odrodzenia Cywilizacji Łacińskiej. „Cywilizacja Zachodnia”, konsekwentnie reprezentowana od dziesiątek lat przez Stany Zjednoczone Ameryki i ideologię Unii Europejskiej, zmieniła totalnie filozofię życia, przewartościowała wszelkie pojęcia, zaczęła walczyć z Tradycją w imię „postępu” oraz w dalszej konsekwencji doprowadziła do odebrania Narodom bezpośrednich pryncypiów władzy na rzecz ponadnarodowych instytucji, które wyzyskują nasze Narody. Wartości Cywilizacji Łacińskiej winny być zdeponowane u nacjonalistów tak, by w odpowiedniej chwili zostały odrodzone i przyniosły nadzieję umęczonej przez islamizm i globalizm Europie. „Cywilizacja Zachodu” nie powinna być traktowana jako model, którego powinniśmy bronić, ponieważ nie jest w żadnej mierze kontynuacją Wartości odziedziczonych przez nasz kontynent. Wiadomym jest fakt, iż historia nie znosi próżni, skoro „cywilizacja Zachodu” przestanie istnieć, to prędzej czy później w tę próżnię wejdzie inna cywilizacja. Derek Holland w swoim podręczniku dla Politycznego Żołnierza wskazał: „Nie możemy dać się jednak zastraszyć. Walka o odwrócenie tej sytuacji będzie nadzwyczaj ciężka i niewdzięczna. Ciężka, gdyż wrogowie cywilizacji nie rozluźnią swego dusicielskiego uścisku, dopóki nie zmusimy ich do tego; niewdzięczna zaś dlatego, że nikt nie chce słyszeć o tym, iż katastrofalna fala przypływu wyłania się i zagraża samej istocie życia. Nasze narody chowają głowę w piasek i oszukują same siebie, że wszystko będzie w porządku. Na nieszczęście dla takich ludzi żyjemy w realnym świecie, gdzie szczęśliwe zakończenia nie są automatycznie wprowadzane do scenariusza. Nie ma dobrych wróżek, które pospieszą nam na pomoc, pomachają swymi magicznymi różdżkami i uczynią wszystko na powrót doskonałym. Jeśli europejskie narody mają przeżyć, to będą musiały podjąć walkę. Jeśli jednak nie mają woli, aby to uczynić, to lepiej, aby zaczęły modlić się o szybką i łagodną śmierć, gdyż nic innego już im nie pomoże.” Tak, obowiązkiem każdego nacjonalisty jest walka. Walka o odwrócenie tego stanu rzeczy i odrodzenie Cywilizacji Łacińskiej. A nacjonalizm XXI wieku winien dziś stanowić awangardę świata Tradycji, Wiary, wierności i ideałów.

Przypisy:

1 L. Degrelle, Płonące Dusze, tł. A. Gwiazda, Biała Podlaska 1999.

2 B. Barber, Dżihad kontra McŚwiat, tł. H. Jankowska, Warszawa 1997.

3 George Ritzer (ur. 1940) – profesor socjologii na University of Maryland, College Park w USA, twórca teorii makdonaldyzacji, autor m.in. Makdonaldyzacji społeczeństwa, Magicznego świata konsumpcji czy Klasycznej teorii socjologicznej. Jest także autorem podręczników akademickich, opracowań i skryptów dla studentów socjologii.

4 B. Barber, Dżihad…, s. 150.

5 Istnieje spory problem terminologiczny odnośnie określenia tego, czym jest „Cywilizacja Zachodu”. Nieraz popełnia się błąd stawiając znak równości pomiędzy „Cywilizacją Zachodu” zbudowaną na współczesnych pryncypiach demokracji liberalnej, praw człowieka, materializmu oraz ukształtowanej na ich podstawach nowej inżynierii społecznej, a Cywilizacją Łacińską ukształtowaną na filozofii greckiej, prawie rzymskim i średniowiecznym systemie wartości, ukształtowanym przez chrześcijaństwo.

6 E. Junger, Publicystyka polityczna 1919-1936, tł. P. Andrzejczak i in., Kraków 2007, s. 65.

7 J. Evola, Orientacje, tł. B. Kozieł, „tradycjonalizm.net”, dostęp: 15 grudnia 2017.

Bibliografia:

B. Barber, Dżihad kontra McŚwiat, tł. H. Jankowska, Warszawa 2007.

W. Brzuzy, W obronie cywilizacji łacińskiej (zachodniej), „Studia Ełckie” 2015, nr 2.

A. Busse, Zmierzch starej epoki, „SZTURM – miesięcznik narodowo-radykalny” 2017, nr 30.

J. Danecki, Podstawowe wiadomości o islamie, t. 1, Warszawa 1997.

L. Degrelle, Płonące Dusze, tł. A. Gwiazda, Biała Podlaska 1999.

J. Evola, Orientacje, tł. B. Kozieł, „tradycjonalizm.net”, dostęp: 15 grudnia 2017.

D. Friberg, Powrót prawdziwej prawicy. Podręcznik dla prawdziwej opozycji, tł. A. Bertowska, Warszawa 2017.

J. Gryń, Cywilizacja budowana na resentymencie, „Salon24.pl”, 10 marca 2017 [dostęp: 15 grudnia 2017].

D. Holland, Polityczny Żołnierz. Podręcznik narodowego radykała, Warszawa 1999.

E. Junger, Publicystyka polityczna 1919-1936, tł. P. Andrzejczak i in., Kraków 2007.

D. Kaczmarek, Europy nie ma, „SZTURM – miesięcznik narodowo-radykalny” 2015, nr 14.

F. Koneczny, O wielości cywilizacyj, wyd. WAM, Księża Jezuici, Kraków 1997.

F. Koneczny, Państwo i prawo w Cywilizacji Łacińskiej, wyd. Wydawnictwo Antyk, Komorów 1997.

G. Ritzer, Makdonaldyzacja społeczeństwa: wydanie na nowy wiek, tł. L. Stawowy, wyd. 5, Warszawa 2009.

Fotospołeczeństwo. Antologia tekstów z socjologii wizualnej, pod red. M. Boguni-Borowskiej i P. Sztompki, wyd. 2, Kraków 2012.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.