Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

Fernando Saieh: Ocean Spokojny – Oś Nowego Świata

Od czasu tak zwanego odkrycia Ameryki, które miało miejsce pod koniec piętnastego wieku, bardzo powszechnie w różnych miejscach i przy różnych okazjach odnoszono się do tego kontynentu jako do „Nowego Świata”. Nowe ziemie na zachodzie były projekcją, niesłychanie nową oraz kuszącą propozycją podboju wielkich przestrzeni geograficznych, jak i zalążkiem zupełnie nowej społeczności kobiet i mężczyzn, którzy własnymi rękami wybudowali całkowicie nową i odmienną kulturę. Pięć wieków później, w obliczu bezprecedensowych w dziejach świata przeobrażeń będących wynikiem procesu globalizacji (która, jak się obecnie wydaje, sprowadza naszą planetę do wielkiej globalnej wioski), zupełnie Nowy Świat rozciągający się na horyzoncie wciąż pozostał nieodkryty. Jest nim Ocean Spokojny – ogromne terytorium, które jest wszystkim dobrze znane i które jak dotąd nie było jeszcze przedmiotem globalnych rozgrywek politycznych.

Jeśli powiemy, że dawniej Azja i Oceania była odseparowana od Ameryki ze względu na dzielące je morze, dziś staje się to dla nas powoli jasne, że to właśnie ta woda, która rozciąga się pomiędzy nimi, okaże się gruntem, który je ze sobą połączy. Powód, który za tym stoi, jest całkiem prosty: wystarczy jedynie wziąć pod uwagę to, że na dwadzieścia największych gospodarek na świecie aż jedenaście występuje bezpośrednio na obszarze Azja-Pacyfik-Ameryka (są więc naturalnie zwrócone w stronę Oceanu Spokojnego), skupiając tym samym ponad 80% Produktu Krajowego Brutto całego świata. Nawet jeśli w naszych rozważaniach nie weźmiemy pod uwagę Brazylii (siódmej ekonomii na świecie) i zliczymy potencjał krajów europejskich takich jak Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania, które wraz z Wielką Brytanią stanowią jedynie 15% światowego PKB, okaże się jasne, że oś naszego świata się przeniosła i przechodzi obecnie przez środek Oceanu Spokojnego. Toteż za zupełnie uprawnione należy uznać stwierdzenie, że to z tego „Nowego Świata”, który obecnie pośredniczy pomiędzy Azją, Ocenią i Ameryką, zostanie skonstruowany i wprowadzony w życie Nowy Porządek Świata.

Chile i Ameryka Południowa

Niemal dziesięć tysięcy kilometrów linii brzegowej Ameryki Południowej jest wystawione na działanie Oceanu Spokojnego. To obszar o 425 milionach mieszkańców żyjących na 17,5 milionach kilometrów kwadratowych, co daje nam gęstość zaludnienia wynoszącą w przybliżeniu 24 ludzi na kilometr kwadratowy. Tak więc wydaje się on stosunkowo niezamieszkały w porównaniu np. z Europą Zachodnią, której gęstość zaludnienia wynosi mniej więcej 175 ludzi na metr kwadratowy, czy też z Polską, w której na metr kwadratowy przypada 124 mieszkańców. Czynniki te, jak i inne, choćby znaczna koncentracja surowców naturalnych (miedź, lit, celuloza, soja, ropa naftowa) popycha państwa takie jak Chiny i USA do bacznego przyglądania się swoim peryferiom, wyrażania ku nim geopolitycznego zainteresowania i vice versa: rozwijające się kraje Ameryki Południowej w ostatnich dekadach znacząco poszerzyły obszary swoich zainteresowań, aktywnie działając na rzecz rozpowszechnienia handlu, jednocześnie będąc pod wpływem dwóch najpotężniejszych gospodarek świata.

Tak jest w przypadku państwa Chile, które to w ostatnich latach podpisało szereg umów o wolnym handlu, z których większość została skierowana w stronę krajów leżących na wybrzeżu Pacyfiku. Należy w tym miejscu wymienić przede wszystkim Sojusz Pacyfiku [1] oraz członkostwo w Radzie Współpracy Ekonomicznej Azji i Pacyfiku (APEC) [2]. Jak się obecnie wydaje, przyszłość stawia przed tym bądź co bądź średniej potęgi krajem dwa główne wyzwania:

a) dziejowa konieczność Brazylii, która musi zyskać dostęp do Pacyfiku, jeśli ma spełnić swoje aspiracje geopolityczne,

b) rosnący wpływ polityczny i gospodarcza zależność od Stanów Zjednoczonych oraz Chin może w każdym momencie okazać się ciężarem dla małego kraju, który ponad czterdzieści lat temu postanowił otworzyć swoją gospodarkę na świat.

Według tego scenariusza wydaje się całkiem prawdopodobne, że w nadchodzących latach Chile ustawi się na pozycji w kierunku integracji politycznej i gospodarczej całego subkontynentu, głównie w celu eliminacji wszelkiego napięcia występującego w tym regionie i stworzenia ram do harmonijnego współistnienia niezależnie od zmagań Chin i Stanów Zjednoczonych na arenie globalnej.

Gdy w 2016 roku prezydent Argentyny został zaproszony na szczyt Sojuszu Pacyfiku na południu Chile, było widać na pierwszy rzut oka, że ma on stanowić pierwszy krok dla przyszłego połączenia Sojuszu Pacyfiku z Mercosurem [3]. Teraz, kiedy niemal wszystkie kraje Ameryki Południowej pozostawiły za sobą lewicową falę rządów socjalistycznych (koordynowanych przez „Foro de Sao Paulo”), polityczne wahadło przesuwa się w stronę drugiej skrajności, gdy fala neoliberalna usiłuje złączyć ze sobą te dwa bloki.

Korytarze międzyoceaniczne stanowią obecnie najbardziej istotne dla kontynentu wyzwanie na drodze do wdrożenia prawdziwej integracji. Przedsięwzięcie to przez następne kilka lat pochłonie duże kwoty w inwestycjach infrastrukturalnych po to, by w końcu na różnych szerokościach geograficznych połączyć ze sobą Atlantyk z Pacyfikiem. Faktycznie rzecz biorąc, prezydent Piñera (z Chile) powiedział w styczniu obecnego roku na inauguracji prezydenta Jaira Bolsonaro (Brazylia): „Już uzgodniliśmy między sobą, by zbudować korytarz międzyoceaniczny, który będzie się zaczynać w Puerto Murtinho, przebiegać przez Paragwaj i północną Argentynę i docierać do trzech portów w północnym Chile”. Ponadto ogłosił on podpisanie Umowy o Wolnym Handlu z Brazylią i zapewnił, że wspólnie z prezydentem Bolsonaro podejmą wysiłek w celu jak najszybszego przepchnięcia tej umowy w krajowych parlamentach.

Jak więc widać, integracja ta wkrótce stanie się rzeczywistością, jak i mechanizmem do utrzymania poziomu niezależności od mocarstw, szczególnie jako subkontynent, który stanowi tylko 7,5% światowego PKB. Z tego samego powodu i to w chwili, kiedy toczy się wojna handlowa pomiędzy Chinami oraz Stanami Zjednoczonymi, kraj taki jak Chile, mający tylko 18 milionów mieszkańców, produkuje jedną trzecią miedzi na świecie (niemal połowa eksportu Chile w 2018 roku stanowiła sprzedaż miedzi: ~5,900 kilotony, które stanowią ekwiwalent 36.495 dolarów amerykańskich), której najwięcej kupują Chiny (mniej więcej 42% produkcji). Logiczne zatem wydaje się, że nowy porządek świata będzie wymagać nowych strategii politycznych i gospodarczych.

Dwudziesty wiek do chwili obecnej nie doszedł do końca

Naświetlone w tym tekście przeze mnie ryzyko i wyzwania ujawniają także coś przenikliwego i z pozoru niedostrzegalnego: sposób, w jaki potęgi światowe – za pośrednictwem swoich ponadpaństwowych instytucji – wpływają na politykę międzynarodową do dnia dzisiejszego, odpowiada zasadom pochodzącym jeszcze z dwudziestego wieku, które dziś zostały jedynie pogłębione przez globalizację. Lecz teraz, kiedy oś świata bez dwóch zdań przesunęła się w kierunku Oceanu Pacyficznego, inny Nowy Porządek został ustanowiony dla świata, który będzie zmuszony stawić czoła także zmianom klimatu [4]. Starych zasad i ich logiki już nie ma. Dwudziesty wiek nie doszedł do końca, aż do chwili obecnej.

Autor jest członkiem think-tanku EurHope. Zapraszamy do odwiedzenia jego strony internetowej: eurhopethinktank.eu.

Tłumaczenie: Michał Szymański

[1] Blok handlowy Chile, Kolumbii, Meksyku i Peru; z Australią, Kanadą, Nową Zelandią i Singapurem jako członkami stowarzyszonymi, a w procesie akcesji są: Kostaryka, Ekwador, Gwatemala i Panama.

[2] Forum wielostronne: Australia, Brunei, Kanada, Indonezja, Japonia, Malezja, Nowa Zelandia, Filipiny, Singapur, Tajlandia, Stany Zjednoczone, Hong Kong, Meksyk, Papua-Nowa Gwinea, Chile, Peru, Rosja i Wietnam. W dodatku ubiegają się o członkostwo: Indie, Bangladesz, Pakistan, Sri Lanka, Makau, Mongolia, Laos, Kambodża, Kostaryka, Kolumbia, Panama i Ekwador.

[3] Do tego bloku zintegrowana jest Argentyna, Brazylia, Urugwaj oraz Wenezuela, która ma status zawieszony; jak można sprawdzić, są to kraje zwrócone ku Oceanowi Spokojnemu.

[4] Najlepsze lądy w przyszłości będą na 40° szerokości geograficznej południowej. Być może nie jest to przypadkiem, że Chile i Australia nie podpisały Światowego paktu o migracji, ponieważ ONZ reorganizował zmianę klimatu jako bodziec migracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.