Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

„Według mojego punktu widzenia nie można powiedzieć, że Chiny posiadają ambicje imperialne”- rozmowa z Federico Pieraccinim włoskim dziennikarzem i analitykiem

Na samym początku chciałbym Panu podziękować za wzięcie udziału w pierwszym numerze naszego politycznego magazynu; “W Pół Drogi”. Proszę powiedzieć naszym czytelnikom kim Pan tak w zasadzie jest i jakie tematy porusza Pan w swoich pracach?

Nazywam się Federico Pieraccini; mam 34 lata i obecnie mieszkam w Mediolanie. Zajmuję się stosunkami międzynarodowymi dla Strategic Culture Foundation; analizuje obecne konflikty, strategię i geopolitykę w kontekście multipolarnym.

Jeśli chodzi o regiony geograficzne; najbardziej interesuje mnie Ameryka, Europa, Azja i Bliski Wschód.

Głównym tematem naszego numeru są Chiny, a dokładniej próba oceny wzrostu siły tego kraju na arenie globalnej i jego wpływu na pozycję Europy w światowej polityce. Dlatego w pierwszej kolejności chciałbym zapytać o to jakby Pan ocenił obecny stan równowagi sił na świecie przez pryzmat imperialnych ambicji Chin?

Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że według mojego punktu widzenia, nie można powiedzieć, że Chiny posiadają ambicje imperialną. By właściwie zrozumieć i przedstawić koncept imperializmu; powinniśmy spojrzeć na trajektorię wzrostu Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych na przestrzeni ostatnich trzech stuleci. Dla uznania narodu za imperialistyczny kluczowa jest obecność dwóch fundamentalnych czynników: ekonomicznych i wojskowych wpływów.

Oba te kraje stworzyły silną sieć wojskowych baz na całym świecie, wzmacnianą poprzez użycie ich waluty narodowej jako waluty kluczowej dla globalnego systemu rezerw. Globalna waluta rezerwowa, którą w przeszłości był funt, a teraz jest nią dolar; została narzucona innym poprzez wojskowe wymuszanie.

Pekin nie posiada wojskowych baz na całym świecie, juany w najblizszym stanie nie staną się walutą o globalnym znaczeniu. Dlatego też stwierdzenie, że Chiny są krajem imperialistycznym, nie posiada według mnie żadnych podstaw merytorycznych.

Obecnie; Pekin i Moskwa działają jako filary światowego porządku, balansując nadmierną gorliwość wojskową, ekonomiczną i kulturalną jedynego światwoego supermocarstwa jakim są obecnie Stany Zjednoczone.

W ciągu ostatnich pięciu lat nastąpiła epokowa zmiana w globalnym porządku międzynarodowym. Unipolarny porządek z jednym supermocarstwem od czasu upadku Związku Radzieckiego przemienił się w system z czteroma czy nawet pięcioma mocarstwami o zasięgu globalnym. Mam tu na myśli: Indie, Chiny, Rosję, Unię Europejską i Stany Zjednoczone.

Ta nowa szachownica jest na świecie źródłem destabilizacji, zmuszając kraje do wyboru pomiędzy przywiązaniem do przestarzałego i agresywnego modelu narzuconego światu przez Stany Zjednoczone i przyjęciem nowej, wielobiegunowej rewolucji gdzie współpraca, obopólne zrozumienie i dyplomacja są podstawami dla relacji pomiędzy krajami.

Podczas przygotowywania się do tego wywiadu, natrafiłem na interesującą tezę, według której obecny kształt stosunków międzynarodowych jest niejako determinowany przez tendencje, które mogliśmy już zaobserwować podczas Zimnej Wojny. Czy uważasz to stwierdzenie za zasadne? Czy obecna rywalizacja pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami przypomina starą rywalizację pomiędzy Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi?

Tamten porządek międzynarodowy opierał się na modelu dwubiegunowym; ze Stanami Zjednoczonymi po jednej stronie i Związkiem Radzieckim po drugiej, reprezentujących dwa kompletnie różne modele ekonomiczne i społeczne. Dziś te różnice są znacznie bardziej węższe- w szczególności w przypadku kwestii gospodarczych. Chiny są przecież dziś krajem, które same siebie nazywają krajem kapitalistycznym; tylko, że z chińską charakterystyką.

Co jest dzisiaj szczególnie uderzające i stanowi w pewnym sensie odpowiedź na Twoje pytanie jest to jak międzynarodowy porządek multipolarny dziś ewoluuje. Zamiast kilku równorzędnych biegunów pomiędzy krajami, obserwujemy znacznie więcej agregacji państw pod chińsko-rosyjskim parasolem. Moskwa zdaje się dziś oferować konieczne środki militarne do obrony krajów nielubianych przez Waszyngton, podczas gdy Pekin oferuje im swoje usługi jako partner ekonomiczny po to by pomóc im przetrwać finansową presję Waszyngtonu.

Stale wzrastające agresywne zachowanie Stanów Zjednoczonych popchnęło Moskwę i Pekin do połączenia się w strategicznym sojuszu, obejmując w ten sposób większość Eurazji, która w multipolarności widzi szansę na ucieczkę od amerykańskiej, imperalistycznej dominacji.

Czy mógłbyś pokrótce przedstawić historię relacji Stanów Zjednoczonych i Chin po II wojnie światowej? W którym momencie według Pana Stany Zjednoczone zdały sobie sprawę z tego, że rosnące wpływy Chin stanowią zagrożenie dla ich hegemonicznej pozycji? Kiedy Stany Zjednoczone zaczęły przejawiać zainteresowanie regionem Pacyfiku i Wschodniej Azji? Jak oceniasz politykę Donalda Trumpa w tym zakresie?

Chiny zajmowały centralną pozycję w Kissingerowskiej strategii przeciwko Moskwie. Waszyngton sprytnie wykorzystał chińsko-rosyjskie tarcia w tej historycznej gazie po to by poszerzyć rozbieżności pomiędzy eurazjatyckimi gigantami.

Pod upadku Muru Berlińskiego, nawet parę lat wcześniej, transfer produkcji ze Stanów Zjednoczonych do Chin był w toku, dzięki taniej sile roboczej, która pozwalała amerykańskim elitom przemysłowym do znacznego wzmacniania ich marży zysku.

To oczywiście musiało doprowadzić do dramatycznego osłabienia zdolności wytwórczych Stanów Zjednoczonych, co 30 lat później doprowadziło do poważnej katastrofy społecznej, która znacząco odbiła się na tamtejszej klasie średniej.

Azjatycki Pivot zapoczątkowany przez Obamę i kontynuowany zarówno ekonomicznie jak i finansowo przez Trumpa; wydaje się być obecnie desperacką próbą odzyskania siły i wpływów w Azji, po tym jak Pekin od ponad dwóch dekad konsekwentnie stawia fundamenty pod integracje całego kontynentu.

Rywalizacja pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami rozgrywa się obecnie na wielu różnych płaszczyznach. Jedną z nich jest technologia. W ostatnim czasie polskie służby specjalne aresztowały chińskiego pracownika firmy Huawei pod zarzutem działalności szpiegowskiej. Jakie jest Pańskie zdanie na temat kontrowersji odnośnie działań tej firmy? Czy rzeczywiście stanowi ona zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego państw europejskich- czy może jest to jedynie element rywalizacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami?

Technologiczne połączenie pomiezy Chinami i Europą już ma miejsce; dzięki urządzeniom Huawei, które są ostatnio stale nabywane przez europejskie firmy. Prawdziwym powodem dla którego Waszyngton wypowiedział wojnę tej firmie; jest to, że w jej systemach nie ma ukrytych tylnych drzwi, w odróżnieniu od zachodnich systemów co odkrył dla nas Edward Snowden.

Szpiegostwo przemysłowe; w ramach któego CIA i NSA mają dostęp do swoich systemów sprzedawanych na całym świecie jest bezcenną zaletą dla Stanów Zjednoczonych, która pozwala Waszyngtonowi na zdobycie przewagi technologicznej. Wraz z rozprzestrzenianiem się systemów Huawei; utracą swoje uprzywilejowanie, co będzie niezłym rozczarowaniem dla amerykańskiego aparatu wywiadowczego.

Europejscy sojusznicy rozumieją potencjalną zaletę chińskich systemów.

Pod względem technologicznym; wysiłki Pekinu okazują się bardzo skuteczne w Europie i torują drogę przyszłej fizycznej integracji na tym terenie w ramach inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku. Wzmacnia je praca Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych; który planuje olbrzymie chińskie inwestycje kapitałowe tak istotne dla niespokojnych gospodarek europejskich.

Stany Zjednoczone przynajmniej do tej pory były zdolne utrzymać swoją globalną pozycję jedynego supermocarstwa dzięki znaczeniu swojej waluty narodowej w globalnym systemie finansowym. Jednakże ostatnie wydarzenia pokazują, że fakt ten powoli zaczyna ulegać zmianie. W swoich pracach często odnosisz się do pojęcia: “dedolaryzacji”. Czy mógłbyś przedstawić ten termin naszym czytelnikom?

Dedolaryzacja oznacza w zasadzie zredukowanie ilości dolarów amerykańskich dostępnych w państwowej rezerwie bankowej. Każdy kraj posiada określoną rezerwę walutową po to by dokonywać w czasie rzeczywistym wszelkiego rodzaju transkacji finansowych. Hegemonia na tym polu w najogólniejszym tego słowa znaczeniu należy do państwa, które posiada wystarczającą siłę wojskową i polityczną by móc z sukcesem narzucić innym używanie własnej waluty.

Wykorzystywanie w rozliczeniach dolara amerykańskiego jako ekonomicznej i finansowej broni skierowanej przeciwko wrogom Waszyngtonu zdaje się mieć obecnie całkowicie odwrotny skutek. Nakładanie sankcji na gigantów takich jak Rosja, Chiny czy Iran zmusiło inne równie istotne siły takie jak Unia Europejska czy też Indie do poszkiwania alternatywnych kanałów do prowadzenia handlu międzynarodowego poza wpływem amerykańskiego dolara i ekonomicznej sfery oddziaływania Waszyngtonu.

Dedolaryzację można najłatwiej zauważyć w przypadku Rosji, która wyeliminowała praktycznie wszystkie inwestycje z użyciem amerykańskiego dolara, na rzecz stałego zakupu złota w postaci fizycznej, które w obecnych warunkach politycznych stanowi jeden z najpewniejszych sposobów na przechowanie kapitału.

W ostatnich latach Stany Zjednoczone stale wzmacniają swoje wydatki na cele wojskowe, które dziś są największe na świecie. Chiny też stale wzmacniają swój budżet w tym zakresie inwestując w te gałęzie wojskowości, które pozwolą im na zniwelowanie amerykańskiej przewagi strategicznej. Jedną z takich inwestycji jest tak zwana broń hipersoniczna. Z uwagi na to, że jest to temat raczej nowy dla polskiego odbiorcy, to czy mógłby Pan go poszerzyć i przedstawić jego znaczenie w kontekście rywalizacji pomiędzy USA i Chinami?

Moskwa znacznie bardziej niż Pekin specjalizuje się obecnie w rozwijaniu broni hipersonicznej. Powód jest całkowicie jasny. Potrzebują skutecznego środka odstraszania wobec NATO, które stale poszerza się w kierunku granic Federacji Rosyjskiej. Prace nad bronią tego rodzaju trwały już od jakiegoś czasu.

Moskwa i Pekin zaczęły skupiać swoją uwagę na systemach rakiet antybalistycznych (ABMs) zamontowanych na amerykańskich statkach wojskowych. Jak ostrzegał na ich temat Putin; rakiety antybalistyczne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa zewnętrznego Federacji Rosyjskiej ponieważ ich rozwój i użycie w praktyce rozwadnia doktrynę wzajemnie zagwarantowanego zniszczenia (ang. MAD- Mutually Assured Destruction).

Zdolność Chin i Federacji Rosyjskiej do odstraszania jest wzmacniania przez rozwój broni hipersonicznej. W dodatku wzmacnianie strategii odmowy dostępu (ang. anti-access/area denial A2/AD strategy) osłabia zdolność Stanów Zjednoczonych do projekcji swojej siły, dzieje się tak dzięki możliwemu wprowadzeniu hipersonicznych pojazdów szybuących (HGVs) zdolnych do zatopienia lotniskowców lub rażenia lądowych systemów rakiet antybalistycznych czy infrastruktury wojskowej.

Amerykański sposób prowadzenia wojny opiera się w głównej mierzee na zdolności do projekcji siłu na morzu i zasobach umożliwiających kontrolę w powietrzu. Nic więc dziwnego, że od dłuższego czasu waszyngtońskie think-tanki i czterogwiazdkowi amerykańscy generałowie biją na alarm w kontekście prac nad bronią hipersoniczną.

Czy Chiny są zdolne zaoferować światu lepszą i bardziej korzystną wizję na przyszłość? Czy to w ogóle możliwe by chiński model społeczny, kulturowy i polityczny na tyle się rozwinął i zakorzenił na całym świecie?

Z całą pewnością taka zmiana nie nadejdzie natychmiast; parę pokoleń musi przejść zanim w ogóle będzie ona mogła mieć miejsce. Zawsze w tym miejscu staram się odwoływać do trzech głównych filarów, na których dzisiaj utrzymuje się amerykańskie Imperium. Jest to wojskowa, ekonomiczna i kulturowa siła. Podczas gdy jego siła wojskowa jest w coraz to bardziej znaczącym upadku, wyznaczonym przez to, że sojusz grupy państw jest w stanie ją zatrzymać, to ekonomiczna siła wciąż jest istotna w amerykańskim arsenale, nawet jeśli długoterminowe konsekwencje jej stosowania okazują się bronią obusieczną.

Zajmie nam o wiele dłużej by wyswobodzić się spod kulturowego wpływu Stanów Zjednoczonych. Ponieważ dziś obyczaje i sposób życia wciąż jest jeszcze bardzo “amerykański” głównie dzięki wpływom zachodniej kinematografii, Hollywood i zwykłej propagandy.

Jakie znaczenie ma projekt Nowego Jedwabnego Szlaku w warunkach rywalizacji o globalną dominację? Czy jest to jedynie projekt natury gospodarczej czy może przedstawia swoją istotą sedno chińskich ambicji międzynarodowych?

Sukces chińskiego Nowego Jedwabnego Szlaku opiera się na zasadzie przekształcania wrogów w neutralnych graczy, neutralnych graczy w sojuszników, z którymi potem jedynie pogłębia się już istniejące relacje. W zależności od specyfiki danego kraju i kontekstu sytuacyjnego, Chiny zyskały możliwość dopasowywania swoich metod, których wachlarz w takim ujęciu rozciąga się od ekonomicznego rozwoju i wojskowych oraz dyplomatycznych działań. To elastyczne podejście pozwoliło Pekinowi na realizacje historycznych inicjatyw- nie tylko w sektorze energetycznym, lecz także w dziedzinie edukacji czy redukcji biedy jak można to zauważyć na przykład w Afryce.

Inicjatywa Jednego Pasa i Jednej Drogi przedstawia unikalną szansę dla wszystkich; w ramach której gracze mogą się dzielić celami i korzyściami dzięki transformatywnym powiązaniom o naturze geoekonomicznej. Bezpieczeństwo i relacje ekonomiczne pomiędzy Moskwą i Pekinem są obecnie w samym sercu światowego przejścia od świata jednobiegunowego do wielobiegunowego. Oba te państwa dziś dają możliwość; swoisty ekonomiczny i militarny parasol bezpieczeństwa, dla państw które chcą się uniezależnić od wpływów USA.

Wzmacniająca się rywalizacja Chin i Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej zdaje się być starciem dwóch mocarstw o globalnej zdolności do projekcji siły. Jak w takiej sytuacji powinna się zachować Europa? Stanąć konkretnie po którejś stronie czy może zachować możliwie największą neutralność w celu zbudowania własnej podmiotowości w takich warunkach?

Działalność Stanów Zjednoczonych doprowadziła do zniszczenia ogromnej części Europy; zupełnie przeciwnie do tego co głosi propaganda jakoby Stary Kontynent miałby się wygrzewać w świetle powojennego porządku światowego prowadzonego przez Stany Zjednoczone. Dzisiaj ten mit jest powielany przez projekt europejski.

Jednak historia zdecydowanie pokazuje, że Stany Zjednoczone podsycały czy bezpośrednio kierowały wyniszczającymi wojnami na europejskim kontynencie, które widzieliśmy w Jugosławii w latach 90, w Gruzji w 2008 roku i w czasie niepokojów na Ukrainie w 2014 roku.

Głównym problemem europejskich sojuszników Waszyngtonu było wzywanie woli przeciwstawienia się imperializmowi Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza od zakończenia zimnej wojny, potwierdzając ich status kolonii, a nie sojuszników. Zasadnicze znaczenie ma uznanie, że interesy USA przewyższają interesy europejskie.

Pod względem ekonomicznym Chiny zaoferowały pełną integrację z inicjatywą Belt and Road Initiative (BRI), która ma ogromne możliwości zwiększenia wymiany handlowej między krajami. Europa stanie się głównym rynkiem dla chińskich towarów, ale w tej chwili jedną z największych przeszkód do pokonania można dostrzec w pociągach towarowych, które często rozpoczynają podróż do Europy pełną, ale są w połowie puste w drodze powrotnej do Chin.

Pekin i największe europejskie stolice doskonale zdają sobie sprawę z tego, że aby projekt BRI był zrównoważony ekonomicznie, wymiana ta musi odbywać się w obu kierunkach, aby obie strony skorzystały

Na sam koniec chciałbym się odnieść do co się dopiero wydarzy. W jakim kierunku według Pana podąży rywalizacja amerykańsko- chińska? Jakie scenariusze są możliwe w najbliższej przyszłości? Która strona tego konfliktu ma większe szanse odpuścić i podporządkować się oponentowi?

Przyszłość jest wielobiegunowa i nie można nic zrobić, aby ją zatrzymać lub zmienić. Jest to naturalny bieg wydarzeń, co mogliśmy zobaczyć już od wielu lat. Stany Zjednoczone raczej nie zmienią swojego nastawienia, biorąc pod uwagę jego naturę. Jego celem jest przedłużenie jednobiegunowego momentu, w którym jest jedynym globalnym supermocarstwem. Ale im bardziej nalega na przedłużenie jednobiegunowości, tym bardziej ironicznie przyspiesza ruch w kierunku wielobiegunowego porządku światowego, w którym Waszyngton jest zredukowany do bycia potęgą wśród innych mocy, a nie jedynym supermocarstwem.

Wywiad został przeprowadzony przez Dawida Kaczmarka, członka redakcji pisma W Pół Drogi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.