Adam Garie: Rozmowy pokojowe w Astanie- kto jest kim w toczących się tam negocjacjach ws. Syrii?

Ci z nas, którzy wiązali jakieś większe nadzieje z rezultatami rozmów pokojowych toczących się w tym momencie w Astanie w sprawie Syrii, będą musieli prawdopodobnie się dość mocno rozczarować. To co zostanie prawdopodobnie osiągnięte w czasie tej konferencji, to jedynie to że zła sytuacja w Syrii nie będzie się już mogła zmienić w katastrofalną. Co wydaje się w tym momencie jednak dość prawdopodobne, co mówię oczywiście z odpowiednio dobraną dozą ostrożności.

Podstawową i zarazem najważniejszą przeszkodą w osiągnięciu czegokolwiek konkretnego w Astanie, jest to że każda ze stron która usiadła tam do stołu, inaczej widzi kwestie pokoju w Syrii i inaczej definiuje jego zakres i znaczenie.

Jaysh al-Islam, grupa o charakterze terrorystycznym, która bierze udział w rozmowach, wypowiadając się w nich w imieniu zbrojnej opozycji (składającej się z ugrupowań, które objęło ostatnie zawieszenie broni) odmawia rozmowy i uznania przedstawicieli Iranu. Dlaczego? Jaysh al-Islam jest grupą salaficką o charakterze radykalnym, finansowaną w głównej mierze przez Arabię Saudyjską, która występuje szczególnie mocno przeciwko panującemu w Syrii sekularyzmowi i polityce tolerancji religijnej forsowanej przez Bashara Al Assada i jego otoczenie polityczne. Iran, jako najpotężniejszy kraj Szyicki na świecie, stanowczo nie pasuje do wyznawanych przez nich wartości i proponowanej wizji świata.

Podobny problem jest też z przedstawicielami legalnego rządu syryjskiego, którzy odmawiają podjęcia rozmów z tureckimi wysłannikami z powodu jeszcze do niedawnego bardzo mocnego wsparcia, jakie to Turcja udzielała grupom rebelianckim i jej chęci „zmiany rządów” w Damaszku, którą to teraz najwyraźniej z jakiegoś powodu porzuciła. Przedstawiciel Syrii akredytowany przy ONZ, doktor Baszar Jaafari, powiedział otwarcie, że choć według niego wpływ Turcji na ten konflikt jest od początku jednoznacznie negatywny, to czasem trzeba współdziałać z wrogiem jeśli dzięki temu można ocalić swój Naród.

Doktor Baszar Jaafari okazał się bardzo mądrym, oczytanym i elokwentnym człowiekiem, który występował w sposób stanowczy w imieniu obywateli państwa syryjskiego cierpiących w wyniku tego tragicznego konfliktu. Po raz kolejny dobitnie podkreślił, że Syryjska Republika Arabska nie wyklucza ze swojego grona nikogo, że każdy Syryjczyk jest i ma prawo do bycia jej obywatelem, bez względu na to czy jest Arabem, Kurdem czy Asyryjczykiem, a wszystkie wyznawane przez nich rodzaje religii mają przyrodzone prawo do pokojowego współistnienia.

To z kolei jest tym co najbardziej irytuje w podejściu syryjskim Turcję, która przecież jest krajem od paru dobrych, ostatnich lat skrzętnie walczącym ze wszystkim co jeszcze im pozostało z dziedzictwa wcześniejszego okresu państwa świeckiego.

Musi to pewnie też dość mocno dezorientować zachodnich odbiorców, którym medialna propaganda mainstreamowa wyprała mózgi tak mocno w temacie Syrii, że w większości uwierzyli oni w to, że Syryjczycy walczą o wolność i tradycyjnie rozumiane „wartości świata zachodniego”. To jak widzimy nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a Syryjczycy oczywiście walczą, ale nie za lecz przeciwko brutalnej próbie narzucenia im światopoglądu, którego nie rozumieją: salafickiego fundamentalizmu, który wspierają grupy finansowane przez Arabię Saudyjską.

Doktor Bashar, w dalszej części swojej wypowiedzi, oznajmił że to dla niego ciężkie i szczególnie smutne przeżycie, siedzieć przy jednym stole i rozmawiać z terrorystami, ale jednocześnie podkreślił, że w taki sytuacjach jak ta, trzeba przede wszystkim „zachować zimną krew” i przypomniał swoim słuchaczom, że to nie pierwszy raz kiedy władze syryjskie zasiadają do rozmów ze swoimi wrogami. Jak wiemy oczywiście, wszelkie wcześniejsze próby porozumienia i unormowania sytuacji w kraju, nie odniosły żadnego skutku. […]

Jakie jest najważniejsze z dotychczasowych osiągnięć szczytu w Astanie? To przede wszystkim zobowiązanie obu stron do dalszego wypełniania postanowień zawieszenia broni zawartego na fundamencie warunków określonych w rezolucji ONZ numer 2254. Równie ważne jest to, że wszystkie główne strony biorące udział w rozmowach, zobowiązały się do obrony integralności terytorialnej Syrii.  Najwięcej mojego optymizmu w sprawie rozmów w Astanie bierze się stąd, że ewentualne porozumienie wiązałoby i neutralizowało wiele różnych zbrojnych grup, co pozwoliłoby syryjskiej armii i sojusznikom na przerzucenie więcej sił na front walki z organizacjami takimi jak ISIS czy Front Al-Nusra.

Komentarz: Rozmowy w Astanie, zaraz po zwycięstwie wojska syryjskiego w Aleppo, stanowią kolejny krok na drodze do nowego przetasowania w sferze międzynarodowych stosunków politycznych. Mamy tu do czynienia, z pierwszym od wielu lat szczytem w sprawach dotyczących Bliskiego Wschodu, do którego (przynajmniej nie tak bezpośrednio) nie mieszają się Stany Zjednoczone. Tym razem ciężar decyzji spoczywa na trzech krajach: Rosji, Iranie i Turcji, którym razem udało się dokonać tego co zniszczyć próbuje Zachód niemalże od samego początku tej wyniszczającej wojny: ustabilizować sytuacje wewnętrzną w Syrii i zaproponować spójny system, który w dłuższej perspektywie jest w stanie doprowadzić do całkowitego zapanowania pokoju i stabilizacji na tym terenie. Jednak czy te państwa, a w zasadzie ich działania, mogą być dla nas wystarczającą gwarancją, że sprawa Syrii definitywnie się zakończyła, a my sami nie doświadczymy powrotu koszmarnej rewolucji na tym terenie?

Naszym zdaniem nie. Rozmowy w Astanie to przede wszystkim wielkie zwycięstwo rosyjskiej dyplomacji. Władimir Putin korzystając z okresu przejściowego w administracji Stanów Zjednoczonych, zdecydowanie rozgrywa karty na Bliskim Wschodzie znacząco umacniając się w samej Syrii i roztaczając parasol ochronny nad ziemiami już teraz kontrolowanymi przez wojska wierne Assadowi. Na uwagę zasługuje też dość „chwiejna” postawa Turcji, która żongluje kwestią syryjską, modyfikując swoje stanowisko tak by odpowiadało ono tylko sytuacji politycznej i jej partykularnym interesom. Rozmowy w Astanie, to kolejna odsłona znanego już z nami historii koncertu mocarstw. Koncertu mocarstw, który choć w innym składzie, gra według odwiecznych zasad, a jego zakładnikiem jest Syria i prezydent Assad. Jeśli Syryjczycy na fali porozumień zawartych w Astanie zyskają niepodległe i integralne terytorialnie państwo, to zyskają to tylko dzięki sprawności swojego rządu i reprezentującej ich dyplomacji. 

Źródło: The Duran

Tytuł i komentarz: Redakcja 3droga.pl

Powyższe tłumaczenie jest własnością Portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji Portalu jest zabronione. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.