Andrew Korybko: Irańska polityka gazowa może doprowadzić do powstania „gazowego OPEC”

Francuski gigant energetyczny, firma Total właśnie skupiła 50,1% swoich udziałów na zleceniu dotyczącym programu modernizacyjnego irańskich pól gazu ziemnego w Południowym Parsie. Wartość tego kontraktu opiewa na sumę 4,8 miliarda dolarów amerykańskich. Total jest zaangażowana w ten projekt wspólnie z irańskimi i chińskimi przedsiębiorstwami petrochemicznymi. Ten plan zakłada pierwszą tego typu inwestycje w Iranie, w której bierze udział zachodnia firma, po zdjęciu sankcji nałożonych przez Amerykanów w związku z rozwijanym programem atomowym. Reuters dodatkowo cytuje też analityków, którzy twierdzą że taki ruch, stwarza niespotykaną szansę dla Francji do rozszerzenia swoich inwestycji w sąsiadującym z Iranem, Katarze, który dzieli z nim właśnie Południowy Pars- największe pole gazu ziemnego na świecie. Katar który już na tą chwile jest największym eksporterem LNG (gazu ziemnego w ciekłym stanie skupienia red.) na świecie, poinformował że chce zwiększyć jeszcze swoje osiągi na tym polu o dalsze 30%. By to osiągnąć na pewno będzie potrzebował do tego inwestycji i wsparcia kapitału zagranicznego i wspomniana wcześniej już francuska firma Total może być dla niego idealnym partnerem. W tym samym czasie, współpracą z Iranem wydają się być także zainteresowane Indie, które z kolei zaproponowały Teheranowi aż 11 miliardów dolarów amerykańskich na inwestycje w pole Farzad-B. Oczywiście przynajmniej na razie Iran nie przyjął ani nie odrzucił tej oferty, jednak z całą pewnością skorzysta z niej po to by ustalić jak najlepsze ceny jakie mogą uzyskać od swojego partnera i niekoniecznie musi tu chodzić o New Delhi.

Ogólnie też jak się wydaje, można się spodziewać że cena gazu LNG w końcu wyraźnie spadnie, zwłaszcza w momencie gdy dowartościowany inwestycjami Iran i Katar mocno wejdzie na rynek i przyczyni się do nadmiernego wzrostu podaży gazu. To samo dotyczy w sumie także państw takich jak Papua Nowa Gwinea i Mozambik (oba także posiadają duże złoża gazu ziemnego), także Rosja w najbliższych latach planuje nowe otwarcie na rynku za pośrednictwem projektów w Jamalu i w Sakhalinie. Wszystkie te czynniki nieuchronnie będą skutkować obniżeniem ceny całego surowca. Dodatkowo, w przypadku LNG, wciąż wysokie są koszty transportu tego surowca, dlatego jeśli nie wprowadzi się jakiś nowych technologii czy rozwiązań przemysłowych w tym zakresie, możemy być pewni że ciężko będzie tym państwom osiągnąć jakiś stały wzrost ceny w przyszłości. Zupełnie inaczej jest jak spojrzymy na indeksy dotyczące wydobycia ropy naftowej. Co jeszcze bardziej ciekawe: ceny ropy naftowej i gazu ziemnego są indeksowane razem ze sobą, przez co pomimo odwrotnej dynamiki rynkowej mają one wzajemny wpływ na kształtowanie swojej ceny.

Cena ropy naftowej jest jednak relatywnie ustabilizowana. Głównie ze względu na istnienie OPEC i działania państw członkowskich tej organizacji, które działają razem w imię pilnowania swoich interesów. Nie istnieje jednak podobna grupa dla państw eksporterów gazu ziemnego, chociaż przewidywalna nadwyżka surowca i spadek cen jest jak najbardziej możliwy. To wszystko może w końcu zmusić najważniejszych graczy na tym rynku, do stworzenia swojego własnego „gazowego OPEC” i podjęcia wspólnych środków zmierzających do regulowania ceny LNG. Wielomiliardowe kontrakty gazowe w Iranie (te które już są w trakcie, albo są dopiero negocjowane) przyczynią się do przesycenia rynku, obalenia jego fundamentów i sprawią, że przyszłe „gazowe OPEC” będzie rządzone przez trzy kraje: Rosję, Iran i Arabię Saudyjską.

Komentarz: Za posunięciami w międzynarodowej polityce nigdy, bez względu na to którą stronę weźmiemy pod uwagę, nie stoją żadne wydumane wartości moralne czy ideowe, lecz jedynie czysty interes gospodarczy, który w prostej linii przekłada się na potęgę danego państwa lub grupy. To dość prosta myśl. Wielokrotnie ją już tutaj powtarzaliśmy. Dokładnie tak samo jest i w tym przypadku. Nakładając mapę gazowych (czy naftowych) powiązań na Bliski Wschód, wiele ostatnich wydarzeń dla wprawnego oka zaczyna być zupełnie jasnych. W ten sposób można zrozumieć nie tylko ostatni Kryzys w Zatoce Perskiej, ale też to o co i jak toczy się wojna w Syrii. 

Wojska Irańskie wraz ze sprzymierzonymi (i zależnymi od nich) milicjami szyickimi używa znacznej większości swojego potencjału po to by ustanowić kontrolę na jak największym wycinku granicy iracko-syryjskiej. Tylko takie posunięcie umożliwi Iranowi zyskanie stałego dostępu do Morza Śródziemnego (poprzez sojusznicy Irak i kontrolowane tereny w centralnej Syrii). To w temacie handlu LNG będzie kolejnym znaczącym atutem, który pozwoli Teheranowi na kształtowanie nie tylko rynku, ale też polityki przyszłego „gazowego OPEC”. To wszystko wzmacnia regionalną pozycje Iranu, który obecnie czuje się na tyle silny, że pozwala sobie na otwarte groźby względem amerykańskich żołnierzy i instalacji militarnych w północnej Syrii. Bez względu na to czy to tylko słowa, czy na „stole negocjacyjnym” jest coś o czym jeszcze nie mamy pojęcia, to zarysowana w tym tekście koncepcja powołania „gazowego OPEC”, to kolejny ciekawy projekt jednoznacznie wpisujący się w ogólny trend zmierzający do zdemontowania jednobiegunowego porządku światowego. Z perspektywy nas, europejskich nacjonalistów, ten trend należy ocenić jednoznacznie pozytywnie. Jednakże nie należy ukrywać, że także od nas wymaga on pewnych zmian w myśleniu i w działaniu. Czy podołamy tym wymaganiom? Czy polscy nacjonaliści „dadzą radę”? To pytanie, na które każdy z nas, w najbliższych dniach będzie mógł próbować sobie odpowiedzieć.

Źródło: Oriental Review

Tytuł i komentarz: Redakcja 3droga.pl

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji tego portalu jest zabronione. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.