April Longley Alley: Ansar Allah, jemeński ruch zbrojny znany jako Huti. Kim są jego członkowie i jakie mają cele?

Od Redakcji: W jednym z ostatnich tekstów opublikowanych na naszym portalu z cotygodniowego cyklu na temat bieżących wydarzeń z polityki międzynarodowej, pochyliliśmy się nad sprawą Jemenu i obiecaliśmy, że do toczącej się tam wojny będziemy wracać jeszcze nie raz. Spełniamy swoją obietnicę i przedstawiamy Wam tym razem fragment wywiadu z April Longley Alley, analitykiem i ekspertem pracującym w Jemenie od 2004 roku dla International Crisis Group. Dość kompleksowo i obiektywnie przedstawia ona istotę  ruchu Houti, jego genezę, ideologie i cele, które sobie stawiają. Zapraszamy do lektury.

********

Kim są Huti?

Ruch Huti ma swoje korzenie w niepokojach, które rozpoczęły się w późnych latach 80 i były związane z obroną i jednocześnie walką o przywrócenie religijnych i kulturowych tradycji ludności zajdyckiej. Zajdyzm jest mniejszym rodzajem szyizmu i prezentuje ona model religijny inny od tego jaki znamy z Iranu, Iraku i Libanu. Zajdyci stanowią większość na dalekiej północy Jemenu, ale w skali całego kraju są już mniejszością. Począwszy od lat 80, państwo jemeńskie wspierało inwazje wpływów sunnickich i salafickich na północ kraju, przyczyniając się tym samym do wypierania Zajdytów. Nic więc dziwnego, że Zajdyci poczuli się atakowani. Dotknęło ich żądło politycznego wykluczenia i marginalizacji.

Ruch Huti przybrał charakter polityczny pod rządami Husseina Badreddina al-Houthi. Był znany z tego, że stanowczo występował przeciwko amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku i zdynamizował cały ruch, czyniąc go siłą polityczną. Urzędujący wówczas prezydent Ali Abdullah Saleh był postrzegany jako proamerykański, więc krytyka Husseina stanowiła dla niego ciężki orzech do zgryzienia. Śmierć Husseina, w wyniku rządowej akcji z 2004 roku, rozpoczęła pierwszą z dotychczasowych sześciu rund w nieustającym konflikcie zbrojnym pomiędzy rebeliantami z ruchu Huti a jemeńskim aparatem państwowym.

Po powstaniu z roku 2011, ruch Huti połączył się w koalicje z innymi ruchami mającymi za sobą długą tradycje walki z reżimem Saleta. Jednak różnice pomiędzy grupami wchodzącymi w skład porozumienia, które po części były wobec siebie tradycyjnie wrogie, unaoczniły się i stały się oczywiste dość szybko. W okresie 2012-2014, dzięki mediacjom Organizacji Narodów Zjednoczonych, wszystkie organizacje opozycyjne i związane z rządem, zasiadły przy jednym stole, rozmawiając na temat uchwalenia nowej konstytucji. Ruch Huti także uczestniczył wtedy w tych rozmowach, zachowując cały czas swoje rewolucyjne stanowisko i wzmacniając kontrolę nad opanowanymi przez siebie terytoriami.

Ansar Allah (pol. Boży Pomocnicy) to stworzona przez nich organizacja, zapewniająca niezbędny parasol bezpieczeństwa dla ich działań. Huti zaczęli poszukiwać też sojuszników dla poparcia swojej sprawy, daleko poza tradycyjnymi, północnymi bastionami. Od pewnego czasu podejmują w swoich przekazach kwestie narodowe, używają języka populistycznego, zmienili charakter swojego ruchu z ruchu zajdyckiego na ruch islamski. Ich ambicje polityczne wciąż jednak pozostają niejasne i ulegają ciągłym zmianom. Przede wszystkim ich działania wydają się być napędzane przez chęć ochrony przed atakiem i marginalizacją ze strony instytucji państwowych, jakiej to doświadczyli w przeszłości. Ich chęć kontroli procesu decyzyjnego na szczeblu krajowym, wyraźnie ulega zmianie, w miarę osiągania sukcesów militarnych i wojskowych.

Czy od czasów przejęcia stolicy kraju we wrzesniu 2014 roku i odsunięciu od władzy wówczas urzędującej ekipy w końcu stycznia 2015, Ansar Allah udało się przejąć kontrolę nad całym krajem i skutecznie nim rządzić?

Aż do tej pory, Huti cały czas wyważali otwarte drzwi, wykorzystując propagandowo przekazy o błędach poprzedników, nie dzierżąc jednocześnie we własnych rękach żadnej odpowiedzialności. Teraz z kolei, zaszli jednak o wiele za daleko. Uważam, że nie są w stanie rządzić Jemenem bez zawarcia silnych sojuszy i koalicji.

Rezygnacja rządu postawiła ich w kropce. Mocno przeliczyli się przepychając zapowiedź konstytucyjną z 6 lutego, która odsuwała na bok główne partie polityczne, znacznie polepszając sytuacje opozycji, która wprost tryskała energią i pewnością siebie od czasu przejęcia stolicy we wrześniu.

Huti mają oczywiście racje w swojej krytyce starego reżimu: jego korupcji, powolnego wprowadzania reform i porozumień związanych z państwową transformacją. Są silną i sprawną siłą militarną, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę, że w Jemenie nie istnieje coś takiego jak spójna i stabilna armia narodowa. Ale z drugiej strony, nie są oni jednak grupą posiadającą polityczne doświadczenie, która jest gotowa poprowadzić politycznie kraj czy zarządzać jego gospodarką. Po prostu trochę w tym wszystkim poszli za daleko.

Czy  Ansar Allah ma wspólne interesy z Iranem? Czy rebelianci z ruchu Huti otrzymują od Iranu jakieś materialne wsparcie?

Ansar Allah wydaje się być otwarte, jeśli chodzi o kwestie związane ze stosunkami politycznymi pomiędzy nimi a rządem w Teheranie. Przywódcy Huti z pewnością podziwiają niektóre części irańskiego systemu, zwłaszcza te ogniskujące się wokół irańskiego oporu wymierzonego przeciwko Zachodowi czy Stanom Zjednoczonym. Huti postrzegają samych siebie jako część irańskiej strefy wpływów. Co jednak nie oznacza, że wypełniają oni rozkazy jakie przychodzą do nich wprost z Teheranu, a ich sukces w Jemenie jest produktem irańskiego wsparcia.

Zakres materialnego wsparcia, jakie Iran udziela Huti, to wciąż kwestia która pozostaje tak naprawdę pod znakiem zapytania. Z pewnością nie jest to czynnik decydujący w ich zdolności do kontrolowania zdobytych przez siebie terytoriów. Sukces Huti to raczej pochodna słabości aparatu państwowego, rozrywanego od wewnątrz przez wewnętrzne tarcia i kłótnie, które to Huti umiało wykorzystać na swoją korzyść, występując przeciwko staromiejskim elitom i powolnie wprowadzanym reformom.

Związki z Iranem, mogą w kontekście Jemenu stanowić pewien kłopot i Huti o tym doskonale wiedzą. Musimy pamiętać, że wywodzą się oni z zajdyckiego nurtu szyizmu, w której żywy jest opór przed mieszaniem swoich własnych tradycji z innymi sektami szyickimi. Powiązania pomiędzy Huti a Iranem, już teraz zaczynają wykorzystywać ich krytycy by trwale podkopać ich pozycje w polityce wewnętrznej państwa. […]

Komentarz: Kolejnym materiałem poruszającym problematykę toczącej się w Jemenie wojny domowej, pragniemy przyczynić się w choć symbolicznym stopniu do przełamania panującej asymetrii w oficjalnym przekazie medialnym na ten temat. Wojna w Jemenie, doprowadziła ten kraj na skraj przepaści i klęski głodu. Ludzie giną w wojnie, której nie rozumieją i za której wybuch nie ponoszą winy. Jeśli nie oni to w takim razie kto jest winny? Odpowiedzialność za stan rzeczy, ponoszą saudyjskie siły zbrojne sprzymierzone ze Stanami Zjednoczonymi. Skoro już teraz, skutki wojny w Jemenie zaczynają wpływać na region, należy się spodziewać tego, że Jemen będzie coraz silniej przekształcał się w kolejną „strefę pęknięcia”, w której dojdzie do kolejnej konfrontacji pomiędzy mocarstwami. Kto i w jakiej konfiguracji stanie naprzeciw saudyjsko-amerykańskiej kolacji? Ostatnie uznanie ruchu Huti za jeden z filarów antysyjonistycznej Osi Oporu przez szefa Hezbollahu Sayeeda Hassana Nasrallaha (tutaj), każe nam nacjonalistom pilnie przyglądać się tym wydarzeniom i wierzyć, że i tym razem Oś Oporu nie pozostanie bierna.

Źródło: cfr.org

Mapa: southfront.org

Tytuł i komentarz: Redakcja 3droga.pl

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody jego Redakcji jest zabronione.

Waszej uwadze polecamy także mapę pokazującą militarny stan posiadania w Jemenie na 14 marca (najnowszy raport South Front na ten temat):

Mapa Yemen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.