Catherine Shakdam: Wojna w Jemenie. Ludobójstwo o którym nikt nie powie nawet słowa.

Zastanawialiście się kiedyś, jak nazwać jednym słowem esencję nowoczesnego społeczeństwa masowego? Ja użyłbym tu określenia: „bylejakość”. Jak wygląda ta „bylejakość” w kwestiach związanych z informacjami i dziennikarską rzetelnością? Informacyjne embargo w przypadku tematów trudnych, lub bezmyślna replikacja oficjalnej propagandy. Pamiętacie mrożące krew w żyłach raporty z Aleppo? Zapytajcie o nie, ludzi którzy tam byli. Słyszeliście o zbrodniach w Jemenie? Nikt, albo niewielu z Was. Dlaczego? Bo za nie odpowiedzialne są Stany Zjednoczone i ich sojusznik Arabia Saudyjska. Bolesna prawda słabo się sprzedaje? Zostawiając rozważania na temat kondycji społeczeństwa informacyjnego, przejdźmy do Jemenu. Arabia Saudyjska walczy tam przeciwko rebeliantom z ruchu Huti wspieranych przez Iran. Giną tam setki cywilów, a działania koalicji stworzyły sytuacje w której klęska głodu jest niebezpiecznie realna. Niżej prezentujemy krótki wywiad z Catherine Shakdam, korespondentką RT w Jemenie, która obserwuje ten konflikt już od samego początku:

RT: Wiele organizacji humanitarnych oskarża siły koalicje, o to że jej naloty są celowo wymierzone w tereny zamieszkane przez ludność cywilną, a ONZ w swoich oświadczeniach mówi, że interwencja w Jemenie, stawia ten Naród na granicy klęski głodu. Czy jeśli te doniesienia się potwierdzą, czy będziemy mogli według Ciebie oczekiwać jakiegoś potępienia ze strony szeroko rozumianej społeczności międzynarodowej?

Catherine Shakdam: Oczywiście, że nie. Prawdopodobnie uraczy się nas tą samą śpiewką co zawsze. Taniec w Jemenie musi trwać, tak jak trwa od ostatnich dwóch lat, nie ma tu dla nich zupełnie znaczenia ilu cywilów ginie w wyniku działań saudyjskiego wojska czy nawet nalotów kierowanych przez USA. Jeśli chodzi o Jemen, to krew jest tutaj niezwykle tania, przestępstwa czy zbrodnie wojenne, są brane tylko wtedy pod uwagę, gdy są one zasługą Ruchu Oporu, ponieważ działa on w opozycji do Arabii Saudyjskiej i Stanów Zjednoczonych. Tak więc nie spodziewam się w tej sprawie żadnego potępienia. Bo skoro  w tej sprawie obserwujemy pewien rodzaj trendu, to dlaczego miałby on ulec zmianie właśnie teraz?

RT: Dlaczego zachodnie media chwalą amerykańskie naloty, ale odmawiają przy tym rzetelnego relacjonowania o ich skutkach w postaci ofiar cywilnych?

C.S: Według mnie gra toczy się tutaj o objęcie kontroli nad korytarzem dostarczającym ropę naftową na światowy rynek. Sądzę, że Amerykanie mają nadzieje, że Saudyjczycy dadzą im powiększyć swoje wpływy w tym regionie. To bardzo interesująca i dynamiczna sytuacja. Z resztą, warto tu spojrzeć na Irak i Syrię, to ta sama gra, w ramach której terroryzm jest używany jako zasłona dymna, która ma ukryć zakulisowe zmagania, które jako jedyne mają tu istotne znaczenie. Wojna w Jemenie to bez dwóch zdań wojna o charakterze ludobójczym. Te dwa lata stanowczo to potwierdziły. Zwróćcie uwagę na stopień zniszczenia kraju, broń, która jest używana przeciwko cywilom i na to jak wyglądają zmasakrowane ofiary, to wszystko jest już bardzo dobrze udokumentowane. Nie bawmy się w półsłówka. Wojna w Jemenie, to nie żadna interwencja w celu przywrócenia obalonego rządu, to wojenne ludobójstwo i ogromna zbrodnia przeciwko ludności.

Komentarz: Przyglądając się co raz to bardziej uważnie wydarzeniom na Bliskim Wschodzie i jednocześnie analizując ruchy światowych mocarstw, nie trudno dojść do pewnego wniosku, że stajemy się świadkami nawrotu mechanizmów kolonialnych. Zachodnie potęgi cynicznie walczą o zachowanie swoich interesów, robiąc to z pominięciem zasad etycznych wypracowanych przez nie same. Hipokryzja przy tym wypycha się na pozycje ich głównego sztandaru. Nie biorą pod uwagę kosztów jakie ta walka niesie za sobą i konsekwencji, które mogą się w skutek tego stać się naszym udziałem już w całkiem niedalekiej przeszłości.

Wojna w Jemenie to kolejna wojna, która nie powinna ujść uwadze europejskich nacjonalistów, ponieważ to kolejne pole, na którym już znacznie osłabione amerykańskie „imperium” pod rękę z wahhabickimi sojusznikami z Arabii Saudyjskiej próbuje sobie zrekompensować porażki poniesione w kampaniach na terenie Syrii i Iraku. Tak samo jak przed już ośmioma laty stanęliśmy murem za prezydentem Assadem, mając swój ogromny wpływ na finalne przełamanie blokady informacyjnej wokół tego konfliktu, tak teraz musimy stanąć po stronie rebeliantów z szyickiego ruchu Huti, którzy wspierani przez Iran, chcą przywrócić stabilizacje w swoim kraju. Czas działa nie tylko na naszą niekorzyść, lecz przede wszystkim na niekorzyść ludności cywilnej Jemenu, która pewnie nawet w tej chwili gdy zapisuje te słowa, ginie od amerykańskich nalotów i z głodu spowodowanego warunkami tej nieludzkiej interwencji. Jemen to kolejny z naszych wyrzutów sumienia, nie możemy pozostać wobec niego obojętni.

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji Portalu jest zabronione.

Źródło: rt.com

Zdjęcie w tle: ciiradio.com

Tytuł i komentarz: Redakcja 3droga.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.