Dawid Kaczmarek: „Przymierze z Hauran”- czy tak się nazywa powód dla ogłoszenia rosyjskiego memorandum z Astany ws. Syrii?

Kazachstan to kraj, który sporo zyskał na demontażu ZSRR w latach 90 i formalnym zakończeniu okresu Zimnej Wojny. Niejako w spadku przejął on pokaźny skład głowic atomowych, gromadząc większą ich liczbę niż arsenał Chin, Francji i Wielkiej Brytanii liczony razem w tamtym czasie. Uzależniając swoją rezygnacje z posiadania broni atomowej od korzyści natury politycznej, autorytarny prezydent tego kraju, Nursułtan Nazarbajew poprowadził swój kraj twardą ręką w stronę pozycji regionalnego mocarstwa w Azji Centralnej, którym Kazachstan, zwłaszcza na gruncie ekonomicznym i gospodarczym już coraz bardziej zaczyna się stawać. Za pewnego rodzaju potwierdzenie mojej tezy na ten temat, może świadczyć fakt, że to właśnie stolica tego kraju, Astana, została wybrana na miejsce rozmów pokojowych ws. konfliktu w Syrii. Konfliktu, który jak wszyscy zdążyliśmy już zauważyć, swoim zasięgiem i skutkami już dawno wyszedł po za granice Syrii, mając wpływ na globalną sytuację polityczną i potencjał zdolny do demontażu jednobiegunowego porządku światowego.

Oczywiście, to trzeba jasno powiedzieć, że rozmowy pokojowe w Astanie odbywają się z inicjatywy i pod kierownictwem Federacji Rosyjskiej. W swoim założeniu, wydaje się, że miały one za zadanie pokazać Rosję,  która w Syrii jest zaangażowana po stronie Bashara Al-Assada, jako kraj, który jest na tyle silny by być w stanie rozgrywać ten konflikt nie tylko za pomocą środków wojskowych, z czego jest doskonale znana na całym świecie, lecz także za pomocą konkretnych narzędzi politycznych, mających w istocie potencjał do doprowadzenia do pokojowego konsensusu, zarówno pomiędzy zbrojnymi, „umiarkowanymi” grupami rebeliantów i legalnym rządem w Damaszku, jak i pomiędzy wszystkimi, liczącymi się zagranicznymi graczami, którzy na terenie Syrii rozgrywają swoje własne interesy. Tak więc wspólnie z Turcją i Iranem, Rosja zagwarantowała suwerenność i integralność terytorialną państwa syryjskiego, oficjalnie podejmując odpowiedzialność za wygaszenie konfliktu zbrojnego w kontrolowanych przez siebie strefach wpływów. Jasne, że rzeczywistość boleśnie zrewidowała te ustalenia. Zresztą, jak zawsze w przypadku tego typu deklaracji i polityki prowadzonej na tak wysokim szczeblu w specyficznym środowisku jakim bez wątpienia jest Bliski Wschód. Jednak nie można nie zauważyć tego, że  porozumienie to było krokiem poczynionym zdecydowanie w dobrym kierunku. Przede wszystkim rozbiło ono jedność zbrojnej opozycji, a dzięki jego przyjęciu wielu rebeliantów w całej Syrii miało możliwość złożyć broń i skorzystać z amnestii. Rząd w Damaszku dostał także okazje do pokazania, że jest w stanie usiąść do stołu ze swoimi przeciwnikami, co jednoznacznie podniosło jego pozycje negocjacyjną. Jednak przede wszystkim, to co najbardziej istotne dla naszych dalszych rozważań, przyjęte tam postanowienia de facto odepchnęły Stany Zjednoczone od stołu w sprawie Syrii, co wówczas naprawdę miało prawo bardzo dobrze rokować na przyszłość.

Co się zatem wydarzyło? Nie ulega żadnej wątpliwości, że proces wprowadzania stabilizacji zapoczątkowany w pierwszej odsłonie rozmów w Astanie, moglibyśmy jakoś obiektywnie ocenić pod warunkiem, że okres względnego spokoju z nim związany trwałby odpowiednio dłużej. Niestety jednak został on zburzony przez impertynenckie działania Donalda Trumpa, który nie posiadając żadnego rozeznania w temacie prowadzenia polityki zagranicznej, w krótkim czasie trwania swojej prezydentury, dał nam możliwość na nowo przypomnieć sobie o tych wszystkich najgorszych tradycjach, jakie poznała historia pod hasłem wprowadzania globalnego Pax Americana. Amerykański atak rakietowy na bazę lotnictwa wojskowego w Shayrat, w odwecie za domniemany udział rządu syryjskiego w ataku chemicznym w kontrolowanej przez islamistów wiosce Khan Sheikoun, był krokiem nieprzemyślanym, obliczonym prawdopodobnie na użytek polityki wewnętrznej w USA i pikujących w dół notowań samego prezydenta. Doprowadził on nie tylko do zatrzymania, ale też do cofnięcia jakiekolwiek stabilizacji, a strony uczestniczące w tym konflikcie uległy dalszej, jeszcze mocniejszej polaryzacji. Rosja zawiesiła w skutek tego umowę zawartą z Amerykanami w sprawie lotów ich samolotów w przestrzeni powietrznej Syrii, żołnierze rosyjscy w wyniku zawartych porozumień weszli do niektórych stref będących pod kontrolą Kurdów z SDF w północnej Syrii, a Syryjska Armia Arabska zintensyfikowała swoje działania. Dlatego trudno było się spodziewać, że w takiej sytuacji druga odsłona rozmów w Astanie przyniesie jakiekolwiek niespodziewane czy przełomowe decyzje. Stało się jednak inaczej.

4 maja 2017 roku, Rosja wspólnie z Iranem i Turcją, jako gwarantami rozmów, ogłosiła w Astanie plan powstania w Syrii czterech stref deeskalacji w celu „stworzenia korzystnych warunków dla postępu politycznego dialogu w sprawie rozwiązania konfliktu w Syryjskiej Republice Arabskiej”. Według opublikowanego memorandum, miały by być one ustanowione na terenach, które jeszcze znajdują się w rękach syryjskich rebeliantów i stanowią cały czas poważne punkty zapalne w tym konflikcie. Chodzi o prowincję Idlib, niektóre tereny na północy prowincji Homs, wschodnią Ghoutę (prowincja Damaszek),  prowincje Daraa i Al-Quneitra (są to tereny na południu Syrii, które leżą przy granicy z Jordanią i Izraelem). W tych strefach miało by panować całkowite zawieszenie broni pomiędzy syryjską armią a rebeliantami, którzy podpisali porozumienie. Wszystkie strony dodatkowo zobowiązały się do zapewnienia niezbędnych warunków dla działania organizacji humanitarnych i pomocy międzynarodowej. Podjęto decyzje dotyczące zapewnienia cywilom podstawowej opieki medycznej i infrastruktury sanitarnej (chodzi tu głównie o zaopatrzenie w wodę). Sygnatariusze porozumienia dodatkowo mają obowiązek stworzyć takie warunki w strefach, by umożliwić powrót uchodźcom i ludziom wysiedlonym ze swoich domów. Przestrzeganie tego porozumienia miałoby być nadzorowane poprzez powołanie specjalnych, militarnych punktów kontrolnych, obsadzonych przez wojska należące do państw gwarantów tego porozumienia. Jak możemy przeczytać w oświadczeniu wypuszczonym przez syryjskie ministerstwo spraw zagranicznych, swój pozytywny stosunek względem tego porozumienia od razu oficjalnie ogłosiły władze syryjskie, wyrażając tym samym gotowość do poparcia każdego „porozumienia, którego wprowadzenie będzie sprzyjać powrotowi syryjskiego narodu do normalnego życia”. Podobnie zareagował też ONZ. Porozumienie to zostało zaakceptowane nawet przez Amerykanów, którzy jedyne co  napisali w swoim oświadczeniu na ten temat, to to że ich wątpliwości w sprawie rozmów jakie miały miejsce w Astanie nie budzi sam plan tylko Iran, którego zaangażowanie w Syrii do tej pory według nich „przyczyniło się jedynie do wzrostu przemocy, a nie do jej zastopowania”.  W tym samym praktycznie tonie, co nie powinno dziwić, wypowiedziała się także syryjska opozycja (wspólne oświadczenie zostało wydane przez takie grupy jak: Korpus Al-Rahman, Jaish al-Islam, Ahrar al-Sham, Shami Front, Jaish al-Nasr, Wolna Armia z Idlibu). To nad czym jednak się warto zastanowić to skąd się wzięła taka zmiana w rosyjskim sposobie myślenia? Gdy na początku roku 2017 Trump ogłosił podobny plan stworzenia w Syrii „stref bezpieczeństwa”, Moskwa zdecydowanie się mu przeciwstawiła, widząc w nim wstęp do faktycznego rozbioru Syrii. Oczywiście taka zmiana podejścia, może wiązać się  po prostu z zawarciem jakiegoś rodzaju porozumienia pomiędzy USA i Rosją.

Zaznaczone strefy deeskalacji wg. memorandum z Astany

Zaznaczone strefy deeskalacji wg. memorandum z Astany (kolor niebieski)

Jednakże dla tej sytuacji może istnieć także innego rodzaju wytłumaczenie. By móc je lepiej przedstawić, musimy się cofnąć do miejsca, w którym jak się powszechnie uważa, rozpoczął się konflikt w Syrii. Chodzi mi tutaj o położone na południu Syrii, 13 kilometrów od granicy z Jordanią, miasto Daraa, które w zachodnich przekazach medialnych funkcjonuje jako „matecznik rewolucji” skierowanej przeciwko rządom Bashara Al- Assada. Jak pokazuje załączona przeze mnie poniżej mapa, sytuacja w tym mieście i całej prowincji jest mocno niestabilna, a okoliczne tereny cały czas przechodzą z rąk do rąk w walce pomiędzy Syryjską Armią Arabską a rebeliantami. Południe Syrii jest terenem na którym operują grupy rebelianckie w różnym stopniu powiązane z Frontem Południowym, zbrojną koalicją aktywnie wspieraną przez Jordanie i Izrael, uznawaną za najbardziej „umiarkowaną” i odpowiadającą zachodnim standardom spośród całej opozycji. Można wysnuć hipotezę że równolegle do działań Rosji i Putina, Ameryka rozwijała własny plan, właśnie z wykorzystaniem tej grupy, której nie poświęcano zbyt dużo uwagi w oficjalnych przekazach medialnych. Gdy światowe media obiegły informacje o planowanej inwazji amerykańsko-jordańskiej na Syrię, z wykorzystaniem jej południowej granicy, nasze źródła z Damaszku poinformowały o ciekawych wydarzeniach jakie miały miejsce właśnie w Daraa. Jedna z lokalnych grup rebelianckich, miała opublikować na swojej stronie internetowej, listę nazwisk osób, które według niej zgodziły się na współpracę w celu przygotowania poparcia społecznego pod zbudowanie strefy buforowej w południowej Syrii, która miała by być pod ochroną wojsk amerykańsko-jordańskich. Według relacji świadków, miała ona jednak nie zostać przyjęta tak entuzjastycznie jak się spodziewano, przyczyniając się do sporego rozłamu wśród mieszkańców miasta. Lista ta była istotną sprawą, która mogła wskazać obserwatorom i analitykom, że kwestia ewentualnej inwazji nie była jedynie sztucznie wykreowanym „faktem medialnym”, lecz realnie rozpatrywanym i branym pod uwagę planem działania.

Dalsze światło na ten temat rzuca nam brytyjska depesza dyplomatyczna, którą Redakcja 3droga.pl uzyskała z tych samych źródeł co informacje z Daraa. Donosi ona, że wśród działających na południu Syrii rebeliantów, kolportowany jest dokument znany pod nazwą „Porozumienie z Hauran”. W drodze wyjaśnienia Hauran to nazwa płaskowyżu rozciągającego się w południowej Syrii i sięgającego do północno-zachodniego krańca Jordanii. Wspomniany dokument ma zakładać, że syryjscy rebelianci podejmą skoordynowany wysiłek w celu powołania rady politycznej reprezentującej ich interesy i lokalnego prawodawstwa („Dar Adel”). Rada miałaby mieć cechy rządu nastawionego w oczywisty sposób opozycyjnie do rządu centralnego w Damaszku. Według autora depeszy, pomysł jej powołania został poparty przez niewymienionych konkretnie ambasadorów państw europejskich w Jordanii, w zamian za obietnicę ochrony praw religijnych, a samo jej istnienie miało by być domyślnie zabezpieczone przez działania jordańskiego wojska (więc także Amerykanów), oraz Izraela, który wykorzystując nastawioną proizraelską ludność druzyjską w swoich granicach, miał zinfiltrować tereny przylegające do syryjskiej prowincji As-Suwajda (południe Syrii), rozmieszczając tam swoich nie umundurowanych żołnierzy. Tego typu zabiegi znamy już z historii. Ostatni raz coś takiego widzieliśmy w Libii, gdzie powstanie takich organów politycznych reprezentujących rebeliantów, było pretekstem do wzmocnienia zachodniego zaangażowania w tym kraju, co w prostej linii doprowadziło do obalenia i śmierci rządzącego krajem pułkownika Muammara Kadafiego. Powstanie takiej strefy buforowej oznaczałoby także de facto koniec marzeń o ustabilizowaniu sytuacji w Syrii i zapewnieniu przyszłości tego państwa, jako państwa unitarnego i suwerennego. Z Daraa do Damaszku jest ponad 120 kilometrów, obce i wrogo nastawione wojsko stacjonujące tak blisko stolicy państwa nie tylko uniemożliwia sprawne rządzenie nim, ale sprawiają, że kraj, którego są te wojska ma decydujący wpływ na proces decyzyjny państwa w którym one stacjonują. Choć wspomnianej depeszy, z oczywistych powodów, nie możemy w stu procentach zweryfikować, to zawarte w niej informacje wydają się współgrać z oficjalnymi przekazami medialnymi. Szczególnie warto zwrócić uwagę na raport Irańskiej Agencji Prasowej z 2  maja, który donosi o ruchach syryjskiego wojska w kierunku południowej granicy kraju by „zapobiec wprowadzeniu amerykańsko-brytyjsko-jordańskiego planu dotyczącego wprowadzenia w południowej Syrii strefy buforowej”. Równie ważne wydają się w tym kontekście doniesienia portalu Al-Masdar z 7 maja, które mówią o podjętej operacji Syryjskiej Armii Arabskiej, w celu wypchnięcia „wspieranych przez Jordanię” rebeliantów z terenu prowincji Damaszek, akcja ta, jak donoszą dziennikarze tego portalu, miała być podjęta celem zapobieżenia możliwej interwencji wojskowej połączonych sił amerykańsko-jordańskich.

Stan militarnego posiadania w Syrii. Dobrze widoczna sytuacja w prowincji Daraa

Stan militarnego posiadania w Syrii. Dobrze widoczna sytuacja w prowincji Daraa

Jeśli rozpatrzyć ostatnie decyzje z Astany w świetle powyższych ustaleń, przyjęte memorandum  można uznać za krok wyprzedzający Rosji w stosunku do tych planów. Putin zyskał w ten sposób polityczną kontrolę (i co ważniejsze usankcjonowaną przez społeczność międzynarodową; ONZ) nad południem Syrii. Skoro gwarantem tego porozumienia jest Rosja, Iran i Turcja, to każde działanie przeciwko niemu jest jednocześnie działaniem przeciwko tym państwom. To co prawda nie tyle co nie umożliwia wprowadzenia „porozumienia z Hauran”, lecz znacznie komplikuje ten proces. Nie uważam, żeby zaproponowane „strefy deeskalacji” miały być instrumentem służącym do federalizacji Syrii czy rozbicia jej na poszczególne prowincje de facto kontrolowane przez zagraniczne mocarstwa. Taki stan oznaczałby tak naprawdę powolną lecz postępującą somalizacje tego regionu, co jest przeciwko interesom na dłuższą metę reprezentowanym przez wszystkie kraje biorące udział w tym konflikcie. Zresztą nie mamy powodu wierzyć, że ustalenia z Astany zostaną faktycznie wprowadzone w życie. Do przepisów na pewno nie zastosują się na dłuższą metę rebelianci, bo to oni najwięcej właśnie stracą w wyniku ich wprowadzenia. Kurdowie kontrolujący północ kraju niemalże od razu uznali to porozumienie oficjalnie za „przestępstwo”. Memorandum z Astany wzmacnia tradycyjnie wrogą im Turcję i odcina ich od możliwości podjęcia strategicznej współpracy z większymi, bliższymi dla nich politycznie grupami rebeliantów, takimi jak na przykład wspomniany wcześniej Front Południowy. Zwycięzcą w tej sytuacji jest w zasadzie po części rząd syryjski, a głównie Federacja Rosyjska. Karta rebeliantów po raz kolejny została bezlitośnie rozegrana. Ich szeregi jeszcze mocniej niż dotąd zostały skłócone i podzielone. Rosja zyskała kontrolę nad strefami zapalnymi w tym konflikcie. Zamykając strefę powietrzną na tych terenach dla lotnictwa amerykańskiego i ich sojuszników, Stany Zjednoczone zostały po raz kolejny, tym razem mocniej niż poprzednio, odepchnięte od wpływu na kształt sytuacji w Syrii. Tym samym cała odpowiedzialność za ten konflikt wydaje się oficjalnie spoczywać w rękach Rosji. Porozumienia znacznie wzmacniają jej pozycje i poszerzają pole manewru. Nieobjęcie zawieszeniem broni grup związanych z ISIS i Al-Kaidą, które w terenie występują w zasadzie często razem z innymi rebeliantami, daje Rosjanom możliwość dowolnego rozgrywania sytuacji, tak jak to miało miejsce w przypadku wcześniejszych porozumień. Wszystko więc wskazuje na to, że ostatnie rozmowy w Astanie to nie jest cel sam w sobie, lecz jedynie narzędzie na drodze ku jego osiągnięciu. Gra w sprawie Syrii nadal trwa.

Źródła:

https://southfront.org/syrian-opposition-welcomes-ceasefire-but-not-going-to-fulfill-it/

http://theduran.com/russia-no-plan-federalise-syria/

https://twitter.com/miladvisor/status/860530065825837057

http://theduran.com/5-reasons-the-astana-safe-zone-memorandum-is-good-for-russia-and-syria/

http://theduran.com/kurdish-party-calls-astana-safe-zone-memorandum-a-crime/

https://www.facebook.com/syrianmilitary/posts/1363616300386415

https://sputniknews.com/middleeast/201705051053301057-russia-syria-safe-zones/

https://sy.usembassy.gov/statement-russia-turkey-irans-de-escalation-zones-plan-syria/

https://www.facebook.com/SyrianaAnalysis/posts/1900300773515316

http://en.farsnews.com/newstext.aspx?nn=13960212001379,

http://www.strategic-culture.org/news/2017/05/04/is-north-korea-diversion-for-us-jordan-invasion-syria.html

http://www.moonofalabama.org/2017/05/syria-summary-a-new-russian-proposal-and-a-battle-for-the-south.html.

https://mobile.almasdarnews.com/article/syrian-army-begins-important-operation-prevent-us-jordanian-troops-entering-damascus/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.