Filip Paluch: Krótkie rozważania o piwie, pedziach i poglądach

Nigdy nie interesowały mnie szersze oglądy Pana Marka Jakubiaka. Wydawało mi się, że to tak jakby wypytywać sprzedawczynię w sklepie o jej opinie na temat zależności pomiędzy powstaniem w Afryce ISIS, a spadkiem cen benzyny na kontynencie europejskim. Nie ulega wątpliwości, że Pan Marek Jakubiak jest człowiekiem dobrym i poczciwym. W sposób jawny i prosty wyraża swoje zdanie na temat bieżących wydarzeń społecznych i obyczajowych, nie zauważyłem jednak by pretendował do roli autorytetu czy opiniotwórcy. Ostatnio niestety zagubił się w gąszczu podchwytliwych pytań różnej maści tygodników i począł wyrażać opinie jeśli nie sprzeczne, to przynajmniej niespójne. Wciąż jednak nie pojmuję jaki związek mają życzenia wyrażone przez właściciela BRJ, skierowane do Dariusza Michalczewskiego, dotyczące hipotetycznego przyrodzenia jego matki, z produkcją piwa nota bene łączącego w sposób optymalny jakość z ceną.

Nie rozumiem także skąd święte oburzenie spowodowane ostatnim wywiadem Marka Jakubiaka dla tygodnika Wprost. Producent piwa nigdy nie pretendował do miana społecznego autorytetu czy politycznego przywódcy. Z tego co jest mi wiadome, zawsze pozostawał Markiem Jakubiakiem, właścicielem spółki Browary Regionalne Jakubiak, i jako taki powinien być  oceniany. To prawda, człowiek ten jest również sponsorem portalu Kresy.pl oraz pomysłodawcą inicjatywy „Husaria przed pałac”, nie sądzę jednak by te działania pozwalały na zakwalifikowanie go politycznie do konkretnej grupy czy środowiska. Nie jest to również powód, dla którego jego słowa o osobach cierpiących na homoseksualizm miały kogokolwiek cieszyć lub bulwersować. Niewiele więcej niż śmiech wzbudziły we mnie akcje bojkotu BRJ, które nie pierwszy już raz zamiast zmniejszać, zwiększają sprzedaż piwa. Nie myśli jednak ten, który sądzi że cała akcja była chwytem marketingowym Pana Jakubiaka. Wystarczy śledzić jego profil na portalu społecznościowym by przekonać się, że wysublimowane poczucie humoru oraz dosadne wypowiedzi, są na nim normą.  Z kolei akcje zachęcające do wzmożonego spożycia produktów Pana Jakubiaka wzbudziły we mnie sympatię jedynie na myśl o sklepowych promocjach kończących letni sezon „spożywczy”.

Polityczne poglądy producenta piwa, dopóki pozostają w akceptowalnych bądź tolerowanych przeze mnie granicach (odnoszących się przecież do producenta, a nie polityka!) nie mają wpływu na mój stosunek do jego produktów. Po raz kolejny musze powtórzyć, że nie rozumiem ludzi, którzy traktują Marka Jakubiaka jako osobę opiniotwórczą, od której można wymagać więcej w kwestii poglądów niż od kogoś innego.  Osobiście w tym przypadku wolę skupić się na jego działaniach w dziedzinie reaktywowania małych browarów regionalnych i kultywowania ich piwowarskich tradycji. Tak to już bywa, że zagubione społeczeństwo szuka na siłę autorytetów tam gdzie nie powinno, a później jest zawiedzione.

Piwo nie pyta, piwo rozumie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.