Filip Paluch: Wolny handel i aborcja

Słucham właśnie wypowiedzi Krystyny Pawłowicz, która dla Radia Maryja tłumaczy, dlaczego zmuszona była zagłosować za odrzuceniem projektu ustawy zakazującej aborcji w Polsce, przygotowanej przez Ordo Iuris. Słucham i nie mogę się nadziwić nad bezbrzeżnością obłudy, tchórzostwa, hipokryzji i koniunkturalizmu, polskich polityków. Nie jest to moja naiwność, wszak nie od dziś wiadomo, że politycy, prawnicy i lekarze to osoby, co do których nie powinno się posiadać zaufania choćby w szczątkowej formie, a jednak jestem zadziwiony. Niestety nie sądzę by tym razem ojciec Tadeusz Rydzyk nazwał Krystynę Pawłowicz „czarownicą” jak zrobił to w przypadku Marii Kaczyńskiej. Wszak na scenie politycznej nieco się pozmieniało i używając tych samych paradygmatów chyba Konferencję Episkopatu Polski można by nazwać sabatem czarownic? Proszę jedynie zwrócić uwagę na użycie przeze mnie słowa „chyba” ja pewności nie mam, chcę zostać z błędu wyprowadzony, jednak czymże jest zgromadzenie kościelnych hierarchów, które daje jasny sygnał przyzwalający (a nawet i zalecający) odrzucenie projektu ustawy Ordo Iuris na podstawie zupełnie nie jasnych dla mnie przesłanek dotyczących karania kobiet. Ja sam karaniu jestem oczywiście także przeciwny, jednak nie może być to żaden argument (zwłaszcza, że nie zapis dotyczący ukarania kobiety jest niejasny i Sąd ma prawną możliwość odstąpienie od wymierzenia kary), zawsze mnie uczono, że w momencie gdy następuje zbrodnia musi zostać wymierzona też kara. Nie wiem, w którym miejscu nauczanie Kościoła Katolickiego, którego jestem członkiem, mówi inaczej. No ale cóż, mleko się rozlało – ktoś posprząta. Nie dziwi także Niesiołowski Stefan, który postanowił strugać wariata na proaborcyjnych protestach, podczas gdy niewiele ponad dekadę temu manifestował przeciwko dopuszczeniu aborcji. Znaki czasu.

Na placach, targach i w sklepikach społeczeństwo zaś huczy tym, iżby konflikt aborcyjny miał jedynie przykryć sprawę CETA. Szczerze mówiąc bardziej zależało mi na realnej zmianie prawa dopuszczającego zabijanie dzieci, niźli podpisanie umowy o wolnym handlu z Kanadą przez Unię Europejską, w tym biedną neokolonią jaką jest Polska. Sprawa ta jednak nie może zostać zbagatelizowana. Obniżenie standardów pracy oraz jakości produktów, wzrost nieuczciwej konkurencji, narażenia skarbu państwa na wydatki związane z procesami o ewentualne naruszenia umowy itp. itd. CETA to tragedia, gwóźdź do trumny, która jednak i tak jest już dość mocno zabita. Miałem okazję oglądać animację porównującą umowę CETA do umowy NAFTA pomiędzy Kanadą, USA oraz Meksykiem. W wyniku NAFTA w Kanadzie zlikwidowano kilkaset miejsc pracy, które następnie przeniesione zostały najpierw do USA, później do Meksyku, gdzie rzecz jasna były niższe koszty pracy. Do tego oczywiście obniżenie wszelkich standardów do jednego wspólnego minimum. Czy Polska nie jest jednak Meksykiem Europy? Wiadomo, na kontynencie są lepsze montownie, wszakże i nasz łezpadół ma swoje zalety. Czy w takim przypadku zachwiało by to naszym krajowym rdzeniem gospodarczym? Tak, wyrwałoby go nawet z korzeniami, o ile –co jest niesłychanie istotnym pytaniem, jeszcze jest co wyrywać. Monterzy w montowniach byliby zadowoleni, może nie z zarobków, ale z samej możliwości montowania. No i wiecie, pracowali by w amerykańskich korpo, to brzmi nie byle jak. Amerykańskich napisałem? Ach tak, bowiem Kanada jest idealnym miejscem na otwarcie swojej filii przez amerykańskie korporacje, które zgodnie z umową CETA mogłyby swobodnie operować na terenie Unii Europejskiej. Gdy dołożymy do tego przenikanie na krajowy rynek żywności modyfikowanej genetycznie, co nie wszystkim pasuje, pojawia się duży, duży kłopot. Dzięki nagłośnieniu sprawy przez „wolny i nieskrępowany Internet” być może rządzący opamiętają się, tak jak zrobili to w sprawie ACTA. Ta umowa została jednak przecież zastąpiona mniejszymi porozumieniami, które już teraz sprawiają, że Internet nie jest już taki swobodny. W moim przekonaniu odrzucenie samego projektu CETA nie będzie żadnym krokiem milowym w kierunku poprawy sytuacji. Takim krokiem stałoby się odrzucenie całej europejskiej kasty rządzącej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.