Polityka
3.5

Greg Johnson: Przeciw trawie

Odłóżcie swoje bonga ludzie i posłuchajcie mnie choć przez chwilę. Chciałbym Wam dzisiaj wyjaśnić dlaczego uważam, że to marihuana z uwagi na długi okres ujawniania swoich szkodliwych właściwości jest jedną z najbardziej podstępnych substancji znanych współczesnemu człowiekowi.

Na pierwszym roku studiów, obracałem się w środowisku palaczy. Ci oczywiście od razu chcieli mnie wciągnąć w swoje nietypowe hobby, jednak nigdy im się nie dałem. Nienawidziłem palenia wszelkiego typu, więc jakoś za bardzo w to nie wsiąkłem. Lata później, już po tym jak otrzymałem doktorat i pracowałem jako wykładowca, przyjaciel przyszedł do mnie mnie odwiedzić i zapytał wtedy przy okazji gdzie może dostać trochę trawki. Powiedziałem mu wtedy: „Przy sklepie z płytami jest naklejka „Strefa Wolna od narkotyków”. Jeśli miałbym zgadywać, to założę się że tam można coś takiego dostać”. Więc poszliśmy do sklepu. Ja wszedłem do środka i kupiłem płytę Marianne Faithfull, jak wychodziłem to w tym czasie mój znajomy zdążył już załatwić działkę. Wróciliśmy do mnie i wtedy zdecydowałem się tego spróbować.

Najwidoczniej, na przestrzeni lat marihuana stawała się coraz bardziej silniejsza i coraz bardziej halucynogenna, ponieważ tym razem jej działanie było znacznie mocniejsze. Oglądaliśmy kolejny odcinek popularnego wówczas serialu „Alias” i w czasie reklam, miałem niesamowite doświadczenie. Poczułem wtedy że reklama rozrosła się dla mnie do rozmiarów całego świata, w którym rozgrywał się własnie niezwykle wciągający dramat. Niezwykle poruszyła mnie walka naszej bohaterki by jej pranie było bielsze niż biel. Jej ból był moim bólem, a 30 sekund reklamy telewizyjnej poruszyło mnie co najmniej tak samo jak epicki dramat. „Muszę jeszcze tego kiedyś spróbować” pomyślałem.

Miałem jeszcze bilety do filharmonii na następny dzień, więc ja i mój przyjaciel zapaliliśmy tego jeszcze trochę i zjedliśmy obiad w mojej ulubionej restauracji. To był najsmaczniejszy posiłek jaki kiedykolwiek zjadłem. Potem wysłuchaliśmy Ein Heldenleben (Życie Bohatera), muzyczną autobiografię Richarda Straussa z naciskiem na jego sztukę, historię jego romansów i małżeństwa, walki z krytykami, oraz emerytury od świata. To było najbardziej głębokie doświadczenie muzyczne jakie kiedykolwiek miałem. Byłem całkowicie wewnątrz muzyki. Żyłem, czułem i rozumiałem znaczenie każdego motywu. Szczególnie poruszyła mnie wtedy część związana z jego życiem miłosnym, wraz z tym całym miłosnym flirtowaniem, sprzeczkami i fizycznością. Chciałem posłuchać na haju całego Wagnerowskiego cyklu o Nibelungach.  W czasie drogi do domu, miałem jednak to samo niezwykłe doświadczenie słuchając w radiu jakiejś mdłej piosenki popowej i chcąc coś przekąsić kupiłem jednodniowe chrupiące pączki w sklepie niedaleko, które smakowały dla mnie tak sam niezwykle jak ten posiłek.

W tamtym momencie dotarło do mnie, dlaczego palący trawkę, których całkiem dobrze znałem byli zadowoleni z siedzenia cały czas w pidżamach i zajadania się nesquikiem przy włączonej telewizji. Jeśli słuchanie Britney Spears jest tak samo inspirujące jak słuchanie Straussa to po co wysilić się by docenić i odkryć tego drugiego? Jeśli reklamy telewizyjne mogą być tak dramatyczne jak dramaty Sofoklesa czy Szekspira, to po co wytężać mózg na ich lekturę? Jeśli jednodniowe pączki i zimne płatki są tak samo smaczne jak dzieła stworzone przez utalentowanego szefa kuchni, to po co się męczyć z gotowaniem? Jeśli masturbacja może być tak samo przyjemna jak seks, to kto by potrzebował drugiego człowieka? Jeśli próżniactwo jest tak samo przyjemne jak osiągnięcie czegoś w życiu to po co mam wstawać z łóżka?

Zrozumiałem że marihuana ma moc zniszczyć moją zdolność do tworzenia i rozwijania się jako człowiek. Ma siłę, żeby zmienić ludzi w hedonistycznych, świniowatych filistrów. Pozbawiła mnie również snu poprzez wywołanie gorączkowej gonitwy myśli wieczorem. Całkowicie straciła swój urok. Przyznaję, że doświadczenia z trawą mogą być różne. Znam kilku ludzi, którzy odnieśli sukces życiowy i regularnie palili trawę. Ale to są odstępstwa od normy. Poznałem o wiele więcej pozbawionych ambicji lujów. Poznałem też dwóch ludzi, którzy zniszczyli swoje życie zawodowe i osobiste – a także swoją godność osobistą – na skutek wywołanej przez trawę paranoi.

Wiem również, że istnieją uzasadnione formy medycznego wykorzystania marihuany, jednakże mogę założyć się, że 95% użytkowników medycznej marihuany to tylko palacze-symulanci ogrywający system. Dlaczego obecnie tak wielu dorosłych zdaje się zatrzymywać na poziomie nastolatków w zakresie dojrzałości i gustu? Głównym powodem jest dominacja egoistycznego, hedonistycznego indywidualizmu. W wieku 14, 16 czy 18 lat niektórzy ludzie postanawiają, że od tej pory będą raczej zadowalać niż przekraczać samych siebie. Zatem poszukują tylko takich relacji społecznych, które raczej potwierdzają, niż podważają ich początkowe preferencje. I dopóki masz pieniądze, jakiś kapitalista zapewni ci wszystko, czego potrzeba w twojej strefie komfortu. (Zły kredyt? Żadnego kredytu? Nie ma problemu!) A więc hedonistyczny indywidualizm i kapitalizm umożliwiają coraz większej ilości osób osiągnąć wiek 40, 50 czy 60 lat, nie zmieniając przy tym swojej nastoletniej tożsamości i osobowości.

Marihuana to hedonistyczny indywidualizm w formie ziołowej. Samoaktualizacja wymaga bólu i walki. Cnota jest trudna, a nie łatwa. Ale po co się tym martwić, jeśli marihuana może sprawić, że będziesz w pełni zadowolony z dowolnego poziomu ignorancji, niedojrzałości i złego gustu, który akurat będziesz mieć, gdy weźmiesz pierwszego bucha?

 Za http://www.counter-currents.com/, tłumaczenie powyższego tekstu jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie tekstu bez zgody Redakcji, jest zabronione. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.