Polityka
4.7

Guilherme Schneider: Włosi zagłosowali przeciwko establishmentowi. Jednak co będzie dalej?

Włosi głosując w ostatnim referendum u siebie w kraju, dołączyli do tej samej antyestablishmentowej fali, która umożliwiła Brexit czy też wybór Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pytanie, które pewnie teraz jednak wszystkim ciśnie się na usta: to co dalej?

Włoscy wyborcy zdecydowali w głosowaniu odrzucić plany reform konstytucyjnych przygotowanych przez ekipę byłego już premiera Włoch Matteo Renziego. Krok ten z całą pewnością przyczyni się do wzmocnienia niepewności na włoskiej scenie gospodarczej i politycznej, która już teraz i bez tych wydarzeń jest mocno chaotyczna. Celem proponowanych przez Renziego reform było skończenie z taką zwanym „doskonałym układem dwóch izb”, w którym obie izby mają dokładnie takie same uprawnienia, a rząd musi uzyskać poparcie od nich obu by móc wprowadzić jakieś prawo. Rozwiązanie to zostało wprowadzone w ramach pierwszej konstytucji republikańskiej po obaleniu we Włoszech faszyzmu co miało zapobiec powrotowi takiej sytuacji w przyszłości. Matteo Renzi zainwestował cały swój czas i zebrany przez siebie dotychczas kapitał polityczny w przepchnięcie nowego pakietu reform, posunął się w tym do tego stopnia, że głosowanie to przestało być postrzegane przez zwykłych ludzi jako głosowanie za lub przeciw senatowi jaki znają tylko głosowanie za lub przeciwko, samemu urzędującemu premierowi. Według oficjalnych wyników, około 60% Włochów zagłosowało przeciwko reformom (a więc też przeciwko Renziemu), w takiej sytuacji nie miał on żadnego innego wyjścia jak tylko zrezygnować z urzędu i odejść.

Wiele partii politycznych, które w ostatnim czasie prowadziły wzmożoną kampanię na rzecz głosowania przeciwko Renziemu, będzie prawdopodobnie teraz wzywać do bezzwłocznego rozpisania przedterminowych wyborów. Ruch Pięciu Gwiazd (M5S), obecnie największa włoska partia opozycyjna, opowiedziała się za tym rozwiązaniem na zwołanej przez siebie konferencji prasowej, która miała miejsce zaraz po ogłoszeniu wyników referendum. Kolejny scenariuszem, możliwym lecz raczej mało prawdopodobnym, byłaby próba zmontowania koalicji składającej się z Ruchu Pięciu Gwiazd, obecnie rządzącej Partii Demokratycznej i partii Forza Italia. W takim układzie Ruch Pięciu Gwiazd zyskał by wystarczająco mocną pozycje by rościć sobie prawo do obsadzenia fotelu premiera. To mógłby być jeden z dwóch wybitnych prawników, którzy szczególnie mocno opierali się planom Renziego: Gustave Zagrebelsy lub Stefano Rodota.

W każdym tego typu scenariuszu, jaki by rząd nie powstał i z jakich by sił nie był on złożony będzie on raczej bardzo krótkowieczny. Jego mandat byłby ograniczony do ukończenia ustawy budżetowej na następny rok, podczas gdy parlament zajmowałby się w tym czasie przygotowaniem szerzej akceptowalnych praw wyborczych. Włosi stanęli by zatem przed urnami wyborczymi najpóźniej w kwietniu lub maju 2017 roku, niemal w tym samym czasie co rozgrywałby się też kolejne wybory prezydenckie we Francji.

Daniele Capezzone, członek włoskiego parlamentu, reprezentant włoskiego centroprawicowego ruchu Konserwatystów i Reformatorów, podzielił się ze mną swoim punktem widzenia na temat wyników włoskiego referendum:

Wczoraj włoscy wyborcy zagłosowali w taki sposób tylko w jednym celu: by jak najmocniej ugodzić w establishment. Establishment w osobie pana Renziego, nie wziął pod uwagę ogromu klasy średniej ( i niższej klasy średniej), której standard życia od lat jest na tym samym poziomie i w ogóle się nie poprawił.

Pan Renzi popełnił ogromny błąd. Kiedy przejął władze w 2014, powinien on skupić się na reformie prawa podatkowego i zminimalizowaniu podatkowego szoku jakiego od wielu lat doświadczali zwykli Włosi, zamiast tego całą swoją siłę stracił na architekturze instytucjonalnej  (próbując zreformować strukturę Senatu itd.) Wczoraj wyborcy ostatecznie wyrazili swoje zdanie na temat jego posunięć. Włochy będą musiały się teraz pogodzić z rzeczywistością, a bynajmniej nie będzie to jakiś piknik. Trzeci największy dług na świecie, największe banki na skraju bankructwa i dodatkowo gospodarka w poważnej stagnacji.

Wynik tego głosowania miał już ogromny wpływ na euro, co odpowiednio wyraziły rynki na swoich wykresach. Największy strach międzynarodowych rynków, związany jest ze scenariuszem, w którym to Ruch Pięciu Gwiazd przejmuje władze i mając niezbędną większość zwołuje referendum w sprawie opuszczenia przez Włochy strefy Euro. Jednak analitycy uspokajają, twierdząc że jest to mało prawdopodobny scenariusz z uwagi na to jak wielką popularnością cieszy się strefa Euro wśród włoskiego społeczeństwa. Referendum będzie miało też wpływ na już kruchą i niestabilną gospodarkę Włoch. System bankowy Włoch, w którym parę największych banków jest na skraju bankructwa (zbyt duży procent tzw. „złych kredytów”)  i już teraz potrzebują one jakiejś formy rekapitalizacji czy nawet ratunku (bailout). Czy będzie to możliwe, w okresie takiego chaosu jaki wywołała rezygnacja Renziego?

Co wydaje się oczywiste, Włosi są obecnie w obrębie tego samego antyestablishmentowego prądu, który umożliwił Brexit i elekcję Donalda Trumpa na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. To co pozostaje nadal niejasne to to, czy Ruch Pięciu Gwiazd czy jakakolwiek inna, większa partia opozycyjna posiada obecnie jakąkolwiek obiektywną propozycję uzdrowienia włoskiej gospodarki i odzyskania zaufania wyborców.

Komentarz: Państwo włoskie, we wspomnianym tutaj kryzysie gospodarczym i bankowym, znajduje się już od roku 2008. Tak więc przez prawie osiem lat nie zrobiono dosłownie nic, nie tylko by jakkolwiek temu zaradzić ale też by choć w najmniejszym stopniu poprawić los zwykłych Włochów. Dług publiczny we Włoszech w relacji do PKB wynosi 133%, deficyt budżetowy na poziomie 2,3% (wobec normy zatwierdzonej przez Komisję Europejską na poziomie 1,8%), procent tak zwanych złych kredytów udzielanych przez włoskie banki utrzymuje się na poziomie 12% (wobec 2,3 procentów normy). Te liczby pokazują jedno- wspaniałe zdobycze neoliberalizmu we Włoszech i powinny stanowić kolejny dodatek do argumentów nie tylko za przeterminowaniem ale też za degradacją tego systemu. I w takim ujęciu, wynik włoskiego referendum faktycznie stanowi prawdziwy środkowy palec pokazany w kierunku rządzącego establishmentu i neoliberalnej elity i z pewnością przyczyni się w taki czy inny sposób do dalszego demontażu obecnego porządku i Unii Europejskiej. Jako nacjonaliści, oczywiście nie mamy nic przeciwko zarzynaniu się demoliberalnych systemów, które co oczywiste, w pełni zasługują na taki los. Jednak osobiście byłbym tu ostrożny w stosunku do Ruchu Pięciu Gwiazd, który już w Rzymie dowiódł że nie jest w stanie zarządzać niczym więcej prócz własnego biura. Rewolucja jest konieczna, ale w pełni możliwa będzie tylko dzięki nacjonalistom, a nie prawicowym klaunom i oszołomom pokroju Beppe Grillo. To co wiemy na pewno to to że referendum wywoła we Włoszech prawdziwe polityczne tsunami, które zmieni panujące tam reguły gry. Życzymy naszym włoskim kolegom szybkiego odnalezienia się w nowej rzeczywistości. 

Źródło tekstu: theduran.com

Tytuł i komentarz: Redakcja 3droga.pl

Dane z komentarza: thisismoney.co.uk

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji tego portalu jest zabronione. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.