John Ross: Czego świat może się spodziewać po spotkaniu Xi-Trump?

Z pewnością nie tylko oczy Chin i Stanów Zjednoczonych, lecz także całego świata, będą skupione na spotkaniu Xi-Trump. Byłoby jednak poważnym błędem sądzić, że tylko te dwa kraje: Chiny i USA i ich wola będzie się liczyć w procesie ustalania wspólnej polityki, a inne kraje będą miały przy tym rolę co najwyżej biernego obserwatora. Biorąc pod uwagę światowe powiązania pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami, obaj ci gracze, w tworzeniu swojej polityki zagranicznej będą musieli wziąć także pod uwagę pozycje i interesy innych krajów, które są z nimi związane.

Rzeczywistość przedstawia się póki co wystarczająco klarownie by stwierdzić, że świat ma raczej bezpośredni interes w chińskim podejściu do negocjacji i zawierania umów „win-win”, niż w jakiejś polityce amerykańskiej typu „America First”, która Trumpowi doradzili jego doradcy w czasie kampanii wyborczej, a która jeszcze, bądźmy szczerzy, nie zaczęła nawet funkcjonować. To ogromna korzyść dla Chin, warto zauważyć że z powodów opisanych przeze mnie powyżej, polityka chińska może spełniać interesy amerykańskie w większym stopniu, niż Ameryka próbując wypracować alternatywę wobec Chin. Rozważmy teraz dwustronne a później także wielostronne aspekty tych realiów.

Sytuacja wydaje się być o wiele prostsza, gdy zaczniemy swoją analizę od podstaw. Stany Zjednoczone stanowią 4% światowej populacji, Chiny 19%. Według obecnych kursów wymiany, gospodarka Stanów Zjednoczonych stanowi 25% gospodarki światowej i 17% według parytetu siły nabywczej pieniądza (PPP), chińska gospodarka natomiast stanowi 15% gospodarki światowej według obecnych kursów wymiany i również 17% według parytetu siły nabywczej pieniądza. Chiny i USA razem stanowią mniej więcej 1/6 światowej gospodarki według PPP i około 1/4 jeśli weźmiemy pod uwagę obecne kursy wymiany. Są to dwie największe gospodarki i dwa największe rynki świata, których dwustronny handel przyniósł ogromny dochód w wysokości 519 mld dolarów amerykańskich na 2016 rok.

Udział Chin w światowej gospodarce, w ostatnich latach znacząco się zwiększył, a Stanów Zjednoczonych dość boleśnie spadł. W 1980 roku, według standardu PPP, bardziej miarodajnego dla długoterminowych porównań, Ameryka stanowiła 22% światowej gospodarki a Chiny zaledwie 2%. Jednak musimy też zauważyć, że przy tych wszystkich danych, Chiny i USA są na różnym poziomie rozwoju.

Chiny są jedną z najbardziej rozwiniętych gospodarek na świecie. W roku 2016, jedynie 12% populacji krajów rozwijających się należało do krajów o PKB wyższym niż Chiny. W 1016 roku, PKB na mieszkańca w Stanach Zjednoczonych wynosiło około 57.300 dolarów amerykańskich w przeliczeniu na dzisiejsze kursy wymiany czy PPP, w tym samym czasie PKB w Chinach na jednego mieszkańca sięgało 27% PKB amerykańskiego. Tego typu różnice pomiędzy tymi krajami pokazują, że oba mogłyby skorzystać na wzajemnym handlu. Chiny posiadają znaczną przewagę nad Stanami Zjednoczonymi w produktach średniej technologii i w większości dóbr o naturze konsumenckiej. Jak stwierdził ostatnio w Financial Times, dyrektor wykonawczy Chongyang Institute for Financial Studies  Wang Wen: „Dobra konsumpcyjne o wartości około 233,8 miliarda dolarów zostało sprowadzonych do USA z Chin. Według wyliczeń Oxford Ecnomics, handel dwustronny pomiędzy USA a Chinami, pomaga przeciętnej amerykańskiej rodzinie zaoszczędzić 850 dolarów rocznie.

Propozycje wysuwane ze strony amerykańskich czynników rządowych, by nałożyć na produkty sprowadzane z Chin jakieś taryfy czy obostrzenia, wiązałyby się z drastycznym pogorszeniem warunków bytowych zwykłych Amerykanów. Także jak dowiedziono, żadne cła nie przyczynią się do powstania nowych miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych, ostatnie badania przeprowadzone na przypadku dotyczącym amerykańskiego cła na chińskie opony z 2009 roku. Spowodowało to że wzrost tych cen w skali roku dla amerykańskiego klienta wyniósł około miliarda dolarów. W przemyśle oponiarskim w USA faktycznie przybyło od tego 1200 miejsc pracy, ale ich stworzenie pociągnęło za sobą dodatkowe koszty obciążające skarb państwa.

Dodatkowe wydatki rzędu miliarda dolarów na przemysł oponiarski, nie mogły być wydane w innych gałęziach gospodarki które tego znacznie bardziej potrzebowały. Przyczyniło się to do redukcji miejsc pracy w innych częściach Stanów Zjednoczonych. w handlu detalicznym utracono wówczas 3700 miejsc pracy. 3700 miejsc straty wobec zyskanych 1200. Tak więc amerykańskie cła na chińskie opony kosztowały w 2009 miliard dolarów i utratę 2.5 tysiąca miejsc pracy.

Jednakże, USA ma natomiast przewagę w stosunku do Chin w dziedzinie wysokich technologii. Na tej jednak różnicy zasadza się korzystny związek pomiędzy tymi krajami, gdy Chiny eksportują do USA średnią technologie i dobra konsumpcyjne, importując do siebie wysokie technologie. Jakakolwiek wojna handlowa byłaby przegrana dla wszystkich, podnosząc koszty życia i obcinając miejsca pracy w obu krajach.

To na co chciałbym jeszcze zwrócić uwagę w tym tekście to to, że USA i Chiny razem dysponują potencjałem gospodarczym w ujęciu realnym, jedynie nieznacznie wykraczającym ponad 1/3 światowej gospodarki, co oznacza że nie są w stanie jej kontrolować samodzielnie.

Program „America First” oznacza w takiej sytuacji, że oczekuje się by ponad 95% światowej populacji i 3/4 światowej gospodarki miało się od tak podporządkować Stanom Zjednoczonym. Czasy, gdy według kalkulacji USA stanowiło połowę światowej gospodarki i mogło używać tego faktu do kreowania porządku światowego, odeszły już na zawsze i nie wrócą. Tak samo Chiny, pomimo sensacyjnych zapowiedzi, nawet jeśli by chciały, nie są na razie w stanie rządzić światem, dlatego oba te kraje są zmuszone do wzięcia pod uwagę innych krajów, które dopiero razem z nimi stworzą stabilną większość.

Chińskie podejście „win-win” wydaje się być w tej sytuacji dla Chin kluczową przewagą. Jeśli Stany Zjednoczone, ustalą bariery celne na konkurencyjne cenowo produkty sprowadzane z Chin, obniżą w ten sposób znacznie standard życia. Inne kraje za tym nie pójdą, bo im zależy na tym by mieć dostęp do ogromnego rynku importowego w Chinach. Reszta państw jest zainteresowana w zmaksymalizowaniu handlu światowego- co jest podstawą chińskiego „win-win”.

Komentarz: 

Powyższy tekst jest wyjątkowo raczej tekstem ekonomicznym, niż stricte „politycznym”, chociaż z drugiej strony trudno się dziwić, gdyż sytuacje przed spotkanie Xi-Trump należy oceniać przede wszystkim z tego punktu widzenia. Po raz kolejny możemy zauważyć, że w polityce zagranicznej, a zwłaszcza w tej rozgrywanej pomiędzy globalnymi potęgami, nie ma miejsca na wąsko rozumiane ideały czy wartości. Liczy się tylko interes. Korzyść materialna bezpośrednio przekładająca się na wzrost siły danego kraju. Jednak wspólna ekonomia, jest tutaj według nas tylko jednym z wielu aspektów i dlatego trudno nam się zgodzić z optymizmem dotyczącym rezultatu tego spotkania. Wciąż pozostaje niezałatwiona kwestia nieodpowiedzialnych ruchów administracji Trumpa w rejonie Syrii (Chińczycy już zgłosili chęć do uczestniczenia w odbudowie kraju), nagonki na Iran (kluczowy węzeł w chińskiej koncepcji „One Belt, One Road”) i amerykańskiej krytyki skierowanej w stronę chińskiej obecności w Afryce (oskarżenia o kolonizacje Afryki na forum ONZ). Jak te sprawy wpłyną na rezultaty rozmów? Na pewno nie będą one tak proste jak wskazuje na to autor. Pozostaje nam tylko czekać. 

Źródło: china.org.cn

Tytuł i komentarz: Redakcja 3droga.pl

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji portalu jest zabronione. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.