Polityka
4.4

Karol Oknab: Przeciwko matriarchatowi

Matriarchat to obecnie najgroźniejsza choroba tocząca umysły naszych ludzi i naszego narodu. Mimo to większość z nas nie używa słowa „matriarchat” w życiu codziennym. Obawiam się, że większość z nas, w tym i ja, nie widziałoby jak poprawnie je napisać. Wyraz „matriarchat” nie jest czymś, o czym ludzie myśleliby lub mówili na co dzień. Kobietom, które spotkały się z tym słowem i znają je, zwykle kojarzy się ono z wyzwoleniem mężczyzn i maskulinizmem, toteż odrzucają je jako nieistotne dla ich własnego doświadczenia.
Matriarchat jest systemem społeczno-politycznym, z którym nierozłącznie związana jest żeńska dominacja. Kobiety stoją wyżej niż wszyscy i wszystko, co uznawane jest za silne, mając prawo sprowadzać wszystko do dna ohydy życia dnia powszedniego, a także utrzymywać tę dominację dzięki różnym formom psychologicznego terroru i przemocy.
Skąd się wziął rak matriarchatu? Jego genezy należałoby doszukiwać się w obu wojnach domowych w Europie, znanych szerzej w liberalnej nierzeczywistości jako tak zwane „wojny światowe”. Oczywistą konsekwencją takich masowych konfliktów była śmierć tak i najlepszych ludzi każdego z narodów Europy, jaki i najgorszych, Śmierć ponieśli ci wszyscy, którym zależało na czymkolwiek. Losem innych stała się emigracja, zesłanie do obcych krajów i w konsekwencji śmierć cywilna. W Europie pozostała w zasadzie tylko przeciętność i sama nienawiść. W miejsce rewolucyjnych, romantycznych, pięknych ideologii, które zostały wyklęte i zakazane po drugiej wojnie, a których obszarem zainteresowania bynajmniej nie było dzielenie się na panów i poddanych, kobiety i mężczyzn, murzynów i białych, zatriumfowały ostatecznie: demokracja, liberalizm, kapitalizm, wypełnione neomarksistowską filozofią. Każda z tych ideologii jest wyraźnie antyludzka, a w konsekwencji tego w przyszłości będzie dążyć do zastąpienia ludzi innymi jednostkami, które będą łatwiejsze w obsłudze.
Kultura matriarchatu wyeliminowała z naszego życia wszystkie te cechy, które pozwoliły naszym przodkom opanować cały świat. Ministrami obrony narodowej w Europie zostają jasnowłose modelki. Przemoc jako metoda polityczna jest prawnie sankcjonowana i wyklęta. Demoliberalizm jest tak słaby, że musi bronić się penalizacją istnienia „partii faszystowskich, nazistowskich, komunistycznych”, jakby w powietrzu wisiało to, że w otwartym starciu, z prawdziwymi adwersarzami, a nie ich karykaturalnymi wymysłami, nie ma szans. Chronimy samych siebie, żeby ktoś czasem się nie popłakał. Jeszcze do niedawna panowała dosyć powszechna nienawiść do mundurów. Celem przeciętnego człowieka jest wykrojenie sobie bezpiecznej niszy i możliwość bezkolizyjnej konsumpcji. Jaka jest różnica między takim europejczykiem a świnią. Kierunkiem w jakim zmierzają poszczególne państwa i i ich „społeczeństwa” to cofnięcie się do poziomu zwierząt – na przykład ru ru rurkowców. Wszystko jest zwykłe, przeciętne, mechaniczne i szare. Matriarchat wymaga od nas stania się emocjonalnymi kalekami. Wymaga od nas stania się żywymi trupami, którym na niczym nie zależy.
Matriarchat dotknął także polskich nacjonalistów. Ich anarchizm, niezdolność do najmniejszej dyscypliny i szacunku do siebie nawzajem, a także do starszych towarzyszy, bardziej doświadczonych, niechęć do militaryzmu i dyscypliny, pojękiwanie i krytykowanie przerażającego „imperializmu”, „szowinizmu”, dzielenie się na kolejne coraz to mniejsze organizacje, pomiędzy którymi spory toczą się na płaszczyźnie towarzyskiej, kult uprawiania plotek, pomówień, nieufności to przykłady zniewieścienia i dominacji matriarchatu. Ludzie nie są wielkoduszni. Nie stać ich na wielkie gesty.
Radykalna krytyka matriarchatu została w istocie niemal uciszona. Stała się elementem ważnego dyskursu subkultury, dostępnego tylko dobrze wykształconym elitom. Nawet w tych kręgach używanie słowa „matriarchat” jest passé. Często zdarza się, że kiedy używam w swoich wykładach wyrażenia „imperialistyczny rasistowski kapitalistyczny matriarchat”, aby określić system polityczny panujący w naszym kraju, widownia się śmieje. Ale musimy postawić teraz pytania: jaki będzie świat, w którym wykastruje się wszelkie przejawy elan vital? Co się stanie z cywilizacjami? Jaki będzie świat w którym zapanuje terror wszechobecnej tolerancji? Wszyscy będą siedzieć sobie razem, trzymać się za ręce, uśmiechać się i klaskać? Taki świat załamie się. Nie. Taki świat już się załamał. Nie będę, ukrywać, że bardzo mnie to cieszy. Oczywiście to, że hipotetyczny Jean-Paul zapuszcza wahabicką brodę, a jego Amelia zakłada burkę, jest dosyć przerażające, ale z drugiej strony, jakiego buntu można by wymagać od tak wyjałowionych ludzi z taki wyjałowionego, matriarchalnego społeczeństwa jakim jest trójkolorowa V Republika „Francuska”?

Pokpiłem sobie, pożartowałem z wyjątkowo ograniczonych, toksycznych ludzi, mających siebie za lepszych od innych, jakimi są feministki i feminiści. Przyszła Polska narodowa, Polska rewolucyjna, Polska Trzeciej Drogi nie będzie ani matriarchalna, ani patriarchalna, nie będzie ani modernistyczna, ani liberalna, ani kapitalistyczna, ani nazistowska, ani tęczowa. Naszymi bogami nie będą banknoty, postęp, prawa człowieka. Nie będziemy modlić się do tęczy, robotów, komputerów, pomników ludobójców. Nie będzie plantacji niewolników. Nie będzie ludzi z próbówek, ani innych hybryd. Nie będziemy zagładą dla przyrody i zwierząt.
Polska Trzeciej Drogi będzie wyrastać ze świętej Tradycji, którą zdynamizuje archeofuturyzm. Dwudziesty pierwszy wiek nie będzie kopią dwudziestego wieku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.