Polityka
5.3

Krzysztof Plastrowski: EUROpejskie pomieszanie pojęć

Od Redakcji: Mamy ogromną przyjemność, powitać na naszym portalu kolejne niezależne pióro. W swoim debiutanckim tekście Krzysiek w bardzo lekkim i przyjemnym stylu rozprawia się z oficjalną wykładnią pojęć jaka obowiązuje w brukselskim euro kołchozie. Zapraszamy do lektury i udostępniania artykułu swoim znajomym.

Jako młody mężczyzna żyjący w Polsce, w samym sercu Starego Kontynentu, nie mogę nie widzieć tego co dzieję się dookoła. W mediach widzę wypowiedzi osób publicznych, dyskusje między nimi oraz stanowiska w wielu sprawach. Czytając artykuły oraz reportaże nie da się przeoczyć jednej kwestii – pogubienia pojęć. A dokładnie terminów encyklopedycznych opisujących kilka postaw w relacjach między ludzkich. Wykorzystywane one są szablonowo, notorycznie, a wręcz mechanicznie. O jakie pojęcia mi chodzi? W tym rozpisie poruszę dwa z nich, które są w gruncie rzeczy fundamentalne. Fundamentalne do tego stopnia, że panowie zarządzający z Unii Europejskiej doszczętnie te terminy poprzekręcali. Może dlatego, że dla wszystkich Polaków, a z pewnością dla większości Europejczyków są postawami naturalnymi, wrodzonymi oraz wartościowymi. Mianowicie…

Otwieramy encyklopedię i widzimy następujące pojęcia, które brzmią krótko i zwięźle, na tyle, że nie trzeba ich grubo rozwijać i tłumaczyć. A jednak!

Antysemityzm – postawa niechęci bądź wrogości wobec ludów semickich, ich prześladowanie i dyskryminacja.

Jak wyżej widzimy chodzi o ludy semickie. Dlaczego więc antysemitą nazywa się każdego kto krytycznie nastawiony jest do ludności żydowskiej? Tak, owszem – Żydzi to jeden z ludów semickich. Ale w tym szeregu ludów stoją również Arabowie, Aramejczycy czy Maltańczycy. Dlaczego gdy ktoś obrazi któryś z nich, nie ma wrzasku o antysemityzmie? Dlaczego gdy mam wrogie podejście do ludzi wyznania mojżeszowego to jestem antysemitą, skoro nie gardzę, a wręcz neutralne podejście mam do Arabów, Aramejczyków, a o Maltańczykach nawet nie wspomnę? Odpowiedź jest prosta. Nie, nie jesteś antysemitą skoro prezentujesz wrogą postawę wobec Żydów. Wmówili ci to, daliśmy sobie to wmówić. Jeśli Żydów nie lubisz to po prostu jesteś antyżydowski. Krótko.  Jednak w dobie propagandy Unii Europejskiej takie pojęcie wzbudziłoby medialne trzęsienie, a ten ktoś, ktoś antyżydowski byłby kolokwialnie mówiąc zjedzony. Wiecie co należy zrobić? Skoro w tejże UE tak lubianym słowem, które jest synonimem dla wyrazu krytyczny, jest słowo sceptyczny, w takim razie wykorzystajmy go!

Co więc powstanie? Każdy kto krytykuje zachowania Żydów, ich postawę, bałwochwalstwo, pogardę dla innych itd. jest po prostu: judeosceptykiem.

Tak, załatwiliśmy ich własną bronią. Tu nie chodzi o odkręcenie spirali błędnego pojęcia które krąży w mediach, bo jest to nieodwracalne. Tu chodzi o Naszą świadomość. Mamy prawo kogoś doceniać i wielbić, mamy też prawo kogoś krytykować i mieć wrogów. Bo analogicznie, skoro nie darzymy sympatią na przykład narodu austriackiego, czy możemy nazwać się antygermanami? Nie, gdyż na przykład neutralne podejście mamy do Niemców, czy Duńczyków, a oni właśnie w skład ludów germańskich wchodzą! Czy nie byłoby Nam przykro i dyskomfortowo, gdyby owi usłyszeli, że jesteśmy antygermańscy? Przecież krytykujemy Austriaków, a nie ich. Ale to właśnie próbuje Nam wcisnąć Unia Europejska. Wszystko pod jeden klosz, do jednego worka jak to mówią. Do tego stopnia, że właśnie czytając te linijki widzisz, że tłumaczę ci banały. Ale muszę o tym pisać jeśli ta sitwa spod kilkunastu gwiazdek na błękitnym tle tak biadoli!

Rodacy, trzymajmy się pojęć, nie róbmy jaj. Tak więc w tak ważnej kwestii nie dajmy się pogubić. Rodaku, nie daj sobie wmówić że jesteś antysemitą. Jeśli krytykujesz Żydów jesteś judeosceptyczny.  Broń się, bo oni zrobią z Ciebie potwora…

Otwieramy encyklopedię troszkę dalej i widzimy pojęcie, które jest wręcz filarem europropagandy. Pojęcie wyzwisko, bo ileż razy usłyszałeś, że Twoja postawa wobec zboczeń i wynaturzeń to…

Homofobia – strach przed homoseksualizmem i homoseksualistami; awersja i nieufność do nich.

Nie starczyłoby lasów, a w ich głębi drzew z których wyprodukować by trzeba kartki potrzebne do rozpisania się na temat słuszności negowania, krytyki oraz walki z gloryfikacją homopropagandy. Geje, lesbijki, biseksualiści i transwestyci, którzy określają swoją ‘’społeczność’’ jakże popularnym skrótem LGBT, notorycznie zalewają nas swoimi tekstami o homofobii. Ale… ale czy ktoś z Nas się ich boi? Czy ktoś z Was odczuwa strach przed homoseksualistami? Jak można polskie społeczeństwo które na każdym kroku wyraża dezaprobatę oraz negację ich jednopłciowych relacji nazwać homofobicznym? Przecież ten kto się boi siedzi cicho, nie wyraża swego zdania, ze strachu nie reaguje. Skąd więc widok tysięcy Polaków kontr manifestujących na ulicach miast, gdy przechodzą przez nie ‘’Parady Równości’’? Skąd ataki oraz grupowe uderzenia w kordony policji, które osłaniają zwolenników dewiacji seksualnych? Czy tak zachowuje się społeczeństwo, które się boi?

Nie, nikt z nas nie obawia się i nie ma lęku przed homoseksualizmem i innymi wykolejeniami psychicznymi zaburzającymi prawidłową orientację. Ludzie w Polsce śmieją się, nabijają i szydzą ze społeczności LGBT stawiając im równocześnie opór i wyraźnie dając do zrozumienia przy każdej głośnej okazji, że w katolickim kraju ich chore prawa nie będą uznawane. Nieufność oraz negatywne odczucia wobec nich to żadna fobia. Jest to normalne, ludzkie i naturalne zachowanie. Nie jesteśmy homofobami lecz obrońcami, a nawet protektorami normalności. Orędownictwo w słusznej idei obrony tradycyjnej rodziny jest wspaniałym i dumnym zachowaniem. Przeciwko grzechowi sodomskiemu wiara nam nakazuje występować. Zdziczała, chora i okropna moda z zachodu musi być przez nas wypierana bo wiemy, że dając jej wejść w nasze progi, możemy zaskoczyć się bezczelnością nieproszonych gości.

Odwróconych pojęć jest jeszcze całe multum, dlatego też w następnym tekście postaram się wyjaśnić kolejne, a przecież z tygodnia na tydzień przekręcają kolejne słowa więc będziemy mieć o czym pisać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.