Macauhub: Koncepcja „One Belt, One Road” z pewnością wzmocni chińskie interesy w Afryce

Nowy, znacznie bardziej izolacjonistyczny trend w amerykańskiej polityce zagranicznej, szczególnie na kierunku skierowanym w stronę kontynentu afrykańskiego, sprawił że wielu analityków zajmujących się tematem stosunków międzynarodowych, zaczęło przewidywać w swoich pracach, że chińska koncepcja „One Belt, One Road” (znana też jako Nowy Jedwabny Szlak red.) przyczyni się do znacznego wzrostu i wzmocnienia interesów Pekinu w Afryce.

Po pierwszych rozmowach na ten temat z Departamentem Stanu USA, najbliższe otoczenie Donalda Trumpa jak również i on sam, okazał się dość mocno sceptyczny wobec kontynuowania współzawodnictwa z chińskimi inwestycjami i programami pomocowymi w Afryce. (Przy tej okazji można wspomnieć choćby nawet najbardziej znany z nich African Growth Oppourtunity Act (AGOA) ). Po przeanalizowaniu obecnej sytuacji, Amerykanie zdecydowali się jedynie na razie na kontynuowanie paru, pobocznych programów inwestycyjnych.

Według Caltona Cadedado, wykładowcy akademickiego i jednocześnie badacza zatrudnionego w Instytucie Stosunków Międzynarodowych w Maputo, Afryka musi umieć pokazać swój strategiczny charakter i olbrzymi potencjał, jeśli chce wciąż zatrzymać przy sobie Amerykanów. Jednak jak mówi Cadedado, tym razem w wywiadzie dla „Głosu Ameryki”: „Jeśli  Trump nie zainteresuje się Afryką, inni gracze nie będą czekać na jego ruch w nieskończoność”. Manuel Ennes Ferreira, badacz z Instytutu Ekonomii i Zarządzania w Lizbonie, podkreśla jednak, że pomimo małego i nieznacznego w szerszej perspektywie bilansu handlowego pomiędzy Afryką a Stanami Zjednoczonymi, to izolacjonizm i odpuszczenie obecności amerykańskiej tam w takiej sytuacji, będzie miało ogromny wpływ na sytuacje na całym kontynencie afrykańskim.

„Zawieszenie umów handlowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a państwami afrykańskimi, co już zostało w pewnym stopniu zadeklarowane publicznie, doprowadzi do spadku afrykańskiego eksportu (ze względu na bariery celne) do USA, co z kolei przyczyni się do zwrotu tych państw w kierunku programów takich jak AGOA”. „Bardziej problematyczna dla Stanów Zjednoczonych” dodaje jednak w swoim artykule, zamieszczonym w portugalskim dzienniku Expresso, „w perspektywie oczywiście długoterminowej, staje się ostatnio szeroko propagowana koncepcja trasy „One Belt, One Road”, której morska część, na odcinku afrykańskim, będzie miała swój kluczowy punkt w Kenii, w kraju który stanowi doskonałą bazę do lądowej ekspansji w głąb kontynentu.

Chińskie propozycje w Afryce, związane z koncepcją Nowego Jedwabnego Szlaku, obejmują swoim zakresem sfinansowanie linii kolejowych i infrastruktury energetycznej, sięgającej z Kenii do krajów z nią sąsiadujących (Burundi, Rwanda, Demokratyczna Republika Konga, Południowy Sudan, Tanzania i Uganda). Projekt ten jest wyceniany na prawie 60 miliardów dolarów. Pomysły te, jak mówi Ferreira, z pewnością wpłyną stymulująco na wewnętrzny i międzynarodowy handel państw afrykańskich i jak dodaje „Nowy Jedwabny Szlak będzie miał stanowczo łatwiejsze życie nie tylko w Afryce, pod warunkiem że Stany Zjednoczone wrócą do zajmowania się własnymi sprawami”.

Lauren A. Johnston, pracownik Instytutu w Melbourne, słusznie zauważył że niezależnie od innych, tak naprawdę pobocznych czynników, inicjatywa Chin z pewnością przyciągnie uwagę innych do potencjału Afryki: która może i ma najmniej rozwiniętych gospodarek w skali światowej, ale za to posiada ogromne rzesze niezagospodarowanych dotąd młodych ludzi zdolnych do pracy, podczas gdy większość krajów OECD czy nawet Grupy 20 jedyne co ma w tym temacie to starzejące się społeczeństwa.

Nawet w czasie obecnego kryzysu, którego skutki w znacznym stopniu możemy zauważyć w krajach afrykańskich, chińskie wsparcie dla nich pozostaje wciąż takie same i niczym niezachwiane. Idealnie pokazuje to przykład Angoli, której jak mówią oficjalne dane, rząd chiński jest większościowym pożyczkodawcą. Rząd Angoli dzięki chińskim pieniądzom był w stanie zasypać dziurę budżetową (w wysokości 11 miliardów dolarów) wynikłą z powodu niespodziewanego spadku cen ropy na rynkach światowych. I taka sytuacja z pewnością szybko się nie zmieni. Rząd Angoli, podobnie jak z resztą wiele innych krajów afrykańskich, będzie szukał okazji do zaciągnięcia chińskich pożyczek, ponieważ tylko w taki sposób, będą one na razie w stanie spłacać długi i jednocześnie modernizować swoje sieci energetyczne i komunikacyjne tak bardzo kluczowe dla rozwoju państwowych organizmów.

Komentarz: 

Powoli stajemy się świadkami pewnego przełomu. Przełomu w relacjach międzynarodowych, którego wizje nakreślaliśmy już od jakiegoś czasu na naszym Portalu. I pewnie z resztą też nie tylko my. Nie potrzeba zaawansowanych zdolności do tego by krytycznie ocenić naszą rzeczywistość. Postępujący paraliż instytucji unijnych, a przez to stopniowy demontaż modelu integracji europejskiej w stylu jaki znamy, porażki państw zachodnich na Bliskim Wschodzie, czego symbolem na miarę epokowego znaku staje się Aleppo i wreszcie wybór na prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, chyba najbardziej nieprzewidywalnego prezydenta w całej historii USA- czym to wszystko jest jak nie zwiastunem nowego rozdania? Już wiemy, że kluczowym elementem nowego porządku, prawie na pewno będą Chiny. Czy to tak właśnie ma wyglądać ten lepszy świat na który czekamy? Jak zwykle, warto być tu dość ostrożnym z optymizmem. 

Koncepcja Nowego Jedwabnego Szlaku, o której już wszyscy zdążyliśmy się dowiedzieć, posiada co bardzo istotne a często pomijane, także swój azjatycki i afrykański aspekt. Jeśli chodzi o „One Belt, One Road” w Afryce, to wydaje się to dość dobrze przemyślaną i zaplanowaną rozbudową chińskich wpływów na tym kontynencie (warto mieć tu na uwadze choćby nawet takie kraje jak: Dżibuti czy Sudan Południowy), które nie jako już teraz gwarantuje i umacnia miażdżąca przewaga chińskich banków w afrykańskim sektorze bankowym. Czy to świadczy już o chińskiej hegemonii w tym rejonie? Z pewnością nie, jednak biorąc pod uwagę potencjał graczy biorących udział w wyścigu, którego nagrodą jest Afryka i tak liczyć się będą w nim tylko Chiny i USA. Czyli to wszystko jest tylko kwestią czasu? Według nas i na tą chwilę tak. USA będzie musiało odpuścić Afrykę w imię bardziej strategicznych i kluczowych dla tego konfliktu terenów. Ruchy Trumpa w sferze polityki zagranicznej nie są „nieprzewidywalne” lecz zwyczajnie impertynenckie i tak długo jak będzie się on zachowywał w ten sposób, tak długo Ameryka będzie się wycofywać. Pytanie brzmi tylko: jak dużo pożarów za sobą pozostawi? 

Źródło: Macauhub English

Tytuł i komentarz: Redakcja 3droga.pl

Powyższe tłumaczenie jest własnością Portalu 3droga.pl. Kopiowanie i modyfikowanie bez zgody Redakcji Portalu jest zabronione. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.