MRO: Monopol na „antysystemowość”. Czyli o tym jak walczyć z systemem, jednocześnie go budując!

Wiele już tekstów powstało, które poruszały temat szeroko pojętej antsystemowości i ostatnich roszad na scenie politycznej III RP. Zręcznie koledzy punktowali zwolenników”JOW-ów” Pawła Kukiza, inni zaś rozliczali się z wiarą w wielką moc Króla i jego niewidzialnej ręki, kolejni zaś poddawali surowej krytyce „gimbo-nacjonalistów” oczekujących zrywu o konotacji „umiarkowanie narodowej”. Studium tych przypadków było podejmowane na łamach portalów nacjonalistycznych w tym na naszym wiele razy, a przy tym dość kompleksowo. Jednakże, mało kto dostrzega prostą, a może nawet prostacką linię propagandową na gruncie rzeczonej „antysystemowości” największej partii „opozycyjnej”.

Od wielu miesięcy (a w niektórych przypadkach od wielu lat) Prawo i Sprawiedliwość (teraz wespół z Solidarną Polską i Polską Razem Jarosława Gowina), prowadzi zręczną grę, polegającą na nieobrażaniu sympatyków Kukiza, Korwina czy też narodowców, a przekonywaniu ich o słuszności szeregu ich postulatów, które jednak mogą być zrealizowane tylko i wyłącznie pod sztandarami zjednoczonej prawicy.

Dominuje oczywiście argument o straconych głosach wrzuconych do magicznej urny wspaniałej demokracji. Kolejnymi argumentami za poparciem „porozumienia prawicy”, jest brak klarownych programów pozostałych organizacji czy ruchów, zbyt młody wiek startujących w wyborach, brak zaplecza eksperckiego etc. Jednakże sztandarowym hasłem jest odsunięcie od władzy „nikczemnej”, „zdradzieckiej” Platformy, która działa na szkodę państwa. Jednakże na fali antysystemowych postulatów coraz większej liczby naszych rodaków, partia Jarosława Kaczyńskiego postanowiła iść nieco dalej. Otóż ukuto kolejny paradygmat, mówiący o tym, że wystarczy zmienić władzę, aby zmienić rzeczywistość w naszym kraju (sic!).

Wydawałoby się, że mało kto uwierzy i da się przekabacić takim mało ekwilibrystycznym argumentem, a jednak wszystkie „antysystemowe” ruchy tracą zaufanie Polaków, a PiS triumfuje w sondażach mając w najkorzystniejszym dla siebie ponad 40 procent poparcia. Choć, można powątpiewać (i słusznie) w siłę sondaży, wystarczy porozmawiać nieco dłużej z przeciętnym „antysystemowcem”, aby przekonać się o skuteczności polityki obranej przez PiS. Skąd się bierze siła partii, której przedstawiciele w większości są zawodowymi politykami, a sama partia miała swojego Prezydenta, jak również rząd w III RP i w mniejszym bądź większym stopniu budowała III RP? Przede wszystkim jest to świetnie zbudowane zaplecze medialne. TV Republika, TV Trwam, Wsieci, Dorzeczy i wiele innych. To właśnie media prawicowe które, mimo iż oficjalnie są niepokorne i niezależne, wykonują tytaniczną pracę na rzecz tejże partii.

Przy okazji tematu „dopalaczy”, in vitro, Ukrainy, problemów gospodarczych, zawsze na posterunku są wierni i zdyscyplinowani niepokorni „dziennikarze” prawicowi, którzy służą partii odpowiednimi artykułami, komentarzami medialnymi, czy poszukiwaniem rosyjskiej agentury. Jednakże w każdej wypowiedzi przedstawicieli mediów prawicowych dominuje retoryka antyrządowa. Warto w tym miejscu zauważyć, że PiS dość skutecznie postawił znak równości pomiędzy retoryką antyrządową i antysystemową, wskazując na rząd, nie III RP i porządek ustrojowy oraz gospodarczy stworzony po 89 roku, jako zło wcielone, a obóz Platformy jako ten, który odpowiada za jego nie tyle stworzenie, ile ucieleśnienie.

Kilka dni temu natknąłem się na wywiad z 30 letnim posłem zjednoczonej prawicy Patykiem Jakim na portalu onet.pl: LINK

Warto przyjrzeć się wypowiedziom tego młodego posła, gdyż jego słowa świetnie ukazują nam sposób myślenia polityków prawicowych. Spójrzmy na sposób podlizywania się Pawłowi Kukizowi i sympatykom tej wersji antysystemowości:

„Bardzo przychylnie patrzę w jego kierunku (Pawła Kukiza- przyp. red.), nie tylko dlatego, że jesteśmy z jednego regionu, znamy się od lat i mamy wiele podobnych poglądów. To człowiek, który mówi o zmianach ustrojowych państwa, czyli o tym, czym ja także jestem zainteresowany. Liczę na bardzo dobry wynik Kukiza i wspólną większość konstytucyjną. Wtedy można w Polsce szarpnąć cuglami i nasikać do namiotu tym pseudoelitom, które rozkradały naszą Ojczyznę.”

Zdobędziemy władzę i wszystko się zmieni, a na pewno osoby zasiadające na przysłowiowych „stołkach”. Tak wygląda w praktyce tworzenie monopolu na antysystemowość, który tak naprawdę jest wyrachowaną grą polityczną, która ma przechylić wahadło systemu na prawą stronę, może nieco zmienić i dostosować do obecnych nastrojów politycznych, ale broń Boże go nie zniszczyć. W tymże wywiadzie poseł Jaki zabłysnął kilkukrotnie, mówiąc o walce z kibolami czy zaostrzaniu prawa i tutaj chciałbym przywołać swój poprzedni wpis, w którym zwracałem uwagę na zakusy prawicy do wzmacniania aparatu systemowego: MRO: Good Night IV RP

Niestety, ale PiS i partie pokrewne, w swojej polityce monopolizowania, a tak naprawdę kanalizowania nastrojów antysystemowych są niebywale skuteczne. Do tego stopnia, że obchody 11 listopada i organizowane przez narodowców w całej Polsce manifestacje, będą działać na korzyść PiS nie tylko w przekazie mediów prawicowych, ale wśród uczestników tychże marszów, niecierpliwie czekających na zmiany w naszym kraju i głęboko wierząc, że warto wziąć udział w wyborach i poprzeć mniejsze zło, niźli przyzwolić na kolejne lata „okupacji” PO. Doszło do sytuacji, że my nacjonaliści, ciężko pracując i organizując swoje marsze, w dużej mierze pracujemy na wynik wyborczy PiS. Dlaczego tak się dzieje?

Gdyż to prawica, a nie nacjonaliści, ma zaplecze medialne, pieniądze i silny przekaz. Partia Kaczyńskiego od wielu lat skutecznie działa w samorządach, werbuje tysiące młodych ludzi, ale przede wszystkim zręcznie wciąga tysiące zwiedzionych, szczerych patriotów w przekaz antyrządowy robiąc z niego przekaz antysystemowy. Winę za taki stan rzeczy ponosimy my sami, nie potrafiąc obnażać zręcznych gierek politycznych, ale także niewłaściwie kształtując tysiące młodych Polaków, którzy trafiają na nasze manifestacje. A co ważniejsze, nie potrafimy stworzyć i pokazać setkom tysięcy Polaków alternatywy, nie wobec tej czy innej partii, ale wobec obecnego systemu. Brakuje solidnej pracy u podstaw i pomysłu na działalność. Oczywiście, jestem realistą i zdaję sobie sprawę z tego, że nie zbudujemy imperium medialnego, a także nie mamy wystarczających środków, aby móc odpierać nachalną propagandę. Tylko jak to możliwe, że młody człowiek, przychodzący systematycznie na manifestacje nacjonalistyczne, często nie wie, jakie poglądy prezentujemy? Jak to możliwe, że setki, a może tysiące osób uczestniczące w różnego rodzaju marszach, uważają, że tak naprawdę jesteśmy młodzieżówkami prawicowymi ? Jak to możliwe, że działacze wielu organizacji narodowych, w momencie wyborów, biegną oddać głos, krzycząc o obowiązku patriotycznym?

Problem może niedostrzegany przez część nacjonalistów, leży w braku odpowiedniej formacji ideowej i latach działań w grupach, niezajmujących się problemami Polaków czy działaniami realnie antysystemowymi, a bieganiem na kolejne rocznice i uściskami z lokalnymi baronami prawicowymi.

Wizja IV RP, czyli III RP w wersji PiS, jest dla nacjonalistów równie szkodliwa i odległa, jak rządy Tuska czy Kopacz. To nie ulega najmniejszej wątpliwości i pomimo zbieżności naszych poglądów w kilku kwestiach dotyczących np. bioetyki, to wizja państwa, ustroju i przyszłości Narodu w wersji prawicowej dla nas nacjonalistów jest równie odległa, jak wizja lewicowa. W wielu kwestiach zaryzykowałbym stwierdzenie, że odleglejsza od wizji lewicowej.

Naszym pierwotnym zadaniem jest praca na rzecz państwa narodowego, silnego i niezależnego, ale naszym wtórnym zadaniem jest praca organiczna, budowanie struktur, a przede wszystkim tworzenie alternatywy wobec obecnego systemu, a nie popieranie jednej czy drugiej partii, mniejszego czy większego zła. Naszym celem jest zwycięstwo nie tyle idei narodowej ile samego Narodu, a ta praca wymaga wyrzeczeń od nas samych, a nie wyrzeczenia się idei. Nawet na chwilę, nawet na wrzucenie jednej karteczki, czy poparcie jednego polityka. Bo więcej zależy od Twojej pracy wśród najbliższego Tobie środowiska niż od kilku mniej lub bardziej skompromitowanych polityków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.