Thiery Meyssan: Sekretne plany Arabii Saudyjskiej i Izraela

Od Redakcji: Już dawno nie poruszaliśmy na portalu tematów związanych ze światową polityką bliskowschodnią. W poniższym tekście, znany już wszystkim Thierry Meyssan, zadziwia przedstawiając tym razem kwestię politycznego zbliżenia pomiędzy Izraelem a Arabią Saudyjską, które powstało w celu kontroli nad całym obszarem Bliskiego Wschodu. Choć nie ze wszystkimi tezami autora musimy się zgadzać, warto zapoznać się z poniższym tekstem, ponieważ dotyka on spraw, które powinny być znane dla każdego świadomego nacjonalisty XXI wieku. Zapraszamy do lektury:

Niewielu ludzi na Bliskim Wschodzie wydaje się być obecnie świadomym tego, że ostatnie porozumienia zawarte pomiędzy USA a Teheranem na marginesie kwestii związanych z energią jądrową są w stanie ustawić zasady gry w światowej polityce na dziesięć następnych lat. Warto zauważyć, że umowy te doszły do skutku w momencie, gdy Stany Zjednoczone stały się pierwszym producentem benzyny na świecie wyprzedzając Saudów  i Rosję. W związku z tym że Ameryka nie potrzebuje już bliskowschodniej ropy dla siebie i jest nią już tylko zainteresowana jako środkiem do utrzymania dolara w obiegu na rynkach światowych. Po za tym Waszyngton zaczął przesuwać swoje jednostki stacjonujące w zachodniej Europie i na Bliskim Wschodzie w stronę Dalekiego Wschodu, to nie oznacza, że zamierza on porzucić te regiony, tylko że chce znaleźć inny sposób na zapewnienie im bezpieczeństwa.

IZRAEL

Według naszych informacji, w ciągu ostatnich siedemnastu miesięcy (czyli innymi słowy od momentu publicznego podania do wiadomości rozmów na linii USA- Teheran, które faktycznie miały trwać dziesięć miesięcy dłużej) Izrael był zaangażowany w tajne negocjacje z Arabią Saudyjską. Niezwykle wysokiej rangi delegacje spotkały się ze sobą aż pięć razy: w Indiach, we Włoszech i w Czechach. Taka współpraca na linii Tel-Aviv – Rijad jest częścią amerykańskiego planu powołania Wspólnych Arabskich Sił Obronnych pod auspicjami Ligii Arabskiej, którymi będzie przewodził Izrael. Skuteczność tych „Sił” widać w Jemenie, gdzie izraelscy piloci latają saudyjskimi bombowcami, w ramach arabskiej koalicji, której siedziba została zainstalowana w Somalii, nieuznawanym państwie leżącym po drugiej stronie cieśniny Bab el-Mandeb.

Jednakże Rijad nie zamierza oficjalnie potwierdzać tej współpracy, przynajmniej tak długo jak Izrael odmawia uznania arabskiej inicjatywy pokojowej zaprezentowanej na forum Ligii Arabskiej w 2002 roku przez księcia Abdullaha zanim został on królem. Izrael i Arabia Saudyjska osiągnęli porozumienie w następujących kwestiach:

Na płaszczyźnie politycznej:

Doprowadzenie do „demokratyzacji” państw Zatoki Perskiej, innymi słowy chodzi tu o związanie ludzi z rządami ich krajów przy jednoczesnym potwierdzeniu nietykalności monarchii i wahabickiego sposobu życia i przeprowadzeniu zmiany rządów w Iranie (a nie wywołaniu tam konfliktu zbrojnego),

– Doprowadzenie do stworzenia niepodległego Kurdystanu, w taki sposób by jak najbardziej osłabić Iran, Turcję (pomimo tego, że od dawna jest ona sojusznikiem Izraela), Irak (ale nie Syrię, która i tak już jest poważnie osłabiona),

Na płaszczyźnie gospodarczej:

– Pełne wykorzystanie pól naftowych Rub’al-Khali i stworzenie federacji pomiędzy Arabią Saudyjską, Jemenem, a w dalszej perspektywie także z Omanem czy ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi,

Pełne eksploatowanie pól naftowych Ogaden (obecnie pod kontrolą Etiopii), zabezpieczenie jemeńskiego portu Aden i wybudowanie mostu łączącego Dżibuti i Jemen.

Inaczej mówiąc: w momencie gdy Tel-Aviv i Rijad robiąc najlepszą z możliwych transakcji i akceptując jednocześnie że 2/3 Iraku, Syrii i połowa Libanu będzie kontrolowana przez Iran liczą na to, że:

– Iran zrezygnuje z eksportu swojej rewolucji,

– Będą w stanie kontrolować region poprzez wyłączenie z gry Turcji, która mimo tego, że przejęła od Saudów nadzór nad międzynarodowym terroryzmem to właśnie przegrała na terenie Syrii.

PALESTYNA

Międzynarodowe uznanie państwa Palestyńskiego, zgodnie z porozumieniami z Oslo i według wytycznych arabskiej inicjatywy pokojowej będzie efektem porozumień Teheran- Waszyngton i jest ono kwestią paru miesięcy. Palestyński Rząd Jedności, który tak naprawdę nigdy na serio nie działał; nagle zrezygnował i ustąpił. Wydaje się być pewnym, że Fatah Mahmuda Abbasa będzie cieszył się poparciem swoich ludzi, zwłaszcza jeśli uda się wprowadzić Palestynę do ONZ.

Hamas, który od roku 2008 reprezentował Ruch Oporu, nagle zdyskredytował się poprzez uwydatnienie swojego członkowstwa w Bractwie Muzułmańskim (podczas gdy Bractwo próbowało przeprowadzić w Arabii Saudyjskiej parę zamachów stanu) i zwrócenie się przeciwko jedynemu prawdziwie pro-palestyńskiemu państwu w regionie jakim jest Syryjska Republika Arabska. Dlatego by oczyścić swój wizerunek, Hamas zdecydował się działać z większą ostrożnością i postawił na wspieranie akcji bez użycia siły.

Międzynarodowe uznanie państwa Palestyńskiego położy kres tak zwanemu „prawu do powrotu” dla Palestyńczyków, których wypędzono z ich ziemi ale jednocześnie otworzy dla nich nowy rozdział w ich historii i nowe możliwości dla nich. Stany Zjednoczone wspólnie z Arabią Saudyjską z pewnością będzie masowo inwestować w rozwój gospodarki nowego państwa.

Obecnie jest już kliku kandydatów, którzy przygotowują się do zastąpienia Mahmuda Abbasa na stanowisku prezydenta (który ma już 80 lat, a jego mandat do sprawowania urzędu wygasł w roku 2009). Wśród nich jest Mohammed Dahlan, były szef prezydenckiej ochrony, który jest podejrzewany o pomoc w otruciu Jasera Arafata i w związku z tym został zmuszony do opuszczenia kraju w 2007 roku. Po pracy dla rządu Zjednoczonych Emiratów Arabskich uzyskał obywatelstwo Czarnogóry (zupełnie jak ex-premier Tajlandii Thaksin Shinawatra). Do kraju wrócił w lutym z pomocą swoich dawnych adwersarzy z Hamasu. Stając się milionerem kupił głosy kombatantów i innych wyborców. Bardziej poważnym kandydatem może być natomiast Marouane Barghouti, który obecnie odbywa karę pięciokrotnego dożywocia, a mógłby zostać uwolniony w ramach porozumienia pokojowego. Jest on w istocie jedyną ze znanych palestyńskich osobistości o nieskazitelnym życiorysie, która jak do tej pory uniknęła zabójców z Mossadu.

ARABIA SAUDYJSKA

W tym kontekście, podróż do Rosji księcia Salmana bin Mohammada, spowodowała niezwykłą konsternacje i prasową kampanię sugerującą, że udał on się tam po to by wynegocjować koniec rosyjskiej pomocy dla syryjskiego rządu. Wizyta ta odbyła się tydzień po podróży dyrektora Organizacji Współpracy Islamskiej Iyada bin Amina Madaniego. Towarzyszyło mu wtedy kilku ministrów i kilkudziesięciu biznesmenów. Saudyjska delegacja uczestniczyła w ekonomicznym forum w Sankt Petersburgu, gdzie książę został przyjęty przez Putina.

Od momentu swojego powstania, królestwo Wahabitów utrzymuje uprzywilejowane stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i uznało najpierw ZSRR a potem Federację Rosyjską za swojego przeciwnika. Dziś wydaje się, że to zaczyna się powoli zmieniać.

Duże znaczenie zawartych umów gospodarczych i kooperacji może zainicjować nową politykę. Arabia Saudyjska kupiła 19 elektrowni jądrowych, zgodziła się na udział w rosyjskim programie badania przestrzeni kosmicznej i wynegocjowała nowe porozumienie w sprawie ropy, którego detale nie zostały jeszcze opublikowane.

Aby uniknąć wszelkich nieporozumień odnośnie tego pojednania, prezydent Putin zastrzegł, że Rosja nie przerwie swoje wsparcia dla Syrii i nie przyjmie żadnego porozumienia nie zgodnego z wolą narodu Syryjskiego. We wcześniejszych oświadczeniach, wskazał że oznacza to utrzymanie Assada przy władzy do końca siedmioletniego mandatu, który został mu w sposób demokratyczny przekazany.

PRZEGRANI W TYM ROZDANIU

Wszystko wskazuje na to, że w momencie gdy porozumienie pomiędzy Iranem a USA wejdzie w życie, to największymi przegranymi będą:

– Naród Palestyński, którego członkowie zostaną pozbawieni należnego im „prawa do powrotu”, o które walczyły trzy pokolenia Palestyńczyków,

Turcja, która może zapłacić ogromną cenę za swój sen o hegemonii, za wsparcie udzielone Bractwu Muzułmańskiemu i za swoją przegraną w Syrii,

– Francja, która przez ostatnie cztery lata walczyła o przywrócenie swojej siły w regionie z czasów kolonialnych, a teraz zostanie zredukowana do roli podrzędnej wobec Izraela i Arabii Saudyjskiej.

Tłumaczenie: Redakcja 3droga.pl

Przedruk tylko za zgodą Redakcji Portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.