Adam Busse: Żydzi i Izrael jako starsi bracia chrześcijan w wierze – fakty i mity

Relatywizacja nauczania społecznego Kościoła, jaka dokonała się po Soborze Watykańskim II, doprowadziła do poważnej przeorientacji dotychczasowej nauki w zakresie teologii i podejścia do innych religii. To wtedy rozpoczął się cykl dwóch procesów – ekumenizmu prowadzonego między Kościołem Rzymskokatolickim i innymi odłamami chrześcijaństwa (Cerkiew Prawosławna, Kościoły ewangelickie) oraz dialogu międzyreligijnego z wyznawcami judaizmu i islamu. Te zjawiska bardzo mocno podważyły możliwość swobodnego głoszenia Prawdy, którą objawił nam Bóg. Ten tekst będzie kontynuacją mojego cyklu poświęconego sprawom Kościoła Katolickiego wobec problemów współczesnego świata i jego zagrożeń, zarówno z przyczyn teologicznych, duchowych, jak i politycznych. Było wspomnienie o zagrożeniach płynących z prądów ostatnio modnych na Zachodzie i atakujących od frontu naszą Łacińską Twierdzę, było o wolnomularstwie podkopującym Wspólnotę Kościoła od wewnątrz, dziś będzie walka z mitem Żydów jako starszych braci w wierze chrześcijańskiej.

Judaizm rabiniczno – talmudyczny jako religia Starego Testamentu

„Religia żydowska nie jest dla naszej religii zewnętrzna, lecz w pewien sposób wewnętrzna. Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”. Te słowa wypowiedział Ojciec Święty Jan Paweł II w 1986 roku w synagodze rzymskiej i one niestety stały się główną wykładnią relacji współczesnego świata chrześcijańskiego z judaistami. Problem polega jednak na tym, iż jest to poważny błąd teologiczny oznaczający poważne zafałszowanie i wypaczenie samych podstaw teologicznych w relacjach na linii chrześcijaństwo – judaizm, a w przekładach przemówienia papieskiego zostało usunięte sformułowanie „na pewien sposób”, co sprawiło, że ta formuła stała się bezwarunkowa. Od tego momentu utarło się przekonanie, iż judaizm jest religią Starego Testamentu, i tę wykładnię niestety przyjęło większość chrześcijan oraz wielu teologów (m.in. Tomasz Terlikowski), którzy zaczęli szerzyć tę herezję jako oficjalną wykładnię Kościoła.

Trzeba więc przypomnieć, iż wbrew oskarżeniom o herezję i antysemityzm, jakie mogą na mnie spaść po publikacji tego tekstu, współczesny judaizm nie jest religią starotestamentalną, ponieważ na gruncie biblijnego Izraela wyrosły dwie religie – chrześcijaństwo i judaizm rabiniczny. Podstawowa różnica polega na tym, iż chrześcijanie uznają Jezusa Chrystusa za Mesjasza, a żydzi – nie uznają Syna Bożego za Mesjasza, na którego przyjście wciąż czekają. Co więcej, po zaistnieniu chrześcijaństwa ruch rabinistyczny rozwinął się w opozycji do niego, który to paradoks niesie spore konsekwencje natury teologicznej – obie religie polegają na Starym Testamencie i nie mogą się w równym stopniu bez niego obyć. Zatem trzeba jasno podkreślić, iż dziedzictwo biblijnego Izraela to nie tylko dziedzictwo żydowskie, ale w sporej mierze chrześcijańskie, a bezwarunkowe uzurpowanie przez żydów prawa do starszeństwa religijnego doprowadzi do zupełnego wydziedziczenia chrześcijaństwa z nauk starotestamentalnych, do których dziedzictwa mamy prawo.

Co jest bardziej paradoksalne, to po stronie żydowskiej praktycznie się nie spotykamy z twierdzeniem, iż chrześcijanie są młodszymi braćmi żydów w wierze, ani ze strony zwykłych wyznawców, ani ze strony reprezentatywnych osób wyznających judaizm. Powściągliwość wobec tego zagadnienia wynika z prostego faktu, żydowskie spojrzenie na religię Chrystusa do dziś pozostaje nieprzychylne (czego skutkiem są liczne dewastacje chrześcijańskich klasztorów, cmentarzy i napady na zakonników dokonywane przez ortodoksyjnych żydów w Izraelu). Nie wolno zatem lekceważyć faktu, iż w ujęciu żydowskim nie traktuje się chrześcijan jako młodszych wyznawców wiary w jedynego Boga, ponieważ jeśli tak chętnie powtarzana przez modernistów formuła ma służyć zbliżeniu wyznawców obu religii, to powinna być dobrze zrozumiana, zaakceptowana i upowszechniana przez obie strony.

Izrael jako bastion chrześcijańskiej kultury

Niejednokrotnie spotykałem się z opinią w toku trwającego już ponad 80 lat konfliktu izraelsko – palestyńskiego, iż Izrael jest krzewicielem cywilizacji zachodniej, że moralny obowiązek chrześcijanina to obrona tegoż syjonistycznego, sztucznego państwa, przed fundamentalizmem islamskim reprezentowanym przez Hamas, Hezbollah oraz „organizacje terrorystyczne” o profilu niepodległościowym finansowane przez Teheran. W tym duchu prowadzone były raporty organizacji broniących praw chrześcijan o rzekomych prześladowaniach wyznawców Chrystusa w Palestynie, Syrii, Iraku i Iranie. Problem ten jednak polega na tym, iż o ile 10% Palestyńczyków zamieszkujących swoje ziemie to chrześcijanie, a w Islamskiej Republice Iranu wyznawcy Chrystusa mają zagwarantowaną swobodę wyznania, zrzeszania się w organizacje pozarządowe i stowarzyszenia oraz praktyk religijnych, o tyle w Syrii i Iraku po amerykańskiej interwencji z 2003 roku oraz wydarzeniach „arabskiej wiosny” w Syrii mają miejsce owszem prześladowania chrześcijan. Z tym, że nie dokonują ich ani muzułmanie służący w syryjskich czy irańskich siłach zbrojnych, nie dokonuje ich Hezbollah ani Hamas, które bronią ich na ogarniętych wojną terytoriach, tylko tych makabrycznych zbrodni dokonują terroryści z Państwa Islamskiego (wspierani logistycznie i finansowo przez wywiady USA i Izraela).

To jest kolejny mit, w który naiwnie wierzą moderniści katoliccy i wszelkiej maści judeochrześcijanie. Izrael wbrew wszelkim pozorom nie jest bastionem zachodniej i chrześcijańskiej cywilizacji, tylko czynnikiem właśnie destabilizacji Bliskiego Wschodu, ośrodkiem pogardy wobec chrześcijaństwa, które wraz z islamem uważa za zagrożenia duchowe dla żydów. Ale przejdźmy do niektórych faktów, które pozwolą i ten mit obalić. Kierownik jesziwy i rabin Zachodniego Brzegu Jordanu, BaruchEfrati, określił otwarcie chrześcijaństwo jako religię bałwochwalstwa, która jest pełna hipokryzji, duchowej nieczystości i korupcji, co więcej poparł islamizację Europy, a terrorystów z Państwa Islamskiego uznaje za sojuszników w walce z wrogami Izraela: Żydzi powinni radować się faktem, iż chrześcijańska Europa traci swoją tożsamość, co jest karą za to, co uczynili nam przez setki lat. Nigdy nie wybaczymy chrześcijańskiej Europie wymordowania milionów naszych dzieci, kobiet i starców.

Dalej, skoro syjonistyczne państwo rzeczywiście jest „bastionem cywilizacji europejskiej” przed islamskim barbarzyństwem, to dlaczego na jego ulicach mają miejsce dewastacje chrześcijańskich świątyń, na których wymalowywane są hasła nawołujące do przemocy wobec chrześcijan, zakonnicy są zaczepiani bądź bici, a nawet mają miejsce seanse nienawiści organizowane przez ortodoksyjnych rabinów. Innym natomiast przykładem wskazującym na to, że żydzi nigdy nie będą obrońcami chrześcijańskiej kultury, jest pochodzący z 2007 roku odcinek programu rozrywkowego „Tofee-VeHa-Gorillah” przedstawiającego historię Chrystusa z perspektywy autorów, jak można się spodziewać ukazuje obraźliwe treści mogące razić nasze uczucia religijne. Tam Chrystus jest pogardliwie określany jako Jeszu (a nie Jeszua), oskarżany o przymusowe nawracanie żydów, po czym ma miejsce przybijanie do krzyża małpki Gorilli przez dziennikarkę ubraną w kostium kąpielowy. Szydzenie więc z ukrzyżowania Chrystusa, który w chwili śmierci przyjął na siebie winy całego świata i w jego imieniu prosił swojego Ojca o przebaczenie.

Pismo Święte jako rzekome oparcie religii żydowskiej

Ta teza została postawiona w celu przekłamania prawdziwych źródeł nauczania współczesnej religii żydowskiej, co jest kolejną manipulacją mającą służyć utrwaleniu stereotypu żydów jako starszych braci chrześcijan w wierze. Religia żydowska w przeważającej większości oparta jest nie na Piśmie Świętym, ale na Talmudzie, w których występuje sporo cytatów negatywnie odnoszących się do chrześcijan, szkalujących osoby Jezusa Chrystusa, Matki Boskiej (Matka Jezusów była prostytutką: „Ona, która była potomkinią książąt i gubernatorów, uprawiała nierząd ze stolarzami”) oraz ich istotę przybycia na świat i zawierającą ustępy dotyczące przeznaczenia żydów w ówczesnym świecie i ich traktowania nie-Żydów (czyli plemion arabskich, egipskich, filistyńskich etc.). Tam pojawiają się również wątki rasistowskie – podział na Żydów jako rasę panów i nie-Żydów (gojów), którzy mają bezwarunkowo im służyć, dopuszcza się stosowanie zła, przemocy, oszustwa, a nawet ludobójstwa (Nawet najlepsi z gojów powinni wszyscy być zabici”).

Niestety z powodu bezdennej nieznajomości naszych czasów rozprzestrzenione jest judeochrześcijańskie pojęcie, że Stary Testament jest najwyższą książką judaizmu. Ale tak nie jest. Faryzeusze uczą dla doktryny przykazań rabinów, nie Bożych. Talmudyczny komentarz do Biblii jest ich najwyższym prawem, a nie sama Biblia, on więc potwierdza to, co Jezus powiedział – unieważniają prawa Boga, nie przestrzegają ich. Dla czytelników Talmudu jest to prawda. Żydowski uczony Hyam Maccoby, w „Judaizmie Na Próbę” cytuje rabina Yehiela Bukiewaben Josepha: „Dalej, bez Talmudu, nie moglibyśmy zrozumieć fragmentów w Biblii … Bóg wręczył tę władzę mędrcom i tradycja jest potrzeba, tak jak również Pismo Święte. Mędrcy też wprowadzili swoje dekrety … ktoś, kto nie studiuje Talmudu nie może zrozumieć Pisma Świętego”. Jest mała żydowska sekta, która robi znaczny wysiłek by uniknąć Talmudu i stosować się tylko do Starego Testamentu. To są Karaimi, najbardziej znienawidzona i surowo prześladowana grupa w obrębie judaizmu.Ortodoksyjny judaizm, oparty o zasady rabiniczne i Talmud zatem jest absolutną zdradą nauczania Starego Testamentu.

Judaizm rabiniczny –korzeń chrześcijaństwa, nie bluźnierstwo.

Kłamstwo! Współczesny judaizm oparty na zasadach rabinicznych jest bluźnierstwem, ponieważ odrzuca Jezusa Chrystusa jako Mesjasza i Zbawiciela Świata, natomiast obecnie stał się przez swoją politykę jeszcze bardziej zdeprawowanym niż w czasach prześladowań Chrystusa przez faryzeuszy.Tam gdzie Bóg tam prawda. Prawda o faryzejskim judaizmie, którego dzisiejszy ortodoksyjny judaizm jest bezpośrednim spadkobiercą, była ujawniona przez Jezusa Chrystusa i zapisana w Nowym Testamencie, nauczana przez wczesny Kościół, Ojców Kościoła i wszystkich świętych kanonizowanych przed 1970 rokiem.

Jest także bluźnierstwem ze strony tych Żydów, którzy przyjęli Chrystusa bądź pozostali wierni pierwotnemu nauczaniu judaizmu (judaizm biblijny). Znakomity izraelski uczony, profesor Israel Yuval z Uniwersytetu Hebrajskiego, w swojej książce Two Nations in Your Womb (Dwa narody w łonie twoim) udowodnił, że judaizm, jaki znamy (judaizm rabiniczny), pojawił się w końcu pierwszego wieku po narodzeniu Chrystusa. Powstał on praktycznie w tym samym czasie, co chrześcijaństwo, na ruinach starego biblijnego judaizmu, którego ośrodkiem była Świątynia. Jest to pełna odpowiedź na pojęcie „wiary wypierającej”. Chrześcijaństwo faktycznie wyparło judaizm biblijny (poprzez powrót do jego korzeni) i stało się wiarą milionów. Niemniej jednak, niewielka grupa ludzi sprzeciwiła się jego powstaniu, i zaproponowała alternatywę, judaizm rabiniczny. W oczach jego wyznawców, to judaizm rabiniczny wyparł judaizm biblijny.

Judaizm rabiniczny ma tak samo mało wspólnego z judaizmem biblijnym, jak chrześcijaństwo. Stworzył on swoje własne święte księgi, Misznę i Talmud, tak jak chrześcijaństwo stworzyło Nowy Testament. Prof. Yuval pisał: Judaizm biblijny umarł, i dwie religie twierdzą, że są jego spadkobiercami, chrześcijaństwo i judaizm rabiniczny. Obie mają rację, ponieważ obie one zawierają elementy judaizmu biblijnego. W podobny sposób, narodowy socjalizm i komunizm są spadkobiercami filozofii Hegla.

Tak więc, judaizm, jaki znamy, jest zazdrosną, siostrzaną, lecz nie matczyną, wiarą w stosunku do chrześcijaństwa. Jej wyznawcy nie są ludźmi, którzy pozostają wierni „starej religii”, ponieważ judaizm biblijny z jego ofiarami, Świątynią Jerozolimską, rytualną czystością, dziesięcinami i kapłanami, zniknął dwa tysiące lat temu. Jest to nowa wiara, mająca na celu wyłącznie walkę z chrześcijaństwem.

Warto tu wskazać, że o ile konwersja na judaizm może występować, a nawet jest dopuszczalna przez żydów, o tyle modlitwa o nawrócenie na katolicyzm obecnie traktowane jest jako akt antysemityzmu i propagowania nienawiści na tle narodowościowym. Szczególnym tego znakiem jest modlitwa Ojca Świętego Piusa V, która brzmi tak: Módlmy się za żydów wiarołomnych, aby Bóg i Pan nasz zdarł z nich zasłonę z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego. Módlmy się: Wszechmocny wiekuisty Boże, który od miłosierdzia Twego nawet Żydów wiarołomnych nie odrzucisz: wysłuchaj modły nasze za ten lud zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy światło prawdy, którym jest Chrystus, z ciemności swoich został wybawiony przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.

Mit judeochrześcijaństwa

Temat związany z zagadnieniem judeochrześcijaństwa, które przekształciło się za pośrednictwem głównie amerykańskich i polskich neokonserwatystów w jakąś multidogmatyczną religijnie hybrydę, mającą rzekomo wspólną teologię i antropologiczną matrycę wyznania Chrystusowego. Znakomicie tenże mit obalił profesor Adam Wielomski w tekście „Mit judeochrześcijaństwa”, który został przedrukowany na szereg portali konserwatywnych i nacjonalistycznych, w nim profesor znakomicie zawarł krytykę opartą o teksty żydowskiego filozofa o lewicowych poglądach, Jacoba Taubesa (głównie mowa tu o artykule „Spór między judaizmem a chrześcijaństwem. Próba zmierzenia się z nierozwiązywalną różnicą”, który został opublikowany jako element publikacji „Apokalipsa i polityka. Eseje mesjańskie”).

Taubes swój wywód rozpoczął od konstruktywnej krytyki samej definicji judeochrześcijaństwa, która obecnie funkcjonuje w dyskursie publicznym. Później wskazał trzy podstawowe i nieprzekraczalne elementy, różniące judaizm od chrześcijaństwa:

  • Odrzucenie Jezusa jako Chrystusa przez synagogę żydowską–judaiści rabiniczni uznają Jezusa jedynie za osobę historyczną, która żyła, nauczała uzurpując sobie prawo do miana Mesjasza i została ukrzyżowana. Jezus Chrystus zatem jest uważany za fałszywego mesjasza analogicznie jak na przykład SabbatajCwi, który w XVI wieku żył i próbował kontynuować dzieło poprzedników głoszących koniec Prawa. Nie występuje synteza między zasadą prawa nakazującą mechanicznie wykonywać polecenia rytualne na cześć Pana (żydzi) a zasadą miłości, która z kolei zdaje się na osąd swojego postępowania podług własnego sumienia.
  • Podział Bóstwa na Boga Ojca i Syna Bożego jako rozbicie istoty Boskiej – wg Taubesa judaizm jest bardziej konsekwentną religią monoteistyczną niż chrześcijaństwo, ponieważ nie dopuszcza do wyróżnienia w Bogu dwóch czy trzech Jego Osób nawet wtedy, gdy w tajemniczy sposób tworzą one jedność. Z judaistycznej perspektywy jest to zakamuflowany politeizm, co tłumaczy, dlaczego ortodoksyjny żyd nigdy nie uzna Jezusa za Mesjasza, który byłby Synem Bożym i będzie uważał Go za heretyka konkurującego z żydowskim bogiem Jahwe.
  • Chrześcijaństwo jako heretycka religia – dla judaistów rabinicznych jest to herezja, która powstała z chwilą ogłoszenia się mianem Mesjasza przez pewnego Żyda (czyli Chrystusa) i wiary w jego nauki przez grupkę jego uczniów i tłumy pogan. O ile wg Taubesa chrześcijanie uznają, iż wiara stanowi dopełnienie judaizmu i Prawa kończąc jego sens historyczny, o tyle żydzi uważają, że połowa świata dopuściła się herezji przyjmując religię Chrystusa. Niezrozumiałe dla żydów jest także liczenie czasu opartego o formuły „przed” i „po” narodzeniu Chrystusa, ponieważ z punktu widzenia uczonego w 33 roku n.e. nie wydarzyło się nic szczególnego na Wzgórzu Czaszki, nic co dzieli historię na „przed” i „po”. Co ważne, Taubes nie domaga się ku naszemu szczęściu skreślenia tychże elementów z Wielkiego Piątku, a nawet przeciwnie – jest zwolennikiem separatyzmu religijnego opartego na utrzymywaniu dotychczas panującego przed Soborum Vaticanum II status quo i wykształcaniu obu stron w świadomości źródeł pochodzenia religii chrześcijańskiej i żydowskiej zamiast ich wymazywania w imię fałszywego dialogu.

Z polskiej strony z mitami dotyczące judeochrześcijaństwa w miarę swoich możliwości intelektualnych rozprawiają się też szczególnie filozofowie i myśliciele polityczni, spośród których wybijają się profesor Bogusław Wolniewicz, profesor Jacek Bartyzel i reżyser Grzegorz Braun. Wolniewicz w swoich tekstach neguje istnienie czegoś takiego jak judeochrześcijaństwo z pozycji filozoficznych i teologicznych, wskazuje iż judaizm i chrześcijaństwo oddzielnie, a nie wspólnie interpretują Stary Testament, a na których bazie wyrosły religie, tradycje i cywilizacje – żydowska oparta na Talmudzie, chrześcijańska – Ewangelii oraz muzułmańska – Koranie. Dalej, przedstawia odrębność religii żydowskiej i chrześcijańskiej, które nigdy nie były razem, tylko egzystowały obok siebie osobno i niezależnie jedna od drugiej – nie jakby w hermetycznej izolacji. Ponadto rzekome judeochrześcijaństwo doprowadza do sytuacji, w której chrześcijaństwo ulega judaizacji, ale żydzi już Chrystusa nie przyjmują. Ponadto skonkludował, iż do czasów Rewolucji Francuskiej talmudyzm nie wywierał żadnego ogólnego wpływu na cywilizację łacińską, a Żydzi się asymilowali i poczuwali do przynależności do kształtujących się na nowoczesną modłę narodów europejskich, natomiast od połowy XX wieku obłędne religie multikulturalizmu i poprawności politycznej usiłują rozmyć nasze duchowe dziedzictwo poprzez forsowanie świętowania żydowskich świąt Chanuki i Parim, ponieważ celem takiej promocji jest zasianie ziarna niepewności naszego pochodzenia duchowego. Wtedy łatwiej jest naszą duchowość zniszczyć, a „judeochrześcijaństwo” jest tylko znakiem na sztandarze filozofii nihilizmu, ateizmu i liberalizmu.

Grzegorz Braun z kolei porusza kwestie dotyczące prowadzenia przez międzynarodowe żydostwo polityki historycznej opartej na zakłamaniu i idealizowaniu Żydów, a stosunki polsko – żydowskie na każdym polu nie są równomierne, dodatkowo wskazuje, iż ignorancja na polu historycznym dodaje werwy do szerzenia się judeochrześcijaństwa jako modernistycznej herezji mającej zatopić definitywnie pierwotną Prawdę głoszoną przez Kościół Katolicki. Tak sformowana inteligencja wg Brauna staje się praktycznie bezbronna wobec roszczeń i uroszczeń żydowskich. Reżyser zaproponował odrzucenie judeoidealizmu i przyjęcie judeorealizmu. Polegać ma on na uznaniu faktu, że w historii elity żydowskie zajmowały stanowisko dojmująco obojętne, a częstokroć zdecydowanie wrogie niepodległości Polski – i że w ostatnim ćwierćwieczu nie dokonało się znaczące przewartościowanie postaw. Wręcz przeciwnie, na naszych oczach odbył się gremialny powrót do stalinowskich korzeni – stalinowskich jeśli idzie o stosunek do polskiego patriotyzmu (patrz: „walka z faszyzmem”) – w wykonaniu czołowych postaci i wpływowych organizacji z Gazetą Wyborczą i Gazetą Polską na czele.

Pozostaje więc tylko na koniec zacytować wybitnego polskiego historiozofa, profesora Feliksa Konecznego, który w jednym ze swoich największych dzieł, „Cywilizacji Żydowskiej” znakomicie zakwestionował możliwość jakiejkolwiek syntezy katolicyzmu rzymskiego i judaizmu rabinicznego: Jeszcze za czasów Reuchlina wyszła drukiem książka Bergera pt. ‘Cabbalismusjudaico-Christianus’ (Antwerpia, 1530), a w następnym pokoleniu pojawia się już ‘Apologia pro defensioneCabalae’ (Bosson, 1564). Wyrasta nowa gałąź kabały, pragnąca uchodzić za wyższy (ezoteryczny) szczebel chrześcijaństwa, zmierzająca jakoby do syntezy żydostwa z chrześcijaństwem. Niektórzy mogli jeszcze w to wierzyć, alerezultat był ten sam u kabalistów dobrej woli, czy złej: podważanie chrześcijaństwa od wewnątrz. Kierunek ten przechodził przez rozmaite fazy, a zawsze oparte na judaizmie. Tu można także przytoczyć słowa Konecznego z następnych stron: Musimy zdać sobie sprawę, że największe niebezpieczeństwo zażydzenia kryje się w ‘ideale’ rzekomej syntezy religijnej. Synteza taka, to absurd, urojenie: wszelkie zaś prace około tego urojenia wyjść muszą na niekorzyść katolicyzmu i cywilizacji łacińskiej, a na korzyść cywilizacji żydowskiej.

Podsumowanie

Ten tekst nie miał na celu indywidualnego atakowania jakiejkolwiek osoby, tylko obnażenie kłamstwa, jakie do dziś pokutuje od długiego czasu w debacie teologicznej na linii Kościół Katolicki – Izrael. Żydzi jako wyznawcy rabinicznego (lub talmudycznego) judaizmu odrzucili Mesjasza, jakim jest Jezus Chrystus i przez to sami siebie skazali na potępienie. Pozostaje zatem modlić się o dar nawrócenia dla Żydów, ponieważ to może być dla nich ostatnia szansa na przyjęcie Chrystusa i dopuszczenie do zbawienia ciała i duszy po zakończeniu ziemskiego żywota. Dzisiaj pod wpływem rozmaitych czynników zewnętrznych i zewnętrznych judaizm został dopuszczony do dialogu z Kościołem, a nawet zalegitymizowany, co w każdym szczerze wierzącym powinno wzbudzić odruch obronny, ponieważ wbrew temu, co chcieliby różni judeochrześcijanie pokroju Tomasza Terlikowskiego czy amerykańskich teleewangelistówżydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze. Bliżsi poznania pełnej tajemnicy Zbawienia są zatem nie talmudyczni judaiści pełni nienawiści do Krzyża, ale ci Żydzi, którzy przyjęli Chrystusa.

Wybrane źródła:

  • prof. W. Chrostowski, Refleksje po Dniu Judaizmu, „Nasz Dziennik”, nr 22, 2014.
  • Koneczny, Cywilizacja Żydowska, Londyn 1974.
  • J. Pranajtis, The Talmud Unmasked (The Secret Rabbinical Teachings Concerning Christians), Petersburg, 1892.
  • Szamir, Opowieści z Canterbury, „The Writings of IsraelShamir. ChampioningDemocracy for Israel&Palestine”, tłum. R. Łukasiak, b.r.w.
  • Irena Świerdzewska, Obecni żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze (wywiad z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim), „Idziemy”, nr 43, 2009.
  • Wolniewicz, Fikcja judeochrześcijaństwa, „Głos Polski”, nr 6, 2012.
  • Yuval, Two Nations in YourWomb, Jerusalem, 2008.
  • http://www.konserwatyzm.pl/artykul/10673/mit-judeochrzescijanstwa – A. Wielomski, Mit judeochrześcijaństwa, „Konserwatyzm.pl. Portal myśli konserwatywnej”, 18 sierpnia 2013 [dostęp: 18 sierpnia 2013].
  • http://prawy.pl/2865-napominajmy-starszych-braci-w-wierze– M. Kałek, Napominajmy starszych braci w wierze, „Prawy.pl”, 8 kwietnia 2013 [dostęp: 8 kwietnia 2013].

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.