Marcin Madej: „Jesteś tym, co jesz”. Komentarz do listu św. Jakuba Apostoła

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą.

Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i policzono mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. Podobnie też nierządnica Rachab, która przyjęła wysłanników i inną drogą odprawiła ich, czy nie dostąpiła usprawiedliwienia na podstawie swoich uczynków? Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.

Jakub Mniejszy – Mówi jak Jest. Kto jeszcze nie czytał Listu św. Jakuba, ma poważne zaległości do nadrobienia. Pomijam jego zwartą i przystępną formę – jest jednocześnie łatwy w lekturze i zrozumieniu a także obfitujący w rozmaite kunsztowne zabiegi retoryczne i stylistyczne. Przede wszystkim można go uznać za „Dodatek do Ewangelii” z dopiskiem „dla opornych”. A oporne umysły to zazwyczaj nie ludzie prości, ale „nader rozwinięci”…

Z powyższego fragmentu Jakubowego listu wypływa przesłanie do każdego z nas, którzy uważamy się za wierzących. Mówiąc językiem młodzieżowym, który de facto ze wszech miar mi przysługuje, Jakub Mniejszy pisze: Keep calm and do good deeds! Muzykom i sportowcom powiedzieć można Keep calm and go practice! – najlepiej z Ćwiczeniami duchowymi Ignacego Loyoli. Pierwsza kwestia jaką porusza Apostoł to p o ż y t e c z n o ś ć chrześcijanina:

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić?

Czcigodny doktor Marcin Luter, augustianin zza zachodniej granicy spieszy z odpowiedzią:

Sola Fide – Samą wiarą jesteśmy zbawieni, tylko wiara jest warunkiem Zbawienia!

Dla wzmocnienia autorytetu wybitny Niemiec dodaje:

Św. Augustyn czy św. Ambroży nie mogą się ze mną równać” ( Erlangen, t. 61, s. 422). 31.

oraz:

To, czego nauczam i co piszę, pozostaje prawdą, nawet gdyby cały świat miał z tego powodu rozpaść się na kawałki” ( Weimar, t. 18, s. 401).

Po mało wyczerpującej wypowiedzi z pomocą Lutrowi spieszy jego następca, pewien pastor z Gdańska głosząc współcześnie na łamach strony internetowej:

Błąd Kościoła Rzymskokatolickiego polega na zaprzeczeniu zasadzie Sola Fide i nadaniu dobrym uczynkom roli instrumentu zbawienia. To stawia człowieka w roli partnera Boga w zbawieniu i uzależnia je od ludzkich zasług.

Oto przykładowe fragmenty Kanonów Trydenckich:

Kanon 26. „Jeśli ktoś twierdzi, że sprawiedliwi nie powinni za dobre uczynki, które dokonali w Bogu, oczekiwać i spodziewać się wiecznej odpłaty od Boga dzięki jego miłosierdziu i zasługom Jezusa Chrystusa, jeśli wytrwali aż do końca dobrze czyniąc i zachowując Boże przykazania — niech będzie przeklęty.”

Kanon 32. „Jeśli ktoś twierdzi, że dobre uczynki człowieka usprawiedliwionego są w tym znaczeniu darami Boga, że nie są one dobrymi zasługami usprawiedliwionego, albo że sam usprawiedliwiony dobrymi uczynkami, które spełnia z pomocą łaski Boga i przez zasługi Jezusa Chrystusa, którego jest żywym członkiem, nie zasługuje prawdziwie na wzrost łaski, życie wieczne i na rzeczywiste osiągnięcie życia wiecznego, jeśli umrze w łasce, a także nie zasługuje na powiększenie chwały — niech będzie przeklęty.”

Powyższe oficjalne wypowiedzi Kościoła Rzymskokatolickiego wskazują, że postrzega on dobre uczynki jako „zasługi” usprawiedliwionego człowieka. Zbawienie jest więc w tym ujęciu zapłatą (a nie darem) otrzymywaną przez tych, którzy wiodąc „dobre życie” zasłużyli na nie.

Protestanci wyznają, że zbawienie jest darem, który przyjmujemy przez samą wiarę. Sami z siebie jesteśmy słabi, ułomni i grzeszni. Zbawienie od początku do końca jest dziełem Bożej łaski. Włącznie z naszą wiarą, której autorem jest Bóg.

Jakże wielką radość sprawił mi ów gdański pastor cytując Sobór Trydencki. W czasie pisania tego komentarza miałem zrobić to sam, a przy okazji natknąłem się na wypowiedź tego człowieka i muszę przyznać, że po jej lekturze naszła mnie intrygująca myśl. To ciekawe, że w czasach, gdy wszyscy mówimy o ekumenizmie, łapiemy się za ręce i wspólnie odmawiamy Ojcze nasz, modlimy się w czasie wspólnych liturgii i czasem nawet udajemy, że nie ma między nami różnic (w rzeczywistości to relatywizacja prawdy…), w Kościele opowiadamy superlatywy o mordercy, rozpustniku i heretyku Lutrze, zachwycamy się ideą Reformacji, czyli deformacji chrześcijaństwa, jako katolicy nie mamy potrzeby przypominać o naszych dogmatach, o doktrynie naszej wiary, a za nietakt uważa się herezje i błędy protestantyzmu nazywać błędami, w czasie gdy Ecclesia sama zdaje się tracić swój przydomek militans, pastor ewangelicki pisze o… błędach Kościoła Rzymskokatolickiego. Nikt nie przejawia oburzenia. W końcu to jego wiara, jego przekonania! Tymczasem brzmi cytowane przez niego dwukrotne ANATHEMA SIT, kończące każdy z kanonów kontrreformacyjnego Soboru. Cytat dotyczący uczynków stanowi świetny komentarz do omawianego fragmentu Listu św. Jakuba Apostoła:

Jeśli ktoś twierdzi, że sprawiedliwi nie powinni za dobre uczynki, które dokonali w Bogu, oczekiwać i spodziewać się wiecznej odpłaty od Boga dzięki jego miłosierdziu i zasługom Jezusa Chrystusa, jeśli wytrwali aż do końca dobrze czyniąc i zachowując Boże przykazania — niech będzie przeklęty.

Jeśli ktoś twierdzi, że dobre uczynki człowieka usprawiedliwionego są w tym znaczeniu darami Boga, że nie są one dobrymi zasługami usprawiedliwionego, albo że sam usprawiedliwiony dobrymi uczynkami, które spełnia z pomocą łaski Boga i przez zasługi Jezusa Chrystusa, którego jest żywym członkiem, nie zasługuje prawdziwie na wzrost łaski, życie wieczne i na rzeczywiste osiągnięcie życia wiecznego, jeśli umrze w łasce, a także nie zasługuje na powiększenie chwały — niech będzie przeklęty.

Protestanci wyznają, że człowiek jest tak grzeszny i nieporadny, że nie jest w stanie nic zmienić swoimi dobrymi uczynkami. Jedynie łaska Boża i zasługi Chrystusa dają Zbawienie. Sobór zaś słusznie wskazuje, że że sprawiedliwi powinni za dobre uczynki, które dokonali w Bogu, oczekiwać i spodziewać się wiecznej odpłaty od Boga dzięki jego miłosierdziu i zasługom Jezusa Chrystusa, jeśli wytrwali aż do końca dobrze czyniąc i zachowując Boże przykazania.

Drugi z powyższych kanonów Trydentu, na którym opiera się między innymi kult świętych w katolicyzmie zdaje się zawierać ukryte pytanie retoryczne: Dlaczego odbierać zasługi usprawiedliwionemu, uznawać go za niegodnego wzrostu łaski, rzeczywistego osiągnięcia życia wiecznego, jeżeli umrze w łasce, a także zasłużonemu powiększenia chwały?

Teza protestancka godzi w Sprawiedliwość Bożą – de facto zaprzecza Jej. Temu, co wyznajemy w drugiej Prawdzie Wiary – Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Czy w dobie poprawności nie tylko politycznej, lecz także teologicznej możemy jeszcze poza introwertycznym wyznawaniem swojej doktryny mówić głośno o błędach, herezjach, herezjarchach, schizmach i schizmatykach? W obliczu ostatnich kontrowersji dotyczących rozwodników żyjących w nowych związkach i ich relacji z VI Przykazaniem obawiam się, że już niedługo nie będzie wypadało cudzołóstwa nazwać grzechem, a cudzołożnikom trzeba będzie wynaleźć jakieś odpowiednio eufemistyczne określenie. Z czasem historycy zrezygnują z terminu zbrodniarz – Stalina znów określimy w książkach jako Przyjaciela Ludzkości. Z niemieckimi zbrodniami już się udało. Niemiec szybko zmienił się w nazistę bądź hitlerowca… Tylko czemu winny ten biedny Hitler, taki ciekawy ideolog i akwarelista, skąd jego nazwisko w hitlerowcu…? Nie… tak też nie wypada…

Apostoł Jakub przypomina o pożyteczności – wiara bez uczynków nie przynosi żadnego pożytku. Pisze do braci w wierze i podaje kilka obrazowych przykładów:

Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda?

Wszyscy wiemy, że nie ma pożytku z tych, co mówią wszystkim dookoła o dobroczynności, szlachetnych czynach i pobożności, a ich życie nie potwierdza żadnego z ich słów.

Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę na podstawie moich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą.

Bardzo ciekawy przykład – wiary nie da się zobaczyć, nie można zachwycić się nią u kogoś, jeżeli nie pociąga za sobą uczynków. Uczynki są materializacją wiary. To dzięki dobrym uczynkom świecimy jak lampy w ciemnościach świata i dajemy świadectwo Chrystusowi. Jeśli powiemy, że wierzymy i na tym kończy się cała nasza „duchowość”, to naszym wzorem mogą być duchy piekielne, które też wierzą i drżą.

Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i policzono mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. Podobnie też nierządnica Rachab, która przyjęła wysłanników i inną drogą odprawiła ich, czy nie dostąpiła usprawiedliwienia na podstawie swoich uczynków? Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.

Dalej Apostoł podaje dwie sytuacje ze Starego Testamentu – okoliczności złożenia ofiary z Izaaka przez Abrahama oraz historię nierządnicy Rachab. Bardzo słusznie zauważa, że oboje zostali usprawiedliwieni, docenieni i wręcz wywyższeni przez Boga za swoje uczynki. Abraham nie zawahał się zabić swojego jedynego syna na rozkaz Boga, a Rachab udzieliła wysłannikom Jozuego pomocy i przesądziła o zwycięstwie Izraela. Postąpili dobrze i Bóg ich nagrodził – dla nas to zrozumiałe. Znamy bowiem drugą Prawdę Wiary, czytamy też Pismo Święte, gdzie Autor Natchniony wyjaśnia na przykładzie historii starotestamentalnych, jak mamy postępować, aby osiągnąć cel, do którego doszli ci, którzy byli ich bohaterami. Abraham to ten, o którym powinniśmy myśleć patrząc na pełne gwiazd niebo. Rachab możemy skojarzyć z bohaterskimi Polakami ratującymi życie Żydów w czasie niemieckiej okupacji. Czytajmy Stary Testament, poznajmy zachwycające, niezliczone historie, które łączą się w szersze wątki by w końcu utworzyć potężną rzekę historii Odkupienia.

Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna?

Święty Jakub nie bawi się w eufemizmy. Podaje kolejne przykłady, aby wyjaśnić konieczność uczynków jako gwarantujących zasługi w Niebie. Jeśli to nie dociera, wcale nie zastanawia się nad psychologicznie najlepszym podejściem do sprawy, nie stosuje pięknych metafor i porównań. Zamiast tego wstrząs – nazywa czytelnika nierozumnym! (Co za niepedagogiczna postawa! I kto to mówi, Apostoł, na katedrze nauczycielskiej!)Zaraz potem zamieszcza jeszcze prostszy, bo osobowy przykład:

Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym?

Protestant musiałby tu konsekwentnie stwierdzić, że to Łaska Boża działała w Abrahamie, a on jedynie był jej odbiorcą… Jakąż w takim wypadku wartość ma próba, której poddaje go Bóg…?

Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i policzono mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary.

Zostawmy ten temat, który wydaje się być już rozwiązany… Potrzeba jednak świadomych katolików, którzy zapytani o to, co do Kościoła wniósł Luter, nie zaczną opowiadać bajek o wujku Marcinie z Wittenbergi, który chciał nawrócić papieża… Czas na gorzką prawdę…

Rozpustnik, morderca, pisarz na usługach zamożnych książąt niemieckich i heretyk… Skąd zachwyt nad „dziełem”, którego dokonał – schizmą, zepsuciem i wielką raną na ciele Kościoła? Popatrzmy na Abrahama, który stał się przyjacielem Boga. Jak nim zostać? Droga znów wiedzie przez pokorę. Służąc uniżenie Bogu i poddając się całkowicie Jego woli możemy osiągnąć przedziwny stan mistyczny, nazywany przyjaźnią z samym Bogiem…

Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty…

Niech to wezwanie kieruje nasze myśli, pragnienia i dążenia. Za przykład niech służą nam Przyjaciele Boga, święci. Nie szukajmy w śmietniku Lutra, Kalwina, Husa czy Ariusza pokarmu dla duszy. Oczywiście, to jasne, że znajdziemy tam coś, czym się nasycimy, strzępki duchowości chrześcijańskiej. Pamiętajmy jednak o starym przysłowiu:

Jesteś tym, co jesz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.