„Inspirować wszystko co powoduje strach i nienawiść naszych przeciwników”- wywiad z Ritchie, szefem holenderskiego Zwart Front

Czołem! Zanim przejdziemy do dalszej części naszego wywiadu, powiedz nam trochę o sobie. Jak się nazywasz? Jak, dlaczego i w jakich okolicznościach zostałeś nacjonalistą?

Jestem Ritchie, mam 25 lat, pochodzę z miasta Nijmegen w Holandii. Stałem się nacjonalistą już bardzo wcześnie, myślę, że jakieś te 12 lat temu, kiedy miałem 13 lat. Wartości związane z nacjonalizmem przemawiały do mnie bardzo już od samego początku, były one dla mnie zupełnie normalne i naturalne. Niestety, większość społeczeństwa nie wydawała się nimi prawdziwie zainteresowana. Dlatego stałem się aktywnym nacjonalistą.

Jaka jest historia Zwart Front? W jaki sposób i w jakich okolicznościach powstała Wasza organizacja? Ilu członków liczy obecnie Zwart Front? Gdzie działają oddziały Waszej organizacji?

Nasza organizacja powstała w 2011 roku, jednak tak naprawdę aktywna publicznie stała się dopiero roku w 2012. Jego korzenie sięgają głębiej do okresu międzywojennego. Zwart Front nie jest dzisiaj jakiś ogromny. Posiadamy duży, centralny odział w Nijmegen z pojedynczymi sympatykami rozsianymi po całym kraju. Dlaczego stworzyliśmy Zwart Front? Od dłuższego czasu, ruch nacjonalistyczny w Holandii umierał, a jego „stara gwardia” przeszła na emeryturę i zaczęła prowadzić normalne, ustatkowane życie. Tak więc mieliśmy gotową naprawdę szeroką niszę, którą pragnęliśmy zapełnić, tworząc nowoczesny i prawdziwe rewolucyjny ruch polityczny na miarę XXI wieku.

Co powiesz o Waszej ideologii? Jakbyś ją opisał? Którzy z „ojców chrzestnych” nacjonalizmu najbardziej Was inspirują i dlaczego?

Zwart Front jest organizacją faszystowską. Staramy się być tak bardzo bezkompromisową i nonkonformistyczną organizacją, jak to tylko jest możliwe w zastanej przez nas rzeczywistości. Jaki jest nasz pomysł? Na kulturowy terror Systemu odpowiadać kulturowym terrorem. Inspirować wszystko co spowoduje strach i nienawiść naszych przeciwników i pozostawać przy tym w zgodzie z samymi sobą, z naszymi zasadami i z tym w co wierzymy. Co przez to rozumiem? Głównie to, że reprezentujemy sobą jakąś swoją tradycje faszystowską, z własną historią, która zabrania na przykład nam sympatyzowania ze spuścizną III Rzeszy. To już nawet nie o to chodzi, że byłoby to w sprzeczności z naszą ideologią, ale o to że mamy swoją własną historię, symbole i tradycje, które są autentycznie holenderskie i reprezentują one sobą lepiej to, za czym powinni podążać sami Holendrzy. To bardzo istotne dla nas. Od czasów II Wojny Światowej, siły „skrajnej prawicy” w Holandii w swoich działaniach i postulatach działały w sposób czysto rekonstrukcyjny, ślepo kopiując niemiecki sposób myślenia. To spowodowało odejście sporej ilości Holendrów od nacjonalistycznego myślenia. Trudno się im dziwić, skoro przez takich ludzi „nacjonalizm” był tożsamy ze współpracą z ludźmi, którzy pragnęli rozmontować wszystko co było dla nas drogie i wcielić to do Niemiec lub jakiegoś wydumanego, wielkiego Imperium Niemieckiego.

Z tego powodu także, myśliciele i postacie na których się wzorujemy, to głównie Holendrzy lub ludzie, co do których charakteru i życiorysu, żaden holenderski nacjonalista nie będzie miał wątpliwości opartych na zagadnieniach narodowych. Oczywiście, prywatnie korzystamy także z dobytku intelektualnego zagranicznych postaci, jednak jako organizacja, mamy swoje zasady i obowiązki, których musimy się trzymać i je wypełniać. Postacie na których dorobku, opieramy swoje działanie, są raczej nieznane w innych krajach europejskich. Z najważniejszą, uważamy Arnolda Meijera, założyciela „Zwart Front” z okresu międzywojennego, z którego spuścizny czerpaliśmy inspiracje. Kolejną ważną dla nas personą będzie Wouter Lutkie, katolicki ksiądz, który był bardzo blisko samego Mussoliniego i pracował jako „mediator” próbując pogodzić ze sobą różne grupy o charakterze narodowym i zachęcić je do wspólnego działania w imię wyższych celów. Kolejną osobą, o której warto wspomnieć w tym momencie, to Jovris van Severen, założyciel i lider organizacji o nazwie Verdinaso, która działała głównie na terenie Belgii. To on jako pierwszy, wyszedł z teorią Wielkiej Holandii, która zakładała, że ta część Belgii, którą zamieszkują ludzie mówiący po holendersku powinna być włączona do Holandii. Potem objął on nowy kurs, w którym postulował stworzenie Konfederacji Niższych Krajów, która miałaby obejmować swoimi granicami Walonię i Luksemburg. W czasie wojny aresztowano go za rzekomą współpracę z Niemcami, przetransportowano go do Francji, gdzie został rozstrzelany.

Co możesz nam powiedzieć o Waszym aktywizmie? Jak on wygląda? Jakiego rodzaju akcje najczęściej organizujecie jako Zwart Front?

Obecnie w swoim aktywizmie, skupiamy się głównie na zaawansowanych projektach ideologicznych. Kiedy zostaną one zakończone, zaprezentujemy je międzynarodowej, nacjonalistycznej opinii publicznej. W międzyczasie, najwięcej czasu zajmuje nam wspieranie akcji lub demonstracji organizowanych przez inne organizacje. Zależy nam na wzmacnianiu więzi pomiędzy krajowymi organizacjami nacjonalistycznymi, co nam wszystkim powinno wyjść na dobre. Rozmawiamy i dyskutujemy z różnymi grupami, także z tymi które reprezentują sobą tradycje „Nowej Prawicy”, pomimo dzielących nas ideologicznych różnić. Dlaczego przyjmujemy przy tym tak szeroki model? Jest nas tak niewielu w tym pokoju, że nie możemy pozwolić sobie dodatkowo na walkę miedzy sobą, skoro są rzeczy, w których możemy się zgodzić i razem ze sobą współdziałać. To model naszej współpracy, jeśli chodzi o działalność w samej Holandii, wspierać akcje co do których się zgadzamy i ignorować, nie sabotować akcji, których nie wspieramy.

Jakie jest Wasze zdanie na temat nowoczesnych form prowadzenia nacjonalistycznej propagandy (mam tu na myśli rzeczy takie jak kontrkultura, muzyka, grafiki itd.)

Wydaje mi się, że w ogóle żyjemy teraz w bardzo ciekawych czasach, kiedy to nacjonalistyczne ruchy z całej Europy, wchodzą na nieznane im dotąd pola, eksperymentując z nowymi technologiami i technikami. Pierwszy przykład jaki przychodzi mi tutaj w tym miejscu do głowy to Casa Pound, ze swoim mocnym umocowaniem na polu kontrkultury, czy National Action, które to pomimo swojego nostalgicznego podejścia do narodowego socjalizmu, obiema nogami stoi mocno w teraźniejszości. Te dwa ruchy jedną rzecz robią bardzo dobrze, która jest tu kluczowa. Nie kopiują w swoich działaniach ślepo przeszłości, lecz starają się pozyskać Ducha, który krył się za tymi treściami kiedyś i wyeksportować oraz przystosować go do czasów dzisiejszych. Ruchy te są w sposób wyraźny rozpoznawane i traktowane jako nowoczesne i „na czasie” ciesząc się jednocześnie przy tym zaufaniem ze strony samych nacjonalistów. Wydaje mi się jednak, że Holandia pod tym względem w znaczący sposób odstaje od innych. Nie wielu jest u nas ludzi, którzy posiadają umiejętności graficzne czy filmowe i wykorzystują je w naszej działalności. Nadal używamy często metod z końca wieków, które wtedy choć odkrywcze, dziś wyglądają na starożytne i zupełnie archaiczne.

Kogo Zwaart Front uważa za głównego i najbardziej niebezpiecznego wroga swojej Ojczyzny i w szerszym rozumieniu całej Europy? Komuniści? Stany Zjednoczone? Unia Europejska? Może ktoś inny?

Naszym głównym celem jest zniszczyć plutokracje, przez którą rozumiemy rządy transgranicznego kapitału i panowanie marksizmu kulturowego, który to uznajemy za duchowego raka, który powoli nas coraz bardziej pogrąża i zabija. Chcemy ponad ruinami świata zbudować to co dziś jest pomijane i odbudować to co zostało kiedyś zniszczone.

Jakie jest Wasze podejście w stosunku do systemu kapitalistycznego? Zwart Front jest ruchem antykapitalistycznym? Jeśli tak, to rozwiń tą kwestie.

Nie sprzeciwiamy się jako tako systemowi kapitalistycznemu, pod warunkiem, że nie wywołuje on podziałów w społeczeństwie lub nie ma charakteru opresyjnego w stosunku do narodowego interesu lub naszych pracowników (lub jakiejkolwiek innej grupy społecznej). Jesteśmy przeciwko rządom korporacji, które inwestują swoje aktywa finansowe w funkcjonowanie partii politycznych i w lobbing, kupując w sobie w ten sposób faktyczne rządzenie krajem. Sprzeciwiamy się międzynarodowemu, transgranicznemu kapitalizmowi, który zamienia tożsamą nam kulturę w bezrozumny konsumpcyjny śmietnik. Naszym ideałem w temacie gospodarki był by system syntetyczny, korporacyjny lub syndykalistyczny, w zależności od sytuacji, miałby być on alternatywą gwarantującą wszystkim klasom społecznym równe szanse i równy dostęp do władzy.

Jakie jest Wasze zdanie na temat Partij voor de Vrijheid? Czy nacjonaliści w Holandii współpracują z partiami politycznymi takimi jak ta? Co sądzicie na temat współpracy z oficjalnymi politykami?

Występujemy całkowicie przeciwko PVV. Członkowie tej partii są z założenia syjonistami i populistami, którzy mówią i deklarują publicznie jedno, a robią zupełnie co innego. Pokazują swoim działaniem, atrakcyjny społecznie obraz, jednak gdy przychodzi co do czego, do podjęcia decyzji, głosują zupełnie inaczej niż deklarują. Obecnie są oni mimo wszystko największą i najbardziej popularną partią w Holandii. Jednak my nacjonaliści mamy w tym temacie wiele do wygrania, ponieważ w jej szeregach jest wielu ludzi, którzy nie mają poważnych szans na rozwój w ramach partii, ponieważ jest ona mocno sztywną i zamknięta strukturą. Geert Wilders, dużo mówi publicznie o wolności i demokracji, ale swoją partie prowadzi w sposób wodzowski i jest on jej jedynym liderem, który nie znosi żadnego sprzeciwu. Ponadto są dość poważne przypuszczenia, że Wilders posiada ścisłe powiązania z Mossadem. Często jest wzywany do ambasady Izraela, która co bardzo symboliczne mieści się na przeciwko holenderskiego Parlamentu. Nasze służby i media, próbowały wiele razy dowiedzieć się tego co on tam robi, ale wszystko to jest bardzo skomplikowane i niejasne. Uważamy partie polityczne za element opresyjnego systemu i nie współpracujemy z nimi, ponieważ byłoby to z naszej strony hipokryzją.

My jedyne co, to staramy się współpracować z grupami o profilu Nowej Prawicy, ponieważ wydają się one mieć w swoich szeregach ludzi bardziej radykalnych i mających potencjał stania się w przyszłości prawdziwymi nacjonalistami. Są wśród nich też ludzie, którzy szczerze pracują dla Narodu, a ich praca wynika z dobrych motywów, ale po prostu mają inne poglądy ideologiczne. Łatwiej jest manifestować i walczyć na ulicach, gdy nie walczy się między sobą.

Jaka jest sytuacja ruchu nacjonalistycznego w Holandii? Jakbyś ją opisał? Co możesz powiedzieć na temat policyjnych lub politycznych represji w naszym kraju?

Nasza sytuacja w Holandii jest bardzo kiepska. W kraju działają dziesiątki różnych, bardzo rozdrobnionych i skłóconych ze sobą grup, z czego większość pod względem ideowym należy do nurtu populistycznych bzdur spod znaku Nowej Prawicy. Grupy te liczą przeważnie od pięciu do dziesięciu aktywistów w najlepszym wypadku i nie chcą pracować ze sobą wzajemnie, z powodu różnic ideologicznych, konfliktów osobistych, czy innych podobnych powodów. Dotychczas dwa razy próbowano powiązać wszystkie te grupy w jedną całość. Za pierwszym razem wzięto pod uwagę zarówno umiarkowane jak i radykalne. Zrzeszenie to było słabe i samo się rozpadło. Drugie, którego jesteśmy obecnie częścią, skupia już tylko radykałów i ma się naprawdę dobrze.
W Holandii, bardzo powszechne jest to, że narodowi socjaliści i inni radykalni nacjonaliści, często dołączają do grup tak zwanej Nowej Prawicy ( które często określają samych siebie, jako jedynych prawdziwych antyfaszystów), tylko po to żeby być bardziej popularnym lub stanowić sobą większą grupę. Uważamy, że takie podejście jest kompletnie do zaakceptowania i jako Zwart Front wierzymy, że ludzie są w stanie osiągnąć wszystko tylko pod warunkiem, że są szczerzy w tym co robią i mówią. Represje w Holandii są raczej stonowane, możesz sobie pozwolić naprawdę na dużo, jeśli System nie uważa Cię za konkretne zagrożenie. Jedyną poważną przeszkodą dla nas, są tak naprawdę te „zakazane symbole”, jak wzniesiona do góry prawa ręka, swastyki, czy niektóre runy, które są zakazane jeśli używa się ich w zabronionym kontekście.

Tylko w niektórych wypadkach, gdy ktoś robi wiele rzeczy, które są zakazane lub niezgodne z prawem, a zwykła policja nie może mu nic zrobić, to ludzie z tajnych służb mu grożą. Jednak w zeszłym roku, słyszałem tylko o dwóch takich przypadkach.

Jakie jest Wasze zdanie na temat nowo wybranego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa? Co o nim, jako holenderscy nacjonaliści, sądzicie? Trump będzie ogromnym szokiem dla światowej geopolityki czy nic się nie zmieni? 

Z początku podchodziliśmy do jego osoby bardzo pozytywnie, widząc w jego wyborze szansę dla Bliskiego Wschodu i możliwość przełamania neokonserwatywnych dogmatów w amerykańskiej polityce zagranicznej. Trump zaostrza kurs wobec Iranu i jest przychylny wobec polityki Izraela, co każe nam uważać, że nasze nadzieje z nim związane, jak zwykle w przypadku każdego demokratycznego kandydata, były nieuzasadnione. Nie obchodzi nas jego wewnętrzna polityka.

Co sądzicie o współpracy pomiędzy europejskimi ruchami nacjonalistycznymi? Z jakimi grupami z Europy macie dobre kontakty?

Skupialiśmy się na tym temacie bardzo mocno w przeszłości, znacznie zaniedbując przy tym swoje działania w kraju. Poskutkowało to tym, że wiele ludzi działających na holenderskiej scenie mówiło, że jesteśmy lepiej znani zagranicą niż wśród swoich własnych rodaków. Oczywiście nadal uważamy, że współpraca pomiędzy europejskimi nacjonalistami jest bardzo ważna ale obecnie znacznie bardziej skupiamy się na rekrutowaniu nowych aktywistów i stawaniu się coraz bardziej popularnym w swoich społecznościach.

W przeszłości wielokrotnie odwiedziliśmy naszych przyjaciół z Casa Pound, natomiast w ostatnie wakacje byliśmy w Madrycie u ludzi z Hogar Social Madrid. Parę lat temu, przeprowadziliśmy także serie wywiadów z przedstawicielami różnych europejskich ruchów nacjonalistycznych, pod hasłem „Waarheen Europa?”, co można przetłumaczyć jako „Którędy do Europy”. Mieliśmy dobre kontakty z włoskim i belgijskim ruchem Zenit, który jednak zakończył swoją działalność. Posiadamy znajomych wśród brytyjskiej National Action, jednak została ona zdelegalizowana w kraju w wyniku wprowadzonego prawa antyterrorystycznego. Utrzymujemy sporo różnorodnych kontaktów z flamandzkimi ruchami narodowymi i mamy wśród nich sporo przyjaciół. Czasem robimy małe akcje solidarnościowe z zagranicznymi nacjonalistami. Ta najbardziej znana, jaka była naszym udziałem, to akcja solidarnościowa z nacjonalistami z Hogar Social Madrid, którą zorganizowaliśmy w momencie, gdy policja wyrzuciła ich z jednego z zajmowanych przez nich squatów. Pojawiliśmy się wtedy w Eindhoven z banerem i nakłanialiśmy ludzi do wsparcia ich starań.

To pewnego rodzaju tradycja na naszym portalu, że ostatnie słowa w rozmowie należą do naszego rozmówcy:

Polskim Towarzyszom, życzę wszystkiego co najlepsze i mam nadzieję że w niedalekiej przyszłości osiągną oni zwycięstwo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.