„Izrael musi zapłacić wysoką cenę”- ostatnia część wywiadu z Samar Radwan

Od Redakcji: W ostatnich dwóch (CZĘŚĆ 1CZĘŚĆ 2) częściach tego wywiadu, Samar Radwan: syryjska dziennikarka i patriotka opowiadała nam o tym jak wyglądał jej kraj przed wojną i  co się z nim stało po wybuchu tak zwanej „rewolucji”. Z jej wypowiedzi wyłania się obraz kraju stabilnego i bogatego, jak ognia unikającego problemów etnicznych i religijnych. Dziś prezentujemy ostatnią, najkrótszą część która składa się dwóch pytań na temat syjonizmu i sprawy palestyńskiej oraz przedstawienia, w którym Samar opisuje to kim jest i jaka jest jej historia. Ze swojej strony obiecujemy, że jeszcze nieraz zobaczycie Samar na naszym portalu. W tym miejscu chcielibyśmy również podziękować naszemu koledze, Markowi Marchlewiczowi bez którego wywiad nie mógłby się odbyć.  Tymczasem zapraszamy do lektury:

******

1. Jestem pewien, że zgodzisz się ze mną, jeśli powiem że jednym z najważniejszych czynników,  destabilizujących obecnie sytuacje na Bliskim Wschodzie jest syjonizm i przestępcze państwo Izrael. Czy mogłabyś powiedzieć nam więcej na temat relacji syryjsko- izraelskich i konfliktów pomiędzy tymi państwami?

Konflikt syryjsko-izraelski wcale nie rozpoczął się z powodu różnic narodowościowych czy religijnych. Rozpoczął się on tylko dlatego, że to Izrael w pewnym momencie postanowił zostać agresorem i napaść na, a później także i zagarnąć terytoria, do których nie miał prawa i które nigdy do niego nie należały. Konflikt między nami rozpoczął się wraz z pierwszym Palestyńczykiem, którego przyjęliśmy, gdy szukali oni schronienia przed wojną. Dalej to się tylko rozwijało. Tak jak w 1948 kiedy Izrael ostatecznie zniszczył państwo palestyńskie, wysiedlił ogromną część jego populacji i zajął część syryjskiej ziemi. Od tego momentu, wielokrotnie siadano z nimi do rozmów, w których Izraelczycy zawsze godzili się na wszystkie warunki pokojowe. Żadnego z nich,  na dłuższą metę nigdy nie dotrzymali: atakując kolejne arabskie państwa i ingerując w ich sprawy wewnętrzne. Z resztą, to co się dzieje teraz w Syrii jest najlepszym przykładem syjonistycznego dążenia do rozpalenia w Syrii konfliktu etnicznego. Terrorystyczne grupy w południowej części kraju utrzymują się już praktycznie tylko dzięki ich wsparciu. Izraelskie intrygi w naszym rejonie doprowadziły do wzrostu siły i radykalizacji terrorystów co przyczyniło się do śmierci setek tysięcy niewinnych cywilów. To właśnie dlatego, Izrael musi zapłacić wysoką cenę, za to co zrobił. Teraz widać to jasno, że konflikt pomiędzy nami wcale się nie skończył: ewoluował jedynie z prostego konfliktu politycznego do walki na śmierć i życie, w której stawką jest przeżycie: albo nasze, albo ich.

Co zwykli Syryjczycy myślą na temat palestyńskiej walki o wolne i niepodległe państwo? Czy ta idea znajduje spore poparcie w syryjskim społeczeństwie?

Jak już wspomniałam:  od momentu kiedy Syria okazała się jedynym państwem arabskim, które przyjęło ponad dwa miliony wydalonych ze swojej ziemi palestyńskich uchodźców, ich sprawa stała się jedną z osi naszego konfliktu z Izraelem. Syria od samego początku przyjęła i stworzyła warunki umożliwiające trening i działalność organizacji należących do palestyńskiego „Oporu”, tak by w przypadku sprzyjającej sytuacji międzynarodowej mogły one powrócić i odebrać z rąk okupanta należny im dom. To wszystko robiliśmy, podczas gdy inne kraje arabskie zupełnie się tym nie przejmowały: nawiązując nowe kontakty, witając i chwaląc Izraelczyków. Czy ktokolwiek z nich w ogóle wyczuł niebezpieczeństwo, które właśnie powoli się do nich zbliżało?

Ogólnie rzecz biorąc kryzys syryjski doprowadził do rozłamu w palestyńskim ruchu niepodległościowym. Ujawniły się organizacje takie jak Hamas, które poprzez swoje widoczne powiązania z Bractwem Muzułmańskim i uzyskanie kilku marnych dolarów od Kataru i Arabii Saudyjskiej zdecydowały się na wystąpienie przeciwko nam i wsparcie terrorystycznych bojówek destabilizujących Syrię. Ale to był jeden taki przypadek, Hamas popełnił błąd, który formalnie postawił go poza palestyńskim Oporem, ponieważ większość grup opowiedziała się za nami i pomogła w odparciu ataków terrorystów eksportowanych z Arabii Saudyjskiej, Kataru, Turcji i Izraela. Jeśli chodzi o drugą część twojego pytania, to syryjskie poparcie dla niepodległego państwa palestyńskiego jest bardzo duże i nie zmieniło się od samego początku. I nie zmieni się nigdy. Syria jest jedynym sposobem na wyzwolenie palestyńskiej ziemi.

*******

Tak naprawdę to nazywam się Samar Radwan. Jednak spodobała mi się zmiana jakiej dokonał Facebook i tak zostałam Sarą. Urodziłam się w Syrii, w Latakii: pięknym, nadmorskim mieście z niezwykłą atmosferą i charakterem. Byłam trzecim dzieckiem spośród pięciu braci. Prowadziliśmy normalne, rodzinne życie. Mój ojciec był zatrudniony jako pracownik w krajowej firmie transportowej. Jego drugim zajęciem było ratowanie ludzi na plaży. Tak więc nic dziwnego, że całe dzieciństwo spędziłam razem z nim, nad brzegiem morza. Do szkoły zaczęłam chodzić w wieku czterech lat. Pamiętam jaka byłam wtedy cicha i nieśmiała. Potem w wieku sześciu lat trafiłam do Szkoły Podstawowej. Do następnej poszłam w wieku lat dwunastu. Rok później, trafiłam do Gimnazjum dla dziewcząt, gdzie znalazłam wiele przyjaciółek i życzliwych mi ludzi. Należałam tam do szkolnej drużyny siatkówki i zespołu sprinterskiego. W wieku lat czternastu, otrzymałam świadectwo i już wtedy zdecydowałam się na studiowanie kierunku pisarskiego, ponieważ nie lubiłam wszystkiego co w jakikolwiek sposób łączyło się z naukami ścisłymi. Kiedy ukończyłam liceum, miałam w ręku dokument umożliwiający mi studiowanie wymarzonego kierunku w dowolnym miejscu w kraju. Jednak wtedy zapragnęłam studiować co innego, a mianowicie prawo. Wtedy kierunek ten nie był otwarty w mojej okolicy, dlatego musiałam się przenieść do Aleppo, gdzie trafiłam w wieku lat osiemnastu. Jednak były to bardzo trudne studia, co zmusiło mnie do przeniesienia się na język arabski na Wydziale Sztuk Pięknych, co było już dla mnie znacznie łatwiejsze. Stało się to w wieku lat 19. Zamieszkałam w miejscowym klasztorze, gdzie poznałam ludzi ze wszystkich zakątków kraju, a także studentów przybywających zza granicy, z państw takich jak Tunezja, czy Sudan. To było jak państwo w państwie. Co tydzień chodziła do Cytadeli w Aleppo, zawsze bardzo bałam się, że spadnę, ale zobaczyć całe miasto z góry- to było niezwykłe.  Studia ukończyłam w wieku lat dwudziestu trzech i pociągiem wróciłam do rodzinnej Latakii. Jednak do Aleppo powracałam jeszcze wiele razy. W 1996 roku pojechałam zobaczyłam Turcje. Wraz z rodziną odwiedziliśmy również Damaszek, gdzie spędziliśmy parę niezwykłych chwil. Byłam w mieście Dei ez-Zor  gdzie widziałam Eufrat. Następnie pojechałam do Daraa, Hama, Homs, Tartus i wielu innych miast, objeżdżając w ten sposób całą swoją Ojczyznę. Moment zwrotny nastąpił, kiedy moja ciocia poślubiła mężczyznę mieszkającego na co dzień w Londynie. Wkrótce po ślubie, zaprosili mnie do siebie w odwiedziny. To było tuż po wojnie w Iraku. Spędziłam parę naprawdę cudownych miesięcy w Londynie robiąc zakupy, jedząc w restauracjach i zwiedzając zabytki. Widziałam London Eye i wiele innych miejsc, lecz wiedziałam, że Londyn nie był miejscem, w którym chciałabym zostać na zawsze. Kiedy wróciłam do Syrii, rozpoczęłam naukę angielskiego w Brytyjskim konsulacie. Potem uczyłam się jeszcze rachunkowości we francuskim Instytucie ICARD, programowania sieci neuronowych w brytyjskim Instytucie Elaph i informatyki w Syryjskim Towarzystwie Komputerowym. Tak, uczyłam się tak dużo, że mógłbyś napisać o tym książkę. Jednak to wszystko miało miejsce przed rokiem 2011. To wtedy zaczęła się ta tak zwana Arabska Wiosna. Syryjskimi ulicami przeszły pierwsze manifestacje. Poczułam wtedy coś, czego nigdy wcześniej nie zaznałam. Nagle skrzyknęliśmy się wraz z przyjaciółmi i założyliśmy stronę na Facebooku, po to by informować ludzi o tym co naprawdę dzieje się w naszym kraju, gdyż zagraniczne media od początku przekazywały fałszywe informacje na temat sytuacji w Syrii. Wypadki szybko zaczęły iść na przód. Sama do dziś pamiętam gdy zamiast krwi użyto keczupu. Wtedy poczuliśmy złość i stanęliśmy w obronie naszego kraju. Syria doceniła moje zaangażowanie. Gdy pod koniec grudnia 2012 roku wróciłam z Libanu i Turcji (chciałam na własne oczy przekonać się jak wygląda tam sytuacja), przyjaciel dostrzegł moje zaangażowanie i zaproponował mi pracę jako dziennikarka. Tak się zaczęła moja przygoda z tym wszystkim.

Powyższe tłumaczenie jest własnością Redakcji portalu 3droga.pl. Przedruk tylko za zgodą Redakcji.

CZĘŚĆ 1CZĘŚĆ 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.