Wywiady
4.4

„Wszyscy byliśmy jedną wielką rodziną o nazwie Syria”- wywiad rzeka z Samar Radwan, syryjską dziennikarką wojenną

Od Redakcji: Dziś przedstawiamy Wam pierwszą część liczącego prawie 10 stron wywiadu „rzeka” z syryjską dziennikarką wojenną Samar Radwan. Materiał ten, był przeprowadzany i montowany przez naszą Redakcje przez spory czas: po ty by w stu procentach oddać sens słów naszej rozmówczyni i przekazać Wam w sporej części unikatowy obraz Syrii. Pierwsza część nosi nazwę: „Syria przed wojną”, w której pytamy o społeczeństwo, władze i politykę przed wybuchem tak zwanej arabskiej wiosny. Zapraszamy do lektury:

*****

W jaki sposób opisałabyś Syrię jako państwo przed wojną? Jak wyglądało Wasze społeczeństwo i jaki był stosunek zwykłych Syryjczyków do rządzącej klasy politycznej?

Syria była silnym państwem zainteresowanym swoim rozwojem i badaniami naukowymi mającymi na celu wdrażać w życie nowe technologie. Większość produktów używanych przez nas na co dzień było wyprodukowane w Syrii, od lekarstw do ubrań po meble a nawet samochody! Przed „rewolucją” syryjskie społeczeństwo było jednym wielkim monolitem składającym się z przyjaznych wobec siebie części. Sąsiedzka pomoc była na porządku dziennym, a odwiedzanie swoich przyjaciół, nawet z najbardziej odległych krańców kraju nie było niczym dziwnym czy niespotykanym. Często wracaliśmy od nich nocą i niczym się nie przejmowaliśmy, bo wiedzieliśmy, że jesteśmy bezpieczni. Wszyscy byliśmy jedną wielką rodziną o nazwie Syria. Ludzie żyli swoim życiem, a rząd nimi rządził i dbał o państwo doglądając swoich obywateli. Od zawsze ufaliśmy naszym liderom, więc sami nie angażowaliśmy się w politykę. Bardziej interesowało nas to z czego tak naprawdę składa się życie: praca, rozrywka, rodzina.

11950958_1728569874038389_1220748661_n

Chciałbym Cię teraz zapytać o co my sami nazywamy „sprawami społecznymi”. Jak wyglądała sprawa bezrobocia, opieki społecznej i generalnie standardu życia obywateli w Syrii? 

Jeśli chodzi o stopień zamożności naszych obywateli to był on bardzo zróżnicowany i różnie się przedstawiał. Z jednej strony mieliśmy bardzo bogatych obywateli (mieszkających głównie na wybrzeżu) czerpiących zyski z handlu i turystyki, z drugiej strony także tych biednych żyjących w gorszych warunkach. Było to utrzymane na tej samej zasadzie jak jest w każdym kraju na ziemi. Ale z drugiej strony, w tym samym czasie Syria była krajem z najmniejszymi kosztami życia. Za sto funtów syryjskich (niecałe 2 zł! Red.), obywatel mógł przynieść do domu pełne śniadanie dla wszystkich i zabrać członków swojej rodziny na przejażdżkę do centrum miasta. Jeśli chodzi o stopę bezrobocia to nie mogę podać konkretnych danych, bo ich po prostu nie znam. Jednak z całą pewnością po tym jak Syria rozpoczęła współpracę z innymi krajami arabskimi z regionu, a także z europejskimi państwami rynek pracy był pojemny, a zarobki znacznie się ustabilizowały. Średnia pensja utrzymywała się na takim poziomie, że mogłeś normalnie wynająć sobie mieszkanie i żyć w spokoju razem z rodziną. Jeśli chodzi natomiast o standard życia, to nie mogliśmy nigdy na niego narzekać. Potwierdzają to zresztą sami turyści, którzy nie raz mówili, że w Syrii wszystko jest wspaniałe, a pomimo dużej ilości turystycznych kurortów i zabytków, ceny są utrzymywane na niskim poziomie. Kto był w Syrii choć raz, będzie w stanie to wszystko co mówię od razu potwierdzić.

Jakie miejsce w życiu zwykłych Syryjczyków zajmowała Partia Baas i jej obecny lider Bashar Al-Assad?

Partia Baas rządzi krajem od czasu tak zwanego Czarnego Września (przewrót wojskowy w 1963 roku red.). Po tym jak funkcjonariusze partii przejęli pełnie realnej władzy w Syrii, stała się ona suwerennym państwem, zapewniającym równość dla każdego jej syna. Nasza gospodarka stała się samowystarczalna, utworzono silny przemysł zbrojeniowy, zapewniono bezpłatną edukację i opiekę zdrowotną dla wszystkich obywateli. Zaczęto nagradzać też najbardziej uzdolnionych Syryjczyków, dla których przygotowuje się wysokie stypendia naukowe i granty. Jednak największym osiągnięciem, znacznie przyćmiewającym pozostałe: było zjednoczenie wszystkich klas społecznych w działaniu dla interesu i korzyści państwa.

11992118_1728569447371765_906042713_n

Przed wojną Syria bez wątpienia była państwem multikulturowym. Żyło u was Wielu przedstawicieli różnych religii takich jak Chrześcijaństwo czy Islam, czy często wrogich wobec siebie grup (zwłaszcza w obrębie samego Islamu) takich jak szyici, sunnici, alawici itd. W jaki sposób syryjskie władze radziły sobie z rozwiązywaniem problemów o podłożu etnicznym i religijnym?

Nie mieliśmy praktycznie żadnych konfliktów etnicznych czy religijnych w naszym państwie w ciągu całej naszej historii nowoczesnej. Niechlubnym wyjątkiem był okres w latach 1979-1982 kiedy to Syria doświadczyła skutków powstania i działalności członków Bractwa Muzułmańskiego. Jednak tak naprawdę, to nawet wtedy religia była tylko i wyłącznie okładką służącą do wytłumaczenia działań mających na celu osłabić nasz kraj. Choć nie mogę tego pamiętać, bo miałam wtedy rok albo dwa, to z opowieści wiem, że terrorystom najbardziej zależało na roznieceniu etnicznych waśni w naszym kraju, tak by jak najbardziej osłabić jego spoistość. Dlatego każdy zabity przez nich człowiek, według nich zabity był w „imię religii”. Gdy przywrócono porządek, ład i harmonia na nowo powróciła do naszego państwa. Nie było żadnych odwetów czy tarć pomiędzy mniejszymi społecznościami. Przestaliśmy zwracać uwagę na wyznanie, dzięki czemu każdy mógł wierzyć w to co chce i spokojnie odprawiać obowiązujące go obrzędy religijne, nie narażając się przy tym na szykany z jakiejkolwiek strony. Sama nadal mam przyjaciół różnych wyznań  i kultur, którzy są nimi do dzisiaj i nie zamierzamy tego zmieniać.

Zastanawiam się co myśleli zwykli ludzie, kiedy to w styczniu 2011 roku miały miejsce pierwsze, „cywilne” demonstracje. Czy już wtedy przewidywali, że te z pozoru niegroźne demonstracje przerodzą się w konflikt zbrojny na masową skale? Jakie były wtedy nastroje ludzi? Co się o tym mówiło na syryjskich ulicach?

Gdy demonstracje po raz pierwszy rozpoczęły się w 2011 roku byliśmy oszołomieni. Nikt z nas się tego nie spodziewał. Na początku myśleliśmy, że to tylko słabe echo wydarzeń z Tunezji, Libii czy Egiptu. Nie chcieliśmy uwierzyć, że rozgrywająca się na naszych oczach historia jest w istocie pierwszym elementem, staranie przygotowanego planu. W rzeczywistości, z początku mieliśmy ogromne problemy by się temu przeciwstawić. Wypadki znacznie przyspieszyły i już wkrótce układanka zaczęła stawać się bardzo podobna do tego co sami widzieliśmy w innych krajach. Sądziliśmy, że wszystko ograniczy się do pokojowych protestów, które nikomu nie przeszkadzały, a wszyscy rewolucjoniści rozejdą się do domów po paru dniach. Jednak oni nie poprzestali na tym. W momencie gdy zaczęto wykorzystywać wszelkie możliwe kanały podżegania i przeinaczania faktów zrozumieliśmy, że chodzi tu co najmniej o zamach stanu i jesteśmy o krok by podzielić los innych państw z regionu. Początkowy okres był trudny i bardzo nieprzyjemny. Mój kraj zamienił się w miejsce pełne masakr, zbrodni, porwań i zamachów. Pierwszym osiągnięciem „pokojowej rewolucji” było zwrócenie się przeciwko swoim własnym ludziom. Wierzyliśmy, że prezydent Assad wraz z Syryjską Armią Arabską nas obroni, lecz nie brakowało nam przy tym obaw i wątpliwości. Mogę powiedzieć co tylko zechcesz, nazwać to rewolucją, ale prawda jest taka, że ich żądania od początku nie były nastawione na reformę kraju, a jedynie na jego zniszczenie. Czy tak ma wyglądać miłość do swojego kraju?

Dalszy ciąg już niedługo!

11994425_1728569834038393_1026054005_n

******

Powyższe tłumaczenie jest własnością Redakcji Portalu 3droga.pl. Przedruk tylko za zgodą Redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.