Trzecia Droga: Imigracja

Nasz kontynent ma długą historię ścierania się z różnego rodzaju zagrożeniami. W VIII wieku poradziliśmy sobie z muzułmanami na półwyspie Iberyjskim i zatrzymaliśmy ich pochód w głąb Europy. Przetrzymaliśmy: najazdy mongolskie, epidemię czarnej śmierci, wojny religijne, rewolucje. Wiele z naszych państw: przeżyło tu swoje wzloty i upadki. Przeżyliśmy obie, bratobójcze wojny światowe; nazizm i komunizm. Byliśmy swoistym centrum świata. Dziś jednak: jesteśmy słabi, nasza siła z dnia na dzień, stale niestety maleje. Powodów takiego zjawiska jest wiele: liberalizm, kapitalizm, dewiacje, sprzedajna i zwyczajnie słaba kasta polityczna. W tym miejscu chciałbym jednak się zająć innego rodzaju zjawiskiem, które łączy w swojej istocie wszystkie powyższe zagrożenia. Mam na myśli: migrację. Kryzys migracyjny rozpoczął się w 2015 roku i niemalże od razu poddał w wątpliwość sprawność europejskich struktur zarządzania i system bezpieczeństwa. Miało to niezwykle istotny skutek- doprowadzając do pewnego rodzaju przewartościowania na europejskiej scenie politycznej, którego skutki możemy doświadczać aż do dzisiaj.

Przypomnijmy odrobinę to jak to wtedy wyglądało: ówczesny rząd Polski chcąc się przypodobać Pani Merkel zgodził się na początek przyjąć 6-7 tysięcy „uchodźców” z Afryki i Bliskiego Wschodu. Spotkało się to z oczywistą reakcją środowiska narodowego, które jasno przeciwko temu zaprotestowano. Oczywiście: nie pierwszy raz w historii naszego aktywizmu, na tym całym zamieszaniu skorzystaliśmy nie my- lecz inna partia, która wplatając ten wątek w swoją kampanię wyborczą objęła władzę w wyborach w roku 2015 roku. Z jednej strony: trudno się ludziom dziwić, wszak łatwo manipulować masami w sytuacji utrzymującego się strachu i zagrożenia. Zamachy, poszerzająca się psychoza, gwałty, napaści, antybiały rasizm- to wszystko choć działo się daleko od naszych granic, mocno wpływało na nasze postrzeganie.

Od tego momentu minęło już parę lat, a okres ten okazał się wystarczający by ukazać nam w pełni ile tak naprawdę znaczą deklaracje polskiego rządu w sprawie imigracji. W maju 2018 roku oświadczono, że Polska przyjęła już trzy tysiące muzułmańskich imigrantów. Dochodzą do tego uchodźcy ze Wschodu, pracownicy najemni i kontraktowi z Indii, Nepalu i innych dalekich miejsc. Całość pokazuje nam jedno: nie jest ważne jak mocno, po raz kolejny oszukano obywateli, fakt faktem, że jako nacjonaliści mamy obecnie poważny problem, wobec którego musimy zająć zdecydowane i jasne stanowisko.

To co wydaje nam się tutaj zupełnie oczywiste, co jednak wymaga podkreślenia- masowa migracja nie została wywołana, nie zaistniała z powodów kulturowych czy politycznych. Patrząc na historię: można łatwo zauważyć, że jej rodowód jest czysto ekonomiczny. Właściciele wielkich biznesów; finansowi magnaci z krajów zachodnich, pragnąc znaleźć dostęp do taniej siły roboczej wymusili na rządzących zmiany w prawie, otwierające szerzej granice dla obcych nam kulturowo ludzi. W ten sposób otworzono prawdziwą puszkę Pandory, z której skutkami musimy się borykać się do dzisiaj. Ma to odbicie także w obecnym dyskursie w Polsce, gdzie najwięcej głosów dotyczących konieczności otwarcia rynku na obcokrajowców, pada ze środowisk powiązanych z wielkim kapitałem, które widzą w tym najłatwiejszy sposób na zwiększenie osiąganych przez siebie zysków, przy jednoczesnym obniżeniu wkładu własnego.

Jednak problem migracji to nie tylko kwestie natury ekonomicznej. Wszystko się rozgrywa tu o kontrolę nad tym zjawiskiem, która jak pokazuje nam przykład państw Zachodu, działa tylko do pewnego i często bardzo krótkotrwałego momentu. Lawinowy przyrost ludności obcej kulturowo w państwie, przy słabości jego aparatu, powoduje naturalne problemy z porządkiem społecznym. W miarę upływu czasu, grupy te wobec kulturowego nieprzystosowania się do warunków panujących w naszych państwach, naturalnie zaczynają się izolować; tworząc w ten sposób pewnego rodzaju getta, które w skrajnych wypadkach niejako „wyjmują” spod prawa całe dzielnice w największych , europejskich miastach! To stanowi otwarte pole do popisu dla rozwoju wszelkiego rodzaju religijnych radykalizmów, terroryzmu i przestępczości zorganizowanej. Doprowadza do sytuacji, w której rdzenni mieszkańcy boją się wyjść po ciemku na ulicę: zwykli Europejczycy są napadani przez zbrojne bandy, a kobiety (i nie tylko) gwałcone. Nie jest to świat jakiego chcemy- dlatego charakter problematyki związanej z tymi kwestiami, jeszcze dokładniej opiszą moi koledzy w następnych rozdziałach.

Co w takim razie należy zrobić? Trzecia Droga, podobnie jak w przypadku innych tego typu tematów, stoi na stanowisko, że kwestia imigracji- wymaga przede wszystkim rozsądnego rozróżnienia pojęć obowiązujących na ten temat w debacie publicznej. Imigrant, migrant, migrant ekonomiczny, uchodźca- te cztery rzeczowniki w rzeczywistości są nazwami innych zjawisk, które wymagają odpowiednio innego sposobu postępowania. To co oczywiste: nienaruszalnym punktem programowym nacjonalizmu jest dbałość o interes Narodu- czy niekontrolowana imigracja obcych nam kulturowo elementów jest dla niego korzystna? Odpowiedź w tym miejscu jest oczywista. Dodatkowo: tak zwany porządek miłosierdzia wyznacza nam kierunek postępowania w tej sytuacji, nakazując przede wszystkim troskę o najbliższych członków naszej wspólnoty- zrywając przy tym ze zgubnym zjawiskiem „ratowania całego świata”. Nie jest możliwe w obecnym świecie- całkowite zahamowanie przepływu ludzi pomiędzy państwami, czy wyzerowanie procesu migracji, ale ostatnia praktyka pokazuje, że istnieje możliwość wprowadzenia odpowiednich, rozsądnych regulacji prawnych, które potrafią zniwelować te problemy. Właśnie tę drogę pragniemy rozwijać w dalszych pracach, które będą publikowane przez nasze środowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.