Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Ed West: Życie to jedna wielka gra o status

gra o status, status społeczny

Dwie dekady przed wylądowaniem w Australii, kapitan James Cook stał w obliczu rozpaczliwej sprawy życia i śmierci. Problemem był szkorbut, śmiertelna choroba spowodowana niedoborem witaminy C, która od wieków była przekleństwem żeglarzy.

Do czasu, gdy kapitan Cook wypłynął na południowy Pacyfik w 1769 roku, nabrał pewności co do lekarstwa. Jedynym problemem było to, że była to kiszona kapusta – nigdy nie był to szczególnie popularny posiłek w Anglii, a szczególnie w czasach, gdy na warzywa patrzono z góry. Jak przekonać załogę, by zjadła 7,860 funtów sfermentowanej kapusty podczas długiej podróży na wschód? Cook po prostu nakazał, by podawano ją tylko przy stole kapitańskim, lecz nie załodze. Jak zanotował w swoim dzienniku: „W chwili, gdy widzą, że ich przełożeni nadają jej wartość, staje się ona najwspanialszą rzeczą na świecie”.

„Oczywiście, niżsi rangą marynarze zaczęli się jej domagać” – pisze Will Storr w swojej nowej, znakomitej książce The Status Game [Gra Statusu]. „Wkrótce kiszona kapusta musiała być racjonowana. Liczba mężczyzn, którzy zmarli na szkorbut podczas tej ekspedycji była rekordowa, i wyniosła zero.”

Walka o status zdefiniowała historię ludzkości; w formie kleos lub „chwały” dała impuls bohaterom Homera; była tematem niezliczonych dzieł literatury angielskiej; i inspiracją dla absurdalnych mód, od mieszków do uprzęży, czy noszenia wysokich obcasów. Ostatnio, gdy wyznaczniki statusu, takie jak akcenty czy ubiór, wyrównały się, a tradycyjne bariery na drabinie społecznej (lub zjazdu po linie) zmniejszyły się, a sposoby sygnalizowania statusu stały się bardziej zniuansowane. Jednak pod pewnymi względami są także bardziej konkurencyjne i złośliwe.

Życie to gra o status, a Storr identyfikuje trzy metody, dzięki którym możemy wspiąć się na szczyt: dominację, kompetencje i cnotę (choć większość ludzi stosuje kombinację dwóch lub wszystkich trzech). To właśnie ostatnia z nich jest najbardziej interesująca, a czasem najbardziej niebezpieczna, inspirująca do ogromnego okrucieństwa.

Status jest niezwykle ważny dla dobrego samopoczucia, do tego stopnia, że może mieć głęboki wpływ na nasze zdrowie. Osoby odnoszące większe sukcesy zawodowe żyją dłużej, nawet biorąc pod uwagę czynniki te zakłócające, takie jak palenie. Demoralizujące poczucie niższego statusu społecznego może wprowadzić nasz organizm w stan kryzysu, co w dłuższej perspektywie zwiększa ryzyko wystąpienia chorób neurodegeneracyjnych, chorób serca i nowotworów.

Bycie przegranym może być śmiertelne, a ludzie, którzy mają poczucie niskiego statusu, częściej stają się nieżyczliwi wobec innych i nabierają destrukcyjnych nawyków osobistych, takich jak jedzenie większej ilości słodyczy – nic dziwnego, że nadwaga jest oczywistym sygnałem statusu w bogatych krajach. Są również bardziej skłonni do samobójstwa, przy czym utrata pracy lub rozwód są największymi czynnikami ryzyka dla samobójstw mężczyzn w średnim wieku – mężczyzn, którzy przestają być żywicielami lub patriarchami. Niektórzy ludzie uważają, że gra o status jest tak stresująca, że po prostu z niej rezygnują, co jest najbardziej znane w Japonii, gdzie ponad pół miliona hikikomori cierpi na „syndrom wycofania społecznego”, zamykając się w swoich sypialniach i robiąc Bóg wie co.

Tak korzystny jest efekt wysokiego statusu, że większość pracowników wybrałaby bardziej wyszukany tytuł niż podwyżkę; dla porównania, posiadanie większej władzy nie równa się szczęśliwszemu życiu, a ciężka jest głowa, która nosi koronę. Nasza żądza statusu, dla kontrastu, jest nienasycona.

Kiedy osoba o wysokim statusie robi coś, pisze Storr, „uruchamia się nasze podświadome programowanie kopiuj-pochwalaj-formułuj i pozwalamy jej zmieniać nasze przekonania i zachowanie… Naśladujemy nie tylko jej zachowanie, ale i przekonania. Im bardziej wierzymy, tym wyżej się wznosimy na drabinie statusu. W ten sposób, to wiara, a nie prawda jest czynnikiem motywującym. Ludzie uwierzą niemal we wszystko, jeśli zasugerują im to osoby o wysokim statusie – księża, generałowie, aktorzy, muzycy, TikTokkerzy.” I rzeczywiście będą wierzyć w rzeczy w oczywisty sposób nieprawdziwe.

Nic więc dziwnego, że ogromna ilość wysiłku wkładana jest w sygnalizowanie i sondowanie. „Ludzie o wysokim statusie mają tendencję do mówienia częściej i głośniej”, zauważa, i „są postrzegani jako bardziej ekspresyjni; osiągają więcej udanych przerw w rozmowie; stoją bliżej nas; mniej się dotykają; używają bardziej zrelaksowanych, otwartych postaw; używają więcej „wypełnionych pauz”, takich jak „um” i „ah” i mają bardziej stabilny ton głosu”. Rzeczywiście nasz ton głosu, a nawet jego częstotliwość – szum – zmienia się, by dopasować się do ludzi o wyższym statusie. Znam miejsca pracy, gdzie ludzie przychodzą by naśladować śmiech szefa; można było usłyszeć ich wspólne wycie, wokalnie należących do tego samego plemienia.

Te sygnały dominują w życiu biurowym i korporacyjnym. Znajomy, który pracuje w finansach, opowiadał, jak konferencje Zoom były o wiele bardziej wyczerpujące, ponieważ na prawdziwych spotkaniach można łatwo stwierdzić na podstawie mowy ciała, kto jest ważny, i mentalnie wyłączyć się, gdy klienci o niskim statusie zaczynali paplać.

Ludzka potrzeba statusu może przynosić ogromne korzyści. Odwiedź jakąkolwiek większą galerię sztuki, a zobaczysz rezultat tej intensywnej konkurencji w późnośredniowiecznych Włoszech, gdzie rywalizujące rodziny zatrudniały największych artystów i architektów, by podnieść swój status. W XVIII-wiecznej Wielkiej Brytanii członkostwo w klubach i towarzystwach stało się społecznym wyznacznikiem, w wyniku czego liczba uczonych towarzystw wzrosła z 50 w 1750 r. do 1500 w 1850 r. – co miało ogromny wpływ na poziom edukacji, bogactwo i wiele innych czynników.

Innym przykładem, który przytacza autor, jest brytyjska kuchnia, która poprawiła się od lat 80. wraz z rosnącym prestiżem związanym z czołowymi szefami kuchni, na co wpływ miał samiec alfa Marco Pierre White. (Warto zauważyć, że tam, gdzie coś ma niski status, często będzie zdominowane przez kobiety, ponieważ mężczyźni kładą ogromny nacisk na status zatrudnienia: podczas gdy tradycyjny angielski męski szowinista uważał, że kobiety należą do kuchni, jego francuski odpowiednik widział ją jako wyłączną domenę całkowicie męskiej sztuki kulinarnej).

Jednak często gra o status może być toksyczna i czynić ludziom okrucieństwa – szczególnie gdy religia, polityka czy inne wyznaczniki tożsamości wchodzą w grę.

Od dawna uważam, że przekonania polityczne działają jako wyznaczniki statusu, a w ostatnich dekadach stały się jeszcze bardziej znaczące, ponieważ inne sygnały straciły na znaczeniu. Ludzie przyjmują stanowiska nie tylko ze względu na szczerość, lojalność partyjną czy konformizm, ale dlatego, że sygnalizują one status społeczny. Przestępczość i imigracja są najbardziej oczywistymi przykładami, ponieważ stanowiska liberalne wiążą się z wyższym poziomem wykształcenia. Członkowie społeczeństwa o niskim statusie mają mniejsze szanse na korzystanie ze swobody przemieszczania się i częściej padają ofiarą przestępstw. W najlepszym przypadku posiadają poglądy wulgarne.

Może to mieć przewrotne skutki, czego najbardziej widocznym przykładem jest architektura. Powojenna architektura jest niemal powszechnie znienawidzona, dlatego budynki sprzed XX wieku konsekwentnie sprzedają się za więcej, mimo że mają ogromne wady technologiczne. Sondaże pokazują, że niechęć do modernistycznej architektury jest jedną z niewielu rzeczy, co do których zgadzają się wszystkie grupy demograficzne – czarni, biali i Azjaci, mężczyźni i kobiety, bogaci i biedni, młodzi i starzy. Wszyscy oni wolą rodzimy styl.

Jedyna grupa społeczna, która się z tym nie zgadza, to studenci architektury – a im dłużej ktoś studiuje architekturę, tym bardziej promodernistyczne stają się jego poglądy. To sugeruje opinię, która stała się sygnałem statusu, odróżniającym wyrafinowanych od hoi polloi, którzy podzielają miłość księcia Karola do „pastiszu”. Gdyby opinia publiczna nagle zdecydowała, że naprawdę lubi rzeczy, które zdobywają nagrody architektoniczne, ludzie o wysokim statusie staraliby się zbudować nowe Poundbury.

Może to tylko mój cynizm, ale ludzie będą powtarzać nieprawdę, jeśli uznają, że to pomoże im w osiągnięciu pozycji, a Storr przytacza różne eksperymenty z dziedziny nauk społecznych pokazujące, że uczestnicy będą składać oświadczenia, o których wiedzą, że są fałszywe, jeśli inni „uczestnicy” o wysokim statusie (w rzeczywistości aktorzy) wypowiedzą je pierwsi. Co gorsza, „osoby zapytane publicznie nie tylko poparły fałszywy pogląd większości, ale ukarały jedynego głosiciela prawdy, obniżając jego ocenę”. Jeśli kiedykolwiek spotka cię mobbing w mediach społecznościowych za złą opinię, może to być pewne pocieszenie wiedzieć, że wiele osób rzucających kamienie będzie potajemnie zgadzać się z tobą. A może nie.

Do pewnego stopnia wszystkie debaty społeczne są po części rywalizacją o status, zwłaszcza w odniesieniu do współczesnego dążenia do statusu moralnego. Chociaż gry o dominację są źródłem wielu aktów przemocy w całym królestwie zwierząt, ludzie ewoluowali, by żyć w znacznie większych grupach niż inne małpy człekokształtne, i dlatego stali się znacznie mniej agresywni. Zamiast tego nauczyliśmy się wykorzystywać cnotę do podnoszenia naszego statusu, cechę, która świadczy o zaangażowaniu na rzecz szerszej społeczności.

Nic dziwnego, że od niepamiętnych czasów jest to strategia wybierana przez manipulatorów, a gry cnoty stały się inspiracją dla najbardziej przerażających okrucieństw w historii, począwszy od polowań na czarownice w XVII wieku, a skończywszy na panice związanej z rytualnym wykorzystywaniem dzieci w latach 80.

Osoby odpowiedzialne za te okrucieństwa grały w grę cnoty, tworząc narrację, że walczą z jakimś wszechmocnym, złym wrogiem, przy czym „utrzymanie konformizmu, poprawnych przekonań i zachowań ma zwiększone znaczenie”.

Te same procesy wyraźnie funkcjonują w zastraszaniu w mediach społecznościowych. Są one zawsze ujęte w kategoriach ochrony słabych, chęci opieki i ochrony przed krzywdą; im bardziej ludzie wmawiają sobie, że pomagają bezbronnym, tym bardziej przerażające jest ich zachowanie, dając im wolną rękę do popełniania tego, co Jonathan Sacks nazwał „złem altruistycznym”. Ludzie robią straszne rzeczy bardziej z miłości niż z nienawiści. Ale jest to również gra o status, której celem jest „dążenie do maksymalnego obniżenia” statusu przeciwnika: „najlepiej śmierci reputacyjnej”.

„Kiedy ich tłum rozrasta się do rozmiarów jak za gorączki złota, potężny podmuch mściwej energii zostaje skierowany na ofiarę. Przyciągnięci nagrodami, coraz więcej ambitnych graczy wkracza do gry i gra staje się zwierzęciem atakującym, chwalącym się ekstazą dominacji”.

To wszystko jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ status jest ważny nie tylko dla jednostek, ale także dla grup, a wielu ludzi intensywnie odczuwa zbiorowy sukces i porażkę. Kiedy grupa jest na szczycie, jej członkowie czują się szczęśliwsi; Storr przytacza badania nad językiem milionów książek i artykułów prasowych, które sugerują, że Brytyjczycy byli najbardziej zadowoleni w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Nie wydaje mi się to nieprawdopodobne: pomimo ogromnej ilości ubóstwa i wczesnej śmierci w porównaniu z dniem dzisiejszym, był to okres, w którym „urodzić się Anglikiem to wygrać pierwszą nagrodę na loterii życia”.

Współczesna polityka tożsamości jest niebezpieczna, ponieważ rozpętuje rywalizację o status, która tak naprawdę nigdy nie może się skończyć. Wielu idealistów ma nadzieję uczynić świat bardziej sprawiedliwym poprzez podniesienie statusu jednej z grup, często poprzez zwiększenie prestiżu swoich przodków za pomocą reinterpretacji historycznej. Jednak status jest grą o sumie zerowej, a w przeciwieństwie do bogactwa, tortu nie da się powiększyć: jeśli twoja grupa zyskuje na statusie, inna musi na nim stracić, a psychologiczne, a nawet fizyczne skutki utraty statusu są realne.

Większość problemów ludzkości została w pewnym stopniu rozwiązana lub złagodzona przez technologię i postęp; nigdy nie byliśmy bogatsi, zdrowsi czy bardziej pokojowo nastawieni. Ale pragnienie statusu jest jedyną rzeczą, której nigdy nie da się przezwyciężyć, ponieważ nie wystarczy, że ja odniosę sukces – inni muszą ponieść porażkę.

Źródło: unherd.com

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione. 

Tłumaczenie: Piotr Roszkowski

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.