Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Igor Grzyb: Największa rewolta przeciwko współczesnemu światu

rodzina, igor grzyb

Artykuł ten dedykuję moim przyjaciołom Piotrowi i Mariannie – niech Pan Bóg i Niepokalana błogosławią Wam na nowej drodze życia.

Współczesna cywilizacja, jak każda inna, tworzy własne wzorce postaw charakterystyczne dla swojej epoki. Patrząc jednak na nie przez pryzmat nacjonalizmu, konserwatyzmu światopoglądowego i katolickiej wiary, możemy stwierdzić, iż nie są to wzorce, z których powinno się brać przykład. Jakąż więc jest ta tytułowa największa rewolta przeciwko temu światu?

Przyjrzyjmy się wpierw, co współczesność ma nam do zaoferowania.

Najsamprzód widzimy, że obecna (anty)kultura zachęca człowieka ze wszech stron do oddania się własnym płytkim pragnieniom. Hedonizm chyba nigdy nie zdobył sobie tak wielu dusz i umysłów, jak w czasach dzisiejszych. Współczesny człowiek wciąż woła: „ja!”, „moje potrzeby!”. Właściwie wszystko, co taki osobnik czyni, ma jeden cel – ubóstwienie samego siebie. Owszem, ubóstwienie, wszak umysł zajęty podłymi przyjemnościami nie jest w stanie przyjąć i praktykować wartości wyższych. Ludzkość poddana jest więc w niewolę – nie chce cierpieć dla Boga, Ojczyzny, Narodu, lecz jest w stanie znosić wielkie ciężary, by tylko nie odcięto jej dostępu do Netflixa.

Właściwie, można rzec, iż współczesna kultura jest kulturą jedynaków. Samotnych, rozpieszczonych przez wszystkich dzieci, którym „się wszystko należy”. Nie mam tutaj na myśli, że jedynak nie może być cnotliwy, jednak obserwacje własne nakazują mi wysnuć wniosek, jakoby dzieci posiadające rodzeństwo wychowywały się najlepiej. Skoro więc taki „jedynak” otrzymuje wszystko bez większych starań, naturalną konsekwencją jest zanik ducha ofiarnego.

Zanik ducha ofiarnego doprowadził, zgodnie z logiką, do tak wielu tragedii prywatnych. Czyż jest ktoś, kto nie zna rodzin rozbitych? Albo, czy mało przypadków ludzi bardzo zamożnych a skąpiących wypłaty swoim pracownikom widzieliśmy? Niemało przecież również przykładów takich ludzi, którzy żyją jak skaczące z kwiatka na kwiatek motyle.

W końcu przychodzi śmierć. Doprawdy wątpliwym jest, by człowiek żyjący w sposób tak pożałowania godny, jak został opisany, miał cośkolwiek z pokoju ducha w tym ostatecznym momencie.

Ten model życia bardzo słusznie budzi odrazę. Jest to, można powiedzieć, model przesiąknięty rzeczywistym duchem Antychrysta. „Nic wyższego poza mną; nic przeciwko moim pragnieniom; ja jestem swoim bogiem!”.

Jakież więc remedium na paskudny, hedonistyczny styl życia? Szkoły ofiarnej miłości – dobre, kochające się rodziny!

Młody człowiek, który został do dnia ślubu dobrze przygotowany, oddaje się całkowicie drugiej osobie. Nie oddaje tylko swego ciała i części majątku. Przygotowanie dobre, miłość, którą pielęgnował w trakcie narzeczeństwa, a nade wszystko prawdziwe rozumienie sakramentu, nakazują mu oddać siebie. Siebie, czyli wszystko to, co składa się na jego osobę, na jego istotę. Oddaje więc ciało, oddaje serce, zrzeka się niezależności materialnej, oddaje swą wolę, swoje pragnienia i całą przyszłość tej jednej osobie, z którą założył rodzinę.

Małżeństwo, jak wszystkie sakramenty, ma za zadanie przebóstwić człowieka. Spójrzmy, co za różnica między hedonistycznym „ubóstwić”, a katolickim „przebóstwić”. W pierwszym przypadku to człowiek moralnie zdegenerowany stawia się w swoim małym rozumku w miejsce Boga. W drugim zaś sam Wszechmogący, Nieuchwytny Pan Bóg przemienia słabego człowieka na Swój obraz. Można śmiało rzec, że czyni go z dnia na dzień coraz to nowym, lepszym i świętszym, o ile tylko zainteresowany człowiek ma taką wolę. Wszystkie łaski potrzebne do uświęcenia zostały mu dane!

Najświętsze Serce Pana Jezusa utworzone zostało, by ludzkie, złamane przez grzechy serca pociągnąć do wieczności.

Rzeczywiście, nie ma lepszego sposobu na przeciwstawienie się współczesnej (anty)kulturze, niż aktywna miłość wrażona do podstawowej komórki społecznej.

Nic więc lepszego dla Kościoła, Narodu i świata uczynić nie można, niż założyć rodzinę i uczyć siebie i swoich najbliższych miłości – prawdziwej miłości. Na nic się zdadzą wszelkie akcje i pikiety, jeżeli zabraknie następców lub, co gorsza, sami zapomnimy w ferworze pracy i zacnych zajęć o swoich najbliższych. Świat potrzebuje miłości, by się odrodzić. Kochajmy więc, aby dzieci nasze mogły kiedyś „przekazać to, co otrzymały” swym dzieciom. Siewcy miłości – oto bohaterowie wszech czasów!

„Niech was połączy Bóg Izraela i niech będzie z wami Ten, który ulitował się nad dwojgiem jedynaków. A teraz spraw, Panie, aby Cię jeszcze gorliwiej błogosławili…”


(introit Mszy za nowożeńców)

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.