Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Jerzy Szczęśniak: Kryzys autorytetów

autorytet, kryzys autorytetów

Żyjemy w czasach, gdy jednym z najpoważniejszych problemów społecznych, jaki trapi nasze otoczenie, jest coraz bardziej dostrzegalny kryzys, czy wręcz brak autorytetów. Młody człowiek, wchodząc w dorosłość, kształtując siebie i swoją osobowość nierzadko nie tylko ma problem ze znalezieniem współczesnych mu autorytetów w świecie tzw. “elit”, ale często nie może ich znaleźć już nawet we własnej rodzinie. W środowisku współczesnych nacjonalistów bardzo często toczą się zagorzałe dywagacje, dlaczego ta młodzież nie chce iść w stronę idei, w stronę wartości, a wybiera życie płytkie, oparte na hedonizmie i libertalizmie. Brak dzisiejszych autorytetów jest jedną z głównych przyczyn tego stanu rzecz. Nie każdy człowiek, a raczej na pewno znaczna mniejszość, zainteresuje się sama z siebie porzuceniem pustego trybu życia i obraniem jednej z dróg formacyjnych. Każda z niezbędnych nam formacji, czy to intelektualna, czy fizyczna, czy też duchowa, wymaga kogoś, z kogo możemy brać przykład, osoby, która nas poprowadzi. Nierzadko zapominamy jak wiele wartościowych postaci i przykładów ma nasze polskie “podwórko”. Czasem próbujemy przekonać zwykłych ludzi do naszych ideałów tekstami czy cytatami mało znanych w Polsce zagranicznych działaczy, ideologów czy przywódców. Poszerzanie horyzontów myślowych jest dobre. Nie może się jednak ono odbywać kosztem zaniedbywania własnych postaci godnych promowanie. Zdarza nam się “cudze chwalić, a swego nie znać”.

W ostatnim czasie obchodziliśmy w Kościele wielką uroczystość. Beatyfikowany został kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia był przez wiele lat prawdziwym autorytetem moralnym i duchowym naszego narodu. Nie ograniczał się on do czczego gadania z ambony. Jego działalność na polu duszpasterskim, ale też i społeczno-politycznym budzi podziw i szacunek do dnia dzisiejszego. W czasach, gdy Polacy zostali pozbawieni nadziei odzyskania suwerennej Ojczyzny, on niczym prawdziwy Interrex, jak zresztą był nazywany, dawał Polakom płomień wiary, nadziei i miłości. Jego służba dla Chrystusa i Polski rozpoczęła się od przyjęcia 3 sierpnia 1924 roku święceń kapłańskich. W 1944 roku podczas powstania warszawskiego był kapelanem grupy “Kampinos” AK pod pseudonimem “Radwan III”. 4 marca 1946 roku został prekonizowany przez papieża Piusa XII na biskupa diecezjalnego diecezji lubelskiej. Święcenia biskupie przyjął z rąk prymasa kardynała Augusta Hlonda na Jasnej Górze. W swoim herbie biskupim umieścił dewizę “Soli Deo”, czyli Samemu Bogu. Wreszcie 12 listopada 1948 roku na konsystorzu w Rzymie, papież Pius XII mianował go arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i warszawskim, tym samym został prymasem Polski.

Jak dobrze wiemy, tron prymasowski przyszło mu objąć w bardzo ciężkich czasach. Polska pod butem stalinizmu przeżywała bardzo trudny okres. Ostatki niepodległego Wojska Polskiego toczyły walki partyzanckie w lasach, zaś zwykli Polacy byli bici i więzieni za przyznawanie się do polskości i katolicyzmu. W roku 1950 doszło do kontrowersyjnego porozumienia między rządem PRL a Kościołem w Polsce, na którego czele stał kard. Wyszyński. Na jego skutek Kościół w Polsce, przynajmniej oficjalnie, cofnął swoje poparcie dla pozostających w ukryciu antykomunistycznych żołnierzy i partyzantów, zaś władze miały zapewnić Kościołowi i polskim katolikom możliwość pokojowego bytu w PRL, oraz autonomii Kościoła. W praktyce niestety nie wszystko wyszło zgodnie z obietnicami komunistycznych zarządców. Mimo iż KUL, organizacje i struktury kościelne faktycznie mogły funkcjonować, to prześladowania wobec szeregowych katolików nie ustawały.

Późnym wieczorem 25 września 1953 roku, Prymas Tysiąclecia został zatrzymany przez służby PRL w warszawskim Pałacu Arcybiskupim. Został następnie internowany do różnych klasztorów w małych miejscowościach Polski, by wreszcie w 1956 roku zostać zwolnionym z “więzienia”. 8 grudnia 1956 roku kard. Wyszyński doprowadził do tzw. “Małego Porozumienia” z władzami komunistycznymi, co skutkowało zniesieniem części represji dla Kościoła i wiernych. Przywrócono również w szkołach naukę religii. Przez cały okres swojej działalności jako prymas Polski, był nieustannie inwigilowany i zastraszany przez organy PRL. Angażowano w to przeróżne osoby z jego otoczenia, również duchownych. Każde jego słowa, przemówienia i zachowania były skrupulatnie analizowane i notowane. Władze komunistyczne bały się kard. Wyszyńskiego jak ognia. Wiedzieli doskonale jak wielki posłuch i szacunek ma on u ludu polskiego, którego rzekomo reprezentować mieli komuniści. Na internowaniu w klasztorze w Prudniku, napisał w 1956 roku tekst ślubów narodowych. Miały one być odnowieniem ślubów lwowskich Jan Kazimierza. Prymas odczytał śluby narodowe w obecności około miliona Polaków podczas swojej pielgrzymki na Jasną Górę w sierpniu 1956 roku. Jak mówił:

“Czytając „Potop” Sienkiewicza, uświadomiłem sobie właśnie w Prudniku, że trzeba pomyśleć o tej wielkiej dacie. Byłem przecież więziony tak blisko miejsca, gdzie król Jan Kazimierz i prymas Leszczyński radzili, jak ratować Polskę z odmętów. Pojechali obydwaj na południowy wschód, do Lwowa: drogę torowali im górale, jak to pięknie opisuje Henryk Sienkiewicz. Gdy z kolei i mnie przewieziono tym samym niemal szlakiem, z Prudnika na południowy wschód, do czwartego miejsca mego odosobnienia, w góry, jechałem z myślą: musi powstać akt Ślubowań odnowionych!”

Prymas Tysiąclecia wystąpił publicznie dla Polaków po raz ostatni 22 maja 1981 roku. Sześć dni później, w uroczystość Wbiebowstąpienia Pańskiego zmarł. Jego przykład niezłomności w działaniu i pracy codziennej, pokazywały Polakom, co to znaczy prawdziwa praca organiczna na rzecz narodu. Jego potępianie patologii systemów kapitalistycznych i komunistycznych, wskazywały rodakom drogę do prawdziwego, katolickiego solidaryzmu narodowego. Zaś płomienne przemowy i kazania, podtrzymywały Naród Polski na duchu, oraz dawały nadzieję na zerwanie czerwonych kajdan. Na koniec, przeczytajmy jeszcze parę zdań od błogosławionego. Sięgajmy po jego dzieła jak najczęściej.

“Potrzeba w naszej Ojczyźnie przykładu ofiary z siebie, aby człowiek współczesny zapomniał o sobie, a myślał o drugich – o dobru rodziny, o wypełnieniu swego powołania i zadania życiowego wobec innych, o dobru całego narodu.”

(Warszawa, 25 września 1968)

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.