3DROGA.PL

Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Michał Szymański: Centralnie wprowadzona religia jako warunek zdrowego nacjonalizmu

Choć religia nie powinna być traktowana w sposób utylitarny, nie unika wątpliwości że religia ma dalekosiężne konsekwencje w życiu narodów, które się nią żywią, i które podlegają jej organizacji społecznej. Taki sposób patrzenia na religię często jest kojarzony ze sposobem w jakim osoby niereligijne patrzą na wiarę, bowiem jest ona oceniania z zewnątrz, np. w sposób antropologiczny, psychologiczny czy pod kątem innych dyscyplin.

Nacjonalistyczny myśliciel polityczny Charles Maurras, który był niewierzący, aż do swego nawrócenia tuż przed śmiercią, traktował katolicyzm i monarchizm (a więc scentralizowaną potęgę na planie religijnym jak i politycznym) powierzchownie, wspierał je ponieważ interesowały go naturalnie płynące z nich zdrowe skutki cywilizacyjne, przy czym był krytyczny wobec protestantyzmu za jego odmienny efekt. Wskutek utylitarnego podejścia do religii, w 1926 roku, Papież Pius XI nałożył na niego ekskomunikę (później zniesioną przez Piusa XII), a za należenie do Akcji Francuskiej – ruchu nacjonalistyczno-monarchistycznego Maurrasa, groziła automatyczna ekskomunika co rozeszło się echem szczególnie w krajach katolickich wschodniej Europy bardzo szkodząc temu ruchowi.

Fakt ten nie mógł obejść się bez obaw dla Romana Dmowskiego, początkowo niepraktykującego katolika wychowanego pod wpływem popularnego wówczas w Polsce agnostycznego pozytywizmu, od którego odwrót ku religijności po jego śmierci Kościół zawdzięczał watykańskiej gazecie „L’Osservatore Romano”. Niemniej, pomimo swego nawrócenia już przed 1927 rokiem, z powodu odległości od Kościoła przez znaczną część swego życia, gdzie jak Maurras, widział w katolicyzmie jego utylitarnie pozytywne skutki cywilizacyjne, utrzymał ten sam sposób argumentowania, który ukształtował jego myślenie, czego skutkiem była jego książka „Kościół, Naród i Państwo”, która w sposób bardzo praktyczny argumentowała nierozerwalność katolicyzmu i krajów katolickich, a także negatywne skutki protestantyzacji w tychże społeczeństwach. Swą nieutylitarną postawę wobec religii podkreślił jedynie na samym końcu książki, pisząc że „polityka narodu katolickiego musi być szczerze katolicka, to znaczy, że religia, jej rozwój i siła musi być uważana za cel, że nie można jej używać za środek do innych celów, nic wspólnego z nią nie mających” oraz że „religia w życiu narodów jest najwyższym dobrem, które dla żadnego celu nie może być poświęcane.”

Tak więc, umiejętność patrzenia na własną religię z zewnątrz nie powinna zawstydzać, szczególnie jeśli się wierzy w fundamentalną jej mądrość i stosowność pod każdym jej kątem.

Centralnie wprowadzona religia jako warunek wewnętrznej harmonii narodu

W krajach Europy, wprowadzenie Wiary katolickiej, o wspólnych zasadach, doktrynie i hierarchii, oraz wspólnej organizacji społecznej, umożliwiło stworzenie państwa. Tak też było w przypadku Polski, gdzie utworzenie państwa nie było możliwe gdy obszar, który dziś nazywamy Polską był pełen zwalczających się nawzajem plemion.

Szczególnie pod koniec X wieku, stanowiło to coraz większą słabość dla targanego problemami wewnętrznymi Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Pomimo zwycięstw przy granicy z Cesarstwem, Mieszko I musiał zrozumieć tę słabość, przez co jedność Polski znacznie się wzmogła z przyjęciem chrztu przez niego. Tzw. Chrzest Polski był swego rodzaju chrztem całego państwa według uznawanej Rzymskiej zasady „Cuius regio, eius religio” (czyja władza, tego religia), już wtedy nastąpił przełom w myśleniu z głęboko sięgającymi skutkami wypływającymi z tej zasady. Centralnie wprowadzona religia pozwoliła po raz pierwszy na terenie Polski nadać większym obszarom wspólne więzy duchowe i moralne, wspólną organizację społeczną (wówczas przeniesioną żywcem z Cesarstwa Rzymskiego na teren państwa polskiego), a Polska zyskała sobie aliantów, z którymi była wspólną doktryną i hierarchią kościelną powiązana. Więzy te, i wspólna organizacja, która niosła za sobą co zdrowego w spuściźnie Rzym otrzymał od cywilizacji antycznej, stanowiły solidny fundament, pozwalając kłaść cegły do budowy zjednoczonego państwa bez syzyfowych skutków, bowiem była odporniejsza na wewnętrzne spory plemienne, pozwalając zjednoczyć te plemiona w jeden wspólny kraj już pod koniec panowania Bolesława Chrobrego. Tak było w przypadku nie tylko Polski, która jedynie stanowi znajomy nam przykład, ale z niemal wszystkimi krajami Europy.

Dopiero ta wewnętrzna zbieżność w krajach Europy została zakłócona przez Wielką Schizmą wschodnią z 1054 r., gdzie trwający do dziś niefortunny podział między rzymskim Zachodem, a bizantyjskim Wschodem się wzmógł, który bardzo Europie zaszkodził i szkodzi nadal. Z czasem Prawosławie na tym straciło najbardziej dzieląc się na różne Kościoły autokefaliczne, tracąc centralizację i rozpadając na Kościoły narodowe, co zdecydowało o ich słabości w wielu sferach np. w nawracaniu innych narodów. Portugalscy misjonarze przybyli na tereny Japonii w połowie XVI wieku zyskując 100 000 wiernych podczas, gdy prawosławni misjonarze z Rosji, znajdującej się tuż obok Japonii, przybyli tam dopiero w XIX wieku, a w obecnym stanie mają tam 30-tu tysięcy prawosławnych, czyli trzy razy mniej niż katolików w 1540 roku.

Ale jeszcze wtedy, przynajmniej kraje prawosławne utrzymywały wewnętrzną spójność i miały co najmniej centralnie planowaną religię wewnątrz obszaru ich krajów, co pozwalało, by ich społeczeństwa funkcjonowały.

Zachód ucierpiał w XV wieku, gdy pojawiła się niefortunna reformacja protestancka, która przybrała różne formy. Było to prawdziwe zagrożenie nie tylko dla centralnie wprowadzonej dominującej religii, lecz również i zagrożenie dla harmonii społecznej w każdym społeczeństwie. Już prekursor protestantyzmu, husytyzm, zapowiadał konflikt, jaki przyniosła nowa w łonie Europy religia, która, odcinając się od Rzymu, pozwalała sobie na własną etykę, własną organizację społeczną i własne metody postępowania przy rozstrzyganiu trudności, które były znacznie inne od spojrzenia dominującego i szkodziły jedności narodowej.

Nie tylko z troską o dusze Kościół przez wieki zwalczał herezje, rozumiał że jednolitość doktrynalna i hierarchiczna jest warunkiem stabilności społecznej i geopolitycznej, a wraz ze wzrostem protestantyzmu w Europie ta jednolitość została zagrożona. Kraje coraz mniej już podzielały wspólną doktrynę, wspólną hierarchię czy nawet wspólne zasady. Dmowski przytacza oto przykład w książce „Kościół, Naród, i Państwo”: „Najlepszą ilustracją tej prawdy była walka Anglii, dążąca do zniszczenia potęgi katolickiej Hiszpanii, prowadzona drogą popierania przez Elżbietę najordynarniejszego korsarstwa w latach, kiedy między obu państwami formalnie panował pokój.” We Francji, kończyło się to rzezią, na przykład jutrznią paryską gdzie katolicy wymordowali tysiące hugenotów, wskutek czego na terenie Rzeczpospolitej Obojga Narodów uchwalono konfederację warszawską gwarantującą równouprawnienie innowiercom mieszkającym na terenie Rzeczpospolitej. Podczas najazdów Szwedów, gdy luterański król litewski Radziwił zdradził polskiego sojusznika na rzecz współwyznawców z północy protestanci stali się zagrożeniem w łonie narodu polskiego. Była to naturalna kolej rzeczy. Sienkiewicz, utożsamiający się z nacjonalizmem zwraca właśnie na tę wewnętrzną słabość uwagę w swojej opowieści „Potop”, pamiętając że Dmowski i endecja miały wizję powrotu do Polski na wzór piastowski, czyli monoetniczny i w znacznej mierze monoreligijny.

Jak pokazują dzieje, gdy centralnie planowana religia jest osłabiona w łonie narodu, naród jako całość na tym traci.

Centralnie wprowadzona religia jako przeciwwaga do indywidualistycznych skłonności Białego człowieka

Iloraz inteligencji Białych jest niejednorodnie rozmieszczony wewnątrz ich grupy etnicznej. Dla porównania, wśród mieszkańców Azji Wschodniej iloraz inteligencji rozmieszczony jest przeważnie równo. Nadaje to Europejczykom tendencje indywidualistyczne, a Azjatom tendencje kolektywistyczne. Dlatego w społeczeństwach europejskich zawsze pojawia się opór przeciwko takim systemom jak socjalizm, podczas gdy kolektywistyczne struktury społeczne zostały przyjęte w społeczeństwach azjatyckich. Tendencje indywidualistyczne mają mocne strony, ale także wiele słabości.

Jeśli spojrzeć na szkoły myśli, filozofie, wszelkiego rodzaju ruchy artystyczne, religijne i inne, które istniały w dziejach Europy, zauważyć można tendencję do rozbijania się na coraz mniejsze grupy, które walczą ze sobą na arenie kulturowej, arenie idei, lub zabijając się nawzajem. W niektórych przypadkach owocowało to bardzo przychylnymi skutkami jak np. zdrowa rywalizacja między ruchami artystycznymi, ale w części innych dziedzin skutki były negatywne. W społeczeństwach wschodnioazjatyckich, podczas gdy dochodziło do podobnych rozłamów z podobnymi konsekwencjami (te rzeczy są nieuniknione), to były one znacznie mniej liczne i mimo tego nie stanowiły przeszkody w jednoczeniu się, gdy nadeszło zagrożenie z zewnątrz.

Smutna rzeczywistość jest taka, że Biały człowiek jest zadowolony z przynależności do grupy z 11 osobami, które myślą dokładnie tak samo, a nawet wtedy spirala czystości ideologicznej jak czarna chmura nad głową grozi im kolejną schizmą na jeszcze mniejsze grupy, mające nadzieję, że ich idee pewnego dnia staną się głównym nurtem. Biali muszą pomyśleć o praktycznych konsekwencjach tak niepoważnego podejścia, i zrozumieć, że nie ma na to czasu.

Nawet dzisiaj amerykański protestantyzm, w dużej mierze religia Białego człowieka, ze względu na brak scentralizowanej władzy, przechodzi przez ciągłe rozłamy; ponad 40 000 denominacji, które są mniej lub bardziej w komunii ze sobą, niektóre wcale. W swojej krótkiej historii sedewakantyzm, także religia Białego człowieka, zaczął się szybko dzielić na różne frakcje, a każdy odłam był zbyt heretycki, aby inne odłamy chciały się z nim kojarzyć. Prawosławie europejskie nadal przechodzi przez schizmy, które u podstaw mają charakter polityczny, a każdy nowy konflikt grozi stworzeniem kolejnej odpowiedniej konfliktowi schizmy, ponieważ zamiast jednej władzy centralnej, każda autokefalia ma swój własny autorytet.

Arabowie, grupa etniczna najbliższa Białym, mają dokładnie ten sam problem co Europejczycy. Różne frakcje islamskie zabijają się nawzajem, a kiedy Amerykanie najeżdżają ich kraje, postrzegają to tylko jako dodatkowego wroga do zwalczania i nie myślą o zjednoczeniu przeciwko ich agresorowi. W rzeczywistości panarabizm był korzystnym ruchem politycznym do zwalczania tej tendencji u Arabów. Czarni nie cierpią zbytnio z powodu tego problemu, w niektórych częściach Afryki Subsaharyjskiej zabijają się nawzajem z powodów plemiennych, a w Stanach Zjednoczonych z powodów patologicznych, ale nawet wtedy mają wrodzone poczucie zbiorowej tożsamości i wykazują się większą zdolnością wyjścia poza wewnętrzne spory ideologiczne, gdy uznają to za konieczne.

Każda rasa, każda grupa etniczna odnosi ogromne korzyści, gdy rozpoznaje swe słabości i pracuje nad ich zrównoważeniem, jak w przypadku wcześniej wspomnianego nacjonalizmu panarabskiemu. Właśnie dlatego religia z centralnym autorytetem (papiestwo) i centralnym nauczaniem (dogmat) jest tak ważna dla Europejczyków, aby zachować jedność między sobą i pracować nad wspólnymi celami, nawet przy nieuniknionych sporach w łonie Kościoła, na przykład Novus Ordo versus różne grupy tradycjonalistyczne (same skłócone ze sobą), nadal istnieje uznanie ogólnej jedności między sobą, przynależności do tego samego Kościoła, co pozwala im pracować razem i modlić się razem pomimo dzielących ich różnic, i podzielać wspólne cele. Dlatego, mimo że obecny Papież jest zaangażowany w różnego rodzaju skandale, w jakie jest zaangażowany, nie ma to takiego znaczenia, bowiem sama idea Papiestwa i idea wspólnego dogmatu, niesie w sobie korzyści cywilizacyjne. W stopniu, w jakim Europejczycy od tego odchodzą, cierpią, tworząc słabości, które pozwalają wrogom naszego narodu wkroczyć i te słabości wyzyskać.

Protestantyzm stanowi następną pijawkę na słabości Europejczyków, który już sam słabnie się z powodu braku centralnego autorytetu, i jak wspomniano wcześniej, jest z tego powodu o wiele bardziej podatny na rozłamy, a co najgorsze, brakuje mu potrzebnych przeciwciał by zwalczać zepsucie społeczne. Kraje gdzie reformacja zaszła najwcześniej i najdalej, czy to kraje skandynawskie, czy choćby Czechy, stanowią dziś kraje gdzie ateizm stanowi spory odsetek społeczeństwa, a co za tym idzie, są podatni na różne chore trendy wyniszczające społeczeństwa począwszy od jednostki, po rodziny, aż po całe społeczeństwo jak liberalizm, neomarksizm, ideologia gender itd. Protestancki romans z kapitalizmem, zamiast stanowić przeciwwagę do indywidualistycznych tendencji Białego człowieka, wzmaga je, czego skutkiem jest powszechny egoizm, bezmyślny konsumpcjonizm, osłabione więzi społeczne, rodzinne itd.

Przy obecnym systemie demokratycznym, kolejną pijawką na wrodzonej słabości do działania kolektywnego istniejącej u Europejczyków, istnieje zjawisko przeciwstawiania sobie ludzi z różnych frakcji politycznych, zagrażając na każdym kroku naszej jedności i stanowiąc dla niej niebagatelną przeszkodę. Dlatego należy dążyć do obalenia wstrętnego systemu kładąc nacisk na obecnie najlepszą centralnie wprowadzoną religię na świecie, naszą katolicką. O ile będziemy zmierzać w tym kierunku, o tyle powrócimy do lepszych. weselszych realiów dla naszego narodu i całej Europy.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.