3DROGA.PL

Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Paweł Kostecki: Jak wojna na Ukrainie zmieni postrzeganie nacjonalizmu?

nacjonalizm ukraina, pułk azow

24 lutego 2022 roku ostrzałem lotnisk i punktów strategicznych rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę. To jedno z najbardziej kluczowych wydarzeń geopolitycznych ostatnich lat z perspektywy bezpieczeństwa naszego kraju oraz pozycji Polski w strukturze NATO i na szeroko rozumianej arenie międzynarodowej. Środowisko nacjonalistyczne w Polsce nie pozostało bierne wobec tej sytuacji i ruszyło z pomocą, organizując zbiórki na sprzęt wojskowy, który trafił i ciągle trafią do Ukraińców walczących z najeźdźcą oraz angażując się w pomoc uchodźcom. Także niektórzy z naszych braci w idei pojechało na front, aby z bronią w ręku wesprzeć Ukraińców walczących o wolność o swojego kraju. Postawa ruchu wobec zaistniałej sytuacji jest godna podziwu, nie licząc paru wyjątków od dawna słynących z sympatii do putinowskiej Rosji, którzy słusznie spotykają się ze sporym ostracyzmem ze strony reszty polskiego środowiska nacjonalistycznego. Bez względu na to, jak niezręcznie by to nie zabrzmiało, należy się jednak zastanowić, czy sytuacja za naszą wschodnią granicą może przynieść naszemu środowisku potencjalne korzyści, a według mnie jest na to spora szansa i to, co możemy zyskać, omówię w poniższym artykule.

To, co najistotniejsze z punktu polskich nacjonalistów to fakt, że agresja Rosji na Ukrainę spowodowała coś, co do niedawna dla wielu było niewyobrażalne. Mam na myśli wejście ideologii nacjonalistycznej do mainstreamu, spowodowane m.in. artykułami o pułku Azow broniącym Mariupola. Dla normików takie artykuły ukazujące nacjonalistów w pozytywnym świetle są z pewnością nowością, bowiem jeśli wcześniej mieli okazję zetknąć się z naszą ideą, było to zapewne w okolicach 11 listopada, kiedy media głównego nurtu co roku rozpisują się o faszystach przechodzących przez Warszawę w marszu niepodległości. Publikacje budujące pozytywne skojarzenia z nacjonalizmem mogą sprawić, że nie jeden człowiek sprawdzi owo pojęcie i być może zainteresuję się bliską nam ideologią, jeśli jego poglądy były dotychczas ukierunkowane w „prawą” stronę. Do zostania działaczem i nacjonalistycznym aktywistą oczywiście daleka droga, ponieważ takie decyzje dojrzewają miesiącami, a niekiedy latami. Niewątpliwie należy się cieszyć, że większa rzesza ludzi będzie miała szanse zetknąć się z naszą ideą, a jakiś promil z nich z pewnością przekona się do niej i zasili nasze szeregi.

Kolejną korzyścią, jaka może wyniknąć z zaistniałej sytuacji to wzrost sympatii w społeczeństwie dla nacjonalistów, którzy czytając o Azowie, przestaną kojarzyć nas z wydziaranymi i napakowanymi skinami ze skłonnościami do zachowań patologicznych, a dostrzegą w nas ludzi, którzy potencjalnie w wypadku rosyjskiej agresji będą walczyć za ziemię ojców. Na przykładzie państw takich jak Włochy czy właśnie Ukraina można zauważyć, że do tego, aby móc działać i wdrażać swoje postulaty w życie potrzebne jest poparcie społeczne, co oczywiście jest logiczne, ponieważ jest istotą polityki, ale do niedawna z racji, tego, jak jesteśmy stereotypowo postrzegani, było w zasadzie w naszym kraju w przypadku nacjonalistów niemożliwe.

Rosyjska inwazja, może także wpłynąć na zmianę podejścia do naszych organizacji przez służby państwowe. Ludzie działający w naszym środowisku doskonale wiedzą, że sporo potencjalnych akcji, inicjatyw, nawet jeśli udało się zebrać i przekonać do nich ludzi nie dochodziło do skutku przez Policję czy ABW. Sytuacja, która wydarzyła się za naszą wschodnią granicą, rodzi nadzieję na to, że politycy głównego nurtu i służby działające na ich polecenie pójdą po rozum do głowy i przestaną ścigać ludzi za vlepki z krzyżem celtyckim, a zajmą się prawdziwą wrogą agenturą. Tym zagrożeniem jest właśnie antifa, która uaktywniła się przy okazji kryzysu na granicy polsko-białoruskiej czy właśnie różnej maści pseudonacjonaliści w postaci Pracy Polskiej, otoczenia Klimczaka czy Wielomskiego. Oczywiście to czy służby zmienią swoją postawę wobec nacjonalistów, jest niewiadomą i możemy tylko teoretyzować, należy jednak mieć nadzieję, że podnoszone przez nasze środowisko hasło „wolność słowa dla nacjonalistów” przestanie być tylko pustym sloganem, a stanie się rzeczywistością. Ludzie śledzący sytuację na Ukrainie od początku 2014 roku wiedzą, że to właśnie przy okazji sformowanie się prorosyjkich oddziałów powstał niejako w kontrze do nich wspomniany batalion Azow. Oczywiście dzięki Bogu u nas nie ma jeszcze prorosyjskich bojowników, a wojska rosyjskie nie zaatakowały Polski, należy jednak mieć nadzieję, że w zaistniałej sytuacji stanie się możliwe sformowanie nacjonalistycznych grup paramilitarnych. Jeśli znalazłyby się osoby chętne sfinansować takie przedsięwzięcia, ponieważ trzeba wspomnieć, że Azow na początku swojej działalności był finansowany przez osoby prywatne, moglibyśmy podzielić sukces ukraińskich nacjonalistów.

Ostatnią korzyścią z zaistniałej sytuacji, o której chce wspomnieć to oczywiście polepszenie kontaktów z ruchem nacjonalistycznym na Ukrainie i szansa na owocną współpracę między organizacjami z obu krajów. Ludzie obecni w ruchu już jakiś czas wiedzą, że kontakty między polskimi a ukraińskim nacjonalistami zostały zapoczątkowane przez środowisko skupione wokół miesięcznika Szturm. Obecnie przeżywają one rozkwit i dają nadzieję na owocną współpracę po zakończeniu konfliktu, co w przypadku wielu polskich nacjonalistów było do niedawna niemożliwe z racji trudnej przeszłości i patrzeniem na nią z różnych perspektyw. Możliwe, że trudna przeszłość, dzięki nowym mitom i bohaterom, może zejść na dalszy plan wobec realnych przykładów przyjaźni między naszymi narodami i wspólnych wysiłków wojennych. Należy mieć nadzieję, że kontakty te będą się rozwijać i nacjonaliści z obu krajów dostrzegą, że wobec zagrożeń dla europejskich narodów należy się zjednoczyć i odrzucić prymitywny szowinizm, aby razem działać na rzecz odbudowy moralnej Europy.

Podsumowując wojna na Ukrainie, będąca tragedią milionów osób paradoksalnie otworzyła przed naszym środowiskiem szanse na wyjście z marazmu, dzięki przedostaniu się ideologii nacjonalistycznej do mainstreamu. Wreszcie istnieje możliwość na zapoznanie się z ideą nacjonalistyczną i głoszonymi przez nasze środowisko postulatami, dla szerszej ilości osób. Od nas samych zależy już czy uda nam się tę sytuację wykorzystać i czy przekujemy ją w rozwój naszych organizacji.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.