3DROGA.PL

Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Stanisław Bocheński: Bykowe – czyli czy powinniśmy opodatkować bezdzietność?

Bykowe

W debacie publicznej co jakiś czas powraca temat wprowadzenia ,,bykowego’’, czyli podatku od bezdzietności. Jego najważniejszy skutek to, oczywiście, wywarcie presji na tych, którzy dzieci nie posiadają i zachęcenie ich do rozrodu. Przyjrzyjmy się temu podatkowi, jak i zastanówmy się, czy powinien on zostać wprowadzony.

Po co w zasadzie płacimy podatki?

Żeby przeanalizować tzw. ,,bykowe’’ najpierw musimy spojrzeć na sprawę z góry. Po pierwsze musimy zastanowić się, po co w zasadzie płacimy podatki? Odpowiedź na to pytanie, dla liberalnych ekonomistów, jest oczywista. Płacimy podatki bo z nich utrzymujemy Państwo. Ja jestem zwolennikiem MMT (nowoczesnej teorii pieniądza), która udziela zupełnie odmiennej odpowiedzi. Szkoła ta stawia tezę, że Państwo ma własne pieniądze i aby się utrzymać, nie potrzebuje ani złotówki z naszych podatków. Po prostu, jeśli jest jakiś wydatek państwowy to ,,kreuje się’’ odpowiednią ilość pieniądza w banku centralnym. Państwo jest ograniczone tylko mocami produkcyjnymi gospodarki, czyli tym ile jest ona w stanie pieniądza zaabsorbować. Podatki nie służą więc do dokonywania wydatków Państwa, są one potrzebne tylko do wytworzenia popytu na walutę. Przyjmując ten punkt widzenia, nie musimy projektować tak systemu podatkowego, aby wpływy podatkowe pokrywały się z wydatkami budżetowymi. Możemy więc wzbić się ponad kalkulacje budżetowe i mieć inne cele. Rozwiązuje to nam ręce w polityce budżetowej i pozwala inaczej ustawić priorytety przy projektowaniu systemu podatkowego. Zatem jakie powinny być ogólne cele przy nakładaniu podatków?

Moim zdaniem podatek idealny powinien spełniać dwie funkcje. Po pierwsze powinno zostać opodatkowane to, co złe, a nie to, co dobre. Po drugie podatek powinien dążyć do wyrównywania nierówności. Przeanalizujmy pokrótce, co się kryje pod tymi określeniami.

Jako złe powinno być rozumiane przede wszystkim to co jest niekorzystne dla Państwa i społeczeństwa. Z tego więc punktu widzenia powinniśmy opodatkować przede wszystkim to, co jest niekorzystne dla ogółu. Idealnie w tą wizję wpisuje się np.: akcyza na alkohol, papierosy, podatek cukrowy i znaczna część podatków ,,ekologicznych’’. Na drugim końcu jest chociażby praca, która jest zazwyczaj dobra. Kryterium to odwołuje się w jakiejś mierze do aksjologii i oczywiście nosi pewne znamiona subiektywności. Wydaje się, że w jakieś mierze polski system podatkowy respektuje te założenia. W końcu akcyza na alkohol, czy na papierosy jest bardzo wysoka. Gdyby nie ona wódka kosztowałaby zaledwie kilka złotych za butelkę. Podatki stanowią około 80% finalnej ceny tego produktu.

Drugą kwestią, którą powinniśmy brać pod uwagę przy projektowaniu systemu podatkowego, jest kwestia nierówności. Oczywiście należy pamiętać, że są dwa ich rodzaje: dochodowe i majątkowe. Te pierwsze są zawsze mniej nierówno rozdzielone. Te drugie są zawsze skrajne. Dla przykładu ostatnie dane pokazują, że 50% biedniejszych Polaków nie ma nic. Ich majątek wynosi minus 700 euro! 1% najbogatszych posiada z kolei 30% majątku krajowego, a 10% – około 60%. Celem Państwa powinno być zmniejszanie nierówności. Nie miejmy złudzeń, one zawsze będą. Nie mniej tak wysokie nierówności nie sprzyjają spójności społecznej, sile Państwa i po prostu nie są sprawiedliwe. Podstawowym narzędziem, aby z nimi walczyć, są progresywne podatki dochodowe i majątkowe. Z tych założeń aksjologicznych wyjdziemy, aby przyjrzeć się bliżej ,,bykowemu’’ jako pomysłowi na podatek.

Bykowe

Podatek zwany ,,bykowym’’ polega na tym, że powyżej pewnego wieku opodatkowuje się bezdzietność. Cele takiego obciążenia różnie się uzasadnia i jego realizacja też jest często odmienna. Analizując go z punktu widzenia kryteriów przedstawionych powyżej, realizuje on w pełni pierwsze kryterium, tj. opodatkowuje to, co złe – bezdzietność. Biorąc pod uwagę wskaźniki demograficzne i szybkie starzenie się polskiego społeczeństwa wskazane jest wywieranie ekonomicznej presji na posiadanie dzieci. Państwo, aby wymuszać pewne korzystne zachowania, może stosować zasadę kija i marchewki. Marchewką są oczywiście wszystkie świadczenia społeczne, natomiast kijem byłyby wyższe podatki. Co do nierówności wpływ tego podatku byłby niewielki. Zazwyczaj osoby biedniejsze posiadają trochę więcej dzieci. Różnica nie jest jednak w krajach zachodu duża. Można więc przyjąć, że nierówności dochodowe zmalałyby w niewielkim stopniu, jeśli w ogóle. Podatek ten spełnia więc jedynie jedno z dwóch kryteriów idealnego podatku.

Jak go zaprojektować?

Podatek ten powinien być też dobrze przemyślany i zaprojektowany tak, aby był sprawiedliwy. Po pierwsze powinien być progresywny, w tym znaczeniu, że powinien rosnąć wraz z wiekiem, a potem stopniowo maleć wraz ze starzeniem się podatnika. Chodzi o to, aby tworzyć na nim presję ekonomiczną, aby jak najszybciej decydował się na dziecko i decydował się na nie w momencie, gdy jest to biologicznie możliwe. Powinien też być inny zakres opodatkowania dla kobiet i mężczyzn. Dla kobiet od około 25 roku życia, a obciążenie podatkowe powinno stopniowo rosnąć aż do 40 roku życia. Mężczyźni powinni go płacić od około 30 lat do 45, a może nawet 50 roku życia. Różnica ta jest spowodowana oczywiście kwestią płodności, kobiety mają krótszy okres potencjalnego rozrodu i powinny szybciej zachodzić w ciąże. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby powyżej pewnego wieku dołożyć podatek tym którzy mają tylko jedno dziecko, celem wywarcia presji na posiadanie co najmniej dwójki dzieci. Zwalniać z opodatkowania powinno tylko zaświadczenie lekarskie o niemożliwości posiadania dzieci oraz bycie osobą duchowną. Tutaj otwiera się największe pole do nadużyć i trzeba by dołożyć szczególnych starań, aby nie unikano opodatkowania. Poza tym jednym elementem bardzo trudno byłoby uniknąć ,,bykowego’’. Akta stanu cywilnego jednoznacznie stanowią, kto jest ojcem i matką dziecka. Jeśli ktoś w nich nie figuruje, zostaje opodatkowany. Podatek więc byłby bardzo prosty i dość trudny do uniknięcia. Co ciekawe w PRL-u też istniało ,,bykowe’’. Polegało ono na podwyższaniu podatku dochodowego. Jest to jakiś sposób na jego organizację. Chyba jednak lepszym sposobem byłoby jego odrębne naliczanie, aby opodatkować też tych, którzy nie pracują. Nie ma też wątpliwości, że podatek powinien być progresywny – czyli uzależniony od posiadanych dochodów i majątku.

Bykowe jako część systemu podatkowego

Moim zdaniem ,,bykowe’’ powinno zostać wprowadzone. Chyba jak żaden inny podatek realizuje pierwszą i najważniejszą zasadę systemu podatkowego – opodatkowanie tego, co złe. Nieposiadanie dzieci jest niekorzystne dla Państwa i społeczeństwa. Jako takie więc powinny istnieć mechanizmy nakłaniające do ich posiadania. ,,Bykowe’’ będzie więc takim kijem, na tych, co dzieci nie posiadają.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.