Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Kamil Królik Antończak: Nicoleta Nicolescu, legionowa męczennica

Nicoleta Nicolesc, żelazna gwardia

Zapewne większość z nas zapytana o przedstawicieli europejskich nacjonalizmów bez trudu wymieni Jose Antonio Primo de Rivere czy Corneliu Zelea Codreanu, liderów ruchów, które do dziś inspirują współczesnych nacjonalistów na starym kontynencie, ale i również poza nim.  Nacjonalizm podobnie jak za czasów wyżej wymienionych przedstawicieli środowisk narodowych tak i dziś w swojej warstwie społecznej jest przekrojem całego społeczeństwa. Odnajdziemy w nim zarówno mężczyzn jak i kobiety, o różnym statusie majątkowym, na różnych stanowiskach, w różnych branżach. O ile dla polskich nacjonalistów postać siostry Jose Antonio, czyli Pilar może być znana dzięki pracy Natalii Jarskiej opisującej sekcje kobiecą hiszpańskiej Falangi, o tyle mało kto mógł słyszeć o Nicolecie Nicolescu, która tak jak Ion Mota i Vasile Marin stała się męczennikiem Żelaznej Gwardii. Kim była Nicoleta Nicolescu, o której historia mogłaby prawdopodobnie głucho milczeć, gdyby bezpośrednio po dyktaturze Karola II został wprowadzony inny dyktatorski reżim, a nie Narodowe Państwo Legionowe Iona Antonescu? 

Nicoleta Nicolescu przyszła na świat w 1912 roku w rumuńskiej miejscowości Craiova (pol. Krajowa), historycznej stolicy regionu Otlenia. Do Ruchu Legionowego wstąpiła już w 1930 roku, w tym samym, w którym rozpoczęła studia uniwersyteckie na Wydziale Filozofii w Bukareszcie. 

Lata 30 XX w. to czas, kiedy rola kobiet w społeczeństwie rumuńskim sprowadzała się do zajmowanie się domem i dziećmi, a prawo wyborcze kobiety miały uzyskać dopiero dzięki konstytucji z 1938 roku. Mimo wszystko charyzma Codreanu i uznanie jakie budził mistyczny wręcz ruch legionowy wśród społeczeństwa, rosło skupiając nie tylko samych mężczyzn. W ramach Legionu Archanioła Michała kobiety posiadały własne organizacje – Cytadele, będące odpowiednikiem gniazd, których członkami byli wyłącznie mężczyźni. Od samego powstania Cytadel w 1933 roku na ich czele stanęła Nicoleta wyznaczona na stanowisko dowódcy przez Corneliu Codreanu. Zauważyć należy, że ranga dowódcy była najwyższą rangą w Legionie, na którą zasługiwali ci, którzy wyróżniali się wzorową moralnością, mocą ofiarną i wytrwałością w walce. Tak było również w przypadku Nicolety Constanty Nicolescu, pierwszej kobiety w Legionie, która otrzymała stopień dowódcy. Sekcja kobieca wg danych z 1937 roku stanowiła 8% Legionu, którego liczbę szacuję się na 478 tysięcy członków. Mimo ducha czasów, a także opinii samego Capo di Cuib, dla którego kobiety powinny zajmować się wyłącznie czynnościami domowymi w celu zachowania swojej kobiecości czy wspomnianej również w tekście liderki sekcji kobiecej hiszpańskiej Falangi Pilar Primo de Rivera, Nicoleta miała diametralnie inne spojrzenie na zaangażowanie się kobiet w działalność legionową. Nicolescu opowiadała się m.in. za wspólnymi akcjami z mężczyznami w tym akcjach sabotażowych czy paramilitarnych.

Bezkompromisowa, żarliwie wierząca i gotowa do poświęceń, o czym mogą świadczyć jej słowa:

„A my, towarzysze, dajmy temu krajowi wspaniałą kobietę, kobietę, która nie waha się, która krocząc czci wszystko: umysł, serce, wolę swojego ludu. Odważ się dla niego na wszystko i umrzyj na reducie myśląc o nim zawsze przed sobą” 

Nicolescu pełniła rolę dowódcy żeńskich Cytadel, aż do roku 1936, kiedy to rolę przywództwa przejęła od niej Lucia Trandafir, a Nicoleta zachowała dla siebię rolę jej doradcy. Wycofanie z roli dowódcy kobiecych organizacji było związane z awansem Nicolety na stanowisko doradcy Codreanu. Uznanie zasadniczej roli, jaką kobiety zaczęły zdobywać w walce politycznej, znajduje odzwierciedlenie w nakazie wydanym przez Corneliu Zeleę Codreanu, a mianowicie, że pod jego nieobecność żadna decyzja nie zostanie podjęta bez uprzedniej konsultacji z Nicoletą Nicolescu. 

Pod koniec 1938 roku wraz z innymi członkami organizacji legionowej bez postawienia żadnych konkretnych zarzutów Nicolescu została aresztowana, a następnie bestialsko torturowana i gwałcona w piwnicach stołecznej prefektury policji. 

Corneliu Codreanu napisał kiedyś, że:

„legioniści to ludzie wielkiej wiary, dla której zawsze gotowi są się poświęcić”

Tak też było w przypadku Nicolety, która mimo kilkumiesięcznych tortur prowadzonych w okrutny sposób nie ugięła się przed swoimi oprawcami, do końca pozostając wierna swoim ideałom. 

Nicoleta Nicolescu zginęła śmiercią męczeńską 10 lipca 1939 r. podczas prześladowań ustanowionych przez króla Karola II. Umarła jak męczennicy pierwszych prześladowań chrześcijan: przyjmując z godnością i pogodą cierpienia cielesne i udręki, którym podlegała, nie wyrzekając się swojej idei i pozostając wierną prawosławnej wierze. Wierząc, że cierpienie fizyczne przekłada się na nieśmiertelność. Ostatnim rozkazem, jaki wydała swoim towarzyszom, zanim została zabita, złożonym na ręcę Sofii Cristescu Dinescu, która w 1938 roku pełniła rolę kuriera pomiędzy Nicoletą i Kapitanem było:

„Jeśli zabierze cię do obozu, powiedz, że moim rozkazem jest nie składać żadnych oświadczeń, nie dopuszczać się żadnych kompromisów!”

(Sofia Cristescu Dinescu – Na nitce wspomnień)

Nawet brutalni zabójcy drżeli z powodu niezwyciężonego zapału wiary Nicolety. W celi w podziemiach prefektury, z wystającymi kośćmi, z odciętą piersią, kłuta nożami, tak aby szybko odebrać jej życie, bohaterka zaciekle stawiła czoła swoim strażnikom i oprawcom, odmawiając śmierci tak szybko, jak tego się spodziewali. 

Męczeństwo Nicolescu zostało odkryte w 1940 roku, kiedy to Rumunia przez cztery miesiące była Legionowym Państwem Narodowym. Legioniści nie zamierzali zapomnieć o swoich poległych i zabitych towarzyszach, kładąc nacisk na to, aby prawda o zabójstwach oraz miejsca pochówku ciał Nicolescu, Codreanu, Nikadori, Decemviri oraz wszystkich legionistów zamordowanych i wrzuconych do masowych grobów ujrzały światło dzienne. 

Odkrycie prochów Nicolety Nicolescu nastąpiło po zeznaniach mechanika krematorium, w którym spalono ją żywcem, Iona Cercheza. Zeznał, że wieczorem 10 lipca 1939 r. komisarz prefektury policji Pavel Patriciu wraz z agentem Iuliu Horvathem przynieśli do krematorium w przesiąkniętym krwią rozdartym prześcieradle, torturowane ciało młodej dziewczyny, która z otwartymi oczami z trudem łapała oddech, a jej oczy dziwnie patrzyły na trójkę postaci, oszołomionych widokiem wciąż żywej dziewczyny… Dochodziła godzina 23.00. Ion Cerchez poprosił o dokumenty do identyfikacji, ale zamiast tego otrzymał odpowiedź okrutnego cynizmu: „Tam gdzie idzie nie potrzebuje dokumentów”. Jeszcze żywa Nicoleta została wrzucona do pieca krematoryjnego z numerem 1, na stałe zarezerwowanym dla legionowych ofiar. 

Mechanik krematorium zeznał podczas śledztwa, że dwaj kaci, słudzy zbrodniczego króla, stali przed piecem, dopóki nie słychać było końca jęków Nicolety konającej w płomieniach. Zszokowany ohydną zbrodnią, której był świadkiem, Cerchez napisał na urnie, w której złożył prochy dziewicy: „nieznane przyniesione na rozkaz Służb Bezpieczeństwa 10 lipca 1939 roku”. 

To dzięki niemu oraz dzięki boskiemu cudowi ciało zostało zidentyfikowane. Sofia Cristescu Dinescu donosi, że kiedy przewróciła urnę z prochami Nicolety, wypadły nietknięte ikony Matki Bożej i Świętego Mikołaja, które miała przy sobie. Ubranie, ciało i kości młodej kobiety spłonęły, ale dwie ikony pozostały nietknięte przez płomienie, jako świadectwo męczeństwa tej „elitarnej duszy”. Urna z prochami została złożona na cmentarzu legionowym w Predeal. Św. Jan Chryzostom mówi o męczennikach, że zawsze gotowi są umrzeć. Cytowane wcześniej słowa Nicolety o złożeniu ofiary na reducie z myślą o ojczyźnie zawsze przed sobą potwierdzają nie tylko jej przygotowanie do śmierci, ale nawet to, że w jej wizji legionisty ofiara przez śmierć była imperatywem. W liście, który Nicoleta Nicolescu wysłała do Nicolae Constantinescu w 1937 roku, jednego z trzech Nicadori skazanych na dożywocie, napisała: 

„Uklękliśmy na zimnych płytach kościoła, modliliśmy się i płakaliśmy; nie dla ciebie, nie dla nas, ale ze względu na wszystko, co Bóg pozostawił na ziemi, ludzie nic nie zrozumieli. I w końcu odnaleźliśmy w sobie uśmiech, ponieważ jednak niewielu zrozumiało” 

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.