ASHA LOGOS: ODRZUĆ CZARNĄ PIGUŁKĘ

Pesymizm – Tendencja do podkreślania tego, co negatywne lub niesprzyjające okoliczności, lub przyjmowania najbardziej ponurego możliwego poglądu.
Nihilizm — Pogląd, że tradycyjne wartości i przekonania są bezpodstawne, a istnienie jest bezsensowne i bezużyteczne.
Cynizm — Postawa lub stan umysłu charakteryzujący się nieufnością wobec motywów innych.
Defetyzm — Akceptacja porażki bez walki.
Pesymizm, nihilizm, cynizm, defetyzm, te i podobne formy negatywności (tzw. czarna pigułka) są zarówno toksyczne, jak i zaraźliwe. Musimy obmyć się z tych tendencji, nie są one nasze, lecz obce, niezdrowe i niszczycielskie.
Lubimy myśleć o rzeczywistości jako o czymś, co po prostu jest, a sposób, w jaki o niej myślimy lub ją omawiamy, jedynie jako relacja post factum, która ma niewielki lub żaden wpływ na samą rzeczywistość. Nie można być bardziej w błędzie. Rzeczywistość nie składa się z litanii czarno-białych faktów, ale z subiektywnej historii opowiadanej na bieżąco. Kilku opowiadaczy historii rywalizuje o dominację w narracji i wszyscy w pewnym stopniu pomagają sterować tą historią, tworząc nasze normy, i to fundamentalne zrozumienie naszej egzystencji, z którym większość zwykle się zgadza i którego używa jako punkt wyjścia do orientowania się w świecie. Ale wstrząsająca prawda jest taka, że ten punkt centralny jest zawsze wywołany, jest to wynalazek, do którego wspólnie decydujemy dać się przekonać, i który może się głęboko zmienić w dowolnym momencie. […] Musimy rozważyć tego implikacje. Sposób, w jaki subiektywnie postanawiamy postrzegać i mówić o naszym świecie, całkiem dosłownie kształtuje naszą rzeczywistość od podstaw. Nie mogę wystarczająco podkreślić, jak proste, zwierzęce i przypominające stado jest nasze zakorzenienie wobec powszechnego mniemania. […] Nikt z nas nie jest całkowicie odporny na te wrodzone tendencje.
Rozważ niezwykle dziwną koncepcję śmiechu z taśmy w serialach komediowych. Śmiechy z taśmy są dodawane do programów telewizyjnych, ponieważ działają. Służą swojemu celowi z najwyższą skutecznością; słyszenie śmiechu innych sprawia, że jesteśmy bardziej skłonni do śmiechu, tak jak widok osoby ziewającej często wywołuje chór ziewów. Wyobraź sobie, że grasz w grę z przyjaciółmi i słyszysz, jak mówią, że „to głupia gra”. Niemal natychmiast gra wydaje się nieco bardziej głupia, być może nawet głupkowata, bezsensowna nieistotna, stratą czasu. Wyobraź sobie to samo doświadczenie z przyjaciółmi mówiącymi „świetnie, uwielbiam tę grę”. Natychmiast jesteś w stanie zobaczyć jaśniejsze punkty aktywności, znaleźć w niej to, co sprawia przyjemność, i pozwolić sobie na odrobinę więcej przyjemności niż w przeciwnym przypadku.
Słowa nasze tworzą i kształtują naszą rzeczywistość, nieustannie staramy się nadawać na podobnej fali jak ci wokół nas, co oznacza, że słuchając ich wypowiedzi, chętnie przyjmujemy perspektywę, z której inni patrzą na świat. Robimy to z konieczności. Mówiąc osobiście, wiem, że komunikacja i wzajemne zrozumienie byłyby niemożliwe, gdybym nie posiadał umiejętności, którą wszyscy mamy szczęście mieć, intuicyjnego i automatycznego stawiania się w sytuacji drugiej osoby, o ile możliwe, aby zrozumieć, co druga osoba ma na myśli podczas rozmowy. Potrzebuję jak najpełniejszego obrazu kontekstu, aby jak najlepiej zrozumieć zamierzony sens słów, których używasz, co oznacza, że do pewnego stopnia muszę spróbować spojrzeć na świat z twojego punktu widzenia podczas naszej rozmowy. W tym okresie czasu, w pewnym stopniu przejmuje Twoją perspektywę, patrzę na rzeczywistość Twoimi oczami i jeśli to, co od Ciebie słyszę, do mnie przemawia, zabieram ze sobą część tej rzeczywistości i przyswajam ją; coś w rodzaju małej transfuzji światopoglądów przekazywanej z jednej osoby na drugą. Chociaż rzadko zatrzymujemy się, by zdać sobie z tego sprawę, wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością. Wszyscy aktywnie „piszemy” i „przepisujemy” siebie nawzajem, dosłownie lepiąc i kształtując mózgi innych, zawsze, choćby nieznacznie, zmieniamy orientację fali innych. Jeśli zaś na przykład przyjmujemy wiadomości ze źródła, któremu bardzo nie ufamy, mamy się na baczności i jesteśmy w stanie odrzucić wiele z tego, co jest nam komunikowane, przynajmniej wszystko, co jest przekazywane bezpośrednio i wyraźnie, co rozpoznajemy wystarczająco dobrze, aby odrzucić. Kiedy słuchamy kogoś, komu ufamy lub z kim się zgadzamy, to, co nam przekazuje, nabiera większego znaczenia w naszych umysłach, co sprawia, że tym ważniejsze jest, abyśmy byli świadomi wpływu, jaki wywieramy na naszych rówieśników. Nasze wyrażane uczucia nie istnieją w próżni, grzechoczą na zawsze w umysłach tych, którzy je słyszą, czy to zajmują pierwszy plan w umyśle, czy tkwią w jego najgłębszych zakamarkach; coś widzianego lub słyszanego nigdy nie da się odwidzieć ani odsłyszeć, i wszystko pozostawia jakiś odcisk.
Jednym z powodów, dla których niektórzy wyrażają czarnopigułkowe opinie, jest nasze silne pragnienie, by nie być postrzeganym jako osoba naiwna. Ponieważ wywrotowcy, którzy przejęli stery naszej kultury, są cyniczni i nihilistyczni, naturalnie przez dziesięciolecia przedstawiali te cechy w pozytywnym świetle, łagodząc w ten sposób nasze postrzeganie tych cech. Dziś jest postrzegane jako całkiem fajne i modne być kimś, kto nie dba o nic, nikomu nie ufa, kto może okłamać lub oszukać innych, nie pozwalając zaś na to, aby samemu dać się oszukać. W tym środowisku ci, którzy obrażają i kpią ze wszystkiego, lub ci, którzy mają czysto negatywne oczekiwania wobec świata, mogą cieszyć się zadowolonym z siebie i protekcjonalnym chichotem, gdy sprawy potoczą się źle, mówiąc w ten sposób: „A nie mówiłem”?. Wydaje mi się to szczytem pyrrusowego zwycięstwa i z pewnością nie jest powodem do dumy. A jeśli słyszysz te słowa i chcesz odpowiedzieć „ale nie można się łudzić i żyć w jakimś fantastycznym świecie optymizmu, podczas gdy wokół nas Rzym płonie”, to jak najbardziej się tu zgadzamy. Z pewnością nie proszę, abyśmy wspólnie przyjęli złudzenie, wręcz przeciwnie. Ponura i beznadziejna wizja, oto prawdziwe złudzenie. Ten światopogląd został sztucznie wymyślony i wstrzyknięty z zewnątrz przez elementy wywrotowe, znacznie lepiej wyszkolone w dziedzinie manipulacji i psychologicznych mechanizmów kontroli niż my. W rzeczywistości jesteśmy bardzo podobni do śpiącego olbrzyma, który musi tylko stać się świadomym własnej mocy, aby zwyciężyć.
A jednak wizerunek, jaki stworzono i utrwalono dla skrajnej prawicy, to ten beznadziejnej i wściekłej mniejszości, maleńkiej i bezsilnej przeciwko wszechpotężnej, wszechobecnej boskiej sile oraz kulturze, przeciwko której nigdy nie mieliby nadziei na zwycięstwo. Przyjęcie tego punktu widzenia świadczy o całkowitej ignorancji o przeszłości, braku kontekstu historycznego. Każdy, kto śledzi naszą podróż wstecz aż do kultur indoeuropejskich, obserwując niezwyciężonego ducha i siłę woli oraz odporności sięgającej wstecz aż do zarania zapisanych dziejów, może tylko przyznać, że nasza całkowita klęska jest niemożliwa, chyba że zdecydujemy się uczynić ją nieuniknioną. A kiedy już to sobie uświadomisz, nie możesz powstrzymać się od gniewu wobec tych, którzy udają, że jeśli po prostu nie mamy przewagi liczebnej, ani pieniężnej, ani wpływowej, to jesteśmy skazani na zagładę. To idiotyzm, zaraźliwy idiotyzm, który świadomie lub nieświadomie tworzy samospełniającą się przepowiednię. Kiedy element opowiadanej historii zostaje zaakceptowany przez osobę, ta akceptacja pomaga w dalszym umacnianiu podstawy tego elementu, natychmiast czyniąc go bardziej wiarygodnym i realnym zarówno dla opowiadającego, jak i dla słuchacza, a tym samym dla każdego, z kim później rozmawia.
Jednym z pierwszych znaków ostrzegawczych dotyczących tych, którzy tak agresywnie promują myślenie, że „wszystko jest beznadziejne”, było przeczytanie podręcznika i przewodników tych właśnie wywrotowych elementów, które infiltrują nasze społeczeństwa. Zwykle za wynagrodzeniem, czasem jako hobby, prawie wszystkie ich taktyki skupiają się wokół demoralizacji i kultywowania poczucia beznadziejności. Doskonale wiedzą, że jeśli uda im się stworzyć głębokie poczucie, że „nie mamy żadnych nadziei”, w zasadzie wygrali już bitwę. Jeśli wszyscy ciągle powtarzamy sobie, że nie mamy nadziei, to, oficjalnie rzecz biorąc, jej nie mamy.
Jako jedną z najlepszych analogii są żołnierze na polu bitwy. Wykwalifikowani generałowie na przestrzeni dziejów doszli do wniosku, że wszystko zależy od morale. Pierwsza strona, która się załamuje, przegrywa, a pierwsza strona, która sobie wmówiła, że wygra za wszelką cenę, niemal zagwarantowała sobie zwycięstwo, nawet jeśli szanse są przeciwko niej. Bardzo niewiele armii kiedykolwiek posunęło się do skrajności tego zobowiązania, do wygrania za wszelką cenę, oczywiście z wyjątkiem przypadków takich jak Spartanie pod Termopilami, którzy, jak na ironię, w zasadzie przegrali bitwę (więc może się to wydawać dziwnym przykładem do przytoczenia), ale czy naprawdę przegrali w szerszym planie? Nie tylko ich działania pomogły powstrzymać Persów przed podbojem ich ojczyzny, ale ich odwaga i bohaterstwo będą żyły wiecznie, służąc umocnieniu honoru i reputacji dla siebie i swojej kultury zarówno za życia ich narodu, jak i dla ich genetycznych i kulturowych potomków. Ich energia wciąż żyje i o ile ich kultura reprezentowała dobro, szlachetność i zdrowie, siła wspomnień o ich uwiecznionych czynach służy skierowaniu świata ku dobru, ku sile, szlachetności i zdrowiu i przypomina nam, co to znaczy być mężczyzną. Jest powód, dla którego narody karały tych głośnych defetystów na linii frontu prawie tak agresywnie, jak zdrajców lub dezerterów, i jest powód, dla którego siły przeciwne zawsze poświęcają tak dużo czasu i energii na operacje demobilizacyjne; taka psychologiczna taktyka może zniszczyć armię. Jest powód, dla którego generałowie zawsze myśleli o wygłaszaniu poruszających przemówień przed konfliktem, te przemówienia są zastrzykiem energii i siły, mogą służyć w inspirowaniu ludzi do działania o wiele bardziej energicznego i stanowczego, nie tylko zwiększając szanse na wygranie bitwy, ale potencjalnie ratując życia i unikanie długiej, przygnębiającej, przeciągającej się sytuacji patowej. Mentalność i perspektywa mają ogromne znaczenie. Są tacy, którzy chcą, żebyśmy zachowywali się jak dzieci skulone w kącie, szepczące o tym, jacy źli są nasi rodzice, opowiadające o nich dowcipy za ich plecami, marginalizowani, ulegli i przestraszeni. Musimy obudzić się i uświadomić sobie, że to my jesteśmy rodzicami w tym świecie błaznów, ostatnimi pozostałymi dorosłymi z otwartymi oczami i jasną wizją, reprezentującymi wzniosłą i znakomitą tradycję, która nie ma sobie równych, i że te rozdrażnione dzieci i wywrotowi obcy, niezdolni do prawdziwego przywództwa lub właściwego rządzenia, przejęli dom i go zniszczą, jeśli nie przywrócimy naturalnego porządku.
Możemy albo dawać sobie nawzajem nadzieję, inspirację i napełniać się nawzajem energią i duchem, albo możemy zrobić odwrotnie, malując beznadziejny i ponury obraz, a tym samym wzajemnie się przygnębiać i wyczerpywać. I znowu, prawdziwa moc decydowania o tym wyniku nie leży po drugiej stronie, ale po naszej. Jesteśmy w pełni zdolni do urzeczywistnienia każdej z tych możliwych przyszłości. To wszystko kwestia tego, co wspólnie zdecydujemy urzeczywistnić słowem. Wybierz zwycięstwo!
Tłumaczenie: Michał Szymański

