Idea
5

Faramir: Quo vadis Europo? Quo vadis Polsko?

Ostatnie wydarzenia w Europie, jak również w naszej ukochanej ojczyźnie napawają nas nacjonalistów słusznym niepokojem o przyszły kształt naszej rzeczywistości. Może to wywoływać w nas poczucie bezsilności i beznadziejności, chęć poddania się i akceptacji dla współczesnego świata. Zachodnia Europa rozrywana jest przez nasilający się tam konflikt etniczno- religijny pomiędzy arabskimi imigrantami a rdzenną ludnością, czego wyrazem był ostatni zamach w Paryżu, płonące meczety w Szwecji, czy też wielkie protesty PEGIDA w Niemczech. Ten dawniej dumny i potężny matecznik kultury łacińskiej i chrześcijaństwa gnije również coraz bardziej przez ideologię liberalizmu, laicyzacji, gender i marksizmu. Powszechna jest niczym nieograniczona aborcja, związki dewiantów seksualnych, eutanazja, pojawiają się także pomysły legalizacji poligamii i zoofilii. Organizacje nacjonalistyczne i prawicowe cieszą się tam znikomym poparciem i w celu walki
o stanowiska polityczne sprzedają swoje ideały. Co gorsza, temu nihilizmowi moralnemu nie umie sprzeciwić Kościół Katolicki, który sam jest zżerany przez dzisiejsze czasy, co pokazał październikowy synod biskupi w Rzymie, na którym nastąpił wyraźny podział między stronnictwem liberalnym a konserwatywnym. Zachodnioeuropejscy hierarchowie zaczynają coraz częściej mówić o akceptacji homozwiązków i komunii dla rozwodników, o czym świadczy chociażby ostatnia wypowiedź biskupa Antwerpii Johanna Bonnego i otwarte stanowisko kleru niemieckiego wobec tych kwestii. Nie dziwi więc, że wielu młodych Europejczyków zaczyna wybierać islam, będący jedyną silną (oczywiście niesłuszną) alternatywą wobec moralnej pustyni.

W takiej sytuacji może się nam wydawać, że Polska jest stanicą odwiecznych wartości i religii katolickiej. Około 50% ludzi uczęszcza czynnie co niedzielę na mszę świętą, co w porównaniu z Francją(około 5%) może budzić nasze zadowolenie. Wszelkie dewiacyjne pomysły zachodnich polityków i aktywistów nie cieszą się u nas wielką popularnością(mimo wyboru zawodowego geja na prezydenta Słupska). Brak też w kraju nad Wisłą islamskich imigrantów w większej ilości. Jednakże nie znaczy to my Polacy możemy spocząć na laurach, gdyż nie brakuje i u nas wielkich skaz i defektów. Po pierwsze jest to upadek polskiego przemysłu spowodowany patologią transformacji ustrojowej. Za najlepszy jej przykład uznałbym zamknięcie polskich stoczni(wszak w kraju z tak dużą linią brzegową przemysł stoczniowy jest zbędny). Dodatkowo w obecnej chwili, wedle rządowych planów ma zostać zamkniętych pięć kopalń należących do Kompanii węglowej. W efekcie tego, pracę ma stracić pracę 5000-cy ludzi, a to wszystko z powodu unijnego paktu klimatycznego i rzekomo niższych cen węgla rosyjskiego. Warto dodać, że tony węgla zalegają w hałdach na Śląsku. Po drugie, olbrzymia, niespotykana nigdy wcześniej, emigracja Polaków za granicę w pogoni za lepszym życiem, z problemem tym łączy się też potężny niż demograficzny mogący spowodować wyludnienie kraju do stanu 16 mln obywateli w roku 2100. I jak na zachętę do ucieczki rząd podwyższa VAT, ZUS itp. Tyle w skrócie o sprawach gospodarczych, czas przejść do spraw społecznych. Premier Kopacz zapowiedziała legalizację tzw. związków partnerskich, a za tym może iść pozwolenie na małżeństwa dewiantów i adopcję przez nich dzieci. Ze szkół rugowana jest historia i klasyki polskiej literatury takie jak np. Potop i Pan Tadeusz, a pojawia się edukacja seksualna. I warto byłoby podsumować polskie społeczeństwo. Otóż w aktualnej sytuacji jesteśmy narodem biernym, śmiem nawet twierdzić, iż tak wielkiej apatii w Polsce nigdy nie było. Polacy potrafią buntować się tylko wtedy, jak zabiera się im internet, lub umieli by to zrobić gdyby zabroniono im picia alkoholu lub ograniczono dostęp do żywności. Nie świadczy to dobrze o kondycji moralnej i politycznej naszego narodu. Jak zareagowali obywatele na aferę taśmową, w porównaniu choćby z reakcją Węgrów na podobną sytuację w 2006 roku? Co zrobili ludzie z jawnym sfałszowaniem ostatnich wyborów samorządowych? Kto wygrywa w wyborach głosami Polaków od ostatnich siedmiu lat? Naród nasz zżerany jest przez konsumpcjonizm i obojętność, a z tego jest tylko jeden krok do wzorców obecnych na zachodzie kontynentu. Jesteśmy jedną nogą nad przepaścią. Dotyczy to również nas nacjonalistów. Jak wielkie mamy poparcie w społeczeństwie, skoro wielokrotnie mówimy, że reprezentujemy naród? Jak bardzo rzetelnych i ideowych ludzi stawiamy jako prezesów i kandydatów w wyborach? Czyż nie zżerają nas bardziej wewnętrzne spory, walki, kłótnie? Czy nie postępujemy jak hermetyczne środowisko zamykając się w swoich gronach i tylko marzymy? Na te pytanie odpowiedzmy sobie sami.

W obecnej sytuacji pojawiają się dwa ważne pytania. Quo vadis Europo? Quo vadis Polsko? Dokąd zmierzamy? Jeżeli nic się nie zmieni, jeżeli nie odmienimy się jako nacjonaliści, a przede wszystkim jako chrześcijanie, to nasze dzieci i wnuki będą żyły w nowym porządku świata, bez religii, narodów i moralności, w rzeczywistości w której królować będzie konsumpcjonizm i materializm. Chrześcijaństwo wróci do katakumb, w ukryciu przed islamistami lub państwem świeckim. Naród będzie utożsamiany z zacofaniem, dziwactwem wobec państwa światowego. Moralność będzie skansenem starych babć w obliczu powszechnych dewiacji i zboczeń seksualnych. Polska będzie krajem wyludnionym, bez przemysłu i rolnictwa, skolonizowanym przez obcy kapitał, którego mieszkańcy będą dalej z obojętnością przyjmować rządowe decyzje. W obliczu tak pesymistycznej wizji, ważny jest właśnie nasz wysiłek w celu odrodzenia postawy narodowej i chrześcijańskiej. Każda nasza działalność, nawet najmniejsza, będzie dawała efekty, w myśl zasad; Póki walczysz, jesteś zwycięzcą i Nie od razu Rzym zbudowano. Musimy być również otwarci na społeczeństwo, działać w imię idei solidaryzmu, obojętni na liberalne frazesy o pełnej indywidualności człowieka. Szeroko pojętego ruchu narodowego(nie mam na myśli partii pod tą nazwą) nie mogą toczyć ciągłe kłótnie i niesnaski, potrzebne jest zjednoczenie w kwestii najważniejszych spraw takich jak walka z konsumpcjonizmem, materializmem, laicyzacją, ideologią gender, internacjonalizmem. Wraz z polską odnową narodową, przyjdzie renesans chrześcijańskiej Europy. A nawet jeżeli mielibyśmy przegrać i być ostatnimi z ostatnich, nie bójmy się, wszak największa nagroda czeka na nas w Niebie. Nie bójmy się pójść tak jak święty Piotr w Quo vadis po usłyszeniu wezwania Chrystusa: Kiedy opuszczasz lud swój, ja idę do Rzymu na ponowne ukrzyżowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.