Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Juan Antonio López Larrea: Ojcze, kim był Juan Ignacio?

Juan Ignacio Justicio

– Ojcze. 

– Mów, synu. 

-Opowiedz mi jeszcze raz historię Frente de la Juventud (Frontu Młodzieży). 

– Już ją znasz synu, walczyliśmy i przegraliśmy. 

– ,,Ale walczyliśmy”; tak, słyszałem, jak już mówiłeś to sto razy. 

– Cóż, co jeszcze chcesz wiedzieć, tak było. 

– Wiem, że nie lubisz o tym rozmawiać, kiedyś powiedziałeś mi, że popełniliście wiele błędów, że zapłaciłeś za to więzieniem. 

– Pewnie. 

– Nigdy się ciebie nie wstydziłem, tato. Wiem, że walczyłeś, będąc w moim wieku o lepszą Hiszpanię, z mocnym przekonaniem, że upływ lat pokaże, że nie były one stracone. 

Wiem, że należałeś do pokolenia obfitego w altruistyczne ideały i że w walce o to, co uważaliście za święte, nie obchodziło was czy przekraczaliście prawa człowieka, czy rzucaliście wyzwania lewicy, czy prawicy, czy wszystkiemu, co stanęło wam na drodze. 

– Tak, ale dużo zostawiliśmy po drodze … 

– Odważnie próbowaliście. 

– Tak, ale zysk z naszej ofiary był dla tych samych, z którymi walczyliśmy, w ostatecznym rozrachunku okazaliśmy się marionetkami systemu 

– Walczyliście, to więcej, niż moje pokolenie jest gotowe teraz wnieść. 

– Może masz rację synu, ale to nie wymazuje to naszych błędów. 

– A kto tak powiedział?!!!! Walczyliście krwią i ogniem. 

– Tak, krwią i ogniem… 

– Ojcze. 

– Mów. 

– Kim był Juan Ignacio? 

– Był moim szefem, moim towarzyszem i był moim przyjacielem. 

– A kto go zabił? 

– To ONI. 

– Rozumiem. A dlaczego to zrobili? 

– To długa historia, mój synu. I smutna. 

– Opowiedz mi ojcze, opowiedz mi historię Juana Ignacio Gonzáleza Ramíreza. 

– Cóż, niech będzie. 

Wszystko zaczyna się od Fuerza Nueva (Nowej Siły). 

– Ale byliście z Frente. 

– Niczego z historii neofaszyzmu w Hiszpanii nie da się wytłumaczyć bez przechodzenia przez FN, niczego. 

– Ale to była partia prawicowa, zawsze tak mówisz. 

– Była i dlatego jej koniec był przewidywalny, ale zawsze pamiętaj, że przed FN nie było nic, a po nim, widzisz, jeszcze mniej. 

– Słucham cię, tato. 

– Fuerza Nueva była pierwotnie czasopismem o treści politycznej zbliżonej do reżimu generała Franco i zasadniczo, do zasad Movimiento (Ruchu). Jeśli dobrze pamiętam, rozpoczęło swój cykl wydawniczy jeszcze pod koniec lat 60. Wraz z przemijaniem wydarzeń politycznych, które miały miejsce w Hiszpanii i ruchami różnych sektorów tworzących reżim oraz z pojawieniem się nowych-starych stowarzyszeń, zaczęło radykalizować swoje stanowisko na rzecz ideałów, które niegdyś doprowadziły do wydarzeń 18 lipca, dlatego wkrótce stało się znane jako organ bunkra.  

Technokraci, liberalna i bardziej reakcyjna prawica oraz sępy przebrane za falangistów w sojuszu z „przyjaciółmi” przyszłego króla, rozpoczęli proces likwidacji reżimu. Proces, w którym nie podjęli żadnej próby, jakiegokolwiek rodzaju kompanii, od czasu eliminacji Carrero aż do powstania dotychczas nieistniejącego ultraterroryzmu, którym społeczeństwo hiszpańskie było zaniepokojone, między ultralewicowym fanatyzmem a nowym, ultraprawicowym. Ten proces szybko znalazł się w zaciszu parasola państwowego, chociaż było oczywiste, że system się zmienia, było jednak pewne, że pozostaną ci sami, którzy przez długi czas byli jego darmozjadami. 

Suarez, Rosón, Martín Villa i inni padlinożercy w zmowie z królem, byli znani jako renegaci, podczas gdy w rzeczywistości określenie, pod którą powinni byli być znani, jest znacznie bardziej popularne i dosadne. Omińmy je jednak, bo w końcu, czemu winne są ich matki? Wraz z nowym prawem Stowarzyszania, Fuerza Nueva staje się partią polityczną i niechętnie poddaje się uczestnictwu w „grze demokratycznej” (nigdy żaden przymiotnik nie zdefiniował tak konkretnie rzeczownika towarzyszącego). 

Podobnie FE-JONS (Hiszpańska Falanga i Junty Ofensywy Narodowo-Syndykalistycznej) i Comunión Tradicionalista (Komunia Tradycjonalistyczna), ale bardziej ze względów historycznych lub sentymentalnych, ponieważ bez wątpienia FN wykorzystał tę zdradę na niezadowolonych masach. Blas Piñar był urodzonym liderem, człowiekiem o niezwykłej charyzmie, a także genialnym mówcą. Podporządkował sobie nostalgię po Caudillo i zgromadził młodych ludzi. Wypełnił place, na których rozwinął swoją potężną mowę z różnymi ludźmi o wspólnym uczuciu, jakim była Hiszpania. 

I stąd bierze się wielkość i nieszczęście FN. Niezrozumiałe jest, że nikt z tylu zdolnych ludzi nie miał pewności spojrzenia na polityczną przyszłość ruchu, a jeśli ktoś go miał, nie słuchała go klika, która zaczęła odizolowywać osobę dostrzegającą nadchodzącą rzeczywistość polityczną i społeczną. 

Chodzi o to, że utrzymanie reżimu Franco jako ideologii politycznej po śmierci Franco było absurdem. Prowadziło to do tego, że polityczne cele partii mogły ostatecznie sprowadzić się tylko do jednego: inwolucji politycznej poprzez zamach stanu. Coś tak absurdalnego nie mogło zostać utrzymane, zwłaszcza widząc to dzisiaj z dystansu, wiedząc, że żadna zmiana polityczna nie jest przypadkowa i bez poparcia tych, którzy są przy władzy.  

Frankizm bez Franco jest niewykonalny, zaczęto to coraz częściej słychać wśród bojowników coraz potężniejszej Fuerza Joven (Młodej Siły). W dodatku my wszyscy młodzi ludzie, którzy masowo przybyliśmy do partii z niewielkim bagażem ideologicznym i jedynie z patriotycznym uczuciem w sercu, zaczęliśmy racjonalizować ten pogląd, że frankizm bez Franco jest niewykonalny i zaczęliśmy patrzeć na Europę. Ku Francji, ku Włochom, ku Ordre Nouveau, ku Ordine Nuovo, czytaliśmy Evolę, Ramiro, Onesimusa. 

I zaczęliśmy się denerwować nie tylko na wroga, ale nawet wewnątrz naszej organizacji. FN chciał, żebyśmy byli siłą strajkową, wychodziliśmy na ulice, straszyliśmy swoją obecnością, zabezpieczaliśmy wiece i demonstracje, rozwieszaliśmy miliony plakatów i zawiadomienia, głosząc stale naszą idee. To my wnieśliśmy Blasa do kongresu, a nie pieniądze Ortuño. 

Ale nikt nas nie docenił. W rzeczywistości nie mieliśmy ani głosu, ani siły wyborczej, ani możliwości podejmowania decyzji. Po sukcesie wyborczym zaakcentowano prawicowy dryf FN, rozpoczęły się rozmowy z „powiązanymi partiami” (Derecha Democrática Española (Hiszpańska Prawica Demokratyczna) itd.), a „postawy faszystowskie” zaczęły być najpierw niewygodne, a potem irytujące. Zakazano kontrdemonstracji, a walki uliczne zaczęły być powodem sankcji, a nawet wydaleń. Przejęcie postulatów „gry demokratycznej” była końcem drogi, w której FN uparcie utknął. 

W takich ramach zaczęto malować płótno pochodni i płomienia. 

To był początek najbardziej rewolucyjnej i pełnej nadziei partii, jaka istniała na scenie narodowej, która była początkiem Frente de la Juventud. 

Juan Ignacio był jowialnym chłopcem, z pewnością miłym, o czystym spojrzeniu i szczerym uścisku. „Cóż za wspaniała figura…!”, takie było jego przywitanie, z odrobiną arogancji, charakterystycznej dla rdzennych [Hiszpanów]. 

Abelardo Pons, który wyrył swoje piętno na FN, pamięta go jako najbardziej entuzjastycznego dzieciaka, który tam był, a były ich setki! „Chcę walczyć”, powtarzał do znudzenia każdemu, kto chciał go słuchać. 

Pracował w rejestrze nieruchomości, a kiedy wyszedł, szybko coś przegryzł u siebie w domu i udawał się do Núñez de Balboa, do siedziby FN. „Chcę pracować” – powtarzał. Wkrótce jego upór został wynagrodzony. Został szefem narodowym Fuerza Joven, zorganizował milicję, utworzył sekcję C i stał się punktem odniesienia dla wszystkich prowincjałów. Nikt nie przeszedł przez Madryt bez wymiany poglądów z Juanito. Znaczenie, jakie on i jego towarzysze tacy jak Pepe de las Heras i niektórzy inni, zaczęli mieć w partii na poziomie organizacyjnym, stała się zagrożeniem dla „imperio de la braga” (nazwa, pod którą znana była klika doradców otaczająca pana notariusza). Blas był niekwestionowanym liderem partii, ale Juan Ignacio stał się szeregowym wzorem. 

Katastrofa była nieunikniona, zwykła kwestia czasu. Kiedy zdecydowano zainwestować barbarzyńskie miliony peset w zakup nowej siedziby, bazy wtedy wymagały poświęcenia się niewielkim pomieszczeniom do pracy w dzielnicach, bliskich najsłabszym warstwom społecznym; byliśmy zmęczeni byciem bandytami w dzielnicy Salamanca. Chcieliśmy pracować z prawdziwymi ludźmi. I wszystko pękło. Pewnej późnej nocy w lokalu na ulicy Núñeza de Balboy wybuchła scysja i rozłam stał się faktem. Wszyscy z Fuerza Joven bez wyjątku poszli za swoim przywódcą. Po pewnym czasie i staraniach Blasa Piñara, Muñoza Perea i innych (szczególnie bliskich rodzicom wielu bojowników), wielu młodych towarzyszy wróciło do FN, ale Frente de la Juventud (Front Młodych) była już faktem i stawiała swe pierwsze kroki. 

Ale jakie! 

Akcja bezpośrednia nie była jedynie deklaracją intencji. 

Front był kojarzony w społeczeństwie z atakiem na szkołę prawniczą. Eksmisją korytarzy i usunięciem wszelkiej propagandy marksistowskiej z klas i krużganków. Pobicia, strzały, kontuzje i… pierwsze aresztowania. Peña, Ramón i Abe zostają zatrzymani przez władze. 

Pamiętam, jak Juanito powiedział mi, że kosztem wyciągnięcia Peñy zapłacilibyśmy za lokal, który mieliśmy w Claudio Coello przez pół roku, ale we Fronte, nikt nigdy nie pozostawał na lodzie. 

Pieniądz, nikczemny metal. Juan jako sekretarz krajowy, był odpowiedzialny za zapewnienie niezbędnych zasobów pozostałym departamentom, w których zorganizowano strukturę polityczną Frontu. Obietnice patronatu zostały osłabione, gdy FN i FE-JONS były zagrożone liczbą elementów ich baz (Frente i Primera Línea, dwie organizacje awangardowe tamtych czasów, zaczęły atakować i widać było, że ich sojusz był już bliski; z pewnością byłaby to groźna grupa i imponująca przyszłość jako pierwsza partia NR podczas zmiany systemu w Hiszpanii). 

Próba utrzymania się tylko z honorariów jego członków (nie zapominajmy o młodości wszystkich jej członków) okazała się niemożliwa, a nacisk Frontu Młodzieżowego „rozcieńczył się we własnym soku”. Potem pojawiły się „wymuszone błędy”, jakby to powiedział tenisista. 

Tymczasem bojownicy i prowincjałowie nadal przybywali jak woda po odwilży, strumieniem. 

Juan utworzył mały zespół, który podróżował z nim co tydzień, aby spotkać się z towarzyszami z prowincji i powołać delegacje. Peña, Ravenna, Gabi byli zwykle jego towarzyszami. 

No i ja. 

Podróżowałem po całym hiszpańskim Lewancie, towarzysząc jemu. I tam powstało nasze braterstwo. Jeśli znałem kogoś, kogo nie można by było zniechęcić, to był to Juanito. Nic się nie liczyło, wszystko było do przyjęcia, jego stopień oddania Hiszpanii i jej rewolucji był totalny. Gadułą był niewyczerpanym, podobnie jak jego dobry humor; wszystko pasowało, nawet najgorsze niepowodzenia przyjmował z uśmiechem. Wydawało się, że nic złego nie może ci się przytrafić u jego boku, nie dlatego, że nie było to możliwe, ale dlatego, że nic nie miało znaczenia poza ogromnym zadaniem, jakie sobie narzuciliśmy. 

Nie wiem, ile z legendy a ile z prawdy jest wokół Zapaty, Villi czy Che, ale gdziekolwiek i przed kimkolwiek jestem, mogę potwierdzić, że spotkałem rewolucjonistę. Prawdziwego. 

Z taką samą dobitnością mogę stwierdzić, że Hiszpania bardzo go zraniła. 

I że był dobrym człowiekiem. 

I że zaszczycił mnie swoją przyjaźnią. 

I tyle, mój synu, mogę Ci powiedzieć o Frente de la Juventud i jego przywódcy Juanie Ignacio. 

Reszta należy do legendy, wiesz, pół kłamstwa i ta druga połowa. 

– Ale mówią, że zamierzaliście wziąć udział w 23-F1

– Bahhhhhhh, bzdury. 

– I to, że byliście uzbrajani przez CESID2, żebyście wystąpili w Kraju Basków. 

– Nie ma mowy. 

– Że nawet go zamordowali, żeby zakryć mu usta. 

– Cóż, mój synu, to im się nie udało. 

– ? 

– Jak widzisz, Juanito przemawia dalej, ustami swoich towarzyszy. 

– Już rozumiem. 

– Zawsze pamiętaj o tym mój synu, człowiek nigdy nie umiera całkowicie, jeśli znajdzie się choć jeden, który krzyczy „OBECNY” gdy wymawia się jego imię. 

– Rozumiem tato. 

– Cieszę się, mój synu, bo tego ONI nigdy nie zrozumieją. 

– Dlatego przegrają, prawda ojcze? 

– Dokładnie. 

1 Nieudany zamach stanu, który miał miejsce 23 lutego 1981 roku (stąd nazwa). Był próbą przejęcia władzy przez wysokich rangą funkcjonariuszy wojska i Guardia Civil. Jego najsłynniejszym epizodem było zajęcie Kongresu Deputowanych przez oddział Guardia Civil pod dowództwem podpułkownika Antonio Tejero podczas zaprzysiężenia Leopoldo Calvo-Sotelo z UCD na stanowisko premiera. Zamach zakończył się bez ofiar w dniu następnym. 

2 Centro Superior de Información de la Defensa, hiszpańska agencja wywiadu powstała w 1977 roku. W 2002 roku została zastąpiona przez Centro Nacional de Inteligencia. 

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione. Tekst ma wartość historyczną i nie jest publikowany w celu propagowania jakichkolwiek zakazanych prawem ideologii. 

Tłumaczenie: Michał Szymański 

Oprawa graficzna: Resistance Arts

2 thoughts on “Juan Antonio López Larrea: Ojcze, kim był Juan Ignacio?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.