Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

Karol Michalski: Aktywizm społeczny jako droga do popularyzacji nacjonalizmu

Od Redakcji: Prezentowany przez nas poniżej tekst jest zapisem wystąpienia delegata Trzeciej Drogi Karola Michalskiego na I Kongresie Narodowo-Społecznym.

Hasło „myśl globalnie- działaj lokalnie” jest dość popularne w polskim środowisku narodowo-radykalnym, jednak jego znaczenie jest często wypaczone. Wielkie marsze, które organizujemy w miastach dotyczą głównie walki z dawno już umarłym komunizmem, czy też wspominania naszych narodowych bohaterów. Dostrzegane problemy w przestrzeni makro jak na przykład homoseksualizm, działalność lobby aborcyjnego, czy okradanie nas przez politykierów, są jakby za wielką zasłoną, w skali mikro. Nacjonalista rusza na akcje wymierzoną w aborcje, która ma miejsce w centrum miasta, mijając po drodze zniszczone place zabaw, rozbite przez alkoholizm rodziny i nieszczęśliwe dzieciaki włóczące się po osiedlach. Mimo tego dostrzega on jedynie problem, jaki stwarza garstka pederastów krzyczą jakieś śmieszne hasła w ich stronę na ulicy. Wbrew pozorom taka sytuacja jest dość powszechna i często spotykana w naszym środowisku. Jej istnienie wiąże się z nieodpowiednim rozwojem ideowym narodowego aktywisty, który albo nie rozumie wykrzykiwanych przez siebie haseł albo też nie jest w stanie wprowadzić ich w życie. Pierwsza najważniejszą przemianą narodowca jest rewolucja wewnętrzna. To pokochanie naszego narodu wraz ze wszystkimi patologiami jakie w nim występują, to całkowite zrozumienie tego jak wiele złego przyniósł nam system demoliberalny, zmian jakie demoliberalny system wniósł w życie naszego brata i wreszcie to całkowita przemiana własnego ja: na którą składa się odwrócenie konta patrzenia  i zwrócenie się ku ciągłej i bezkompromisowej walce, której celem jest narodowa rewolucja. Na tę chwilę, jedyna akcja która dotyczy społeczności lokalnej, a prowadzona jest przez wszystkie organizacje narodowo-radykalne to wakacyjna zbiórka krwi. Coraz bardziej są teraz popularne także akcje pomocy dla dzieci z domów dziecka, jednak są one raczej dość sporadyczne i często wiążą się jedynie z kilkoma paczkami przekazanymi dzieciakom i 10 minutami rozmowy. Działania tego typu stanowią około 5 % całej działalności( średnio każdy oddział rocznie odnotowuje około 20 akcji we własnym mieście), a więc są kroplą w morzu potrzeb. Tymczasem każdego dnia z patologią borykają się następne pokolenia, które w przyszłości mają wybudować wymarzoną przez nas Wielka Polskę a zwyczajna banda złodziei wciąż zasiada na swoich stołkach i nie odpowiadając za to bawi się nami i to  w dodatku na nasz koszt. Sytuację tę może odmienić tylko narodowy radykalizm. Popularyzacja najdoskonalszej i najwspanialszej idei narodowej stanowi obecnie budowę fundamentu pod kule, które obalą dzisiejszy porządek. Obecnie, w mainstreamie coraz częściej mówi się o byciu antysystemowym. Pseudo-gwiazdki ze szklanych ekranów, próbują nam wmówić, że tak nagle, od dziś są przeciwko systemowi. Wytrawni politycy wciskają nam kit, że chcą obalenia obecnego Systemu. Spotkałem się nawet z opinią, że PIS jest partią antysystemową, idee narodową należy połączyć z zupełnie wrogą jej ideą kapitalizmu, którą sygnuje KNP, czy też nowa partia KORWIN. Ludzka natura zazwyczaj pragnie łatwych zmian i natychmiastowych rezultatów. Tak często jest też z nowymi aktywistami którzy po kilku latach odpuszczają działalność załamani brakiem osiągnięć, czy innymi nacjonalistami, którzy pomimo swoich deklaracji, po raz kolejny wybierają mniejsze zło. Nie możemy jednak odpuścić, a każde zwycięstwo systemu musi umacniać nas do walki i przybliżać do zwycięstwa naszych ideałów. Massmedia kreują nas na morderców i bandytów, a słowo nacjonalista w uszach staruszki zapala w jej głowie lampkę ucieczki. Sytuacja ta jednak dzięki pracy lokalnej może zostać całkowicie odmieniona, a pole do takiej działalności stwarza nam zarówno możliwości doskonalenia jak i sprawdzenia własnych umiejętności. Skoro pragniemy Polski Wielkiej i Narodowej, to nie możemy pozwolić na to by trafiła ona w ręce niedoświadczone i nieumiejętne. Dlatego potrzebujemy elit, zarówno tych które będą kierować naszym Narodem, jak i tych których zadaniem będzie rozwój i aktywizacja lokalnego społeczeństwa. Jeśli zatem nasze postulaty i pomysły mają zadziałać w przyszłości, to już dziś należy je wprowadzać także w strukturach mikro, to jest: wsiach, osiedlach, gminach. Chodzi mi tu przede wszystkim o wykorzystanie potencjału ludzi, którzy pragną zmian tak samo jak my i pokierowanie ich sił i starań na właściwe tory, tak by byli oni w stanie nie tylko wykrzykiwać gniewne hasła, lecz także wprowadzać je w życie, powoli budując narodowy ład. W tym krótkim wystąpieniu, chciałbym jedynie naświetlić szanse popularyzacji naszego ruchu i naszych ideałów, jakie dziś stawia przed każdym z nas społeczny aktywizm. W wielu miastach organizowane są budżety obywatelskie, które polegają na zgłaszaniu lokalnych projektów ( plan budowy drogi, siłowni, przystanków, świetlic) i zbiórkę podpisów pod nim. Należy pamiętać, że na dany projekt mogą głosować tylko osoby mające więcej niż 16 lat i posiadające stały meldunek w danym mieście. To niezwykle pomocne, że o swym mieście mogą decydować tylko jego mieszkańcy, a ich aktywizm zogniskowany na przykład w celu budowy boiska możemy później wykorzystać do wielu akcji (promocja sportu i zdrowego trybu życia) co daje zwykłym ludziom niepowtarzalną szansę na poznanie prawdziwego oblicza nacjonalizmu jakim jest praca dla Narodu! Do Budżetu Obywatelskiego zgłasza się projekty, których wykonanie wymaga większego wkładu pieniężnego, a ich późniejsze wykorzystanie może nam długo pozytywnie procentować. Jeśli to właśnie nasz wkład, nasza ciężka praca da efekt w postaci nowego boiska to właśnie w ten sposób kojarzyć będą nas nasi sąsiedzi i znajomi, którzy spotkają nas podczas marszy czy protestów. Zbieranie podpisów da nam szanse na kontakt z ludźmi którzy normalnie na nasz widok ratowali by się ucieczką, to wspaniała szansa na promocje naszego ruchu i nas jako tych którzy stoją zawsze po stronie zwykłych ludzi. Nasze projekty możemy promować zupełnie inaczej niż to jak to się robi obecnie. Posiadamy doświadczenie w tworzeniu transparentów, robieniu plakatów, ulotek czy robiących wrażenie filmików. Skoro potrafimy zebrać tysiące podpisów pod ustawami dla życia, to zebranie poparcia dla nowego placu zabaw nie będzie ciężkim zadaniem. Często pieniądze marnowane są na bezsensowne inwestycje typu przystanki za 400 tysięcy, które buduje się w złych miejscach, a połowa mieszkańców nie ma gdzie zostawić samochodu czy nie ma nawet jednego szaletu na osiedlu. Kwestia określenia problemu powinna być oczywista, wymaga ona jednak wyjścia przed blok lub dom i krótkiej analizy. Niestety opisana przeze mnie forma posiada także swoje wady, konkurs polega na demokratycznym głosowaniu pisemnie jak i przez Internet, a spośród kilkuset projektów wygrywa jedynie kilka. Często dochodzi także do przekrętów takich jak umyślne niedopuszczenie jakiegoś projektu. Uwzględnić jednak musimy, że w skali lokalnej rozliczenie politykiera, jest dużo łatwiejsze niż na szczeblu centralnym/ państwowym.

Nie zawsze jednak potrzebujemy buldożerów i dużych pieniędzy, bo często to zwykła, osiedlowa piaskownica czeka jedynie na jej posprzątanie, dowiezienie piasku i odrobinę farby by odnowić jej ścianki. Ulotki które mogą zachęcić do pomocy nam przy takiej akcji, to też szybka i łatwa praca i prosty sposób na dotarcie do odbiorców którzy żyją na co dzień wśród nas. Tego typu walka to małe koszta, pomoc dla maluchów i powolna praca na rzecz zmiany naszego otoczenia. W wielu parafiach rzymskokatolickich odbywa się sprzątanie kościołów przez mieszkańców. W danym dniu wierni określonego bloku mają zadbać o swą świątynie. W podobny sposób można też zorganizować wsie bądź osiedla. Przecież nasze otoczenie jest też pewnym rodzajem świątyni. Niezwykle trafnie pisze o tym Chesterton. Odnosząc się do najgorszej dzielnicy Londynu wskazuje, że ucieczka z niej jaką jest zmiana osiedla na inne to łatwy sposób, jednak nasza miłość do Ojczyzny stawia przed nami trud odnowienia nawet jej najgorszych zakamarków. Małe akcje odnawiające to bardzo proste zadanie. Możemy przeprowadzić je nie tylko na naszym osiedlu, ale po sukcesie na jednym kontynuować je także na następnych. Niewiele mamy do stracenia, za to wiele możemy wygrać. Ten sposób działania, powoduje też że stykamy się z kolejnymi strukturami jakimi są spółdzielnie mieszkaniowe czy rady osiedlowe. Propozycja odnowienia czegoś za darmo, nie będzie dla nich kolejnym argumentem przeciw nacjonalizmowi, a nam pozwoli na rozszerzenie kontaktów wśród ludzi, którzy często robią coś więcej niż powrót do domu kapcie i telewizyjna propaganda. To też łatwy sposób na wskazanie im narodowych ideałów i przekonanie ich, że ich dotychczasowa praca może być także ukierunkowana w inną stronę i służyć czemuś więcej niż dotychczas. Pragniemy by nasza idea dotarła do każdego z naszych Rodaków. A zatem zadbajmy o to, by włączyć ich wszystkich w naszą pracę. Zapewne wielu z Was rozbawi wizja współpracy niedojrzałych młodziaków i staruszki, jednak zarówno dla nich jak i dla niej: dobrze stojący trzepak i odnowiona ławeczka przyniesie korzyści. Przed nami pojawia się szansa na załamanie alienacji naszych Rodaków. Praca tego typu to prawdziwe pole do popisu dla każdego z nas, stawia ona przed nami nowe wyzwania jak ,odnowa ścieżek, sadzenie drzew, ale też takie w których jesteśmy ekspertami: malowanie prawdziwych murali zamiast szpecących wrzutów( kubuś puchatek, koło przedszkola wygląda dużo lepiej niż dajmy na to napis „jebać żydów”), organizacja wspólnych akcji sportowych np. całe osiedle biega razem czy spotkania edukacyjne to mały ułamek pomysłów, które może zrealizować każdy z nas. Nie musimy ograniczać się jedynie do wyręczania służb miejskich w sprzątaniu, lecz także doprowadzić do rozwoju kultury i sportu. Zaproszenie postaci takich jak Kajetan Rajski czy Leszek Żebrowski, to dziś niewielki trud i koszt, wielu wspaniałych mówców i interesujących ludzi czeka jedynie na telefon od nas. Takie spotkania mogą być organizowane nawet w Koziej Wólce. Ludzie pragną wiedzy, musimy wyjść im naprzeciw, by zamiast transwestytów których proponują im demoliberalne władze, pokazywać i przekazywać zdrowe wzory i pozytywne wartości. Dziś aktywizm społeczny jest środkiem na stworzenie swoistej kontrkultury będącej w opozycji do tej obecnie panującej. Gdy wszystkie wartości moralne zostały sprzedane, a honor znaczy dziś tyle co obietnice składane nam przez politykierów, nie możemy być zdziwieni że nasi Rodacy są zaślepieni i dają się sobą sterować. Organizacja koncertów, czy spotkań kulturalnych to bardzo proste zadanie. Nasze władze pragną aby następne pokolenia były nie wyedukowane by łatwiej nimi rządzić. Kolejne reformy, genderyzm i przedefiniowanie pojęć, podobnie jak za komuny zaśmieca umysły młodych. Zatem edukacja to kolejna dziedzina, w której możemy wiele zdziałać. Narodowe korepetycje, to często dla nas kilka godzin pracy, a może to właśnie one zbudują przyszłe pokolenie inżynierów i dadzą szanse na wielki rozwój gospodarczy naszego Narodu? Wielokrotnie udowadnialiśmy, że Polak potrafi, jednak często nasze projekty sprzedawane były zagranicznym mocarstwom stąd ważne by już tu u podstaw wśród młodych budować ducha wierności dla swej Ojczyzny, budować przyszłe pokolenie narodowych żołnierzy. Dziś pojawiają się już takie spotkania lecz organizowane są one głównie w centrum i ich reklama ogranicza się jedynie do tej samej grupy i kilku osób które po raz pierwszy pojawią się z przypadku, tymczasem potrzebujemy ciągłego rozwoju nie jednostek, lecz całego narodu. Oczywiste jest to, że nie każdy jest stworzony do tego by zostać profesorem i wielkim inteligentem, jednak obecnie rozwój młodzieży jest na żenującym poziomie. Propagowanie narodowych biuletynów w małych ośrodkach, spotkania otwarte i ciągłe dyskusje, to rzeczy konieczne dla rozwoju naszego ruchu i jego ekspansji ideologicznej.

Aktywizm społeczny w skali lokalnej jest o wiele prostszy i bardziej wymierny jeśli chodzi o jego korzyści. Wiąże się z nim morze rezultatów w postaci łatwych osiągnięć. Na koniec pragnę zwrócić jeszcze uwagę na sam kontakt z ludźmi. To właśnie dzięki niemu: sąsiedzi są w stanie zlokalizować wspólne problemy, zarówno lokalne jak i znacznie szersze obejmujące swoim zasięgiem całą społeczność. Może to właśnie po wyciągniętą dłoń czeka sąsiad który nie ma co jeść, to właśnie wypływający z wspólnej pracy solidaryzm jest w stanie walczyć z problemami rodzin. Bijący mąż, zastanowi się dwa razy gdy odwiedzi go grupa sąsiadów która wytłumaczy mu jego błąd, to ćpające pod blokiem dzieci przestaną być anonimowe dzięki kontaktowi ludzi i może właśnie uratują ich przyszłość i życie. To może ludzie którzy będą czuli, że razem są wstanie dokonać wiele, rozpoczną nasz narodowy bój po zwycięstwo. Praca jest naprawdę prosta, tania i co więcej łatwo tworzy się, swoiste narodowe pomniki. Codziennie przechodząc obok placu zabaw, muralu, czy nowego boiska ludzie pamiętać będą nasz trud. Podczas wspólnej pracy dużo łatwiej będzie nam o ideologiczne dyskusje, poznanie wspólnych celów i określenie kolejnych wspólnych działań. Nasz Naród potrzebuje codziennych zmian, a jedyna przystosowana do tego grupa to my narodowcy. Nie dla zaszczytów i sławy, lecz dla dobra naszego Narodu, idący po to by zbudować Wielką Polskę. Aktywizm lokalny nie może jednak zastąpić nam działalności ogólno-narodowej. Nie twierdzę tu, że od dziś przestajemy robić marsze ku czci Żołnierzy Wyklętych, lecz, że nasze działania należy odpowiednio zbilansować. Musimy też uważać aby nie zbłądzić z naszych nacjonalistycznych dróg by nasza praca nie została zmarnowana i skojarzona z PIS-em czy innymi organizacjami typu Gazeta Polska. Zarówno w skali mikro jak i makro nie możemy nawet na chwilę zdradzić naszych ideałów. Aktywizm społeczny przyniesie rezultaty wtedy i tylko wtedy kiedy prowadzić go będzie grupa ideowa. Musimy wdrążać każdego dnia naszą idee w życie, nie tylko nasze lecz wszystkich narodowych braci byśmy mogli wszyscy mówić jednym językiem. Skala w której powinniśmy działać zależy od specyfiki miasta i oddziału, jednak już dziś musimy brać realną odpowiedzialność za otaczającą nas rzeczywistość. Musimy wykorzystywać każdy błąd systemu i budować narodowe zaufanie, dziś być u podstaw w fabrykach, wsiach i domach, jutro w sercu każdego Polaka. Moja teza spotkała się z zarzutem że z nacjonalizmu chcę zrobić MOPR, czy Czerwony Krzyż. Tymczasem nacjonalizm musi stać się strukturą dużo lepszą niż MOPR i Czerwony Krzyż razem wzięte. Musi stać się służbą porządkową dużo lepszą od Policji, musi stać realnym życiem każdego obywatela, musi wejść we wszystkie struktury lokalne, firmowe i musi zbudować je na prawdziwej pracy i prawdziwym poświęceniu. Musi być zawsze tam gdzie interes Narodu i problemy jego członków. W ten sposób zbudujemy Wielką Polskę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.