Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Marcin Madej: Jak dzisiaj żyć godnie?

Świat, z którym sumienie każe walczyć i człowiek, który musi w nim istnieć

Wielu było już takich, którzy walczyli ze światem i przegrali. Werdykt ich klęski wydał świat – największy wróg. Bo chociaż idee ich były wzniosłe, sumienia czyste, a umysły otwarte, to jednak prędzej czy później doświadczyć musieli gorzkiej prawdy o świecie: te cnoty stanowią dziś wyrok śmierci. Raz po raz pojawiają się pośród nas, w codziennych sytuacjach, rycerze walczący z wiatrakami. Mają do powiedzenia naprawdę wiele. Łatwo ich rozpoznać – są pewni tego, co wyznają, dlatego nie uznają kompromisów. Bezkompromisowość prowadzi ich na skraj ostracyzmu. Ostracyzm zaś nierzadko przybiera formę całkowitej eliminacji ze społeczności, w których żyją. Don Kichot, ich legendarny patron, od dawna już uchodzi za wariata, a jego postawa życiowa wzbudza już nie tylko śmiech, lecz coraz częściej pogardę. Dlaczego tak się dzieje? Czy warto podejmować walkę przeciwko światu? Jakie życie nazwać można godnym, a idąc dalej, jak żyć godnie? To chyba najtrudniejsze z pytań, jakie można postawić w tej sprawie. A jednak potrzeba czasów domaga się, aby na nie odpowiedzieć.

Postawy jednoznaczne nie są dziś mile widziane. W chrześcijańskiej Europie oburzenie wywołuje przypominanie nauki Kościoła, który ją uformował. Nowym bożkiem stała się tolerancja, ba, nawet akceptacja wszystkich ideologii, bez względu na ich zasadność i moralną ocenę. Dziś mordercę nazywa się lekarzem wykonującym swoją pracę, złodzieja człowiekiem zaradnym i przedsiębiorczym, głupca mądrym profesorem, a heretyka liberalnym kardynałem. I na odwrót – człowieka uczciwego nazywa się „niedzisiejszym”, lekarza, który leczy, a nie morduje – zacofanym konowałem, a kapłana wiernego Ewangelii – konserwatywnym i skrajnie tradycyjnym.

Bezbożny świat poszedł o wiele dalej. Na naszych oczach dokonuje się humanizacji zwierząt i dehumanizacji ludzi. Dzieła charytatywne niewiele już mają wspólnego z charité oznaczającym miłosierdzie. Ich celem coraz częściej stają się schroniska psów, ogrody zoologiczne i przytuliska dla kotów. Ktoś może pomyśleć: Jakie to szlachetne i dobre! Tymczasem, w ojczyźnie ludzi dobrych i szlachetnych, tydzień temu, na żółtaczkę zmarł pewien człowiek z ulicy Sienkiewicza w Kielcach. Człowiek? Przepraszam, menel. Tak się
o nich dzisiaj mówi. Alkoholicy, bezwartościowi i zdegenerowani, niepotrzebni, szkodliwi.

Współczesny świat jest bezlitosny. Zwierzę zasługuje na bezwarunkową miłość. Ono nie potrafi kierować swoim losem na tyle świadomie, na ile czyni to człowiek. Menel sam jest sobie winny. Na pewno miał w swoim życiu wiele szans na to, aby się pozbierać. Nie zasługuje na więcej. To mówią ludzie, którzy, w istocie, nie zasłużyli na to miano. Nie zasłużyli na człowieczeństwo. A jednak, otrzymali je od momentu poczęcia niezasłużenie i nikt nigdy nie może ich go pozbawić. Otrzymali tak wiele, że dar ten ich przerósł. Uczynili siebie trybunałami, do których należy orzekanie o wartości każdego innego życia ludzkiego. Być może właśnie dlatego w Brazylii można bez trudu zabić nienarodzonego człowieka,
a nienarodzony szympans może być pewny, że ujrzy światło dnia narodzin. Z rąk polskich polityków, współczesnych siepaczy Heroda, do dziś spływa świeża krew niewiniątek. Modne w ostatnim czasie wezwanie do częstego mycia rąk, w tej poetyckiej metaforze nabiera szczególnie symbolicznej wymowy…

Postawy jednoznaczne wymagają jednoznacznego opowiedzenia się po jednej ze stron. Są niewygodne. W czasach ułudy Pax Americana pokój to słowo-wytrych. Pojęcia takie jak walka, wojna, poświęcenie czy męczeństwo odeszły w niepamięć. Tolerancja już dawno semantycznie zrównana została z akceptacją. Wspomniany bożek tolerancji ma wspólników – jest jeszcze bożek demokracji. Wola większości osiągnęła rangę dogmatu. Nie istnieje już odpowiedzialność za czyny w polityce – za wszystkim stoi bezkształtna masa zwana narodem
i wola jego większości. Jakie to wygodne!

Radykalizm stał się objawem chorobowym. Nacjonalizm oznacza szowinizm. Trwanie przy prawdzie zrównane zostało z chorobą psychiczną. Wszystko, co prawe, zostało uznane za nieaktualne, a wręcz szkodliwe. Wszystko, co sprawiedliwe, wzbudza szyderczy uśmiech. Taki jest współczesny świat. Jest ogromny, bo tworzą go ludzie wokół nas, w rozmaitych dziedzinach życia. Nietrudno poczuć się przytłoczonym diaboliczną dyktaturą, która w swojej przebiegłości potrafi przybrać nawet Boskie przymioty prawa i sprawiedliwości, zapisane na kartach Starego Testamentu. Świat walczy z ludźmi jednoznacznymi tak samo, jak walczy
z Chrystusem. Wszak nie kto inny, ale sam Chrystus nakazał swoim uczniom wszystkich czasów i okoliczności dziejowych: Niech mowa wasza będzie „tak, tak, nie, nie” (Mt 5, 37)

Ludzie jednoznaczni, radykalni i prawi są przeszkodą dla złych zamiarów bezbożników. Oni nigdy nie są obojętni. Nie poddają się manipulacji. Nie pokładają w ludziach nadziei. Zachowują się irracjonalnie, za nic mając życie doczesne i oczekując nagrody wiecznej.
Z historii narodów czerpią naukę. Nie wahają się chwycić za broń, gdy idzie o świętą sprawę. Współczesny świat nie ma większych wrogów. Radykałowie niejednokroć przechodzą prawdziwy czyściec na ziemi. Niełatwo jest mówić prawdę zawsze i wszędzie, bo odrzucenie naprawdę boli. Tym bardziej, jeśli pada się ofiarą ostracyzmu ze strony najbliższych ludzi. Tymczasem, Mistrz z Nazaretu zdaje się nie dawać za wygraną…: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem (Łk 14, 26).

Jaką postawę należy zatem przyjąć? Radykał, nacjonalista, rycerz prawdy, człowiek prawy i sprawiedliwy zadaje sobie to pytanie nad wyraz często. Pójście na kompromis oznaczałoby kapitulację. Kapitulacja nie jest złem sama w sobie, jednak w tym wypadku oznaczałaby zdradę prawdy. A tego Polakowi i Europejczykowi uczynić nie wolno. Ma on bowiem
w pamięci Boską Komedię, wielki tekst kultury europejskiej, w której Dante Alighieri na samym dnie piekła umieścił dwie osoby – Judasza Iskariotę oraz Brutusa, przekazując przyszłym pokoleniom, że zdrada Chrystusa i starożytnej spuścizny Europy oznacza jej koniec i jest największą z możliwych zbrodni. Radykalizm i bezkompromisowość zaprowadziły Chrystusa na Golgotę i to tam Jego słowa nabrały prawdziwej, nieskończonej wręcz mocy. Radykał jest niejako z góry skazany na śmierć. Złych i przewrotnych ludzi jest na tyle, aby mogli rzucić się w przepaść, byleby tylko pociągnąć za sobą jednego sprawiedliwego. Ludzi prawych jest znacznie mniej – a są tak bardzo potrzebni! Dlatego też ludzie święci, prawi
i sprawiedliwi, radykałowie Boskiego porządku muszą wybrać taktykę, według której będą działać. Trwanie w podziemiu jest trudne. W świecie zasypanym sloganami o wolności słowa trzeba naprawdę uważać na to, co się mówi. Radykałowie odczuwają głęboki dysonans, bo oto głoszą postawy jednoznaczne i pragną transparentności, jednak rozum podpowiada im, by ważyć słowa tak, aby móc działać jak najdłużej. Trudne są dylematy człowieka wartościowego w tolerancyjnym, demokratycznym i bezwartościowym świecie. Czy warto zatem stawać naprzeciw niemu i walczyć, choć wszyscy wokół wróżą klęskę…? Odpowiedź daje Jan Kochanowski w swoim tłumaczeniu Psalmu 91.:

Kto się w opiekę poda Panu swemu
A całym prawie sercem ufa Jemu,
Śmiele rzec może: „Mam obrońcę Boga,
Nie będzie u mnie straszna żadna trwoga.”

Stąd wedle ciebie tysiąc głów polęże,
Miecz nieuchronny ciebie nie dosięże,
A ty zdumiały oczyma swoimi
Niechybną pomstę ujrzysz nad grzesznymi.

Aniołom swoim każe cię pilnować,
Gdziekolwiek stąpisz, będą cię piastować,
Na ręku nosić, abyś idąc drogą
Na ostry kamień nie ugodził nogą.

Będziesz bezpiecznie po żmijach zjadliwych
I po padalcach deptał niecierpliwych,
Na lwa srogiego bez obrazy wsiądziesz
I na ogromnym smoku jeździć będziesz.

Słysz, co pan mówi: “Ten to Mnie miłuje
I ze Mną sobie szczerze postępuje,
I Ja go także w jego każdą trwogę
I nie zapomnę. I owszem, wspomogę.

Kto patrzy krótkowzrocznie i w śmierci widzi koniec życia, ten nigdy nie osiągnie wielkości ani nie zasłuży na daną w Psalmie 91. Bożą obietnicę. Kto poczuje się na tyle mądry, aby samemu decydować o swoim życiu, ten staje się głupcem i tchórzem. Boi się deptać po żmijach, przeraża go ryk lwa. Bo przecież mógłby stracić życie…! Dopiero, gdy człowiek powierzy swoje życie Temu, do Którego ono należy i ruszy odważnie naprzód, przekona się, że zwycięża. Zwyciężają jedynie ci, którzy ryzykują.

Wielką sztuką i trudnością jest przeżyć życie godnie. Co właściwie znaczy „żyć godnie”? Herbert odpowiada:

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

(…) niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

Życie godne oznacza wielkie cele i poświęcenia, które stoją na drodze ich osiągnięcia. Każdy radykał ma w swoim życiu swoją własną, osobistą Golgotę. Każdy z nich wspomina swoje działania i zadaje sobie pytanie: czy było warto…? Są radykałowie, którzy odchodzą z tego świata w samotności, bez matki i umiłowanego ucznia. W obliczu tak wielkiego odrzucenia łatwo skapitulować. Bo być może nie należało wypędzać biczem kupców ze świątyni…? Może nie należało obrażać faryzeuszów…? Może trzeba było przed Piłatem wyprzeć się tej prawdy o Królu Izraela, w którą i tak nikt nie wierzy…? Przecież można było ocalić życie…!

A jednak, znajdują się radykałowie, których rozpala tak wielki żar miłości i prawdy, że świat dla nich jest jakby cieniem, który wprawdzie towarzyszy im przez całe życie, jednak nie ma żadnej mocy sprawczej w ich życiu. Ci ludzie faktycznie są wolni. Idą wciąż naprzód, nie lękają się konfrontacji ze złem, bo ich tyły osłania sam Bóg. Ten sam, który wywracał stoły w Świątyni i siekł biczem przekupniów. Głoszą tę samą prawdę w porę i nie w porę, bo przynagla ich do tego wielka obietnica życia po życiu. Co jednak, jeżeli się mylą? Co jeśli źle odczytali otaczającą ich rzeczywistość…? Wówczas, walcząc z wiatrakami, przejdą do historii jako barwne postaci świata literatury. To również będzie ich zwycięstwem! Lepiej bowiem jest pozostać na wieki sprawiedliwym wariatem jako Don Kichot, niż figurować na kartach poważnych podręczników jako Lech Wałęsa. Bo nie demokratyczne głosowanie, lecz szlachetne i godne życie decyduje o życiu wiecznym – prawdziwym zwycięstwie.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.