Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Igor Grzyb: O życzeniach

Życzenia, kartka z życzeniami

Już niedługo obchodzić będziemy święty czas Bożego Narodzenia, w którego zwyczajem dobrym i powszechnym jest składanie sobie wzajemnie życzeń.

W obecnym, postindustrialnym świecie ten element naszej kultury i religii jest często elementem martwym, nad którym się nie zastanawiamy. A jest to błąd wielki! Chyba najpopularniejszym życzeniem jest: „wszystkiego najlepszego”. Zazwyczaj wypowiadamy te dwa wyrazy jako oklepaną i sprawdzającą się we wszystkich okazjach formułkę. Ale cóż znaczy to słowo „najlepszego”? My – Polacy – wyrośliśmy na gruncie katolickim, który poucza, iż miłość prawdziwa (a przecież z miłości winniśmy składać życzenia!) polega na usilnym pragnieniu dobra największego dla drugiej osoby. Tym dobrem jest według nauki Kościoła zbawienie i życie wieczne w niebie – to jest właśnie to najlepsze co spotkać nas może! A my, tak często zapominamy, bądź w ogóle na myśli nie mamy rzeczy wiecznych, a jeno światowe, gdy życzymy komuś „najlepszego”. Pokazuje to dobitnie słabość wiary naszej, skoro ogranicza się ona li tylko do wyznań w kościele, zaś poza nim traktujemy Boga jako mit, już o Nim nie pamiętamy.

Również w tej definicji miłości dostrzec możemy, czym jest życzenie, a jest rzeczywistym błogosławieństwem, co dosłownie znaczy właśnie „dobrym życzeniem”.

Jakież więc te nasze życzenia powinny być?

Pismo Święte daje nam odpowiedzi na to pytanie. Wpierw sam Pan Bóg życzy pierwszym rodzicom naszym: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1, 28). Dobry Pan nasz życzy w tym ustępie całemu rodzajowi ludzkiemu szczęścia na ziemi. Widać pełne Jego zaangażowanie i rzeczywistą wolę, by spełniły się Jego słowa. Boską wolą jest zaludnienie ziemi, czyli coś, co w obecnym antynatalistycznym świecie uchodzi za antyekologiczną patologię, jednak – jak sam Pan Bóg zaświadcza – jest czymś dobrym. Według współczesnego, liberalnego savoir-vivre’u nie powinno się życzyć drugiej osobie dzieci, gdyż może ją to obrazić. Widać w tym fakcie kolejny zamach na prawdziwy sens życzeń i na samo Boże błogosławieństwo dla pierwszych rodziców naszych.

Następnie, Najmiłosierniejszy Pan wskazuje, iż powinniśmy życzyć sobie łaski bojaźni Bożej: „Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia [takiego, jakie jest udziałem] twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu”. (Rdz 22, 18). W wersecie tym Wszechmogący wprost mówi, iż tylko służba dla Niego jest rękojmią trwałej radości. Skoro więc jest to dobre, życzmy sobie tego! Właśnie tego trwania w świętej pobożności nam potrzeba, by zdobyć pokój ducha, tak bardzo przecież nam potrzebny w tych zabieganych czasach.

„Wszystkiego dobrego życzymy, życzymy, i zdrowia, i szczęścia, i błogosławieństwa przez ręce Maryi” – ta pierwsza zwrotka bardzo popularnej polskiej piosenki ma wielką wartość katechetyczną. Ujęta została w niej bowiem wiara we wszechpośrednictwo łask przez NMP. To Ona, jako Współodkupicielka, dać nam może i zdrowie, i szczęście, i wszelkie błogosławieństwo, ba, antyfona Salve Regina nazywa Ją samą naszym życiem, słodyczą i nadzieją. Życzenie życia w świecie, w którym wszystko tak pędzi, że zdarza się, iż nie mamy czasu dla naszych rodzin, jest rzeczywiście jednym z najtrafniejszych błogosławieństw dla naszych bliźnich. Podobnież i słodyczy, gdy w tych czasach jest tyle zdrady, jadu, zepsucia, obmowy, kłamstwa i nieszczerości – gdzie, zdawałoby się, że wszystko i wszyscy chcą nam życie jak najbardziej utrudnić i goryczą napełnić. Nie inaczej jest z życzeniem nadziei – o jakże jej potrzebujemy! Teraz gdy całe to neoeuropejskie, hedonistyczne społeczeństwo, reprezentowane chyba najlepiej przez znaczną część uczestniczek niedawnych proaborcyjnych protestów, sprzysięgło się przeciw nam, gdy właściwie już nie widzimy szansy na zwycięstwo świętej wiary, zdrowej moralności, czystej miłości, prawdy i cnoty, o jakże potrzebujemy nadziei!

Czyż więc, nie takich, przede wszystkim nadprzyrodzonych, rzeczy winniśmy sobie życzyć? Czyż nasze życzenia nie powinny być właśnie takim ciągłym wołaniem do Wszechmocnego Boga z prośbą o ratunek i pokrzepienie Jego niegodnych sług? O, tak! Takich życzeń nam potrzeba! Takich, które są aktami strzelistymi przynoszącymi błogosławieństwo. Takich, które zwracają naszą myśl ku prawdom wiecznym, a nie tym przemijającym i błahym. Takich, które będą budować, a nie li tylko występować jako sezonowy obowiązek. Tego potrzebuje odnowa naszej cywilizacji, abyśmy na nowo rozognili się miłością, ale tą prawdziwą, a nie tą egoistyczną i liberalną. Oby Dobry Bóg wypełnił nas w te święta na nowo wiarą w zwycięstwo dobra nad złem, nadzieją na lepsze jutro oraz miłością do Siebie, naszych bliźnich i całego Narodu.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

One thought on “Igor Grzyb: O życzeniach

  1. Cieszę się, że ktoś pomaga mi ciągnąć “religijny wózek” na Portalu 😉 Trzymaj się i trzymaj ten poziom!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.