Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Stefan Gajic: Zasada samostanowienia vs suwerenność państwa

suwerenność, zasada samostanowienia

W niniejszym eseju zajmę się historycznym rozwojem wyższości zasady suwerenności państwa nad zasadą samostanowienia przez pryzmat ochrony praw mniejszości. Na przykładzie konferencji monachijskiej z 1938 r. Spróbuję wykazać, dlaczego zasada suwerenności państwa jest tak silnie wbudowana w infrastrukturę dzisiejszego systemu stosunków międzynarodowych.

W pierwszym rozdziale (Dziedzictwo I Wojny Światowej, Liga Narodów i Kwestia Samostanowienia) przedstawię bardzo krótki historyczny przegląd rozwoju praw mniejszości. Wyjaśnię, w jaki sposób I wojna światowa i jej skutki (zerwanie wielonarodowych imperiów i traktaty konferencji pokojowych) odegrały znaczącą rolę w zmianie dynamiki mniejszości-większości Europy po I wojnie światowej. W pierwszym rozdziale skontrastuję również dwie koncepcje rozumienia samostanowienia: koncepcję samostanowienia Lenina, która determinowała federalny skład tego, co było wcześniej Carstwie Rosyjskim, oraz koncepcję samostanowienia Wilsona, która odegrała kluczową rolę w kształtowanie mapy Europy po I wojnie światowej. Następnie posłużę się przykładem Wysp Alandzkich, aby pokazać, jak Liga Narodów zajmowała się petycjami o samostanowienie. Powiem też coś o niespójnościach i podwójnych standardach stworzonych przez system wersalski, które w ramach retrospektywnych badań były jedną z głównych przyczyn jego upadku w późnych latach trzydziestych XX wieku.

Drugi rozdział (Kwestia Sudetów i prawa mniejszości jako narzędzie ekspansji terytorialnej) będzie poświęcony załamaniu systemu wersalskiego i powodom, dla których prawa mniejszości stają się tak ważne w polityce międzypaństwowej. Na przykładzie konferencji monachijskiej z 1938 r., która uprawomocniła niemiecką aneksję Sudetów (części Czechosłowacji zamieszkałej wówczas w większości przez ludność niemiecką), wyjaśnię również, w jaki sposób prawa mniejszości stały się użytecznym narzędziem ekspansji terytorialnej.

W moich uwagach końcowych (suwerenność państwa jako fundament porządku światowego po 1945 r.) Spróbuję wyjaśnić, dlaczego suwerenność państwa została tak mocno włączona do Karty Narodów Zjednoczonych. Suwerenność państwa stała się gwarancją, że ciągłe roszczenia do samostanowienia niezliczonych grup etnicznych już nigdy nie będą stanowić zagrożenia dla systemu bezpieczeństwa zbiorowego ani wprowadzać świata w stan globalnego konfliktu.

Dziedzictwo I Wojny Światowej i Ligi Narodów oraz kwestia samostanowienia

Pojęcie praw mniejszości jest historycznie stosunkowo nowym pojęciem w stosunkach międzynarodowych, którego początki sięgają mniej więcej pierwszej połowy XVII wieku. Początkowo pojęcie to było związane wyłącznie z prawami mniejszości religijnych, a nie etnicznych; chociaż czasami te dwa elementy nakładały się na siebie, jak miało to miejsce w przypadku chrześcijan z Imperium Osmańskiego.1 Chodziło o to, że religia mniejszości będzie chroniona w danym państwie, a jej prawa będą gwarantowane przez obce mocarstwo, którego większość należy do tego samego wyznania, co chroniona mniejszość. „Wczesnym przykładem jest Traktat z Oliwy, 1660 r., Na mocy, którego Polska i Wielki Elektor przekazali Szwecji Pomorze i Inflanty, gwarantując mieszkańcom tych terytoriów korzystanie z ich istniejących swobód religijnych.”2 Zmiana w tych stosunkach jednak stopniowo malała, zwłaszcza po kongresie wiedeńskim, a ochrona mniejszości wyznaniowych ustąpiła miejsca ochronie mniejszości narodowych lub etnicznych.3

Pierwsza wojna światowa przyniosła wiele zmian i nadała zupełnie nowego ducha dynamice większości-mniejszości. Mapa Europy znacznie się zmieniła. Wojna doprowadziła do zniszczenia czterech autorytarnych, wieloetnicznych i wielowyznaniowych imperiów: Rzeszy Niemieckiej, Imperium Osmańskiego, Imperium Habsburgów i Imperium Rosyjskiego. Po zakończeniu wojny z tej nowej europejskiej rzeczywistości wyłonił się jeden ogromny problem – kwestia przyszłej architektury stosunków międzynarodowych i na jakich zasadach zostaną utworzone nowe państwa europejskie po zniszczeniu czterech imperiów? Żargon tamtych czasów brzmiał „samostanowienie”. Termin ten, jak i duch, który za nim stoi, dały legitymizację dla powstania wielu nowych państw, które powstały z ruin dawnych imperiów.

Jednak istniały co najmniej dwie koncepcje znaczenia tego terminu. Prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson, główny architekt powojennej Europy, promował jedną koncepcję, drugą zaś lider rosyjskich bolszewickich rewolucjonistów Władimir Iljicz Uljanow Lenin. Zrozumienie bolszewików opierało się na założeniu, że wszystkie narody mają prawo do odłączenia się od imperiów, które utrzymywały je w przymusowych związkach. Stworzenie państw narodowych było pomysłem burżuazyjnym, ale było nieuniknione i warunkiem wstępnym rewolucji, która była nieuniknionym rozwojem historycznym. Lenin uważał, że narody dawnego imperium rosyjskiego faktycznie zrealizują się w nowym kraju, który się formował (tj. W Związku Radzieckim): „Secesja nastąpiłaby tylko w najgorszych okolicznościach. Uznając prawo do secesji, państwo w efekcie deklarowało swoim narodowościom składowym, że nie pozwoli na warunki, które staną się nie do zniesienia.”4 W rzeczywistości prawo to otrzymali tylko Finowie i do pewnego stopnia Polacy, podczas gdy wszystkie inne narody pozostały w przyszłym kraju.

Jednak nie wszyscy bolszewicy podzielali poglądy Lenina, a niektórzy byli przestraszeni całkowitą atomizacją dawnego imperium rosyjskiego i jego zniszczeniem raczej wzdłuż linii narodowych niż podziałów klasowych. Nawet nierosyjscy marksiści mieli alternatywne poglądy na temat samostanowienia; jedną z nich była słynna niemiecka marksistka Róża Luksemburg, która „zaprzeczyła idei, że narodowości powinny mieć prawo do samostanowienia i do zakładania własnych państw. Pojęcie niepodległości narodowej było burżuazyjną troską, w której proletariat, będąc zasadniczo międzynarodowym, nie mógł mieć żadnego interesu.”5 Lenin zaciekle krytykował ją za takie poglądy: „To sama Róża Luksemburg nieustannie toczy się w ogólnikach na temat samostanowienia.”6

Wydaje się, że przyszły bieg historii dowiódł, że Lenin się mylił. Związek Radziecki został zaprojektowany jako federacja z piętnastoma republikami. Wszystkie miały przedrostek narodowy, co sugerowało, że należały głównie do określonej grupy etnicznej, chociaż wszystkie były mniej lub bardziej wieloetniczne. Innym problemem związanym z wizją Lenina dotyczącą radzieckiego samostanowienia było to, że w rzeczywistości było znacznie więcej grup niż nominalna liczba republik. Po rozpadzie Związku Radzieckiego dużym problemem okazała się federalizacja kraju wzdłuż linii etnicznych, czego dowodem empirycznym była seria wojen i kryzysów na przestrzeni poradzieckiej, rozciągającej się od Mołdawii po Kaukaz i Azja. Podobnie, ale w pewnym sensie bardziej dramatycznym, był przypadek Jugosławii, która również opowiedziała się za leninowską wersją samostanowienia po drugiej wojnie światowej i równoległą rewolucję socjalistyczną podjętą przez prokomunistycznych partyzantów jugosłowiańskich.

Podczas gdy poglądy Lenina tyczyły się tylko terytoriów należących do Imperium Rosyjskiego, poglądy Wilsona miały znaczenie dla reszty Europy. Stany Zjednoczone zaczęły angażować się w wielką wojnę w kluczowym momencie. Imperium Rosyjskie zostało wytrącone z wojny z powodu rewolucji, która miała miejsce za liniami frontu i oddzielnego traktatu pokojowego, który rząd bolszewicki podpisał z Niemcami w Brześciu Litewskim. W tym samym czasie mocarstwa centralne i siły Ententy były zamknięte w konflikcie na frontach zachodnim i południowym (Saloniki) i wyczerpane przez trzy lata przerażających bitew. Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny w decydującym momencie, sprowadzając nowe wojska i przeciągając wojnę na korzyść Ententy. To był właśnie powód, dla którego Wilson miał prawo do dyktowania warunków pokoju. Zasady Wilsona zostały ogłoszone w jego słynnym przemówieniu w Kongresie, które zawierało czternaście punktów dotyczących porządku świata po Wielkiej Wojnie.7 Jako propagator samorządności Wilson rozumiał samostanowienie w ten sposób, że „każda grupa etniczna powinna tworzyć własne państwo narodowe.”8 Okazało się jednak, że zadanie to jest praktycznie niemożliwe do wykonania, co było powodem, dla którego trzeba było znaleźć nowe „bardziej praktyczne” rozwiązania.

Rozwiązanie to zostało wprowadzone na konferencji pokojowej w Wersalu i na wszystkich innych konferencjach pokojowych, które nastąpiły po niej (Saint-Germain-en-Laye, Neuilly-sur-Seine, Trianon i Sèvres). Zasada samostanowienia została ustanowiona jako naczelna zasada tych konferencji pokojowych, ale nigdy nie została ustanowiona jako jakiekolwiek prawo. Ponieważ narody i grupy etniczne tak się ze sobą splatały, nie można było sprostać wymaganiom i chęciom każdego z nich.

Ponieważ w wyniku wojny jedna strona wygrała, a druga przegrała, zasada samostanowienia również nie była w równym stopniu stosowana. Narody i państwa, które znalazły się po zwycięskiej stronie, miały przewagę na konferencjach pokojowych podczas negocjacji w sprawie utworzenia nowych państw, podczas gdy przegrani musieli stawić czoła konsekwencjom swojej niełatwej pozycji i skonfrontować się z perspektywą odebrania ich terytoriów. Samostanowienie nie było jednakowe dla wszystkich i dlatego nie było uniwersalną zasadą. W konsekwencji nie była to zasada prawna, ale polityczna. „Samostanowienie dotyczyło tylko terytoriów pokonanych mocarstw […] Oprócz artykułu 22, samostanowienie było pod wszystkimi innymi względami koncepcją zasadniczo polityczną, a nie prawną.”9 Było tak kilka lat po zakończeniu Wielkiej Wojny w przypadku Wysp Alandzkich. Wyspy Alandzkie zamieszkiwane były głównie przez etnicznych Szwedów, jednak dawniej stanowiły one częściowo autonomiczne terytorium Finlandii, która wcześniej należała do Imperium Rosyjskiego. Po uzyskaniu przez Finlandię niepodległości przedstawiciele Wysp Alandzkich zaapelowali do Ligi Narodów z nadzieją, że uzyska ona niezależność od Finlandii na zasadzie samostanowienia. Niemniej Liga nie przyznała im niepodległości, ponieważ naruszyłoby to suwerenność i integralność terytorialną Finlandii.

Niezależna komisja Ligi Narodów orzekła na korzyść Finlandii, uznając, że suwerenność państwa jako koncepcja prawna ma wyższość nad samostanowieniem, co było przecież czysto polityczną zasadą przewodnią konferencji pokojowych po pierwszej wojnie światowej.10

Z powodu powtarzających się niespójności (i, w opinii niektórych narodów, stosowania podwójnych standardów) w stosowaniu zasady samostanowienia, poczucie niesprawiedliwości i upokorzenia było odczuwalne wśród wielu narodów, w szczególności wśród ludów, które przegrały wojnę. „Szereg państw było przekonanych, że na konferencji pokojowej odmówiono im samostanowienia. W tej grupie znalazły się Niemcy, Austria, Węgry i Bułgaria […] Włochy również były niezadowolone, czując, że nie zostały dostatecznie wynagrodzone przez aliantów.”11 Ostatecznie to uczucie goryczy zrodziło skrajne ideologie z silnym pragnieniem rewizjonizmu historycznego i ponownego nakreślenia granic Europy w Wersalu. Proces ten był szczególnie widoczny w Niemczech – największym i najpotężniejszym spośród ukaranych narodów.

Kwestia Sudetów i prawa mniejszości jako narzędzie ekspansji terytorialnej

Aby zrozumieć stan społeczeństwa niemieckiego w dwudziestoleciu międzywojennym, trzeba rozpoznać wewnętrzną i zewnętrzną pozycję polityczną kraju. Niegdyś dumna Rzesza, filar systemu europejskiego, po I wojnie światowej Niemcy były pokonanym krajem, który zmagał się z konsekwencjami traktatu pokojowego, który określił ich nowe miejsce w Europie. Niemcy, poza utratą terytorium, śmiercią i okaleczeniem milionów mieszkańców (ludzi, którzy stanowiliby zdolną siłę roboczą) oraz zrujnowaną gospodarką, musiały także zapłacić Francji ciężkie reparacje wojenne.

Było to nie tylko ciężkie brzemię ekonomiczne, ale także wielkie moralne upokorzenie. Co więcej, Niemcy musiały być świadkami, jak część ich terytorium (tak zwana „zdemilitaryzowana” Nadrenia) była dosłownie okupowana przez Francję i – co najważniejsze w tym eseju – prawie dziesięć milionów Niemców zostało wykluczonych z granic państwowych. . To ostatecznie spowodowało, że reżim Hitlera zaczął domagać się praw dla niemieckich mniejszości narodowych w krajach graniczących z Niemcami.

Jeden z tych przypadków ma szczególne znaczenie dla kwestii praw mniejszości, granic samostanowienia i wykorzystywania mniejszości jako pretekstu do ekspansji terytorialnej. Hitler doszedł do władzy w 1933 r. W ciągu zaledwie kilku lat jego reżim zbudował silną infrastrukturę wojskową i przemysłową, aby się utrzymać, a nawet zorganizował igrzyska olimpijskie w 1936 r., aby zademonstrować nabytą siłę i postrzeganą przez siebie wyższość ideologii narodowego socjalizmu. W tym samym roku wojska Hitlera wkroczyły do „zdemilitaryzowanej” Nadrenii i wybuchła hiszpańska wojna domowa, co dało Hitlerowi doskonałą okazję do ujawnienia i przetestowania części potęgi militarnej, jaką Niemcy osiągnęły od 1933 r.12

Mając taką moc w swoich rękach, Hitler zaczął wykorzystywać owoce systemu wersalskiego, aby się go pozbyć. Traktaty mniejszościowe zawarte na Konferencji Pokojowej w Wersalu miały chronić ludy, które zboczyły poza granice ich państw narodowych. Problem polegał na tym, że wielkie mocarstwa europejskie stosowały prawa ochrony mniejszości tylko do przegranych w wojnie oraz mniejszych i słabszych nowo powstałych państw, podczas gdy zasady te nie były stosowane we własnych granicach. „Główne mocarstwa odmówiły włączenia się do reżimu traktatów mniejszościowych, mimo że Włochy okazały się jednym z najgorszych przestępców przeciwko własnym mniejszościom.”13

Innym problemem było to, że prawa mniejszości były de facto łamane, ponieważ wiele wcześniej uciskanych ludów uzyskało teraz własne państwa narodowe, w których znajdowały się mniejszości należące do grupy etnicznej ich byłych prześladowców. Wreszcie, nowo powstałym krajom trudno było zaufać swoim mniejszościom ze względu na zmienione struktury władzy, a także dlatego, że w wielu przypadkach osoby te znajdowały się po przeciwnych stronach konfliktu oraz atmosfera nieufności i podejrzliwości między grupami etnicznymi i państwami wobec ludów mniejszościowych były trudne do pokonania w tak krótkim czasie.

„Byli przyzwyczajeni do przywilejów i wysokiego statusu społecznego i bardzo trudno było im zaakceptować swój nowy status mniejszości narodowych w obcym państwie, rządzonym przez ludy, które uważali za kulturowo i intelektualnie niższe od siebie. Ich stosunki z większością charakteryzowały się postawą wyższości i pogardy, co nie sprzyjało harmonijnemu współistnieniu.”14

Jednym z instrumentów, którymi dysponowały mniejszości, było złożenie petycji do Ligi Narodów, gdyby czuły, że ich prawa indywidualne i zbiorowe zostały w jakikolwiek sposób zagrożone. Dokładnie takim argumentem posłużył się Hitler, organizując konferencję monachijską w 1938 r., która miała przesądzić o losach Sudetów i całej Czechosłowacji. „Hitler zaczął grozić Czechosłowacji w 1937 roku w imieniu jej etnicznych Niemców. Początkowo groźby te miały rzekomo wywierać presję na Czechów, aby przyznali specjalne prawa mniejszości niemieckiej w „Sudetach”, jak niemiecka propaganda nazwała to terytorium. Ale w 1938 roku Hitler podkręcił swoją retorykę, dając do zrozumienia, że zamierza siłą wcielić Sudety do Rzeszy Niemieckiej.” 15

Wielka Brytania nie była skłonna bronić Czechosłowacji w przypadku niemieckiego ataku i mówiła o tym bez ogródek Pradze, mimo że została do tego zobowiązana przez traktat pokojowy w Wersalu. We wrześniu 1938 roku Chamberlain przyjął wszystkie żądania Hitlera, więc naziści dostali zielone światło do okupacji Czechosłowacji i zaspokojenia apetytu Polski i Węgier, które również miały mniejszości narodowe w Czechosłowacji. Po raz pierwszy w historii terytorium demokratycznego kraju – będącego na szczycie sojusznika zwycięzców pierwszej wojny światowej – zostało mu odebrane brutalną siłą, za zgodą wielkich mocarstw. Argumenty Hitlera były przekonujące, nie tylko ze względu na możliwości prawne, jakie stworzył system wersalski i Liga Narodów, ale także ze względu na absolutnie bierne stanowisko sojuszników z I wojny światowej wobec jego śmiałych działań. Według Henry’ego Kissingera „Czechosłowacja była spisana na stratę nie w Monachium, ale w Londynie, prawie rok wcześniej.”16 Po konferencji monachijskiej w 1938 r. System bezpieczeństwa zbiorowego, który został zbudowany po pierwszej wojnie światowej, nie tylko zawiódł, ale został całkowicie zdruzgotany, co oznaczało tylko jedno; od tego momentu wojna, na której w taki czy inny sposób zostaną ustanowione nowe zasady, była w istocie nieunikniona. „Zwycięzcy pierwszej wojny światowej zawarli karzący pokój i po tym, jak sami stworzyli maksymalny bodziec do rewizjonizmu, współpracowali przy likwidacji własnej osady.” 17

Suwerenność państwa jako fundament porządku światowego po 1945 roku

Po zakończeniu drugiej wojny światowej jedno było pewne – poprzednia, powojenna architektura organizacji międzynarodowych miała nieodłączne wady, które ostatecznie doprowadziły do jej upadku. Nowy porządek musiał być zaprojektowany w taki sposób, aby petycje mniejszości o samostanowienie nie stanowiły zagrożenia ani irredentyzmu, ani separatyzmu, ani nie powodowały naruszenia integralności terytorialnej i suwerenności państwowej przez państwa sąsiednie. Właśnie to chciały osiągnąć siły koalicyjne.

Ze względu na doświadczenia z dwudziestolecia międzywojennego, a mianowicie niekonsekwentność w stosowaniu zasady samostanowienia, a także wybiórcze stosowanie ochrony praw mniejszości, powstał nowy ład światowy wykreowany na konferencji poczdamskiej przez przywódców aliantów, ukształtowany w taki sposób, aby zminimalizować zagrożenie dla stabilności świata ze strony rewizjonistycznych polityków i państw. Ponieważ polityczna zasada samostanowienia była tak stronnicza na korzyść aliantów, gdy była stosowana podczas konferencji pokojowych, rewizjonizm polityczny powinien był być oczekiwanym wynikiem politycznego i gospodarczego ożywienia krajów, które przegrały Wielką Wojnę. Wydaje się jednak, że większość aliantów (z wyjątkiem Francji, która zawsze była bardzo ostrożna w stosunku do Niemiec) nie postrzegała przywrócenia dawnych wrogów jako oczekiwanej i rozsądnej opcji.

Niemniej jednak po konferencji monachijskiej w 1938 r. i brutalnym naruszeniu suwerenności Czechosłowacji stało się całkiem jasne, że zbiorowy system bezpieczeństwa utworzony po I wojnie światowej został rozbity na kawałki. Było również jasne, że po zakończeniu drugiej wojny światowej jedna z dwóch zasad będzie musiała uzyskać niezasłużoną wyższość w hierarchii prawnej.

Zdarzyło się to na konferencji poczdamskiej, tak więc zasada suwerenności i integralności terytorialnej niepodległych państw uzyskała absolutną przewagę prawną nad nigdy w pełni legalną koncepcją samostanowienia. To porozumienie zostało osiągnięte w drodze konsensusu mocarstw triumfujących. Taki układ stanowił mocną gwarancję, że nic podobnego do konferencji monachijskiej z 1938 roku nie może się już powtórzyć. Po umowie nastąpiły konkretne, zdecydowane i brutalne działania, które miały przypieczętować te gwarancje. Akcją tą było wypędzenie milionów Niemców z Czechosłowacji i reszty Europy Środkowo-Wschodniej. Po traktacie poczdamskim nastąpiło utworzenie Organizacji Narodów Zjednoczonych, organizacji będącej następcą Ligi Narodów, która otrzymała więcej uprawnień niż ta ostatnia i która miała bardziej konkretne mechanizmy kontroli i równowagi, zwłaszcza od pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, którzy nadal są gwarantami tego porozumienia.

W okresie po 1945 r. Powstało wiele nowych krajów, które stały się członkami Organizacji Narodów Zjednoczonych, jednak te nowo niepodległe państwa w większości powstały w procesie dekolonizacji. Uzyskały niepodległość, zapoczątkowaną w całości przez same mocarstwa kolonialne. Na początku tego procesu mocarstwa cesarskie często sprzeciwiały się ruchom wyzwoleńczym i dekolonizacyjnym. Było to szczególnie widoczne w przypadku Francji (zwłaszcza na przykładach wojen w Indochinach i Algierii, dwóch częściach francuskiego imperium kolonialnego). Jednak nawet Francja po pewnym czasie uznała niepodległość swoich byłych kolonii. Druga fala nastąpiła po upadku komunizmu w Europie. Wszystkie trzy federacje socjalistyczne (Związek Radziecki, Jugosławia i Czechosłowacja) rozpadły się wzdłuż wewnętrznych granic swoich jednostek federalnych, które ostatecznie zostały uznane na arenie międzynarodowej za niepodległe państwa.

Niemniej jednak pozostaje pytanie, jak długo będzie funkcjonował system poczdamski i precedens „zamrożonych konfliktów”, których byliśmy świadkami w ostatnich latach? Podobnie jak w przeszłości, wielkie mocarstwa znów działają obłudnie w odniesieniu do współczesnych konfliktów i kryzysów światowych. Dziś – podobnie jak w Czechosłowacji w 1938 roku – prawa mniejszości są przedmiotem wielkich geopolitycznych gier. W przypadku Kosowa, gdzie tymczasowe instytucje rządowe zadeklarowały niezależność prowincji od Serbii, Stany Zjednoczone opowiadają się za zasadą samostanowienia, podczas gdy w prawie identycznym scenariuszu w Gruzji, która ma dwa separatystyczne regiony (Osetia Południowa i Abchazja), Stany popierają suwerenność i integralność terytorialną Gruzji. Kiedy Stany Zjednoczone uczyniły ten niebezpieczny precedens, te same podwójne standardy zostały zastosowane przez Federację Rosyjską, która wspiera integralność terytorialną Serbii, ale uznaje niezależność separatystycznych prowincji Gruzji.

Konflikt tych zasad można również dostrzec wewnątrz państw. Rząd chiński nie uznaje żadnej niezależności dla Tybetańczyków czy Ujgurów, ale jednocześnie jego oficjalna polityka wobec Tajwanu to „jedne Chiny”. Turcja podobnie okupuje północny Cypr, jednocześnie tłumiąc separatyzm kurdyjski na południowym wschodzie. Współczesny świat, według słów Ulricha Becka, jest „społeczeństwem ryzyka”18  z dziesiątkami, jeśli nie setkami, aktywnych i potencjalnych ruchów separatystycznych. Oczywiste jest, że interesy polityczne mają pierwszeństwo przed zasadami prawa międzynarodowego, zarówno przez wielkie mocarstwa, jak i mniejsze państwa narodowe, a wszystko to kosztem znanej nam koncepcji suwerenności państwowej, co oczywiście nie powinno być zaskoczeniem.

Polityka podwójnych standardów była nawet publicznie promowana jako dobra w niektórych przypadkach. Doradca Tony’ego Blaira, Robert Cooper, w swoim bestsellerze „The Breaking of Nations – Order and Chaos in the Twenty – First Century” dzieli kraje po 1989 roku na trzy kategorie: przednowoczesne (gdzie rządzi chaos, np. W Afganistanie czy Somalii); nowoczesne (państwa „klasyczne” ze wszystkimi prerogatywami suwerennego państwa, czyli takiego, które ma w swoich granicach monopol na siłę i prawo do prowadzenia wojen za granicą – według Coopera tylko Stany Zjednoczone są dziś prawdziwie nowoczesnym państwem); i państwa ponowoczesne (te, które zrezygnowały ze swej suwerenności, aby należeć do szerszej wspólnoty państw ponowoczesnych, na przykład kraje UE, które są postmodernistyczne, ale których ponowoczesność strzegą Stany Zjednoczone, nowoczesna potęga).

Dla Coopera korzystnym wynikiem byłoby, gdyby w przyszłości wszystkie kraje stały się postmodernistyczne. W realizacji tego celu Robert Cooper otwarcie nawołuje do stosowania podwójnych standardów, mówiąc, że „dla państwa postmodernistycznego istnieje zatem pewna trudność i musi przyzwyczaić się do idei podwójnych standardów. Między sobą państwa ponowoczesne działają w oparciu o prawa i otwarte kooperatywne bezpieczeństwo. Ale gdy mamy do czynienia z bardziej staromodnymi rodzajami państw poza ponowoczesnymi granicami, Europejczycy muszą powrócić do bardziej szorstkich metod wcześniejszej epoki – siły, ataku wyprzedzającego, oszustwa, wszystkiego, co jest konieczne dla tych, którzy nadal żyją w XIX wieku. To bardzo niebezpieczny sposób myślenia. Jeśli zgodzimy się, że wprowadzenie podwójnych standardów doprowadziło świat Wersalu do II wojny światowej, czego powinniśmy się spodziewać po takim samym zachowaniu w naszych czasach?

Mając wiedzę o stanie rzeczy, w którym żyjemy, prawdziwym pytaniem, na które nie ma jeszcze odpowiedzi, jest to, ile wytrzymałości i stabilności mają jeszcze współczesne struktury stosunków międzynarodowych i instytucje? W szczególności należy pamiętać, że precedens został ustanowiony już w 1999 r. Przez bombardowanie Federalnej Republiki Jugosławii przez NATO. Od tego czasu jednostronne łamanie suwerenności państwowej bez mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ stało się powszechne. Dlatego twierdzę, że architektura stosunków międzynarodowych po drugiej wojnie światowej już nie istnieje. To pozwala nam przypuszczać, że dzisiejszy porządek jest tylko przejściowy. Tylko czas pokaże, jaki porządek świata w końcu się wyłoni. Historia uczy nas, że czasy przemian to także czasy wielkich konfliktów zbrojnych, a ponieważ omawiałem tutaj porządek globalny, wydaje mi się, że tylko wyniki globalnego konfliktu dostarczą ostatecznej odpowiedzi.

1 Patrick Thornberry, International law and the rights of minorities (Oxford: Oxford University Press, 2001). p. 29 

2 Ibid. p. 25. 

3 Ibid. p. 29. 

4 Thomas D. Musgrave, Self-determination and national minorities (Oxford: Oxford University Press, 2002), 19. 

5 Ibid. P.18. 

6 Vladimir Ilyich Lenin, “The Right of Nations to Self-Determination,” Lenin Collected Works (Moscow: Progress Publishers, 1972), available from Marxist Internet ArchiveLINK

7 Thomas Woodrow Wilson, “President Wilson’s Fourteen Points,” The World War I Document ArchiveLINK

8 Thomas D. Musgrave, Self-determination and national minorities (Oxford: Oxford University Press, 2002), p. 23. 

9 Ibid. p. 31. 

10 Ibid. pp. 32—37. 

11 Ibid. p. 57. 

12 Mitrović, Andrej. Vreme netrpeljivih: politička istorija velikih država Evrope 1919-1939 (The time of the intolerant: political history of the great states of Europe 1919-1939). Belgrade: Srpska književna zadruga. 1974. 

13 Thomas D. Musgrave, Self-determination and national minorities (Oxford: Oxford University Press, 2002), p. 56. 

14 Ibid. 

15 Henry Kissinger, Diplomacy (New York: Simon & Schuster, 1994), p. 311. 

16 Ibid. p. 309. 

17 Ibid. p. 314. 

18 Beck, Ulrich. Risk Society: Towards a New Modernity. London: Sage, 1992. 

19 Cooper, Robert. The Breaking of Nations – Order and chaos in the twenty – first century. London: Atlantic Books, 2004.  

Źródło: geopolitica.ru

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji jest zabronione. 

Tłumaczenie: Ansger Valencia

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.