Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Igor Grzyb: Kiedy kończy się tradycjonalizm?

tradycjonalizm

Niejednokrotnie jako tradycjonaliści katoliccy, czy nawet katolicy integralni, krytykujemy Ojca Świętego, całą hierarchię od Episkopatu do najniższego kleru. Jest to często słuszna krytyka prawdziwych błędów, które doprowadzają św. Matkę Kościół do ruiny, niszczą wiarę wśród ludu i gorszą niekiedy nie tylko katolików, ale i innowierców.

Dzisiaj jednak nie będziemy mówić o modernistach i wszelkiej maści heretykach, lecz o niekonsekwencji i braku radykalizmu wśród konserwatywnych katolików, którzy nazywają siebie tradycjonalistami.

Chciałbym zadać tytułowe pytanie, które jest dość kluczowe dla osób traktujących swoje życie duchowne poważnie, a nie tylko jako platformę umożliwiającą wyżycie się na wszelkiej maści liberałach i masonach.

A więc, kiedy kończy się tradycjonalizm? Kończy się on wtedy, gdy zaczyna się post ścisły w suche dni oraz w inne dni przez tradycyjne, przedsoborowe Magisterium przykazane.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest piątek, Plac św. Piotra, Ojciec Święty Franciszek zjada kawałek kiełbasy.

Reakcje środowiska tradycjonalistycznego są łatwe do przewidzenia. Jedni powiedzą „heretyk!”. Inni: „uzurpator!”. W końcu „olaboga sam Antychryst!”.

Oczywiście, byłoby to wielkie zgorszenie i kolejny symptom strasznego kryzysu. Jednak chciałbym zwrócić tu uwagę, że my (bo sam należę do tego grona!), którzy tak ochotnie wytykamy wszelkie błędy w dyscyplinie posoborowego Kościoła, mamy przekonanie, że sami nic właściwie, poza kłóceniem się z liberałami w facebookowych komentarzach, nie mamy do zrobienia w życiu duchownym.

„Papież pomylił się, znosząc tak wiele postów” – to częste i, wydaje mi się, słuszne stwierdzenie. Ale jakże rzadko za tym zdaniem idzie nasze radykalne przylgnięcie do starej dyscypliny postnej…

„Papież zrobił źle. Ja co prawda nie przestrzegam tradycyjnych postów, ale gdyby Papież ich nie zniósł, to bym przestrzegał”. Ileż w tym zdaniu, które być może nigdy żadnemu tradycjonaliście z ust nie wyszło, ale jest ono faktycznym odwzorowaniem postawy wielu, hipokryzji.

Traktujemy Kapłanów Chrystusa, a nawet samego Ojca Świętego jak kapłanów pogańskich bałwanów! Nasze myślenie bowiem jest takie, że gdy Kapłani zaczną pościć, to wszystko wróci do normy. Świeccy już nic z sobą nie muszą robić.

O, jakże to wielki błąd! A skądże się wezmą święci, prowadzący prawdziwie pokutnicze życie Kapłani, skoro powołani nie wynoszą miłości do postu z domu rodzinnego?

Czy samo uczestnictwo w Mszy św. tradycyjnej nas zbawi? Nie! Pokolenia świętych wychowały się na pokucie! Nie sposób, znaleźć jest świętego, który nie pokutował. Oczywiście, kochali oni Mszę św., ale nie tylko kochali w sensie wizualnym, że im się podobała, ale realizowali słowa Kapłana „Ite missa est!”, czyli dosłownie „Idźcie, Msza jest!”. Przyjaciele Pana Boga, w których w szczególny sposób się On uwielbił, czynili ze swych żywotów przedłużenie Mszy.

A czymże jest Msza św. jak nie uobecnieniem Ofiary Krzyżowej Pana Jezusa, lecz także całego Jego życia ziemskiego? Czyż Chrystus nie pościł? Czyż nie znosił pokornie wyszydzania i innych cierpień? Czyliż nie trudził się, nie przemierzał dziesiątek kilometrów dla zbawienia naszych dusz?

Żądamy od wszystkich (i słusznie!), aby naśladowali naszego Pana… Od wszystkich z wyjątkiem siebie.

„A tenci rodzaj [czartów] nie bywa wypędzon, jedno przez modlitwę i post.” (Mt 17, 21)

Pomyślmy, o ileż szybciej nastąpiłaby tak upragniona wiosna Kościoła, jeżeli wierni katolicy sięgnęliby po tak straszny dla szatana oręż, jakim jest post!

Kilka dni temu – 11 lutego – obchodziliśmy pamiątkę cudownego zjawienia się NMP w Lourdes. Matka Boża przypomniała tam o dwóch fundamentalnych kwestiach, a mianowicie: po pierwsze ufności w Jej przyczynę, a po drugie o pokucie!

Następnego dnia – 12 lutego – daje nam Kościół św. w swej liturgii w osobach Świętych Siedmiu Założycieli Zakonu Sług Maryi przykład cnót, o których pielęgnowanie Niepokalana prosiła.

Jakże więc chcemy naprawić Kościół, skoro nie słuchamy słów Maryi?

Tradycyjna dyscyplina postna przewidywała post ilościowy w każdy dzień Wielkiego Postu (poza niedzielami) oraz post ścisły w Środę Popielcową, środę suchych dni, wszystkie piątki i soboty Wielkiego Postu.

Ileż łask spłynęłoby na każdego z nas, gdybyśmy zaczęli w pełni realizować tradycyjną katolicką dyscyplinę!

Czyż to naprawdę trudnym jest, aby ciut mniej zjeść?

Jeżeli z własnej niechęci odmawiamy sobie umartwienia, nie dziwmy się, że kryzys Oblubienicy Chrystusa się pogłębia! Nie dziwmy się, że nie potrafimy wytrwać w stanie łaski uświęcającej!

Często deklarujemy, iż za naszą świętą wiarę moglibyśmy pójść nawet na kolejną krucjatę. I rzeczywiście, pierwsi jesteśmy do walki z każdym, jeno nie ze starym, grzesznym człowiekiem w nas samych.

Czyliż nie jesteśmy w takim razie bardziej pożałowania godni, niż ci liberalni „katolicy”, którzy uczestniczyli w niedawnych czarnych marszach? Tak! Jesteśmy gorsi od nich, bo znając prawdę, nie chcemy słuchać słów naszego Najukochańszego Pana oraz Jego i naszej Matki.

Zbudźmy się więc! Deklarujemy, że kochamy naszą religię, Matkę Bożą, Mszę świętą, a więc ofiarujmy umartwienia w tej intencji, aby wszyscy pokochali katolicką wiarę, Niepokalaną i Najświętszą Ofiarę! Nie ma innej możliwości na powrót świetności św. Kościoła!

Post oczyszcza duszę, oświeca umysł, podporządkowuje ciało duchowi, podtrzymuje serce ciche i pokorne, rozprasza chmury pożądania, gasi płomień rozwiązłości i zapala płomień prawdziwej czystości” – św. Augustyn

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.