Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Igor Grzyb: O fałszywych tradycjonalistach

tradycjonalizm katolicki, fałszywy tradycjonalizm

„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, że objeżdżacie morze i ląd, abyście zyskali jednego współwyznawcę. A gdy nim się stanie, czynicie go synem piekła dwakroć więcej, niźliście sami.” (Mt 23, 15) 

Godzi się poruszyć temat bardzo bliski memu sercu, a mianowicie charakterystykę postaw z gruntu fałszywych, niemających nic wspólnego z Duchem Bożym, a obecnych wśród tzw. katolików Tradycji. 

Tradycjonalista-skansenista

Pierwszą i jedną z bardziej popularnych grup pseudo-tradycjonalistów są skanseniści. Oni bowiem Tradycję i katolicką liturgię traktują jako dodatek do konserwatywnego światopoglądu i stylu życia opartego na nostalgii za ubiegłym wiekiem. Szukają bezustannie coraz to starszych form kultu, dawno zapomnianych kościelnych zwyczajów, dostojnych koronek przy sutannie i piusek na ministranckich głowach, ale jakaż jest ich pobożność? Jakaż ich wiara? Liczy się jeno bożek Liturgiczna Pompa. Kazanie, którego by się pastor nie powstydził? Co tam! Przynajmniej po łacinie odprawia i założył ładny ornat z XIX wieku. 

Tradycjonalista-brawarysta

„Ślepi wodzowie, którzy przecedzacie komara, a wielbłąda połykacie.” (Mt 23, 24) Kolejna grupa to brawaryści. Ci przeszukują setki dokumentów, by znaleźć doktrynalne rozwiązania licznych zawiłych treści. Domorośli „teolodzy” próbujący dać rozwiązanie na najbardziej trapiące Kościół pytania. Ucieczkę w tym ruchu znajdują najczęściej osoby ze skrupułami, zresztą nie ma się co dziwić, wszak zapominają oni, niejako janseniści, o miłości Boskiego Zbawiciela. Czcigodny Sługa Boży o. Mateusz Crawley-Boevey właściwie całą swą książkę pt. „Jezus Król miłości” poświęca k’temu, aby przekonać bojaźliwe dusze do zaufania Boskiemu Sercu. Pozwolę sobie tutaj przytoczyć jeden fragment: „Dusze trwożliwe! Czy nie widzicie, że spośród wszystkich grzechów waszych grzechem największym jest ten wasz lęk, że najciężej obrażacie Jezusa nieufnością swoją? Wy wszyscy, co nigdy nie jesteście zadowoleni ze swoich spowiedzi, którym ciągle się zdaje, że wam Bóg nie przebaczył, którzy ustawicznie szperacie w grzechach już tylokrotnie wyznanych…” 

Tradycjonalista-legitymista

Ten typ charakteryzuje się wymyślaniem powodów, dla których abdykacja Papieża Benedykta XVI miałaby być nieważna, zaś wybór Franciszka zmanipulowany. Cóż z tego, że sam Papież-Emeryt niejednokrotnie dawał osobiście odparcie tym teoriom? Na czym opiera się krytyka obecnie panującego Papieża ze strony środowiska, które nazwałem „legitymistycznym”? Ano, łączy się ona bardzo z wyznawaniem skansenizmu. To znaczy: Franciszek jest niedobry, ponieważ nosi paskudne, czarne buty i organizuje modły ekumeniczne; za to Benedykt XVI – to był prawdziwy Papież! On się ubrał po papiesku w najlepsze gronostaje i czerwone trzewiki, a to, że, zupełnie jak Franciszek, brał udział w ekumenicznych modłach i biegał po synagogach, to najlepiej przemilczeć i udać, że coś takiego nie miało miejsca… 

Tradycjonalista internetowy/niepraktykujący

Tradycjonaliści tego rodzaju cechują się wykrywaniem coraz to nowych skandali modernistyczno-obyczajowych wśród hierarchii posoborowego Kościoła, sami jednak tylko na działalności internetowej poprzestają. Takiego człowieka jest zawsze pełno w internecie, zawsze zwyzywa wszystkich błądzących od heretyków. Z wyzywaniem idzie w parze kompletne zaniedbanie swojego stanu ducha. Nie chce taki człowiek zazwyczaj dać czegoś od siebie. Gdy musi przejechać parędziesiąt kilometrów na Mszę, zasłania się zmęczeniem, obowiązkami itd. Gdy jednak w końcu na Mszę trafi, nie uświadczysz go u kratek konfesjonału ani u Stołu Pańskiego. Człowiek taki poznał prawdę, ale jej nie ukochał. O, jakże tragiczny to stan! 

Tradycjonalista rozdarty

Do tej grupy należą w głównej mierze osoby dopiero poznające Tradycję, jednak niektórzy (o, zgrozo!) na tym poprzestają. Postawa ta cechuje się rozdarciem pomiędzy tym, co posoborowe, a tym, co tradycyjne. Osoba taka np. chodzi z bólem na Nową Mszę, a potem narzeka wszędzie, iż ludzie brali Komunię do ręki. Mówi o kapłanach rozdzielających Komunię w taki sposób per „heretycy”, mimo wszystko jednak uczęszcza dalej na Msze odprawiane przez tych, których słusznie heretykami nazwała. Jeżeli człowiek poprzestaje na tym etapie, gnuśnieje i wypala się. 

Tradycjonalista-covidianin

Ludzie z tego gatunku przychodzą owszem na Msze św., lecz nie z pobudki poszukiwania prawdy i niezmiennej katolickiej doktryny, lecz z powodu krytyki środowiska tradycjonalistycznego wobec rządowych obostrzeń związanych z Covid-19. Szukają więc tego, co ziemskie, nie zaś tego, co jest nadprzyrodzone. Dla nich nie liczy się treść przekazywana przez Kapłana, ale możliwość wysłuchania Mszy bez założonej maseczki. Wielu takich przychodzi, aczkolwiek niewielu z nich zostanie, bowiem gdy tylko obostrzenia zostaną poluzowane, oni wrócą do Nowej Mszy i nowej nauki. 

***

Strzeżmy się więc tego, co niszczy i w czym brakuje miłości. Przyjmujemy Tradycję całościowo, nie wybierajmy sobie z niej tego, co nam pasuje – jak protestanci z Pisma Świętego. W ustach bowiem tradycjonalisty „protestant” to najgorsza inwektywa, wielu jednak jest takich tradsów podobnych synom luterskiej herezji…

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.