Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

x. Tomasz Delurski: Drugi policzek

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: «Oko za oko i ząb za ząb». A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie”.

Nie stawiajcie oporu złemu. Od słowa do słowa, cios za ciosem, tak rodzi się spirala zła, którą trudno później zatrzymać. Tak rodzą się wiekowe konflikty, w których już nie wiadomo o co chodzi, grunt aby mój cios był mocniejszy. A wystarczyło nadstawić drugi policzek. To droga tylko dla odważnych. Trzeba bowiem przejść nad pierwszym odruchem. I choć ta postawa kojarzy się ze słabością, to jest drogą mocnych. Ma jednak swoje granice. Sam Chrystus pokazuje jak interpretować tę zasadę. Podczas przesłuchania, kiedy otrzymuje cios nie nadstawia drugiego policzka, tylko pyta dlaczego mnie bijesz. Nadstawianie drugiego policzka jest zasadne tylko wtedy gdy ta postawa „rozbroi” przeciwnika. Przypomina mi się historia przypisywana apostołowi Warszawy, świętemu Klemensowi Hofbauerowi. Kiedy zbierał on datki na biednych, zapukał do jednych drzwi z prośbą. Kiedy gospodarz wysłuchał świętego, splunął mu w twarz. Klemens ze spokojem odpowiedział: To dla mnie, a dla moich biednych? Te słowa i postawa tak zszokowały gospodarza, że przekazał na biednych dużą sumę.

W tej sytuacji nadstawienie drugiego policzka było zasadny i przyniosło efekt. Natomiast jeśli np. ktoś atakuje twoją rodzinę, kobieta jest bita przez męża itp. Co wtedy? Spokojnie nadstawiać drugi policzek?

Absolutnie nie!

Należy bronić bliskich czy samego siebie. Chrześcijaństwo nie jest religią mięczaków i życiowych fajtłap, którzy w słowach o drugim policzku szukają usprawiedliwienia własnej słabości. Tchórzostwo to nie pokora i całkowicie wbrew Ewangelii jest ciągłe przepraszanie, że żyjemy.

Chrystus cierpiał i był okrutnie bity oraz poniżany. Pamiętajmy jednak, że zrobił to w sposób wolny tzn. sam oddał życie („nikt mi go nie odbiera”). Wbrew wszystkiemu to On był Panem całej sytuacji. Po drugie zrobił to dla zbawienia naszych dusz. Nawet na krzyżu znalazł Dobrego Łotra i przyprowadził do owczarni. Nasza droga krzyżowa nie może być poszukiwaniem cierpienia. Ono przychodzi i można go nazwać krzyżem, tylko wtedy gdy zrobiliśmy wszystko, aby go uniknąć. Czasem prawdziwa miłość przejawia się w wystawieniu walizek za drzwi mężowi czy synowi, niż w „pokornym” znoszeniu cierpień przez całe lata. Krzyż możemy tylko przyjąć z ręki Boga, nie wytwarzać go samemu. Wtedy staje się znakiem zbawienia, nie zaś usprawiedliwieniem „Bóg tak chciał”.

Tekst pochodzi z bloga x. Tomasza Delurskiego. Przedruk za zgodą autora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.