Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Igor Grzyb: Oratoria – pomoc w wychowaniu młodzieży

oratoria

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – słusznie mówi stare porzekadło. Nie istnieje lepsza droga do zmiany świata, niźli wychowanie młodzieży w duchu zmian, które wprowadzić pragniemy. Dzieci i dorastający nastolatkowie to czyste karty, które wypełnione mogą zostać upodobaniem cnoty lub występku. To właśnie tracąc młodych, nasza europejska, łacińska cywilizacja, zmieniła się w cywilizację śmierci i hedonizmu. Rewolucja seksualna ubiegłego wieku, ruchy feministyczne oraz współczesne liberalne autorytety, które stały się autorytetami, nie tak jak było dawniej, to jest z powodu wiedzy, mądrości, czy właściwych sobie, niepowtarzalnych umiejętności, ale z racji nagranych przez siebie kilku filmików na Tiktok’u, które zadziałały na emocje dorastających panienek oraz zniewieściałych chłopców, wydawałoby się, iż zniszczyły naszą kulturę.

Walka więc o świat zaczyna się w walce o serca młodych! Święty Kościół Katolicki od zawsze to zauważał, o czym świadczą męczeńskie śmierci tak wielu kilkunastoletnich dziewic u początków chrześcijaństwa, liczne szkoły parafialne i zakonne, kolegia, uniwersytety, ochronki, czy w końcu oratoria.

W XIX wieku, gdy w Europie panuje liberalny kapitalizm, pracownicy nie posiadają praktycznie żadnych praw, a ich rodziny są zaniedbane, na świat przychodzi Jan Bosko. Jego zdolności są ponadprzeciętne: ma niesamowitą pamięć, bardzo dobrze dogaduje się z rówieśnikami, potrafi ich zawsze rozbawić. Już w dzieciństwie miewa prorocze sny. W jednym z nich ujrzał siebie jako narzędzie w rękach Niepokalanej dla nawrócenia młodzieży. Mimo tak wspaniałych, cudownych zdarzeń, młody Janek nie miał w życiu łatwo: jego ojciec zmarł bardzo wcześnie, brat zabraniał mu uczyć się, przez co przyszły święty musiał opuścić dom rodzinny i zacząć pracować. Za zrządzeniem Bożym i radą świątobliwego kapłana, udaje mu się wstąpić w końcu do seminarium duchownego i zostać wyświęconym na prezbitera.

Mając w pamięci swój dziecięcy sen oraz widząc wielką potrzebę pomocy młodzieży, szuka dlań pracy, głosi Ewangelię, stara się rozweselić. W końcu, 12 października 1844 roku, otwiera pierwsze oratorium, czyli miejsce modlitwy, nauki i pracy dla młodych. Don Bosko widział, iż ci już bardzo dorośli, jak na swój wiek, nastolatkowie potrzebują miłości i troski, dlatego też w nauce nie używał kar fizycznych, starał się być przyjacielem uczniów, bowiem jak sam twierdził: Wychowanie jest sprawą serca.

Otwierał również dla swoich podopiecznych miejsca pracy przy oratoriach, w których mogli oni zdobywać doświadczenie. Byli w nich traktowani jak prawdziwi ludzie, bowiem ks. Bosko nie pozwalał, wbrew ówczesnemu kapitalizmowi, pracować ponad siły. Pracować na tyle na ile pozwala zdrowie – nie więcej. Niech każdy jednak strzeże się bezczynności – mówił.

Zachęcał też do dobrego wykorzystania wolnego czasu i sam w tym pomagał. Oratoria wyposażone były w boiska, aby młodzi nie szukali rozrywki w alkoholu, hazardzie lub innych używkach. Don Bosko mówił: Pamiętajcie także o uczciwej rekreacji, by rozrywki były korzystne, restaurowały siły ciała i odmieniały ducha.

Ale przede wszystkim ten wielki przyjaciel młodzieży starał się o rozwój duchowny swoich chłopców. Bardzo smuciły go grzechy i upadki każdego z nich. Miewał bolesne wizje, w których poznawał wykroczenia przeciw prawu Bożemu swoich podopiecznych oraz męki piekielne, jakie na nich czekają, jeśli się nie nawrócą. Pewnego razu jeden tylko chłopiec – św. Dominik Savio – przystąpił w trakcie Mszy do Komunii świętej. Dominik, jako oddany przyjaciel ks. Bosko, nie mógł ścierpieć bólu, który widział w swoim wychowawcy. Podzielił się swoim spostrzeżeniem, jak wielce smutny stał się ich najukochańszy opiekun, gdy zobaczył taką wzgardę wobec cnoty i Najświętszego Sakramentu, ze swoimi kolegami. Wiadomość o smutku Don Bosko tak bardzo rozżaliła chłopców, iż następnego dnia wszyscy udali się do spowiedzi.

Święty kapłan, widząc potrzebę kontynuacji swego dzieła oraz liczne powołania wśród swych wychowanków, założył Towarzystwo św. Franciszka Salezego, którego księża i bracia mieli dalej pracować nad uświęceniem młodzieży.

Wychowankami oratoriów salezjańskich byli, wspomniany już, św. Dominik Savio, czy też, bardziej współcześnie, błogosławiona Piątka Męczenników z Poznania. Ci właśnie poznańscy błogosławieni byli w stanie cierpieć dla Kościoła i Narodu w nazistowskich więzieniach, a w końcu, z wielką, świętą nadzieją i radością, przyjęli śmierć na gilotynie. Ich charaktery były tak mocne właśnie dzięki salezjańskiemu wychowaniu, które kładło nacisk na rozpamiętywanie o śmierci i codzienne do niej się przygotowywanie. Św. Jan Bosko nauczał bowiem takimi słowami: Postarajcie się przezwyciężyć te iluzje, które mają młodzi ludzie, to znaczy myśleć, że macie jeszcze wiele lat życia.

Nie mamy możliwości zmienić świata bez zapanowania nad młodzieżą i nad jej porywczym charakterem oraz naturą, jak to czynił Don Bosko. Dlatego tak ważna jest nasza – młodych nacjonalistów – praca, abyśmy się sami zahartowali i rówieśników, a potem młodszych od nas, przyciągnęli do zdrowej moralności. I dzisiaj zagraża nam liberalny kapitalizm, już nie w formie kilkunastogodzinnej, ciężkiej pracy, ale w sposób o wiele bardziej wyrafinowany i iście szatański, bowiem taki, który daje rozrywkę i ulotną przyjemność. Tym więcej krzyczeć musimy i w swoim życiu wdrażać hasło: śmierć przyjdzie. I uświadomić sobie w tej sytuacji trzeba, iż nie walczymy tylko o fizyczną stronę Narodu, ale prawdziwie o duszę każdego z jego członków. Przyjemność jest krótkotrwała, nieczysta miłość szybko rani, toteż prędzej czy później to do nas zwróci się młodzież i daj Boże, aby znalazła wśród nas to oparcie, jakie dawał św. Bosko swoim chłopcom, a nie kolejną formę ducha tego świata.

Oprawa graficzna: Resistance Arts

Powyższy tekst został opublikowany w szóstym numerze pisma W Pół Drogi. PDF z tym numerem jest dostępny TUTAJ, inne numery naszego pisma możesz zobaczyć TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.